255. Ed Kemper: geniusz i morderca - odc. 2 Wszystko zostaje w rodzinie
Drugi odcinek serii, która przygotowałam dla Empik Go, już jest dostępny także tutaj! Zapraszam do słuchania!WSZYSTKO ZOSTAJE W RODZINIEPierwsza (udana) zbrodnia i pierwsza (nieudana) kara – nastoletni Ed Kemper staje się mordercą i ponosikonsekwencje. Staje się też mistrzem manipulacji i zdobywa wiedzę, która pozwoli mu udawać zwykłego, sympatycznego człowieka.
Empik Go prezentuje Wszystko zostaje w rodzinie. W drugim odcinku mojej opowieści o Edmundzie Kemperze dokona on pierwszej udanej zbrodni i poniesie pierwszą nieudaną karę. Nauczy się, jak manipulować otoczeniem i zdobędzie wiedzę, która pozwoli mu udawać zwykłego, sympatycznego człowieka. Zostawiliśmy go u dziadków na kalifornijskiej farmie. Nieszczęśliwy, porzucony przez rodziców Ed wyrósł na potężnego piętnastolatka. Silnego fizycznie, strzelającego do zwierząt i fantazjującego o zabijaniu ludzi.
Babcia z dnia na dzień coraz bardziej go irytowała. Groziła, że jeśli nie będzie się dobrze zachowywał, nigdy nie zamieszka z ojcem. 27 sierpnia 1964 roku był kolejnym gorącym dniem pod słońcem Kalifornii. Po południu Ed planował polować. Dziadek pojechał w tym czasie na zakupy do miasteczka. Chłopak zajrzał do babci, żeby jej powiedzieć o swoich planach. Mott siedziała w kuchni nad maszyną do pisania. Kończyła pisać opowiadanie przygodowe dla chłopców, Fire in the Cannon. Jej teksty publikował magazyn Boys Life.
Przedziwne, że potrafiła wejść do chłopięcego świata skautów i stworzyć dla nich interesujące historie, a nie umiała dojść do porozumienia z własnym nastoletnim wnukiem. zapłaciła za to życiem. Spojrzeli oboje na siebie z nieukrywaną wrogością, po czym Ed zabrał broń, do której odzyskał dostęp dzięki dziadkowi, zawołał psa, Ankę, i oznajmił, że wychodzi strzelać do królików. Kobieta zaczęła utyskiwać, że pewnie znowu będzie polował na ptaki, co rozwścieczyło jej wnuka. Wyszedł bez słowa, zerknął na nią przez otwarte drzwi z siatką na komary, zobaczył w niej obraz znienawidzonej matki, zawsze agresywnej i pewnej siebie.
Uniósł broń, wycelował i strzelił jej prosto w tył głowy. Nastolatek oddał jeszcze dwa strzały w plecy nieżyjącej już ofiary. Swój modus operandi kształtował od pierwszej zbrodni. Niemal przy każdym ze swoich morderstw dokonywał nadzabijania, czynności, które nie miały już znaczenia, bo jego ofiary nie żyły. Ed wszedł z powrotem do kuchni, wyjął nóż do krojenia mięsa i dźgnął ciało babci w plecy kilka razy. Był przekonany, że ją dobija. Podobno nie chciał, żeby cierpiała. Jego ciosy niczego nie zmieniły. Mott zginęła od pierwszej kuli.
Owinął jej zakrwawioną głowę w ręcznik, podniósł zwłoki i zaniósł je na łóżko do jej sypialni. Po chwili przyjechał dziadek. Wnuk wyszedł mu na spotkanie. Przywitali się gestem rąk i uśmiechem, bez słowa. Mężczyzna zawołał chłopaka, by pomógł mu wyładować zakupy z samochodu. Ed podszedł i strzelił seniorowi w tył głowy. Pomyślał, że musi ukryć swoją zbrodnię przed wścibskimi sąsiadami, choć było mało prawdopodobne, że ktokolwiek zajrzy na podwórko Kemperów. Farma leżała na odludziu. Morderca zaciągnął drugie zwłoki do garażu, umył ręce z krwi szlauchem i starał się nieudolnie oczyścić podjazd z krwi.
Powiedział, że zabił babcię i dziadka i spytał, co ma teraz zrobić. Kobieta zachowała zimną krew. Kazała mu poczekać na przyjazd policji, którą chciała zaraz wezwać. Rozłączyli się i oboje wykręcili 911. Ona w montanie, Ed w Kalifornii. Kobieta zadzwoniła też do byłego męża i oznajmiła, a nie mówiłam, jakby te słowa miały jakiekolwiek znaczenie w tamtej chwili. Tymczasem Ed czekał na przyjazd lokalnych funkcjonariuszy siedząc na ganku. Zaskoczonym policjantom powiedział, że, cytuję, chciał tylko zobaczyć, jak to jest zabić babcię. Dziadka zabił z litości i strachu.
Domyślał się, że nie przyjąłby dobrze faktu, iż wnuczek zastrzelił mu żonę. Edmund senior był prawdziwym kowbojem, twardym mężczyzną, zawsze z 45 na biodrze. Ed nie odważyłby mu się powiedzieć, że zabił kobietę, z którą jego dziadek przeżył 50 lat. Wolał go zamordować. Dodał, że rozważał popełnienie samobójstwa, ale sądził, że dokona jeszcze większej rzezi, więc zrezygnował. Ludzie szeryfa zabrali go ze sobą. Był nastoletnim sprawcą, wymagał innej kary niż dorośli mordercy. Gdy wieść się rozniosła po okolice, spokojna społeczność doznała szoku. Nie zdarzały się tu morderstwa już na pewno nie zbrodnie w domach i nie z rąk nastoletnich wnuczków.
trafił do instytucji o zaostrzonym rygorze dla 1600 chorych psychicznie mężczyzn skierowanych tu przez sądy i wydział więziennictwa, miejsca nazywanego, cytuję, dachał dla osób queerowych, gdzie homoseksualność leczono elektrowstrząsami. Do Atascadero nie byli i nie są przyjmowani zwykli pacjenci, wyłącznie skazańcy. Średni wiek pacjenta wynosił wówczas 36 lat. Przeważali przestępcy seksualni, wśród których było 24 morderców. Ed trafił do piekła, którym sobie świetnie poradził. Dzięki temu, jak wyglądał, uniknął losu, jaki spotkałby każdego innego nastolatka wśród dorosłych seksualnych drapieżników.
Nikt go nie molestował. W szpitalu lekarze nie dostrzegli u Eda objawów schizofrenii. Chłopak myślał logicznie, nie miał urojeń, był ponadprzeciętnie inteligentny. Pierwszy test na inteligencję dał wynik 136. Zaskoczeni byli lekarze, ale i sam Ed, który nie miał zbyt dużego mniemania o swoim potencjale intelektualnym. Wykonano powtórnie test. Okazało się, że IQ Kempera jest jeszcze wyższe i wynosi 145, więcej niż u 99% populacji. Mówiąc wprost, Ed był geniuszem zła. Oczywiście osobowość miał zaburzoną, z cechami osobowości borderline, paranoicznej, histrionicznej, zależnej i antyspołecznej, ale nie był chory psychicznie.
Narzekał na bycie niezrozumianym i niedocenionym przez innych, zazdrosny wobec tych, którym dopisywało szczęście, podkreślający osobiste udręki. W końcu jednak nikt go nie uważał za perwersyjnego dziwaka. Widziano w nim raczej miłego, współpracującego nastolatka, grzecznego, wzorowego pacjenta. Ed podczas pobytu w szpitalu wielokrotnie się onanizował w ciągu dnia, Lekarze widzieli w tym zdrowy przejaw uwolnienia napięcia, szczególnie wtedy, gdy jego źródłem były pełne okrucieństwa fantazje. Prawdziwy Ed Kemper, manipulant i seryjny morderca, narodził się właśnie w Atascadero pod okiem specjalistów od zdrowia psychicznego.
Dopuszczono go do laboratorium, przechodził szkolenia takie same jak starzyści, asystował przy badaniach psychiatrycznych osadzonych, co uznawano za objaw szybkiego zdrowienia i udanej resocjalizacji. Był uważany za godnego zaufania i cenił to sobie. Lekarze nie przewidzieli, że dostęp do ich wiedzy ułatwiał mu manipulowanie nimi. Z uwagą też słuchał innych sprawców, którzy na grupowej terapii opowiadali ze szczegółami i bez wyrzutów sumienia o swoich sadystycznych wyczynach. Kontrola, dominacja, przemoc – w historii każdego z nich pojawiały się notorycznie… Ed zwracał ponadto uwagę na wszystkie błędy popełnione przez przestępców.
Zostawiali świadków, odciski palców i inne ślady kryminalistyczne, albo pojawiali się z ofiarami w publicznych miejscach i byli zapamiętywani. Kemper wyciągnie z tego naukę. Polując na kobiety, nie zostawi śladczym żadnego tropu. Jest takie powiedzenie – w więzieniu nie ma ateistów. Nie ma ich zazwyczaj, bo niewierzący nie dostają zwolnień warunkowych. Kierując się tą logiką, Ed posłusznie zaczął interesować się Biblią. Czytał ją, brał udział w dyskusjach i analizach świętych tekstów razem z innymi praktykującymi chrześcijanami. Tak jak Ed potrzebował wolności, tak jego opiekunowie potrzebowali wyników i cudów, które polepszały statystyki.
Kemper doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Lekarze wierzyli, albo chcieli wierzyć, w jego cudowną przemianę dokonaną w ciągu pięciu lat pobytu w szpitalu. Teraz mierzył 206 centymetrów i ważył 125 kilogramów i nie musiał się obawiać, że wejdzie z kimkolwiek w konflikt. Wszyscy go unikali. Dla porównania, w tamtych czasach większość koszykarzy NBA była niższa niż Ed. W swoim pokoleniu był gigantem. W każdym pomieszczeniu, do którego wchodził, natychmiast przyciągał wzrok obecnych, bo nigdy nie widzieli kogoś tak wysokiego. Ed Kemper tak doskonale funkcjonował w warunkach więziennych, że zwolniono go warunkowo w dniu jego 21 urodzin, 18 grudnia 1969 roku.
Ed przyjechał do znienawidzonej matki, trafiając w okolice, w której pojawili się niebawem. inni morderce. Kemper rozpoczął naukę w koleżu, co było jednym z wymogów zwolnienia warunkowego. Wybrał specjalizację prawo karne. Marzył o zostaniu policjantem. Wybrał zawód nie dlatego, by bronić i chronić, lecz by dominować, manipulować i kontrolować oraz mieć stały dostęp do broni. Mundur znacznie mu to ułatwił. Ku jego rozpaczy nie przyjęto go z uwagi na warunki fizyczne. Był za wysoki i za potężny na funkcjonariusza. Problemem byłyby również kryminalne akta. Big Eddie, jak na niego wołano, nawiązał jednak dobre relacje z lokalną policją.
Bywał w tym samym barze, jury room, gdzie spotykali się policjanci z Santa Cruz oraz pracownicy ratusza, który znajdował się naprzeciwko. Ed nie mógł zostać jednym z nich, o czym wiedzieli, dlatego udawał, że pracuje jako ochroniarz. Jeden z policjantów podarował mu nawet szkoleniową odznakę i kajdanki oraz pożyczył pistolet. Kemper nie pracował w ochronie. Podejmował się wielu prac tymczasowych. W końcu zatrudniono go na stałe jako pracownika budowlanego. Edpunt podjął pracę w stanowym przedsiębiorstwie robót publicznych, California State Public Works, w oddziale zajmującym się autostradami. Koledze nadali mu przezwisko Forklift, czyli podnośnik widłowy, ponieważ był w stanie unieść dwa 40-kilogramowe worki z cementem, po jednym w każdej ręce.
Trzy miesiące po wyjściu na wolność umówił się na randkę z dziewczyną. To była kompletna katastrofa. Zabrał ją do kina na film z Johnem Wayne'em i kolację w Santa Cruz. Spotkanie nie było udane. Westerny już dawno wyszły z mody. Rozmowa się nie kleiła. Może i dobrze. Dziewczyna ocaliła życie. W tamtym okresie Ed wyobrażał sobie, że zabija każdą napotkaną osobę. Jego kuratorzy zapomnieli o nim. Po opuszczeniu szpitala miał się stawiać na spotkania co dwa tygodnie. Niestety nikt mu ich nie wyznaczył. W końcu sam zadzwonił do lokalnego urzędnika i zapytał, czy zrobił coś złego, że system nie działa w jego przypadku.
Ed wyprowadził się z jej domku przy 609A Ord Street, gdzie kobieta mieszkała od 1965 roku. Zamieszkał u kolegi w Alameda. Matka nie odpuściła. Dzwoniła, nękała go, zjawiała się u syna bez zapowiedzi. Nie miała daleko, raptem półtorej godziny drogi. Ed wciąż nie mógł się od niej uwolnić. Pieniędzy mu nie starczało, nie umiał porozumieć się z kolegą i wracał do matki. Nie ogarniał swojego życia, mimo niesamowitego intelektu. W tym czasie doszło też do zakończenia relacji z ojcem. Edmund II nie odzywał się do syna od chwili zamordowania jego rodziców. Zmienił numer telefonu, nie szukał kontaktu z Edem, nawet po jego wyjściu na wolność.
Syn mimo to zdobył kontakt do niego. Przeszukał książkę teleadresową Związku Zawodowego Elektryków i odnalazł ojca. Zadzwonił. Nie został zaproszony do domu ojca, doszło do spotkania na neutralnym gruncie, w miejscowej restauracji. Ed rozumiał sytuację, zdawał sobie sprawę, że macocha i pasierb nie chcą mieć z nim nic wspólnego i gościć go w swoich progach. Spotkanie wypadło dobrze. Zjedli, wypili piwo, rozmawiali, nawet spierali się o to, kto zapłaci rachunek, który ostatecznie zapłacił ojciec. Jednak nie dało się jedną rozmową odwrócić przeszłości. Edmund II wybarczył Edmundowi III, jednak nie zamierzał się z nim kontaktować.
Nigdy więcej się nie spotkali. W 2017 roku w jednym z wywiadów przyrodni brat Eda ujawnił mediom, że jego ojczym nie pogodził się ze swoją decyzją pozostawienia syna pod opieką rodziców. Do końca życia prześladowała go ta myśl. Może przebaczył Edowi, ale nie wybaczył sobie. Gdy umierał w szpitalu w Los Angeles, Susan, jego najmłodsza córka, zaaranżowała rozmowę telefoniczną z marnotrawnym synem, gdy ksiądz udzielał choremu ostatniego namaszczenia. To była ich ostatnia wymiana zdań. Mężczyzna zmarł 19 stycznia 1985 roku. Zanim jednak to się wydarzyło, Ed stał się seryjnym mordercą.
Kolejne drobne wydarzenia prowadziły do ujawnienia jego morderczych potrzeb. Niesamowite, ile potrzeba było zbiegów okoliczności i niewinnych incydentów, by uwolnić drzemiącego w nim od kilku lat demona. Ed zakupił sobie motocykl. Chciał się poczuć jak policjant z patrolu na kalifornijskiej autostradzie. Jeździł szybko, niebezpiecznie, aż doszło do wypadku. Potrącił go samochód. Poważne obrażenia ramienia i wstrząs mózgu były argumentem w pozwie o odszkodowanie. Leczenie ręki wymagało wstawienia metalowej blaszki w kości. Dzięki ubezpieczeniu otrzymał 15 tysięcy dolarów, dziś równowartość niemal 100 tysięcy.
Za część tych pieniędzy kupił sobie luksusowy samochód Forda Galaxy 500 z 1969 roku. Auto było ogromne. Miało niemal pięć i pół metra długości. Galaxy wyróżniał się dużą liczbą chromowanych ozdobników i wielkim nadwoziem. We wnętrzu były dwie tapicerowane czarną skórą kanapy. Samochód był w kolorze żółtym, z czarnym dachem. Ed wyposażył go niczym policyjnego cruisera w CB radio, mikrofon i dużą antenę, którą później zdjął, bo za bardzo rzucała się w oczy. Przemierzając stanowe drogi nowym samochodem, uświadomił sobie, jak wiele młodych kobiet stoi przy autostradzie, czekając na podwiezienie.
Dopiero przygotowywał się do poważniejszych ataków. Nóż miał zawsze przy sobie. Obecność kobiet w jego aucie rozbudziła w nim małe popędy, jak to określał, żądze zabijania i nie tylko. Zbudował sobie w głowie teorię, że kobiety wystawione na niebezpieczeństwo same były sobie winne. płaciły karę za swoją swobodę i niezależność. Ich ufność wykorzystywał w niemal tym samym czasie inny ludzki drapieżca, wspomniany Ted Bundy, polujący głównie na kampusach uniwersyteckich. Ed Kemper głęboko przemyślał plan polowania. Nie zamierzał szukać ofiar w swojej okolicy, w pobliżu Santa Cruz. Ktoś z uwagi na jego kryminalną przeszłość mógł go uznać za podejrzanego.
Trapieżnikowi jednak wystarczało do skutecznego polowania. Sytuacja była idealna, nie było świadków, nikt nie znał go w okolicy, po której się poruszał. Jeździł w pobliże Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, swego czasu epicentrum ruchu hipisowskiego i antywojennych protestów. Studenci Berkeley żądali wolności słowa, przestrzegania praw obywatelskich, walczyli o prawa kobiet czy ustalenie minimalnych płac. Wierzyli, że zmienią świat, a przynajmniej Amerykę. 7 maja 1972 roku Ed Kemper postanowił dokonać morderstwa. Założył swój strój i jeździł wokół kampusów Berkeley.
Ed miał czas na opracowanie szczegółów w zbrodni. Mieli jechać przez odludne tereny, dziewczyny nie znały okolicy. W każdej chwili mógł zboczyć z trasy mówiąc, że to skrót. Wydawały mu się, cytuję, przerażająco naiwne. Mylił się. Siedząca z tyłu Mary Ann wyczuła zagrożenie, chociaż Ed był przyjazny i miły. Głęboko zajrzała mu w oczy, gdy ich spojrzenia spotkały się w lusterku. Z tego powodu szybciej niż zamierzał, zjechał z głównej drogi. Wywiozł je na odludzie w pobliżu Heywood. Okolice dobrze znał, pracował tutaj. Wyciągnął Browninga kaliber 9 mm, zatrzymał się, przykuł kajdankami Mary Ann do zapięcia pasa z tyłu,
Zadawał kolejne razy, ostrze odbijało się od kości, a Mary Ann zdołała zrzucić torbę z głowy. Ed wściekł się. Dźgał bez opamiętania, a to nie działało. Nie umierała. Czuł się oszukany. Na filmach wyglądało to zupełnie inaczej. Powinna była już nie żyć. Ogarniała go frustracja. W końcu poderżnął jej gardło od ucha do ucha. Podobny los spotkał Anitę. Wyciągnął ją z bagażnika. Wyobraźcie sobie, co musiała czuć, gdy słyszała odgłosy walki, szarpaniny i krzyki swojej przyjaciółki. Prawdziwy horror.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Drugi odcinek serii, która przygotowałam dla Empik Go, już jest dostępny także tutaj! Zapraszam do słuchania!WSZYSTKO ZOSTAJE W RODZINIE
Pierwsza (udana) zbrodnia i pierwsza (nieudana) kara – nastoletni Ed Kemper staje się mordercą i ponosikonsekwencje. Staje się też mistrzem manipulacji i zdobywa wiedzę, która pozwoli mu udawać zwykłego, sympatycznego człowieka.