Festiwal zbrodni
Dla wielu osób lato to przede wszystkim czas koncertów na świeżym powietrzu i festiwali muzycznych. Zdecydowana większość uczestników wraca z nich z dobrymi wspomnieniami. O pozostałych usłyszycie w tym odcinku! Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to: https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/festiwaleMuzyka: PurplePlanet Music - Lazy Days
Ten koncert trafił do Księgi Rekordów Guinnessa jako koncert z największą publicznością na festiwalu pop. Gdzieś tam wśród tych sześciuset tysięcy osób mieli być także Mitchell Weiser i Bonnie Bickwit, paralica listów z Brooklynu. Piętnastoletnia Bonnie spędzała lato na obozie Well-Made w Narrowsburgu w stanie Nowy Jork. To był taki tani letni obóz prowadzony przez organizację non-profit. Działał od 1935 roku i był przeznaczony dla młodzieży z raczej uboższych rodzin, żeby mogła spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Na Well-Made Camp Bonnie miała trochę pomagać w jakichś prostych pracach, a trochę samej korzystać z atrakcji przewidzianych dla młodzieży. Jednak miała poczucie, że tej pracy było zdecydowanie za dużo. Nawet 12 godzin dziennie dla piętnastolatki jest to dość duży wysiłek.
Bez możliwości odpoczynku i skorzystania z wakacji Możliwe, że też nie do końca była szczęśliwa z tego wyjazdu na obóz, bo oznaczało to kilkutygodniowe rozstanie z chłopakiem, a jak się ma 15 lat, rozstanie na tyle czasu to niemal wieczność. Chłopak Bonnie Mitchell miał 16 lat i te wakacje spędzał w Nowym Jorku na Brooklynie odbywając Zbrodnia Prowincjonalne
Zbrodnia zbrodni. Nawet jeśli jakieś autobusy tam jeździły i dałoby się z przesiadkami dojechać do tego miejsca, w którym odbywał się koncert, no to zajęłoby to bardzo dużo czasu i przede wszystkim Bonnie i Mitchell nie mieli wystarczająco dużo pieniędzy, bo łącznie zgromadzili tylko 25 dolarów, także mogli liczyć tylko na podwózki. Zbrodnie Prowincjonalne
Dobrze się uczyli, byli lubiani. Oboje mieli też żydowskie kojarzenie, co w Nowym Jorku nie jest niczym niespotykanym. Ich rodziny przestrzegały więc tradycji religijnych związanych z judaizmem. Wśród zdjęć, które udostępniono później, są głównie zdjęcia właśnie z uroczystości żydowskich, między innymi z Bar Mitzwy. Zarówno Bonnie, jak i Mitchell byli jednak przede wszystkim amerykańskimi nastolatkami. Słuchali popularnej w tamtym czasie muzyki, ubierali się zgodnie z ówczesną modą. Na co ich ortodoksyjni rodzice patrzyli raczej z niechęcią i narzekali, jak to zwykle bywa na upadek obyczajów wśród młodzieży. Także oni byli po prostu takimi dzieciakami z dosyć dobrych domów, z takiej klasy średniej, które nie miały nigdy wcześniej jakichś takich doświadczeń, czy to z ucieczkami z domu, czy z jakimiś podróżami samodzielnymi.
Natomiast oboje marzyli o ciekawszym życiu, niż to jakie wiodły nastolatki z żydowskich rodzin na Bruklinie, Bonnie chciała podróżować, Mitchell chciał wyjechać na studia do innego stanu, ale jednocześnie ich rodziny były im bardzo bliskie, byli jeszcze bardzo młodzi generalnie, podporządkowywali się swoim rodzicom, byli raczej grzecznymi dzieciakami, które zaczynały jednak testować granice i zaczynały mieć własne pomysły na życie. To miała być ich pierwsza taka samodzielna podróż i ona też wyszła dość spontanicznie, bo na początku tylko Mitchell miał jechać na festiwal ze swoim kolegą i mieli pojechać tam samochodem tamtego, ale on ostatecznie nie mógł, więc Mitchell stwierdził, że zabierze Bonnie. Jego rodzice byli przeciwni tej wyprawie, uważali, że jeśli nie ma transportu ani pieniędzy na autobus, to powinien w ogóle sobie ten wyjazd odpuścić, no ale nie byli go w stanie powstrzymać.
Też rodzina Michela w tamtym czasie nie była w najlepszej sytuacji finansowej, stąd niezbyt byli chętni na to, żeby finansować mu dodatkowo ten wyjazd. On też nie chciał za bardzo chyba brać od nich pieniędzy. No i tak powstał ten pomysł, żeby pojechać tam autostopem. Jeśli chodzi o Bonnie, to sytuacja wyglądała nieco inaczej. Jej rodzice prawdopodobnie nigdy nie pozwoliliby jej na taką podróż, natomiast oni przebywali w tamtym czasie na wakacjach w Cape Cod. Przekonani, że ich córka cała i zdrowa jest na obozie Well-Made i nigdzie się stamtąd nie rusza. Także o niczym nie mieli pojęcia. No i tym sposobem Bonnie i Mitchell z plecakami, śpiworami i kartonem z napisem Watkins Glen znaleźli się przy drodze stanowej nr 97, czyli zaraz za Narrowsburgiem
I zaczęli łapać stopa. W głowie mając tylko to, że jutro zobaczą na żywo i przede wszystkim usłyszą Grateful Dead. I spotkają się ze znajomymi, którzy mieli jechać na festiwal prosto z Nowego Jorku. 27 lipca, kiedy para wyjechała z Walmet Camp, to był piątek, koncert odbywał się w sobotę, a w niedzielę wieczorem Bonnie i Mitchell mieli wrócić na Brooklyn. Rodzina Michela czekała z niecierpliwością. W tamtych czasach można było zadzwonić tylko ewentualnie z budki telefonicznej w takiej sytuacji, no ale to by trzeba było najpierw ją znaleźć, a nie było ich aż tak dużo. A poza tym, jak się tam zjechało do niewielkiego miasteczka, 600 tysięcy ludzi, no to pewnie wszystkie okoliczne budki telefoniczne w końcu umarły z wycieczenia. W niedzielny wieczór Michel nie zjawił się w domu, ale rodzina miała wciąż nadzieję, że może po prostu
Nie udało mu się wydostać z terenu festiwalu, wszędzie w mediach mówiono o tym jaki jest tłok, jaki chaos tam zapanował, jakie były korki na drogach dojazdowych, no więc można było mieć nadzieję, że coś tam się przedłużyło, że dotrą dopiero następnego dnia, no ale w poniedziałek też nie dotarli. W międzyczasie rodzice Bonnie wrócili z wakacji i odebrali telefon z obozu UL Med. Ktoś z organizatorów chciał wiedzieć, czy Bonnie dotarła do domu. Ojciec nastolatki w pierwszej chwili nie zrozumiał, co dzwoniący miał na myśli, przecież jego córka miała być właśnie u nich na obozie. No i wtedy dowiedział się, że Bonnie wyjechała w piątek razem ze swoim chłopakiem Co oznaczało, że już od kilku dni nikt nie miał z nimi kontaktu. Bo znajomi, z którymi mieli się spotkać na Summer Jam, wrócili już do Nowego Jorku i okazało się, że Bonnie i Michela tam nie było, a w każdym razie nie udało im się z nimi spotkać.
W takim tłumie bez telefonów komórkowych takie spotkanie było prawie niemożliwe, więc młodych to jeszcze w tamtym momencie też nie zaniepokoiło. Mogli się po prostu nie odnaleźć w tym tłumie. Kiedy rodzice Bonnie dowiedzieli się, że ich córki nie ma na obozie, natychmiast zgłosili jej zaginięcie na policji, ale było lato 1973 roku. Główna fala hipisowskiej rewolucji już się przetoczyła przez Stany Zjednoczone, ale hasła kontrkultury wciąż były mocno obecne wśród młodych ludzi, wciąż istniały komuny hipisowskie, wciąż były dzieciaki, które podążając za hasłami dzieci kwiatów, decydowały się na odklejenie się od społeczeństwa i szukanie alternatywnych sposobów życia, Zwykle z marnym skutkiem, ale para nastolatków, która zniknęła jadąc na festiwal rockowy, to była historia, którą policjanci w Stanach Zjednoczonych słyszeli od kilku lat aż na zbyt często.
Bonnie i Mitchell też wyglądali jak para takich typowych hipisów. Na takiej najbardziej znanej ich wspólnej fotografii oboje mają długie włosy, Bonnie nosi sukienkę w kwiaty, Dla policji byli więc tylko jeszcze jedną parą dzieciaków, które uciekły z domu latem, żeby ćpać, uprawiać wolną miłość i zapewne wrócą do domu jak zrobi się chłodniej, a im skończą się pieniądze. Albo prędzej czy później policja ich złapie na jakiejś próbie kradzieży czy na jakimś przestępstwie związanym z narkotykami i odstawi ich do domu. Innymi słowy, doniesienia o ich zaginięciu zostały przez policję zlekceważone. Ale lato minęło, a Bonnie i Mitchell nie wracali. Rozpoczął się rok szkolny, a ich ławki w klasie pozostawały puste. Zaniedbania policji na samym początku śledztwa sprawiło, że nie udało się ustalić właściwie niczego ponad to, że w piątek rano opuścili obóz i to jest ostatnie co o nich wiadomo.
Tacy na przykład zawodowi kierowcy nie będą pamiętać takich szczegółów, że widzieli jakąś parę dzieciaków, które widują pewnie co drugi dzień, a w ciągu pierwszych dni po zaginięciu takie informacje jeszcze być może dałoby się pozyskać. Po latach dziennikarz, który próbował dowiedzieć się czegoś więcej o tej sprawie usłyszał od policji, że akta tej sprawy zostały zniszczone. że nie ma notatek służbowych, protokołów przesłuchań, ale tak naprawdę to nie zdziwiłam się, gdyby po prostu żadnych akt nie było, bo policjanci nie przeprowadzili żadnych czynności zaraz po zaginięciu Bonnie i Michela. Pewnego dnia, wiele lat po zaginięciu, ktoś zadzwonił do rodziców Bonnie i ktoś z centrali telefonicznej zapytał jej ojca, czy przyjmie połączenie na koszt abonenta od Bonnie Bickwith. Mężczyzna powiedział, że oczywiście, ale po chwili telefonistka poinformowała go, że osoba dzwoniąca odłożyła słuchawkę.
Rodzina zaginionej dziewczyny wierzyła jeszcze przed jakiś czas, czy może raczej chciała wierzyć, że to naprawdę byłaby oni, że naprawdę żyje i chce się z nimi skontaktować. Tłumaczyli sobie to tak, że w ostatniej chwili się rozłączyła, no bo zrobiło jej się wstyd, czy tam bała się, co ojciec powie. No ale jako, że nigdy nie znaleziono najmniejszego dowodu na to, że para nastolatków została zamordowana, no to ich rodziny zawsze jeszcze miały nadzieję, że mimo wszystko może oni gdzieś żyją, że naprawdę uciekli i rozpoczęli nowe życie. Ponownie ożywić dochodzenie spróbowali wiele lat później szkolni koledzy pary, którzy spotkali się na zjeździe absolwentów z okazji 25-lecia matury i cały czas ich rozmowy wracały właśnie do tego, że Bonnie i Michela nie ma z nimi i że nie wiadomo, co się wtedy
Zbrodnia Prowincjonalna I to co opisywały brzmi jak po prostu odwzorowanie innych spraw kryminalnych, w których zamordowane zostały pary, tylko ktoś wkleił w te scenariusze Bonnie i Michela. Ja też mogę na poczekaniu wymyślić taką historię, co im się mogło stać, tylko nie wiem w czym by to miało pomóc. No więc minęło 25-lecie zaginięcia Bonnie i Michela.
Wśród informacji, które dotarły do policji była też ta od kobiety, która twierdziła, że jej ojciec porwał i zamordował nastolatków w lipcu 1973 roku. Jednak jak na razie do żadnego przełomu w śledztwie nie doszło, choć ta sprawa wciąż jest aktywna. Powstała strona internetowa michellandbonnie.com, na której bliscy ofiar zebrali informacje o tym śledztwie i podają kontakty dla tych, którzy mają informacje w sprawie, jak również Oferują nagrodę pieniężną dla tego, kto przekaże informacje, które mogą doprowadzić do rozwiązania sprawy. Dziś panuje raczej przekonanie, że Bonnie i Mitchell zostali zamordowani albo zginęli w jakimś wypadku, np. utonęli podczas kąpieli gdzieś na dziko. Ucieczka z domu nie była raczej w ich stylu, nie pasowała do ich portretu psychologicznego.
Oboje byli w bliskich relacjach z rodzicami, mieli grono przyjaciół, z którymi spędzali czas, dobrze się uczyli. Pomimo, że mieli swoje różne marzenia i plany na przyszłość, które raczej nie przewidywały pozostania na Brooklynie do końca życia, to żadne z nich nie chciało uciekać z domu, nigdy nie rozmawiali Zbrodnie Prowincjonalne No to jednak wszyscy przyznają, że jest to mało prawdopodobne, żeby faktycznie uciekli, że prawdopodobnie nie żyją, ale to, że nie wiedzą jak zginęli, gdzie zginęli Bonnie i Mitchell prześladuje wszystkich, którzy ich znali.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dla wielu osób lato to przede wszystkim czas koncertów na świeżym powietrzu i festiwali muzycznych. Zdecydowana większość uczestników wraca z nich z dobrymi wspomnieniami. O pozostałych usłyszycie w tym odcinku! Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to: https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne
Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe
Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/festiwale
Muzyka: PurplePlanet Music - Lazy Days