Nowy Rok...
Pisz co mówisz!..starzy My :) Możecie kupić nam kawkę, jak chcecie ;)buycoffee.to/zarty-sie-skonczylySupport the show
Jest właściwie w takim stanie agonalnym, a my mamy w postaci naszych dowcipów i ich interpretacji taki, to się nazywa respirator? Defibrillator, właśnie. A ja raczej naturalnych używam środków, jak Jezus przy Łazarzu. Opowiedz coś więcej. Po prostu mówię, wstań i Pan wstaje. To są naturalne środki? Tak. Świetne. Przygotowałeś jakąś pulę konkretną? Byłem kiedyś w puli. Opowiedz. W Chorwacji w 95... Nie, to nie mogło być w 95, bo wtedy była wojna. No chyba, że byłeś snajperem. Nie, nie, to był 1997 rok, byłem w puli, tam jest piękne koloseum.
To ja wypadłem. Ha, ha, ha, ha, ha, ha. Bardzo zabawny żart. To musiało żyć, musiała dziać się na parterze. Myślę, że tak. Dobre. Były takie czasy, że wymieniano okna. Cały czas są takie czasy. Ale była taka jakaś chyba ustawa, która weszła i to było już obowiązkowe, że nie można było mieć tych okien drewnianych? Jest taka ustawa? Nie wiem, możliwe, że jest. W stolicy polskiej widuję takie kamienice, gdzie są drewniane okna. Są, są. Tak powiedziałeś, jakbym cię popsuł zabawy. Są, są. Dobra, już wymyśliłem to. Kiedyś kitem uszczelniano. Nie wiem, czy pamiętasz. Nie pamiętam, ale wiem.
w Chłopcach z Placu Broni. Przepraszam państwa, ja mam ADHD, więc tak od tematu do tematu trochę skaczę, ale nie wiem, czy pamiętasz książkę Chłopcy z Placu Broni, gdzie oni wyjadali kit, żulikit z okien. Powiem ci, że ja wiem, że taka książka istnieje, bo nawet była ona lekturą w szkole. Była, była. Wówczas chodziłem do tej szkoły, w której ona była lekturą. Ona była w każdej szkole lekturą. A to przepraszam, ale ja jej nie przeczytałem. No i co mi zrobisz, nauczycielku od języka polskiego teraz? To teraz poproszę ludzi w komentarzach, żeby zachęcili cię, dlaczego warto przeczytać tę książkę. Dobrze. Proszę mnie zachęcać. Tylko proszę nie spoilerować, chyba że wiesz, co tam się stanie. Jeżeli to jest lektura jeszcze, Łukasz, bo to już może nie być lektura. A, może nie być. Ale przeczytałem inną bardzo ważną dla mnie książkę, powiedziałbym z tego sortu.
Ciekawe. Że zawsze do szafy się chował. Tak. Zawsze do szafy. No bo gdzie? Pod łóżko? No pod łóżkiem też mógłby się schować. No przepraszam za wulgaryzm, a kto powiedział słynne? A wyłaź ty skurwielu! No tak, pan Siara Siarzewski. Bo tam pod łóżkiem miał się kryć kochanek Rysi. Żony pana Stefana Siara Siarzewskiego. No szkoda, że już pan Siara niestety... Odłożył łyżkę, jak to mówią. Ładnie to się tak nazywa. Tak w killerze było, że... Odłożył łyżkę. Ale nie, że Lipski odłożył łyżkę. No właśnie, właśnie. To jest chyba dowcip, który był, ale w Nowym Roku jeszcze nie było. Ale to już było. Ale nie w tym roku.
Nie rozumiem, Chyla. Jak możecie tak żyć? Przecież śpicie w oddzielnych sypialniach. No i co z tego? Jak się jemu zachce, to cichutko gwizdzę. A jak się zachce tobie, no wtedy głośno wołam. Zygmunt, czy ty przypadkiem nie gwizdałeś? O, to ja nie znałem tego dowcipu. A ty go chyba kiedyś opowiadałeś. No, dlatego go nie znałem. Ja zapominam szybko takie rzeczy. Ja też. Ale to wdzięczny żart. Wdzięczny. Zygmunt, czy ty czasami nie gwizdałeś? Mówiło się kiedyś o tym, kiedyś się mówiło, używało się takiego sformułowania na powiedziałbym przelecenie kogoś, że ktoś kogoś gwizdnął. Gwizdnął? Nie wiem, wiem, że coś komuś można było gwizdnąć.
No chyba, że też taka dobra relacja już po latach z psychoterapeutą swoim. Że mają też takie wspólne pole poczucia humoru. Jak na przykład ktoś mógłby mieć z takim panem Jerzym. To taki insight. No to prawda. Ale to mi zabrzmiało, jakby rzeczywiście wiedział, że sobie robi żarty. Mogło tak być. Mogło, no nigdy nie wiemy. Nigdy, ale pytanie teraz trochę jak... Tak, proszę. Trochę jak z wyborem tego, jaką drugą chcesz, żeby twoja postać, którą interpretujesz jako aktor, poszła. że dla mnie... Znaczy ja tak zrozumiałem z twojej interpretacji. Ona chyba była błędna.
No, a ja kładę gipsy. A tak myślałem, że będzie to bardzo, no taki, powiedziałbym, prozaiczny. Prosty dowcip. Tak mi się akurat skojarzyło, bo powiedziałeś o terapii. Czyli są jeszcze rzeczy, które masz w głowie, a których nie opowiedziałeś w ciągu czterech lat podcastu. Tak, bo to był obrazek, bo ciężko mi obrazki. Wiesz, jak szukam dowcipów, no to nie wpisuję obrazków i nie robię transkrypcji treści obrazka, bo musiałbym jakoś swoimi słowami opowiedzieć też część obrazka. Ale przecież ty to robisz, chociażby ze słynnym kremem do rąk. A, krem do rąk, ojejku, to jest przecudny dowcip. Poszukajcie sobie, w którymś z naszych odcinków on pada. Chyba w trzech. To jest taka zachęta, żebyście zobaczyli, ci, którzy jeszcze nie słuchali, żebyście posłuchali starszych odcinków, bo te dowcipy chyba nie podlegają dezaktualizacji.
Uważam, że to jest jeden z największych, nie jedyny walor naszego podcastu, że żaden z tych... Odcinków nie ma terminu ważności. No chyba, że polityczne, ale polityczne zazwyczaj mogą zmieniać barwy po prostu. Ale przecież my też wtedy... Były OSLD, pamiętasz, w latach 90? Ale my też inteligentnie staramy się je uniwersalizować, pamiętasz? Tak, tak, tak. Bo my tu nie wchodzimy jakoś w polityczne rejony, raczej po prostu społecznie jakoś bardziej tutaj działamy. Tak myślę. Obyczajowo, o, myślę, że to są bardziej obyczajowe dowcipy, a te polityczne, one się mogą tyczyć tak naprawdę każdej partii, bo partie się zmieniają, a te dowcipy są aktualne, a to są na przykład dowcipy z lat dziewięćdziesiątych. Można powiedzieć, partie się zmieniają, ale politycy ciągle ci sami.
To jest spostrzeżenie. Marcin, zobacz. Znaczy zobacz. Posłuchaj. Jeśli nie wolno jeść w nocy... To dlaczego w lodówce jest światło? Bardzo dobre. No. Pomysłowe, nie? Bardzo pomysłowe. Podkrywcze. Bardzo. Dające do myślenia. Dające do myślenia. To jest kolejny walor naszego podcastu. Uczy i bawi. Bawiąc uczy, ucząc edukuje. Jak to było? To w Teju było coś. Nie pamiętam, ale bardzo za to dobrze pamiętam też takie dowcipy, kiedy mówiło się o tym, że student w lodówce ma tylko światło. A propos. Bardzo lubiłem to. One były chyba przerzucone z lat 80., kiedy nie było w ogóle jedzenia w sklepach.
Oj, bardzo dobre. No to taka proza życia. Proza życia to przyjaźni kat. Też. Pęka cienka nić. O cholerka. Do agencji reklamowej wpada facet z wielkimi planszami i rzuca na stół tysiące projektów. Facet z agencji szyderczym głosem. I co? Pewnie ma być na jutro. Jakbym kurwa chciał na jutro, to bym jutro przyszedł. No tak. Ale tam jest, to jest... Tak zwany zapieprz. To nie jest brzydkie słowo, bo nie jest. A u mnie było, a nie zrobiłem. dozwolony od lat osiemnastu. Powiedziałem słowo na literę K, które uważam, że jest wulgaryzmem. Wulgaryzmem, ale w dowcipie się chyba to nie liczy, bo to jest, cytujesz. Dewulgaryzuje się?
Nie, właśnie, gdyby nie mogli, to dlatego, że są kontrolowani, ale oni po prostu nie ściągają, bo im by to do głowy nie przyszło. Więc chcieliśmy powiedzieć, że ściągać to nie znaczyło tu w tym dowcipie, że ściągają na przykład jakieś części odzieży. Tak. Tylko, że po prostu za przeproszeniem zrzynali. A co znaczy zrzynać? No jak inaczej wytłumaczyć, co znaczy ściągać? Znaczy podpatrywać u sąsiada, który siedzi obok w trakcie klasówki, co on pisze i przepisywać, ponieważ samemu nie wie się, co tam, jak odpowiedzieć na zadane pytanie. To jest dobra definicja ściągania. Bardzo dobra. Z głowy? Z głowy. Czyli z niczego, jak to powiedział Lec chyba. Ale ja pamiętam, że kiedyś jak ściągałem od koleżanki na lekcji historii, to zasłoniła ręką swój egzemplarz.
Nie, nie byłem. Miałeś czerwony pasek kiedyś? Mówili na mnie Tuman Kapoti. Nie miałem. Nie miałem. Nie miałem chyba czerwonej. Chyba, że w podstawówce wczesnej. Może w drugiej klasie. Ale nie, tak to nie. Później już coraz gorzej było. Ale zobacz, jak skończyłeś. No właśnie, widzę. No ja mam teraz też te... Nagrywam dowcipy w internecie. No tak. Ale coś muszę wiedzieć. Nauczyłem się czytać, tyle mogę powiedzieć. To jest wiele. To jest bardzo dużo. I to ze zrozumieniem bym jeszcze powiedział. Też tak sądzę. To ja mam teraz w nawiązaniu do tych naszych rozmów na temat studentów i tej ich ubogości, to mam tutaj dowcip. Jedzie rajd samochodowy przez Europę.
Bo jeździł tam Kubica. Jeździł Kubica. I właśnie... To nie był dowcip chyba, tylko takie pytanie, że dlaczego na tych pitstopach zatrudniają Polaków? Dlaczego to jest najlepszy zespół? Bo najszybciej odkręcają koła. To bardzo dobre. Były czasy jeszcze, kiedy jeździli łosicy glanymi oponami. Tak. Mojej mamie tak wykręcili, to mówiłem chyba... Opowiadałeś, to jest bardzo nie w porządku. Jak nas słyszycie... Ale ja wiem, kto to zrobił. To może nas słuchają. To ile mają teraz lat? Pod pięćdziesiątkę? Nie, ale to nie... Czy to była główna żeria, Łukasz? To nie była główna żeria, bo obok był parking strzeżony. Ach, mówiłeś. I oni obrażeni. Wydaje mi się, że oni po prostu tak klientów sobie zdobywali. To dzisiaj mogą już nie żyć nawet.
Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział... Mamo, wiem, domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy. Tydzień później Justyna pyta się Jaśka. Słuchaj, wiesz co, nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz? Jasiek zdecydował się napisać list do matki. Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny. Nie piszę też, że jej nie wzięłaś.
Przepraszam państwa, ale to chyba ten noworoczny klimat uderzył mi do głowy. Nie wiem, co to ma wspólnego. Ja już się nie odzywam. Pięknie opowiedziałeś. Wspaniały żart. Caryca Katarzyna, ta co lubiła też, szukała wytrawnego kochanka, lecz żaden z kandydatów nie wytrwał dłużej niż pięćdziesięciu orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce jednak dowiedziała się, że w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody drwal, który może zaspokoić każdą kobietę. Udała się Katarzyna do owego drwala i mówi... Albo zaspokoisz mnie sto razy, albo mój kat zetnie ci głowę.
Ale śmieszne, ale dlaczego akurat drwal? To jest ciekawe. No drwal to też się kojarzy z testosteronem. Broda, silny. Mi się kojarzy z kanapką głównie. Ale podobna jest taka. Bo ty żyjesz w czasach współczesnych i ty wszystko sprowadzasz do... Do prostych przyjemności. Dobrze. To będzie chyba dłuższy dowcip. Prokurator wezwał na świadka staruszkę i zadał jej jedno pytanie. Odpowiedź go zszokowała. A, bo to jest tytuł chyba tego dowcipu. Który? Co z tego, co powiedziało się z tytułu? Prokurator wezwał na świadka staruszkę i zadał jej jedno pytanie.
Tu stary farmer popatrzył na trzymane w ręku wiadro. Przyszedłem tylko po to, żeby nakarmić aligatora. Pomysłowy dobromir, ja bym powiedział. Taka dyng, dyng, dyng, dyng, dyng. Jaki farmer karmi aligatora? Chyba taki, który ma farmę aligatorów po prostu. No właśnie. No tak. I co, nie ma jednego tylko? W takim wielkim stawie? To wiadomo, że był wykręt. Mogłeś to lekko zapgrejdować, że żebym tylko nakarmić aligatory. Aligatory. No. Ale może uwierzyły mu i wyszły. To bardzo dobra. To bardzo dobra. Dozwolony od lat osiemnastu. Johnny miał ochotę na seks z koleżanką z pracy.
To chyba było, ale nie jestem pewien, więc nie włączam przycisku. Ty zweryfikujesz. Postaram się, ale wiesz jak to jest. Ja ufam twojej pamięci. Och, popełniasz duży błąd. Na korytarzu pewnej firmy stoi pracownik przy niszczarce do dokumentów. Podchodzi do niego dyrektor z dokumentem w ręku. Na tym dokumencie pełno pieczątek i kilka podpisów. Dyrektor mówi do pracownika. Wie pan, wstyd się przyznać, ale ja nie za bardzo wiem, jak to się obsługuje. Czy mógłby mi pan pokazać, jak to działa? Ależ oczywiście, panie dyrektorze. Pracownik wziął dokument z ręki dyrektora, włożył do niszczarki, bzzet! I po wszystkim. A dyrektor... A, to ja jeszcze jedną kopię poproszę. I w pewnym sensie to było. W pewnym.
Bo to było z blondynką. A, okej. I trochę była inna puenta. Więc słusznie, że nie użyłeś. Natomiast Łukasz, to chyba było i to też zdam się na twoją pamięć, bo jeżeli odpowiesz na to pytanie, to znaczy, że było. Albo, że nie pamiętam. Ale to było. To jest zabawne. No to powiedz. Co to jest ropucha i czterdzieści żabek? Wiem. Teściowa wieszająca firanki. Brawo. Dziękuję. A to zabawne jest. Ale wiesz co jest zabawnego? I to nie jest zabawne tak naprawdę. Aha, to nie mam pojęcia. Że za przeproszeniem, nie chcę powiedzieć, bo to świetny żart, ale pamiętam takie... Dozwolony od lat osiemnastu.
Scooby-Doo! Ja mam ostatni dowcip. To dziwne, bo ja mam jeszcze... Nawet? A, bo ja chyba więcej sobie znalazłem. O ty cwaniacz. Bo ja opowiedziałem z głowy chyba dwa. No i tak to jest z tobą. Tak to jest ze mną. To może ja jeszcze teraz... Koniecznie. Bo to jest króciutki. Puk, puk. Kto tam? Satanista. Nie wierzę. Jak Boga kocham. Piękny. Bardzo dobry żart. Krótki, treściwy, z odpowiednią dynamiką i z punchlinem. Pewna pani wybrała się na wycieczkę do Indii. Tam zobaczyła zaklinacza węży, który grał melodię na piszczałce, a przed nim prężyła się igieła królewska kobra.
Trzeba by to sprawdzić. Dobra, to ja mam dwa dowcipy dosyć krótkie. Proszę bardzo. Nad ranem wstaje facet z łóżka. Łeb mu pęka, bo balanga była nietęga. Rozgląda się wokół smutnym wzrokiem. W końcu przywołuje swojego psa. Gdy pies podbiega, facet nachyla się nad nim, hucha mu prosto w nozdrza i mówi, szukaj. Ha, tak, to chyba też kiedyś już ktoś szukał. Tak, coś takiego było. I drugi, też krótki dowcip. Kochanie, nie jesteś zadowolona z prezentu? Zapytał mąż swoją lubą. Niespecjalnie. No, ale wydałem na niego 700 złotych.
No ale co, no i tak mi się nie podoba. Kochani, no ale to jest, przepraszam, to jest naprawdę wysokiej klasy sprzęt. No to cholery, przecież to wędka, no wiesz, że nie wędkuje. Może chociaż mi się przyda? To chyba było, ale to jest tak dobre. To jest po prostu zajebiste. To jest tak dobry żart. Świetny. Praktyczny żart. Zaczynasz od faktycznego smutku, rozczarowania, rozżalenia, że jak ktoś tak bliski nie potrafi docenić, że kurczę, i wydałeś kasę. I musiałeś się zorientować. Musiałeś się zorientować. No dobra, no nie zwrót, no dobra, to chociaż ja to wezmę. Świetnie. No to teraz czas na... Autorskie suchary.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pisz co mówisz!
..starzy My :)
Możecie kupić nam kawkę, jak chcecie ;)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Support the show