TELEFONY NA 911 - PIEKŁO DENISE AMBER LEE
W styczniu 2008 roku w North Port, na Florydzie, 21-letnia Denise Amber Lee nagle zniknęła. Okazało się, że została porwana z własnego domu i to w biały dzień. W ciągu kolejnych godzin na numer alarmowy spłynęły dziesiątki telefonów od świadków, którzy widzieli ją w pojeździe porywacza. Sama Denise również zadzwoniła na policję, ale mimo tych starań finał sprawy był dramatyczny.
Cześć! Witajcie ponownie na moim kanale i w kolejnym odcinku z serii Zagadek Kryminalnych. Dzisiaj przedstawię Wam historię młodej kobiety, której życie zakończyło się w wyjątkowo brutalny sposób. Jednak to, co sprawia, że ta historia jest jeszcze bardziej tragiczna, to że było kilka prób wezwania pomocy, które niestety przez ludzkie błędy okazały się nieskuteczne. I to właśnie fakt, że było kilka realnych szans na ratunek sprawia, że ta historia wzbudza ogromną frustrację i kontrowersję. I jeśli chcecie poznać szczegóły tej sprawy, to zapraszam Was do oglądania. Denise Amber Goff urodziła się 6 sierpnia 1986 roku w Englewood na Florydzie jako córka Susan i Richarda Goffów.
Już w czasach liceum poznała i zaczęła spotykać się z chłopakiem, który później został jej mężem, z Nathanem Lee. Denise była nieśmiałym molem książkowym, jednak to właśnie ona zainicjowała ich pierwszą rozmowę. Nate wspominał później, że po prostu wszystko w niej było idealne. Od razu złapali świetny kontakt i wiedział, że jest dziewczyną, którą pewnego dnia poślubi. Zaledwie kilka tygodni po ich pierwszej randce Nathan podarował jej pierścionek z oczkiem w kształcie serca z okazji walentynek. Niedługo po ślubie na świecie pojawił się ich pierwszy syn, Noah, a później powitali jeszcze drugiego synka, Adama. Denise zajmowała się dziećmi, a Nathan pracował na trzech etatach.
Wynajmowali dom w Northport na Florydzie i chociaż przechodzili trudne chwile z powodu napiętych finansów, to wierzyli, że w ciągu kolejnych kilku lat uda im się przezwyciężyć te problemy i nie mieli wątpliwości, że chcą razem się zestarzeć. 17 stycznia 2008 roku Denise jak zwykle opiekowała się swoimi synami, którzy mieli wtedy 2 latka i 6 miesięcy. Nathan był w pracy i około 11 zadzwonił do żony i rozmawiali przez kilka minut. Wszystko wydawało się wtedy być w jak najlepszym porządku. Jednak gdy po kilku godzinach w drodze powrotnej z pracy mąż próbował ponownie skontaktować się z Denise, nie odebrała kilku jego telefonów. Dotarł do domu około 15.30 i znalazł synów w jednym łóżeczku.
Jednak żony nigdzie nie było. W domu została jej torebka, telefon komórkowy i kluczyki do auta, więc nie wyglądało na to, żeby po prostu wyszła. Tym bardziej, że z pewnością wychodząc nie zostawiłaby synów bez opieki. Zaniepokojony Nathan, nie tracąc czasu zadzwonił pod numer alarmowy i zgłosił zaginięcie żony. Ojciec Denise, Rick Goff, był detektywem i natychmiast uruchomił swoje koneksje, wzywając stanowe, powiatowe i miejskie organy ścigania i inicjując jedną z największych i najbardziej skoordynowanych akcji poszukiwawczych w historii regionu. Około godziny 16.00 detektyw Chris Morales z Wydziału Policji w Northport został powiadomiony o zaginięciu Denise, gdy przybył do domu przy Lator Avenue.
Nie stwierdził jednak żadnych śladów wskazujących na włamanie albo walkę. Przesłuchano sąsiadów i jedna z nich powiedziała, że między godziną 16 a 14 oglądała telewizję, mając widok na ulicę i w pewnym momencie zauważyła nieznany jej pojazd, ciemnozielonego Chevroleta Camaro, jeżdżącego bardzo powoli w tę i z powrotem po ulicy. Samochód okrążył ulicę cztery albo pięć razy, co zwróciło jej uwagę. Wyszła więc na zewnątrz sprawdzić, co się dzieje, sądząc, że może kierowca zgubił drogę i potrzebuje pomocy. Jednak wtedy samochód wjechał na podjazd przed domem Neytana i Denise. Sąsiadka nawiązała na moment kontakt wzrokowy z kierowcą i uznała, że jest to znajomy rodziny Lee i po prostu szukał ich domu.
Wróciła więc do środka i 10 lub 15 minut później widziała, jak auto odjeżdża sprzed domu sąsiadów. Nie widziała, żeby Denise wsiadała do tego samochodu. Później tego samego dnia między godziną 17.30 a 18.00 37-letni Michael King pojawił się w domu swojego kuzyna Harolda Maxlowa i poprosił go o pożyczenie latarki, kanistra na benzynę i łopaty, tłumacząc, że jego kosiarka przestała działać. Maxlow przyniósł przedmioty, o które prosił i King wsiadł do swojego samochodu i zaczął odjeżdżać. Harold kierował się z powrotem do domu, gdy nagle usłyszał kobiecy głos dochodzący z samochodu kuzyna.
Kobieta wołała, zadzwoń na policję. Harold zobaczył wtedy, jak kuzyn trzyma za głowę osobę z włosami do ramion i wpycha ją na tylne siedzenie, a następnie odjeżdża. O godzinie 18.14 biuro szeryfa hrabstwa Sarasota odebrało kolejne połączenie. Tym razem dzwoniła sama Denise, której udało się zabrać telefon porywacza. 21-latka rozpaczliwie błagała o ratunek, powtarzając słowo proszę 17 razy. Starała się odpowiadać na pytania, jednak nie wiedziała gdzie jest i kim jest jej porywacz. King zorientował się, że dziewczyna rozmawia przez telefon i słychać było, jak błaga go, proszę wypuść mnie, proszę pozwól mi znów zobaczyć rodzinę.
Porywacz obiecał jej wtedy, że ją wypuści, jeśli odda mu telefon i w tym momencie połączenie zostało przerwane. Numer telefonu komórkowego, z którego dzwoniono, został zidentyfikowany jako należący do Michaela Lee Kinga. Funkcjonariusze organów ścigania udali się więc do jego domu w Northport i siłą weszli do środka. Jednak ani Denise, ani jej porywacza tam nie było. Kolejne zgłoszenie wpłynęło od Shauna Johnsona, który wczesnym wieczorem tego dnia zatrzymał się na światłach i usłyszał głos kobiety wołającej o pomoc dochodzący z samochodu stojącego obok. Na komisariacie później był w stanie wskazać zdjęcie Michaela Kinga jako mężczyzny prowadzącego zielone auto, z którego dochodziło to wołanie.
Gdy światło zmieniło się na zielone, Jane nie ruszyła z miejsca, chcąc odczytać tablicę rejestracyjną Chevroleta. Michael jednak także nie ruszył i gdy Kowalski zaczęła powoli jechać do przodu, zmienił pas ruchu i zaczął jechać za nią. Kobieta zadzwoniła pod numer alarmowy i opisała samochód oraz podejrzane zachowanie kierowcy. Podczas rozmowy auto skręciło w lewo w Toledo Blade Boulevard, kierując się w stronę autostrady między Stanowej i 75. Z powodu natężenia ruchu Jane nie była w stanie zmienić pasa i pojechać za nim. To połączenie nie zostało od razu powiązane ze sprawą Denise, ponieważ zostało przekierowane do Centrum Operacyjnego Innego Chorabstwa oraz ponieważ dzwoniąca twierdziła, że w samochodzie mogło znajdować się dziecko.
Pope zidentyfikował go jako idealnie pasującego do fotografii poszukiwanego Michaela Kinga. Podczas zatrzymania mężczyzna był mokry od pasa w dół i miał ślady żywicy na podeszwach butów. Policjant przeszukał jego kieszenie i znalazł portfel, w którym znajdowało się prawo jazdy Kinga ze zdjęciem, co potwierdziło jego tożsamość. Na bagażniku funkcjonariusz zauważył lepką substancję oraz pasma włosów. W samochodzie zabezpieczono telefon komórkowy bez baterii i kartę SIM oraz kanister na benzynę, a na tylnym siedzeniu leżał koc oraz pierścionek z oczkiem w kształcie serca, który jak później potwierdzono należał do Denise Lee.
Zaginionej kobiety niestety nie było w samochodzie. Michael King został aresztowany, jednak podczas przesłuchania twierdził, że on także został porwany razem z Denise przez innego sprawcę. Jego samochód został odholowany i poddany szczegółowej analizie. Pod siedzeniami znaleziono łopatę pobrudzoną zaschniętą ziemią i Harold Maxwell potwierdził, że to dokładnie ta sama, którą pożyczył kuzynowi po południu 17 stycznia. Testy DNA wykazały, że włosy znajdujące się na i w samochodzie należały do Denise Lee, podobnie jak odcisk dłoni na szybie, a ślady jej krwi znaleziono na kocu znajdującym się w pojeździe oraz na karoserii.
Wydano wtedy nakaz przeszukania domu i posiadłości Michaela Lee Kinga. Po wejściu do domu technik zauważył, że na ścianie wiadalni wisiało kilka prostokątnych luster, jednak wyglądało na to, że jednego brakuje i zostały po nim tylko haczyki. Po wejściu do głównej sypialni zauważono, że okna zasłania żółty koc. Na podłodze leżał koc z kubusiem puchatkiem, poduszki i zwitek taśmy klejącej z przyklejonymi włosami. Naprzeciwko poduszek i koca oparte o ściany znajdowało się lustro, identyczne jak te wiszące w jadalni. W kuchni zabezpieczono nienaruszoną rolkę taśmy klejącej, a w worku na śmieci w spiżarni było więcej taśmy klejącej z włosami.
Późniejsze badania DNA potwierdziły, że wszystkie włosy należały do Denise. Wymazy pobrane z końcówek zwiniętej taśmy klejącej w sypialni pasowały do profilu DNA Michaela Kinga. Koc z Kubusiem Puchatkiem miał ślady krwi i nasienia, a materiał genetyczny, jak można się było spodziewać, należał do Kinga. Samej Denise nie było w domu i choć na tamten moment spodziewano się najgorszego, to 21-latka nadal oficjalnie była osobą zaginioną. 18 stycznia podczas poszukiwań w pobliżu Plantation Boulevard w Northport Zauważono miejsce, gdzie ziemia wydawała się naruszona. W pobliżu znajdowały się dwie małe starty piasku, które nie pasowały do tej okolicy.
Piasek dodatkowo wyglądał jak pobrudzony krwią. Zespół kryminalistyczny zaczął rozkopywać to miejsce rankiem 19 stycznia. Podczas usuwania ziemi znaleziono ślady pozostawione przez okrągłą łopatę wbijaną prosto w ziemię. Na głębokości niecałego metra odkryto nagie ciało Denise Amber Lee leżące na boku w pozycji embrionalnej. Na ciele widoczna była rana postrzałowa głowy. Kilka dni później w trawie w pobliżu odkryto pojedynczą łuskę pocisku kalibr 9 mm, jednak samego pocisku nigdy nie znaleziono. Kilkaset metrów od miejsca zakopania ciała technik kryminalistyczny znalazł koszulkę ofiary i parę bokserek należących do Nathana Lee, ale które Denise często nosiła.
Na bieliśnie zabezpieczono nasienie Michaela Kinga. Kobieta była przetrzymywana w promieniu zaledwie półtora kilometra od miejsca, gdzie znajdowało się kilka radiowozów. Sama Denise zrobiła wszystko, co w jej mocy, żeby wezwać pomoc, podobnie jak wielu innych świadków, jednak niestety to wszystko poszło na marne. Nieefektywność systemu i problemy z komunikacją uniemożliwiły udzielenie pomocy. Na tamten moment jednak zebrane dowody nie pozostawiały najmniejszego cienia wątpliwości co do sprawstwa Michaela Lee Kinga. Mężczyznę widziało wielu świadków, w tym członkowie jego rodziny i każdy był w stanie wskazać go spośród licznych zdjęć, Mężczyzna został postawiony przed sądem i podczas procesu jeden ze świadków oskarżenia, Robert Salvador, zeznał, że w dniu, gdy doszło do porwania, on i King ćwiczyli strzelanie do celu.
Po przybyciu na strzelnicę Robert widział, jak Michael wyjmuje pistolet kalibru 9 mm spod siedzenia pasażera swojego auta. Salvador i King byli na strzelnicy przez blisko godzinę i w tym czasie Michael oddał strzały z co najmniej trzech różnych egzemplarzy broni. Z pomocą Roberta Departament Policji zebrał 47 łusek po nabojach ze stołów i ziemi w miejscu, gdzie strzelali 17 stycznia. Analityk potwierdził później, że łuska znaleziona w pobliżu miejsca pozbycia się zwłok pasuje do trzech z 47 łusek zebranych na strzelnicy. Sama broń, z której oddano strzały, nigdy nie została jednak odnaleziona. Autopsja wykazała, że Denise zginęła od pojedynczego strzału w głowę.
Rozmiar rany wskazywał, że kula nie mogła być większa niż 1 cm. Rana wskazywała na to, że broń w momencie strzału była przystawiona do głowy ofiary i znajdowała się w jej polu widzenia. Według lekarza sądowego w płucach ofiary znajdowała się krew, co wskazuje, że kobieta oddychała jeszcze przez chwilę po zadaniu rany. Lekarz znalazł siniaki na jej nadgarstkach i ze względu na ich ułożenie stwierdził, że mogły być spowodowane wiązaniem. Ustalono także, że Denise została wykorzystana seksualnie, a nasienie pasowało do profilu DNA Michaela Kinga. Mimo tak niespotykanie przytłaczających dowodów, oskarżony nie przyznawał się do winy.
Cierpiał na bóle i szumy w głowie, które nasilały się pod wpływem stresu. Czasami wydawał się być w stanie katatonicznym. Kobieta, z którą był w związku, gdy doszło do morderstwa Denise, zeznała z kolei, że dwa dni przed porwaniem ofiary, 15 stycznia 2008 roku, Michael zaczął twierdzić, że sąsiedzi zaglądają mu przez okna i zachowywał się paranoicznie. Przed wydaniem wyroku Kinga poddano także testowi IQ, który przeprowadził dr Kenneth Weiser. Test wykazał wynik 71 w teście werbalnym, 85 w teście praktycznym i 76 w teście ogólnym. To oznaczało, że oskarżony był na granicy sprawności intelektualnej. Zdaniem lekarza zdolność Kinga do koncentracji była jednak w rzeczywistości silniejsza niż wskazywałby na to wynik testu.
4 grudnia 2009 roku w sprawie ostatecznie zapadł wyrok. Michael Lee King został skazany na śmierć. 9 lutego 2012 roku złożona apelacja została odrzucona i wyrok podtrzymano. Egzekucja odbyła się 17 marca 2026 roku. 54-letni Michael King został stracony przez tzw. zastrzyk śmierci. Przed egzekucją udostępnił oświadczenie, które nie zawierało jednak ani przeprosin, ani prośby o wybaczenie. Na swój ostatni posiłek poprosił o pizzę, ziemniaki i napój gazowany. Kilku członków rodziny ofiary rozmawiało z dziennikarzami po egzekucji.
Ojciec Denise powiedział, że jego córka doprowadziła do skazania zabójcy, wykazała się ogromną odwagą i sprytem, zwracając na siebie uwagę i zrobiła wszystko, co w jej mocy, żeby uratować swoje życie. Od czasu tragicznej śmierci Denise, jej rodzina stara się o uchwalenie nowych przepisów dotyczących szkolenia operatorów numeru alarmowego 911. W kwietniu 2008 roku ustawa nazwana imieniem Denise Amber Lee, która reguluje ujednolicenie szkolenia dla operatorów w całym stanie, została jednogłośnie uchwalona przez Senat Florydy. W 2010 roku stan podpisał kolejną ustawę, która nakłada na wszystkich operatorów obowiązek odbycia co najmniej 232 godzin szkolenia.
Nathan Lee nadal zabiega o udoskonalenie szkoleń z zakresu obsługi telefonów alarmowych, i jego celem jest zagwarantowanie, że żadna inna osoba, rodzina ani społeczność nie będzie musiała ponosić straty, której tak łatwo można było zapobiec. I to jest już koniec tej sprawy. Jest szczególnie poruszająca, ponieważ nie była to zbrodnia wynikająca z emocji czy osobistego konfliktu, był to przypadkowy akt przemocy, który zbiegł się z serią błędów i opóźnień, które kosztowały życie młodej kobiety. Niestety, gdyby nie popełnione błędy, Denise mogłaby żyć. W tej historii najważniejsze nie jest więc pytanie, dlaczego doszło do porwania i zabójstwa.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o serii i temacie odcinka.
Opis życia Denise, jej relacji z Nathana Lee i rodziny.
Opis sytuacji, gdy Denise zniknęła i pierwsze próby wezwania pomocy.
Opis poszukiwań i informacji podanej przez sąsiadów.
Opis kolejnych zgłoszeń pod numer 911 i ich konsekwencji.
Opis aresztowania Michaela Kinga i jego aresztowania.
Opis badan i znalezisk związanych z sprawą.
Opis procesu i wyroku Michaela Kinga.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W styczniu 2008 roku w North Port, na Florydzie, 21-letnia Denise Amber Lee nagle zniknęła. Okazało się, że została porwana z własnego domu i to w biały dzień. W ciągu kolejnych godzin na numer alarmowy spłynęły dziesiątki telefonów od świadków, którzy widzieli ją w pojeździe porywacza. Sama Denise również zadzwoniła na policję, ale mimo tych starań finał sprawy był dramatyczny.