Kobiety z parasolkami (Wronów 1991)
🎟️ Bilety na BLASTCAST! Podcast Festival → https://blastcast.pl/#bilety BLASTCAST | 9–10 października | Warszawa, Fabryka NorblinaPodcasty na żywo, rozmowy i spotkania z twórcami.[Kod zniżkowy dla słuchaczy Zbrodni Prowincjonalnych: ZBPROBC15]W tej opowieści najmocniej uderzyły mnie wypowiedzi kobiet, sąsiadek, które od miesięcy żyły w strachu, a jedynym, czym dysponowały, żeby się bronić, były parasolki. Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to: https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/wronow-1991Muzyka: PurplePlanet Music - Lazy Days
Te, którym się naprzykrzał, miały jednak szczęście i zdołały uniknąć gwałtu, a przynajmniej te z nich, które później zdecydowały się opowiedzieć o swoich doświadczeniach policji, uciekały lub udawało im się wypersuadować mężczyźnie, powołując się na znajomość z jego rodziną. One też nie zgłaszały wtedy nigdzie tych napaści. Pewnie i tak wiedziały, że policja je zignoruje, skoro ostatecznie nie zostały zgwałcone. We wsi mówi się, że ofiar mogło być więcej, tylko niektóre kobiety po prostu wstydziły się przyznać do tego, że padły ofiarą gwałciciela i milczały. Bo nawet gdyby Zdziska oskarżono o próbę gwałtu, to jaka kara mogła go za to spotkać? Kilka miesięcy? Skoro za faktyczny gwałt dostał niecałe dwa lata w poprawczaku. A później wyrok odsiedzi, wróci do wsi i będzie się mścił.
Do dziś niejednego takiego Zdziska można spotkać na wiejskich drogach, jak wracają zygzakiem z pracy. Tamtego wieczora, kiedy Zdzisław i jego kolega byli na przystanku we Wronowie, zaczęło padać deszcz. Kolega poszedł więc do domu, a Zdzisiek postanowił jeszcze trochę posiedzieć na przystanku. Nie chciało mu się wracać jeszcze do domu, zapalił więc papierosa, patrzył na pasażerów wysiadających z autobusu jadącego w stronę Bełżyc, rozglądał się za jakimś znajomym albo za jakąś kobietą, którą mógłby zaczepić. Ludzie rozeszli się jednak szybko z przystanku, uciekając przed deszczem i przed zdiśkiem, a on został sam. Był zbyt pijany, a jednocześnie nie dość pijany. Zbyt pijany, by wrócić do domu nie narażając się na zrzędzenie matki i nie dość pijany, by to zrzędzenie zignorować. Po spędzeniu dwóch lat w poprawczaku w domu rodzinnym musiał się czuć niesłojo, przywykł do innego życia, a teraz musiał wrócić do rodzinnego domu, gdzie był znów traktowany tak samo jak dwa lata wcześniej, choć sam czuł się już zapewne zupełnie innym człowiekiem.
Zamiast więc iść do domu, szwendał się i patrzył, czy gdzieś tam się nie zbierają chłopy, no bo coś by się jeszcze zrobiło. U Zdziska alkohol wzmagał jednak również inne pragnienia, takie, które znacznie trudniej było zaspokoić, takie, które obudziły się w nim na widok nadchodzącej od strony pastwiska Krystynę. Nawet nie próbował z nią rozmawiać. Nie tracił czasu na obleśne komplementy czy wulgarne zaczepki. Podszedł i od razu uderzył ją pięścią w twarz tak mocno, że straciła przytomność. Zaniósł ją w krzaki przy szosie i zgwałcił. Wszystko trwało tylko kilka minut, choć mężczyzna nie musiał się spieszyć. Nikt go nie spłoszył. O tej porze nikogo w okolicy nie było. Myśleć zaczął dopiero kiedy zaspokoił swój popęd.
No i ten wyrok doprowadził niejako do drugiego aktu tego dramatu. Bo ten dzień, kiedy Zdzisiek wyszedł z więzienia, wreszcie nadszedł. Przez kolejne lata po skazaniu Zdzisława jego rodzice i rodzeństwo żyli jak dawniej, no bo nic innego im nie zostawało. Mieli dalej swój kawałek pola we Wronowie, który uprawiali i jakoś się z tego utrzymywali. Jedzenia im nie brakowało, ale bogactwa też w ich domu nie było. Prowadzili zwyczajne życie na wsi. Jednak niewypowiedziane piętno Zdziska wciąż wisiało nad ich domem. Lokalna społeczność nie wykluczała ich. Matka Zdziska mogła pójść do sklepu, zamienić dwa słowa z innymi starszymi paniami, swoimi sąsiadkami. Trochę porozmawiała, ale to nigdy nie był bliski kontakt.
Żadnych sąsiedzkich wizyt, przyjaźni czy zwierzeń. A już na pewno nie o Zdzisku. O Zdzisku się nie rozmawiało. Ona nie mówiła, a ludzie nie pytali. Nikt nie wiedział, jak rodzice odnosili się do zbrodni syna, czy mu wybaczyli, czy próbowali go usprawiedliwiać. Wywodzili się jeszcze z pokolenia, któremu obcy był emocjonalny ekshibicjonizm użytkowników mediów społecznościowych. Należeli do generacji, w której nikt nie uczył wyrażenia uczuć. Do generacji zaciskających zęby, przekonanych, że z samego gadania nikomu nic dobrego nie przyszło. Udźwignięcie ciężaru, z jakim wiązał się Częst Zdziśka, było ponad ich siły. Nie próbowali go więc podnosić. Pozwalali mu leżeć i omijali go z daleka. Ta sytuacja najbardziej chyba odbiła się na rodzeństwie Zdzisława.
Tak by się przynajmniej wydawało. Jego rodzina nigdy nie uchodziła za patologię, jeśli chodzi o alkoholizm. Mój rozmówca ujął to tak. Troszeczkę pili, ale nie można powiedzieć, że byli jakimiś alkoholikami takimi większymi. Jak to na wsi, po prostu. Problemów z prawem nikt poza Zdziskiem nie miał. We wsi szeptało się jednak o tym, że jego rodzice przejawiali jakieś dziwne upodobania seksualne. Podobno kiedy dzieci były małe uprawiali przy nich seks. Ludzie myślą, że może przez to coś mu się w głowie poprzestawiało i dlatego potem był zboczony. Ale czy ktoś to widział albo usłyszał? No nie. Tak się na wsi mówi, ale tak konkretnie kto mówi i co mówi
W takich sytuacjach komentujący sprawę powrotu Zdziska do Wronowa również niejednokrotnie sugerowali, że samosąd to jedyne dobre rozwiązanie. Odwieczny argument pt. Gdyby to twoją żonę zabił i zgwałcił miał zamknąć usta wszystkim, którzy zwracali uwagę na fakt, że zgodnie z prawem Zdzisław odsiedział cały swój wyrok, a po opuszczeniu zakładu karnego nie dopuścił się żadnego przestępstwa. W przeciwieństwie do Ciechanka z Włodowa nikomu nie naprzykrzał się, nie groził i praktycznie nie opuszczał własnego gospodarstwa. Nie istniały więc żadne podstawy do tego, żeby ograniczać jego wolność. I emocje mieszkańców Wronowa nie mogły tego zmienić. Mieszkańcy pytali więc retorycznie, no to co mamy czekać aż kogoś znowu zgwałci i zabije? No i niestety odpowiedź brzmiała tak, bo nie można nikogo skazać za gwałt i morderstwo, które może potencjalnie popełnić w przyszłości.
Publikowano najbardziej dramatyczne wypowiedzi mieszkańców Wronowa, te w których ludzie mówili, że się barykadują w domach, nie pozwalają dzieciom wychodzić samym na dwór, że wożą je codziennie do szkoły i odbierają, żeby nie spotkały gdzieś na wsi Zdziska. Trochę mnie rozśmieszył artykuł z Gazety Wyborczej o tej sprawie, czy raczej wstęp do tego artykułu, gdzie autor pisze tak. Jednak to, co zwraca uwagę, to wszechobecna pustka. Mimo, że do Wronowa przyjechałem w środku dnia, na ulicy i w obejściach gospodarstw żywego ducha. Powiem Wam, że o wsi, w której ja mieszkam, można by powiedzieć dokładnie to samo. Tu też w środku tygodnia, w ciągu dnia zazwyczaj jest pusto i sporadycznie można zobaczyć, jak ktoś idzie pieszo albo siedzi przed domem. Na wsi większość ludzi nie ma potrzeby spacerowania gdzieś tam wzdłuż szosy do sklepu czy do sąsiada.
Ta ustawa została uchwalona pod koniec 2013 roku. Ośrodek rozpoczął działanie w 2014 roku, ale dość szybko też pojawiły się różne zastrzeżenia co do jego działalności, panujących tam warunków, czy też procesu prowadzącego do zakwalifikowania byłych więźniów do pobytu w Gostyninie. Także w 2016 roku, kiedy mieszkańcy Wronowa dowiedzieli się od miejscowej policji o zbliżającym się powrocie Zdzisława do domu rodzinnego, temat tej ustawy o bestiach i ośrodkach w Gostyninie był jeszcze wciąż świeży i w okolicy uważano, że to tam jest miejsce Zdziska. Natomiast sąd go do tego nie zakwalifikował. Kobiety przypominały sobie, jak to było na początku lat 90., kiedy bały się chodzić przez las do przystanku, a musiały chodzić tą drogą, bo innej nie ma.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🎟️ Bilety na BLASTCAST! Podcast Festival → https://blastcast.pl/#bilety
BLASTCAST | 9–10 października | Warszawa, Fabryka Norblina
Podcasty na żywo, rozmowy i spotkania z twórcami.
[Kod zniżkowy dla słuchaczy Zbrodni Prowincjonalnych: ZBPROBC15]
W tej opowieści najmocniej uderzyły mnie wypowiedzi kobiet, sąsiadek, które od miesięcy żyły w strachu, a jedynym, czym dysponowały, żeby się bronić, były parasolki.
Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to: https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne
Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe
Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/wronow-1991
Muzyka: PurplePlanet Music - Lazy Days