#79 | Czy wiesz, co dostałeś? (Dz. 913-918)
Ten odcinek to szczera rozmowa o darach, które Bóg naprawdę nam daje – nie „symbolach”, nie „pobożnych hasłach”, ale o konkretnych łaskach, które można przyjąć… i których można nie wykorzystać. Rozsupłujemy wątpliwości wokół chrztu i Eucharystii, dotykamy mocnych słów Jezusa o Ciele i Krwi, a także mierzymy się z pytaniem: jak to możliwe, że Kościół jest święty, skoro w nim bywa i Judasz, i Piotr?W odcinku:• dlaczego sakrament to dar, który działa – i co go w nas „odtyka”;• co naprawdę otrzymujesz w chrzcie i dlaczego to więcej niż „obrzęd z dzieciństwa”;• jak patrzeć na Eucharystię, kiedy emocje milczą, a życie krzyczy;• gdzie przebiega granica między zgorszeniem a prawdą, która prowokuje;• co zrobić jutro rano, żeby ten dar zaczął pracować w twojej codzienności.Jeśli nosisz w sobie pytania, wątpliwości albo po prostu chcesz odkryć na nowo to, co już masz — ten odcinek jest dla Ciebie. Nie zdradzamy wszystkiego… ale damy Ci klucze, żebyś sam odkrył, co i Kto został Ci dany.________________________📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 913 do 918.________________________Rozdziały: 00:00 Wstęp05:24 Fragmenty z Dzienniczka (numery: 913-918) 12:38 Komentarz01:13:04 Zakończenie________________________________________Gościem tego odcinka jest ks. Marek Chmielniak SAC.Dom Rekolekcyjny Księży Pallotynów: https://dom-zabkowice.pl/_______________________________________📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:https://www.misericordia.faustyna.net/Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. __________________________W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o 17:00, co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!Schemat każdego odcinka to:1. krótkie wprowadzenie2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”3. komentarz________________________________________Muzyka: Dominika Czajkowska-PtakDźwięk: Krzysztof Ptak________________________________________→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/
Natomiast to było prawie 90 lat temu. To było w innej epoce, w innym kościele, powiemy. Kościele inaczej funkcjonującym. w innym też etapie rozwoju i myślenia teologicznego. Powiemy, to było długo, długo przed Soborem Watykańskim II. I to jest jakby pierwsza rzecz, o której warto pamiętać, że my dzisiaj mamy pewne zadanie, żeby przenieść się trochę do mentalności, do kultury, do religijności czasów, w których żyła święta Faustyna. I możemy ją zrozumieć, że na miarę tego swojej religijnej formacji, pewnej mentalności, pewnej kultury religijnej, która obowiązywała, która też była powielana pewnie w przekazie kaznodziejskim, To, co chciała zrobić Faustyna, było jak najbardziej słuszne, pozytywne, a nawet takie godne pochwały.
I szanujemy tamtejsze czasy, nie oceniamy ich z dzisiejszej perspektywy, z perspektywy dzisiejszego nauczania Kościoła. Próbujemy wydobyć pewne idee takie, które są ponadczasowe. Co mi jakoś uderzyło, to najpierw ta troska Faustyny o tą sąsiadkę, która była niedaleko w sąsiedniej izolatce. Przypomnijmy, że ona jest w szpitalu, to jest jej dzień w szpitalu. Czyli też jakieś takie doświadczenie wspólnoty osób cierpiących. Coś bardzo ludzkiego, coś bardzo ważnego, właśnie to zainteresowanie, to zaangażowanie. Chce dla niej jak najlepiej, chce dla niej życia wiecznego. Faustyna rozumie, że to życie wieczne można uzyskać wyłącznie przez przyjęcie sakramentu Chrztu Świętego. Dlatego zrobi wszystko, może trochę naginając zasady.
właśnie trochę stosując pewną presję, żeby ta osoba, której chce pomóc, mogła doświadczyć życia wiecznego. My dzisiaj wiemy też, że nawet jeśli ktoś nie przyjmie Chrztu Świętego, to nie jest skazany na potępienie. Sobór Watykański II jasno wskazał ten kierunek, że oczywiście my, którzy możemy, chcemy, uwierzyliśmy, przyjęliśmy chrzest, cieszymy się pełnią zbawienia, Ale nie ograniczamy zbawczego działania Pana Boga jedynie do Kościoła katolickiego, czy jedynie nawet do tych, którzy przyjęli chrzest święty. Tak, chociaż tak sobie myślę, zobacz, nadal są osoby, które bazują tylko na Piśmie Świętym i mogą się odwołać do tego fragmentu. No ale przecież Jezus powiedział, kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony.
No a co z tymi, co nie przyjmą chrztu? Jezus powiedział, że ci, którzy przyjmą, będą zbawieni. Oczywiście, jeśli przeżyją i wypełnią to, co chrzest oznacza, ale nie powiedział, że będą potępieni wszyscy, którzy tego chrztu nie przyjmą. To znaczy, że owszem, powiemy, że Bóg działa w Kościele, bo to jest Kościół, żebyśmy doświadczyli zbawienia i przeżyli swoje chrzcielne powołanie i posłannictwo, które otrzymujemy, Ale jednocześnie widzimy i wiemy, że to bogactwo, to szerokie działanie Pana Boga, ono wymyka się tym ramom, które my, ramom instytucjonalnym, ramom organizacyjnym, takim naszym nawet ramom mentalnym, że Duch Święty działa wśród ludzi, którzy wyznają inne religie, także wśród niewierzących, działa i oni także odkrywają, może nie wprost,
Jak dajemy małemu dziecku, czy też dorosłemu człowiekowi ten dar Chrztu Świętego, ten piękny prezent, To, co tam w środku jest, tak. To, żeby tak na wstępie oczywiście powiem to, co mogę tak spokojnie i konkretnie przypomnieć sobie, żeby nie zamienić tą rozmowę w wykład teologiczny, ale zachęcam bardzo. Do tego, żeby sięgnąć do katechizmu Kościoła Katolickiego, mam nadzieję, czy pewnie... Uwielbiam na książkach Siedemarka Chmielnika. Tak, bardzo ją polecam zawsze, zwłaszcza, że jest bardzo cenna i dobra. I dostępna także w internecie, czyli nawet nie trzeba kupować. Więc można sobie znaleźć tą część katechizmu, drugą część poświęconą celebracji Misterium Chrześcijańskiego i tam są opisane sakramenty.
Przyjęliśmy chrzest, czyli te śmiertelne skutki grzechu pierworodnego zostały jakoś wstrzymane dla nas. Owszem, to jest prawda, ale możemy powiedzieć, że w tej tajemnicy chrztu jest jeszcze ważniejsza prawda. Nie jest tylko ta wolność od śmierci taka istotna, ale w chrzcie otrzymujemy życie wieczne. To jest sakrament, który nas otwiera na życie w Chrystusie, na życie, którego chce dla nas Jezus, które przyniósł, powiedział, ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto przyjmuje chrzest, jednoczy się z Chrystusem. Chrzest łączy nas z Jezusem, stajemy się częścią Jego uwielbionego ciała. To znaczy, że chrzest także... prowadza nas, włącza nas do wspólnoty kościoła. Marku, na chwilę ci przerwę. Takie pytanie mi się rodzi w tym ciągu twojej myśli.
Możemy przywołać słowa księdza Grzewocza, który komentując taki moment, kiedy wchodził do, czy właśnie korzystał z kropielnicy, znamy ten przedmiot. Może dla niektórych trochę jeszcze tajemniczy, co on oznacza. Zanurzanie ręki w wodzie święconej wchodząc do kościoła. I że to jest moment właśnie uświadomienia sobie, że jesteśmy ochrzczeni. Idziemy na mszę świętą albo idziemy się pomodlić i uświadamiamy sobie gestem, bardzo pięknym i mądrym, że właśnie wchodzimy przez te drzwi, przez ten przedsionek, bo zwykle te kropienice są u wejścia i przypominamy sobie, że jesteśmy... ochrzczeni, zanurzając znak krzyża, czyli trochę nawiązując do tego gestu, ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, a jednocześnie przypominamy sobie piękne słowa, które padają w Ewangelii, które słyszy Jezus wychodząc z wód Jordanu, Tyś jest mój Synu umiłowany, w Tobie mam upodobanie.
Chrzest włącza nas w Kościół. Chrzest jest udzielany w Kościele, jest udzielany po to, żeby pomnażać dzieci Kościoła. Czyli Kościół rozwija się, Kościół żyje właśnie przez to, że rozszerza się na tych, którzy decydują się przyjąć sakrament chrztu świętego. A więc Kościół jest tym żywym organizmem, który kontynuuje misję Jezusa. Dobrze, czyli na razie mamy w tym pudełku chrzest święty odkryte dwa prezenty. Jeden to jest to obmycie z grzechu pierworodnego, czyli te konsekwencje, którymi jest śmierć wieczna, Jezus bierze na siebie. Obietnica życia zostaje nam na nowo dana. Obietnica życia wiecznego z Bogiem, szczęścia wiecznego z Nim. To jest ta obietnica, którą tak bardzo pewnie Faustyna rozumiała i dlatego tak chciała tego chrztu dla tej Żydówki.
Dobrze. Drugi prezent w pudełku, chrzest święty, to jest to, że się stajemy dziećmi bożymi w tym węższym rozumieniu. Otrzymujemy wielką godność i... Jesteśmy usynowieni w Jezusie Chrystusie. Upadawniamy się do Niego. A jednocześnie mamy, otrzymujemy Ducha Świętego, który czyni z nas Kościół, który stwarza między nami jedyną w swoim rodzaju więź jedności. Jesteśmy wspólnotą. Właśnie to jest ten sens Chrztu Świętego. I możemy powiedzieć, mając uczestnictwo w Jezusie Zmartwychwstałym, chrzest daje nam udział w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Czyli dla nas chrzest jest takim doświadczeniem paschalnym. ponieważ zanurzeni w wodach Chrztu Świętego jesteśmy zanurzeni w śmierci, zresztą takie symboliczne trochę zatopienie tego katechumena, który pogrąża się w śmierci, utopiłby się, gdyby go nie wyciągnięto na powierzchnię, a więc chrzest jednoczy nas z Jezusem, ale jednoczy nas z tajemnicą Jego Paschy.
kiedy jakoś mocniej jakiś sakrament mógł mieć początek w dziele Jezusa, ale chyba najlepiej powiedzieć, że wszystkie sakramenty zostały przez Jezusa ustanowione w tajemnicy Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Czyli wszystkie, wszystkie siedem mają swój początek właśnie w Triduum Paschalnym, w tym Jego przejściu ze śmierci do życia. I dzisiaj w Kościele mocą Ducha Świętego, który nieustannie aktualizuje misterium paschalne Jezusa, te wszystkie sakramenty czerpią swoją życiodajną moc z tej jego paschy i udzielają nam życia w różnych okolicznościach naszego życia. Chrzest jest początkiem, koniecznym sakramentem, aby przyjąć wszystkie inne sakramenty, bramą życia chrześcijańskiego, wprowadza nas. Tutaj dobrze, że użyłaś tego słowa początek, bo to też myślę, że bardzo warto podkreślić w Chrzcie Świętym, że tam jest pełno ziarenek w tym pudełku.
dorosłym, dojrzałym i to już ono przejmuje rolę podlewania. I to jest ważny moment, ponieważ może się zdarzyć tak, że wiele osób ciągle, mimo że już dorośli, chodzą do kościoła czy nawet korzystają co jakiś czas z sakramentów, ale cały czas mają tę wiarę na takim etapie wczesnego dzieciństwa, to znaczy wierzą wiarą swoich rodziców albo wierzą wiarą pewnej tradycji, pewnych zwyczajów. I to trochę można by powiedzieć, ok, chociaż tyle. Natomiast kiedy się jakoś potem przyjrzymy życiu, to okaże się, że jeśli nie będzie takiego przejścia od wiary takiej przejętej od rodziców przez jakieś zwyczaje do wiary osobistej, no to trudno mówić o takim prawdziwym, głębokim chrześcijaństwie.
Takim naszym pierwszym otwarciem się na życie, które jest najważniejszym darem od Pana Boga. Chrzest daje nam Ducha Świętego. To nie dopiero bierzmowanie, jak się czasami błędnie uważa, ale już Chrzest Święty, jest tam namaszczenie krzyżmem, przypomnę, taki konkretny gest. A to namaszczenie mówi nam o tym, że otrzymujemy Ducha Świętego, który już od tego momentu będzie nam towarzyszył i z którego także możemy korzystać. I wreszcie doświadczenie wspólnoty, Kościoła, braci i sióstr, uczestnictwa w kapłaństwie powszechnym, o tym jeszcze nie powiedzieliśmy, że wszyscy jesteśmy do tego kapłaństwa powołani. Jest kapłaństwo urzędowe, takie służebne i to kapłaństwo powszechne. I dzięki tajemnicy Chrztu Świętego możemy na przykład przeżywać Eucharystię z pełną świadomością, że to także jest okazja do tego, żeby składać swoje ofiary, dołączać swoje ofiary i stać się niejako kapłanami uczestniczącymi w tym sakramencie.
ksiądz będzie sprawował tą godność sakramentalnie, tą kapłańską, my w sposób duchowy, na tym chociażby opiera się ta możliwość odmawiania koronki, że Ojcze Przedwieczne ofiaruje Ci ciało i krew, duszę i bóstwo. No jak możesz ofiarować? No bo mam godność kapłańską. W sposób duchowy to dokonuję tego ofiarowania, które kapłan dokonuje sakramentalnie. To bardzo ważne takie odkrycie tej godności chrztu świętego, która nas łączy w Kościele, bo różnią nas urzędy, funkcje, my jesteśmy reprezentantami życia konsekrowanego, składamy przyrzeczenia albo śluby, ale wszyscy w Kościele mamy jedno to samo, to chrzest. Pamiętam przed laty, kiedy byłem na święceniach biskupich arcybiskupa Adriana Galbasa, kiedy dziękował w Ełku za udział w tej uroczystości, to powiedział takie poruszające zdanie,
że nie tego dnia, kiedy te święcenia zostały mu udzielone, ta sakra, ale kiedyś przed laty, kiedy w 68 roku w Bytomiu przyjął sakrament Chrztu Świętego. To był najważniejszy moment jego życia. To jest ważniejsze od święceń kapłańskich, od sakry biskupiej, czy nawet od bycia wybranym na papieża. To jest niezwykłe, żebyśmy wracali do tego doświadczenia wspólnoty, bo dzisiaj dużo różnych... napięć w kościele, jedni czują się lepsi, drudzy gorsi, bardziej lub mniej odpowiedzialni czy pomijani. Kiedy zobaczymy, że wszystkich nas łączy chrzest święty, to może to być jakaś nowa perspektywa współpracy. Tak, piękne, że Wracamy znowu do tego terminu dzieci Boże, że wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca i jesteśmy braćmi i siostrami.
I w tym szerszym rozumieniu, że wszyscy ludzie stworzeni i w tym węższym, że wszyscy, którzy tworzymy mistyczne ciało Chrystusa, Kościół. Piękne to jest rzeczywiście. Na inny sposób. Nie musimy zazdrościć głowie, że jest głową. Ale godność mamy tą samą. Godność, która wynika z Chrztu Świętego. To naprawdę jest najważniejszy sakrament. Pierwszy. Amen. Czy pudełko z chrztem możemy już odstawić? Możemy tak, może coś nam się jeszcze przypomni albo gdzieś tam przy okazji Eucharystii wróci, ale na razie możemy zostawić, iść dalej. Ten odcinek się okazuje, no jeszcze nie jest okres Adwentu i zbliżania się do Bożego Narodzenia, ale już tak mi trochę posmakowało tą choinką, że mamy te prezenty takie pod choinką. Jeden już, to widzę, piękny, trochę jest rozpakowany i wiemy, co w nim jest, a ten drugi piękny prezent...
do poszczególnych momentów właśnie Paschy Jezusa, czyli kiedy jest ten moment męki, śmierci, zmartwychwstania. Słyszałam nawet takie opisy, gdzie ktoś mówił, ok, ten gest kapłana symbolizuje modlitwę Jezusa w Ogrójcu, czyli idziemy tak zupełnie do początków męki, ten symbolizuje kolejne etapy tej męki. Czy to już jest takie... Nie wiem, jakieś intuicyjne czyjeś takie pragnienie, żeby tak nazwać poszczególne elementy mszy świętej? Czy to jest oficjalne nauczanie Kościoła też? Nie, na pewno nie oficjalne nauczanie Kościoła. Powiedziałbym, to jest prywatna pobożność, która jeśli komuś służy, jeśli komuś pomaga zjednoczyć się z Jezusem, bo o to chodzi na Eucharystii i przyjąć przesłanie, za chwilę o tym przesłaniu jeszcze powiemy,
robi w nas miłość. To znaczy, kiedy ona skutkuje w nas tym, że my z niekochania, ze skupienia się na sobie, z jakiegoś lęku o siebie, dbania jedynie o swoje interesy, jesteśmy gotowi zobaczyć, że jest ktoś, kto potrzebuje. I to jest sens Eucharystii, żebyśmy po niej wyszli chociaż troszkę lepsi, chociaż troszkę gotowi do przebaczenia, do pojednania. Bardzo, myślę, potrzebujemy takiego też pokazania nam, czy odkrywania tej perspektywy Eucharystii, bo tylko takie rytualne uczestniczenie i takie przekonanie, że to wystarczy, że jestem, że byłem, że chodzę nawet codziennie. Ale jeśli to nie skłania mnie to uczestnictwo w tym sakramencie, do nawrócenia, do większego pokochania kogoś trudnego, z którego za chwilę spotkam, jak wyjdziemy z kościoła, to jest to, powiem delikatnie, bardzo nie fair, bardzo przykre, ponieważ wtedy ta Eucharystia jakoś jest, no nie działa, w jakimś sensie nie działa.
A on bierze to jako tą rzeczywistość, w której zmartwychwstaje, w której możemy go rozpoznać. To wszystko nadal jest trudne, bolesne, ale Eucharystia sprawia, tak jak w Emmaus, że my zaczynamy widzieć Jezusa obecnego w tych wszystkich trudnych doświadczeniach. Otwierają nam się oczy. I że one nas nie zabijają. Że On jest z nami, tak. Możemy to przeżyć, możemy zobaczyć, to też jest jakaś nasza droga oczyszczenia, wzrastania, takiego uczenia się, bo my mamy swoje schematy dotyczące świętości, dotyczące doskonałości chrześcijańskiej, misji, którą mamy wykonywać, zadań moralnych, ale chodzi o to, żeby słuchać Jezusa. Nie upierać się przy naszych koncepcjach, co powinniśmy w życiu robić, jacy powinniśmy być. Mamy być Jezusowi, pozwolić, żeby to On nas prowadził, zaskakiwał i jakoś wskazywał to, co jest ważne dla Niego, dla Kościoła.
A biały to chrzest, to tak a propos. Tak, więc tam mamy oczyszczenie, a tu mamy życie. I idziemy i się zanurzamy w tym życiu i jednocześnie więdniemy i usychamy. No właśnie dlatego, że wiary zabrakło. Stoimy przy źródle i nie chcemy z niego się napić. Jeszcze jeden aspekt Eucharystii warty podkreślenia jest ten wymiar uczty. On oczywiście wydaje się taki oczywisty, no bo jesteśmy zapraszani do stołu. Już mamy za sobą tą formację, że warto być właśnie gotowym i skorzystać z tej komunii, nie traktować komunii jako jakiegoś rzadkiego dodatku do mszy świętej, różnego rodzaju. Różnie to bywało w historii Kościoła. Z różnych powodów trochę było gorzej z tym przystępowaniem do komunii kiedyś. Wydłużony post eucharystyczny, takie wysokie wymagania, które sobie stawiano, żeby być godnym skorzystania z Eucharystii.
Dzisiaj ten stół jest obficie zastawiony i słyszymy to zaproszenie. Ale ten wymiar uczty znowu nam rozszerza to myślenie o Eucharystii od tego jedynie ofiarniczego. Pokazuje nam, że to jest też zaproszenie do stołu, do tego, żeby właśnie tam się spotkać. No co się dzieje przy stole? Dzieją się rozmowy, dzieje się słuchanie siebie, dzieje się wspólnota. Więc Eucharystia ma taki wymiar też wspólnototwórczy. Eucharystia tworzy Kościół. Mówiliśmy o tym włączeniu w Kościół przy okazji Chrztu Świętego i tutaj też trzeba powiedzieć. Eucharystia, mówiąc tak obrazowo, jest sercem Kościoła. Jest sercem Kościoła. To znaczy ona musi być w Kościele. Kościół żyje, kiedy ona bije. I my żyjemy, kiedy ona jest rudłym szczytem życia chrześcijańskiego.
Czyli to bijące serce nie tylko mojej duchowości osobistej, oczywiście także, ale też dla Kościoła. Jesteśmy razem na tej uczcie, także po to jesteśmy często razem na adoracji. Adoracja nie jest jakimś osobnym kultem dodanym do Eucharystii, tylko wynika z tego podstawowego wymiaru Eucharystii, jaką jest celebracja śmierci i zmartwychwstania Jezusa, karmienie się Jego ciałem. I dlatego Go adorujemy, żeby jeszcze pełniej razem we wspólnocie być ze sobą, tworzyć Kościół. No i teraz pytanie, co możemy zrobić, żeby bardziej wspólnotowo przeżywać tę Eucharystię? No w dużej mierze dużo zależy od kapłana, prawda? Bo on ma moc jako ten przewodniczący, jako celebrant, ktoś, kto też ma dostęp do mikrofonu, co by tu dużo mówić.
A jakby ta Eucharystia rzeczywiście ma w sobie potencjał, żeby wyzwalać z nas to co najlepsze, te czynniki wspólnototwórcze, nawet żeby zauważyć się nawzajem, przywitać się. Jest tyle samotności w naszej społeczeństwie dzisiaj. Poznać się chociaż. wiesz, właśnie przed mszą świętą czy po mszy świętej zagadać do kogoś, nie znam tego człowieka, ale wchodzi do tego samego kościoła, co ja. Nie wiem, uśmiechnę się, pochwalę, jak ładnie pani wygląda, zagadam kogoś z dzieckiem, to pewnie trochę łatwiej z dzieckiem, no ale jakiegoś staruszka, nie wiem, wchodzi do tego kościoła, zapytam po kościele, a może pana podwieźć do domu, tak? To jest pierwszy wyraz miłości, która zrodziła się na Eucharystii. No. To jest właśnie to, że oczywiście chodzi zawsze o te małe kroki.
Możemy powiedzieć trochę z bólem serca, że może z czasem będzie o to coraz łatwiej, bo będzie nas coraz mniej na tych mszach świętych. I to jest też taki moment, że z jednej strony ubolewamy nad tym, co roku liczymy wiernych na mszach świętych i widzimy, że ta ilość spada. I oczywiście warto się nad tym zastanowić. Ale z drugiej strony te mniejsze wspólnoty, ten Kościół Jutra, który będzie bardziej składał się z małych wspólnot, jak już mówił dawno temu Ratzinger, to będzie jakoś nas skłaniał do tego, żeby się poznać, żeby to nie były anonimowe, wielkie skupiska. Oczywiście to możemy coś zrobić. Nie chodzi nam o to, żeby był efekt taki super, wow, jak oni świetnie ze sobą są. To się gdzieś tam może udać. Ale chodzi o te małe kroczki, które proboszcz, wierni, współpracujący z nim osoby mogą zrobić, żeby to była bardziej wspólnota.
Żeby to było święto kościoła lokalnego tam wszechświęta. Żeby była piękna oprawa liturgiczna, żeby było dobre kazanie oczywiście powiem, żeby było to wszystko, co może sprawić, że nie to, że muszę tam iść, ale idę i zostaje odnowiony to takie piękne liturgię Triduum Paschalnego u Dominikanów. Pełne kościoły, pełny kościół, nie dlatego, że ktoś tam nakazał, tylko że piękno liturgii. Trzy godziny wcześniej przejadą, żeby tylko tam być. I to pokazuje, że możemy też takim pięknem celebracji Eucharystii przyciągać tych, którzy chcą tego piękna skosztować i też wtedy przekazywać te treści formacyjne, czym ta Eucharystia jest, może się stawać w ich życiu. Także potencjał i wyzwanie, zadanie jest i po stronie kapłanów, i po stronie wiernych.
Procesja Bożego Ciała czy samo Święto Bożego Ciała wprowadzone w XIII wieku właśnie służyło temu, żeby o tym nie zapomnieć, bo trochę może ta wiara osłabła. Później ten okres kontrreformacji także skupił się na takiej obronie realnej obecności Jezusa w Eucharystii. Ale to nie jest znowu cała prawda Eucharystii. W tej Eucharystii jest też zaproszenie do miłości. Pytanie, na ile ja, adorując Najświętszy Sakrament, przyjmując Komunię Świętą, celebrując czy uczestnicząc we Mszy Świętej, pozwalam, żeby ona sprawiała we mnie to, co oznacza. Otwierała mnie na więź, na miłość, na wspólnotę, na Kościół. Marko, jeszcze zapytam tak na zakończenie, bo tutaj w tym pierwszym fragmencie, który czytaliśmy, Faustyna idzie na mszę świętą i tak sobie myśli, że zobaczy małego Jezusa podczas tej Eucharystii, bo rzeczywiście często widywała Jezusa, dzieciątko Jezus w czasie Eucharystii.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ten odcinek to szczera rozmowa o darach, które Bóg naprawdę nam daje – nie „symbolach”, nie „pobożnych hasłach”, ale o konkretnych łaskach, które można przyjąć… i których można nie wykorzystać. Rozsupłujemy wątpliwości wokół chrztu i Eucharystii, dotykamy mocnych słów Jezusa o Ciele i Krwi, a także mierzymy się z pytaniem: jak to możliwe, że Kościół jest święty, skoro w nim bywa i Judasz, i Piotr?
W odcinku:
• dlaczego sakrament to dar, który działa – i co go w nas „odtyka”;
• co naprawdę otrzymujesz w chrzcie i dlaczego to więcej niż „obrzęd z dzieciństwa”;
• jak patrzeć na Eucharystię, kiedy emocje milczą, a życie krzyczy;
• gdzie przebiega granica między zgorszeniem a prawdą, która prowokuje;
• co zrobić jutro rano, żeby ten dar zaczął pracować w twojej codzienności.
Jeśli nosisz w sobie pytania, wątpliwości albo po prostu chcesz odkryć na nowo to, co już masz — ten odcinek jest dla Ciebie. Nie zdradzamy wszystkiego… ale damy Ci klucze, żebyś sam odkrył, co i Kto został Ci dany.
________________________
📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 913 do 918.
________________________
Rozdziały:
Wstęp
Fragmenty z Dzienniczka (numery: 913-918)
Komentarz
Zakończenie
________________________________________
Gościem tego odcinka jest ks. Marek Chmielniak SAC.
Dom Rekolekcyjny Księży Pallotynów:
https://dom-zabkowice.pl/
_______________________________________
📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:
https://www.misericordia.faustyna.net/
Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia.
__________________________
W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).
🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o , co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!
Schemat każdego odcinka to:
1. krótkie wprowadzenie
2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”
3. komentarz
________________________________________
Muzyka: Dominika Czajkowska-Ptak
Dźwięk: Krzysztof Ptak
________________________________________
→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/
→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/
→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/