Mentionsy Mentionsy
Zamkowy
Zamkowy

Antyk, Grochów i Genesis – Norbert Haliński

11.07.2025 ·1 godz 8 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Kurator aktualnej wystawy czasowej – "Anatomia antyku. Ciało i ruch w rzeźbie” opowiada o swojej pracy, jego studiach archeologicznych i pracy nad wystawami w Zamku Królewskim. Zastanawiamy się wspólnie nad tym jak ludzie dzisiaj mogą zainteresować się sztuką, dlaczego "Anioły i Demony" są ciekawym portretem Rzymu, co można znaleźć pod zamkowym dziedzińcem i jak pokazywać naszym gościom antyczne rzeźby. 

Wiele osób zapomina, że to wszystko było bardzo kiczowato malowane. To były po prostu jakbyś plakatówką wziął, pomalował na przykład marmur, łącznie z oczami, co wyglądało groteskowo wręcz. Muzealnictwo jest specyficznym środowiskiem, że chyba tutaj głównie idą osoby z idei. Nie idziesz tam dla przyjemności stricte, nie idziesz tam dla wielkich pieniędzy, ogromnej kariery, tylko masz nadzieję, że będziesz w stanie, powiedzmy, dołożyć swoją cegiełkę, by pomóc w kształtowaniu się kultury i naszego dziedzictwa. W jaki sposób byłeś analitykiem finansowym po historii i archeologii? Człowiek w wielu talentach. Podcast Zamkowy to miejsce, w którym ożywiamy historie związane z Zamkiem Królewskim w Warszawie. Muzeum to więcej niż galerie i wystawy.

A drugą jest to, że pewnie oglądałeś, oglądałaś dużo Indiana Jonesa. Tylko, że on też jest fantastyczny pod tym względem, że uwielbiam tą całą serię. Harrison Ford to jest po prostu złoto narodowe, jeżeli chodzi o Amerykę i popkulturę. Natomiast jeżeli tak się nad tym zastanowić, to to jest człowiek, który niszczy de facto wszystkie zabytki, które znajduje. Jak już wiesz troszkę chociażby na temat tego, jak działa czy historia sztuki, czy archeologia, czy co bądź, to widać. Te filmy się inaczej ogląda w momencie, w którym wyciąga rękę i dotyka. Tak, tak. Ten aspekt niesamowitości, jeżeli dotykasz tego artefaktu naprawdę, czy to oglądasz na ekranie, to jest tak samo intrygujące i enigmatyczne, jaki jest faktycznie na ekranie.

Antyczne z różnych tak naprawdę krain geograficznych oraz kultur. I pierwsze co robi, to po prostu wywraca te wszystkie półki, barykaduje się nimi, rzuca przedmiotami w tych swoich antagonistów, którzy go tam ścigają. A tam gdzieś z tyłu jest biedna osoba z inwentarzy, która spisuje, co się dzieje. Tak, dokładnie. I później mamy jeszcze więcej destruktów, nie? I tak to właśnie wygląda. Jak zrobić z jednej rzeźby dwie rzeźby, nie? To jest... No, no tak, no, czysta filozofia. To jest w jakiś sposób pociągające oglądanie tego, widzenie jak ktoś łamie konwenansę, nie? Może Noc w Muzeum to jest inna analogia, nie? W sensie... Ale rzecz... Rzecz, w której... świat, w którym ktoś może więcej... Zakładam, że też są ludzie, którzy mają podobny brak szacunku i są na wysokich stanowiskach, ale może nie mają kapelusza i nie latają do Indii Panamem, nie?

Zamek Królewski. Bardzo kiczowato malowane. Jakby wszystkie rzeźby, wszystkie elementy architektoniczne, budowlane, one były malowane. I to takimi pigmentami, które nie są półprzezroczyste. To były po prostu jakbyś plakatówką wziął, pomalował na przykład marmur, łącznie z oczami, co wyglądało groteskowo wręcz. I często możemy zobaczyć tego typu rekonstrukcje w muzeach. I to wygląda strasznie.

Pewnie, nie? Znaczy, ja myślę, że jako iż mamy cały czas ten dział, powiedzmy, archeologii w zamku, jakby mamy zbiory archeologiczne, no to trzeba o to też dbać i je bardziej rozwijać i rozbudowywać. Zresztą... Niedaleko na ratuszu Arsenał mamy Muzeum Archeologiczne, które ma fantastyczne zbiory i zawsze też jest opcja na dodatkową współpracę. Pytanie tylko, jakie będą plany względem zamku. Ale Wawel rzeczywiście prowadzi te badania cały czas. Wzgórze Wawelskie ma chyba nawet nieprzerwaną historię kulturową od VII wieku. Więc to jest naprawdę ogrom historii i tam faktycznie wychodzą coraz to nowe, ciekawsze rzeczy z różnych epok naprawdę i myślę, że w Warszawie dużo mamy tego typu przykładów, gdzie mamy te zasiedlenia dawne, ale nawet kiedy ilekroć mamy odbudowę, przebudowę czy też rekonstrukcję jakichś arterii miejskich,

Takie kamienice jak te, co na Śródmieściu się ich fundamenty znajduje zresztą. Dokładnie tak, takie dawne, dawne dziedzictwo warszawskie, przetrwałe. Potem nie byłeś długo w korporacji i przetransferowałeś się do Muzeum Narodowego. Co cię skusiło? Przede wszystkim zauważyłem, że był wakat. Był ogłoszony konkurs Pracuj w Kulturze. Pozdrawiam. Ja też z Pracuj w Kulturze tu jestem. Nie, ale chodzi mi o tę stronę internetową. No nie no, dokładnie. A to stamtąd też jesteś. Aaa, okej. No to to samo źródło, nie? Więc jakby ja zobaczyłem, że na bieżąco... Znaczy tak, ja przede wszystkim poszedłem do tej pracy w korporacji i byłem tam analitykiem finansowym.

Bo zobaczyłem, że jakby nie jestem szczery wobec siebie i nie jestem szczery wobec pracodawcy i po prostu zacząłem szukać przez następne pół roku pracy, miałem jakieś oszczędności, po prostu żyłem z tych oszczędności i próbowałem znaleźć pracę w zawodzie bardziej. Czyli to nie było tak, że bezpośrednio się przetransferowałeś do muzeum? Nie, nigdy nie było takiej jakby szansy. Dopiero później, jak został ogłoszony konkurs do Królikarni zresztą, w Muzeum Narodowym w Warszawie, no to poszedłem na rozmowę. No i tak zaczęła się ta historia, że zacząłem pracować w Królikarni i później zostałem przetransferowany przez ówczesnego dyrektora do działu sztuki starożytnej. I tam tak naprawdę skończyła się moja kariera z Muzeum Narodowym w Warszawie i współpracą, bo nowy dyrektor nie przedłużył mi umowy czasowej.

Więc zacząłem aplikować, zacząłem aplikować do Łazienek, zacząłem aplikować też na Zamek Królewski, no i tutaj dostałem też zaproszenie na rozmowę. No i tak zaczęła się, powiedzmy, moja przygoda z takim prawdziwym muzealnictwem. To jednak chwilę spędziłeś w tym Muzeum Narodowym. Ta dynamika, która w Instytucji Kultury panowała, to cię przekonała? W sensie tam... O tych doświadczeniach wcześniejszych korporacyjnych. Wiesz co, mi się wydaje, że muzealnictwo jest o tyle takim specyficznym środowiskiem, że chyba tutaj głównie idą osoby z idei. Przynajmniej ja tak chcę w to wierzyć, bo to jest chyba jedyna rzecz, taka służba cywilna, praca w budżetówce. To nie idziesz tam dla przyjemności stricte, nie idziesz tam dla wielkich pieniędzy, ogromnej kariery, tylko masz nadzieję, że będziesz w stanie powiedzmy dołożyć swoją cegiełkę, by pomóc w kształtowaniu się kultury i naszego dziedzictwa.

Ale no nie do końca tak jest. Jeszcze też ci powiem, że praca w muzeum mnie zaskakuje, jeśli chodzi o kwestie dotyczące transportu. Nie mogę powiedzieć za dużo, ale bycie przy przewieszaniu obrazów albo przy zdejmowaniu gobelinów, zawsze miałem wrażenie, że to są procedury i procesy, które trwają. A tu się okazuje, że rzeczy, jak są profesjonaliści przy pracy, są naprawdę sprawne. Więc... Dobra, też nie montowaliście tej wystawy jakoś rekordowo długo. Dwa tygodnie ustawialiście, nie? To jest... No to jest taki standard, który chyba no to już, to już tutaj kierownik by musiał się montażu wypowiedzieć, ale wydaje mi się, że te dwa tygodnie to jest taki no standard muzealny, jeżeli chodzi o ten, to zaplecze czasowe, prawda?

No, zapraszam do wnętrza Zamku Królewskiego, do biblioteki, ponieważ tam mamy, oprócz typowej narracji, nawigację, która pomaga osobom, niezależnie od tak naprawdę wiedzy, czerpać w pełni przyjemność z tych obiektów, wraz, za pomocą naszych nawigatorów oraz instruktarzy, które też uczą nas oraz pokazują, w jaki sposób możemy patrzeć na dany obiekt, więc... Jeżeli naprawdę nie macie... Jeżeli nie macie innych planów i chcecie zobaczyć coś pięknego, coś efektownego, rzeczy, które można zobaczyć w Italii, w Muzeach Watykańskich... Nie, ja bym powiedział to inaczej. Jeśli macie inne plany, to je odwołajcie, bo warto przyjść na wystawę. To najlepiej, tak. Znaczy, bo myślę, że naprawdę warto, bo to jest wnętrze, gdzie są obiekty, które znane są z Watykanu, z muzeów kapitolińskich, z dzisiejszego Luwru.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.