Mentionsy Mentionsy
ZSŻ
ZSŻ

Zapełnij przypadkowość planowaniem. Jak ta filozofia zrobiła z Rafała Nachyny COO Grupy Pracuj?

23.10.2025 ·1 godz 49 min · 3 rozdziały · 3 sponsorów

Gość tego odcinka audycji ZSŻ, to żywy dowód na to że "jeśli nie tworzysz własnych celów, prędzej czy później realizujesz cele kogoś innego". To jego życiowe motto, które zaprowadziło go z roli początkującego handlowca do fotela COO giełdowego giganta.Jak to zrobił? Nie przez przypadek. Jak sam mówi, najlepszą metodą na "przypadkowość jest zapełnienie jej planowaniem".W tej rozmowie usłyszysz: 🟡 Historię o tym, jak jego pierwszym celem w korporacji było... zdjęcie krawata (i co musiał zrobić, by to osiągnąć).🟡 Dlaczego porzucił bezpieczną posadę dla 40-osobowego startupu, a znajomi pukali się w głowę.🟡 Czym jest "przedsiębiorczość" wewnątrz organizacji i dlaczego nie musiał zakładać własnej firmy, by czuć realny wpływ. 🟡 Kulisy programu opcyjnego (ESOP) w Grupie Pracuj. Jak rozmowy o "abstrakcyjnych" akcjach zmieniły się w realne miliony na kontach pracowników po wejściu na giełdę (IPO)? 🟡 Jak wyglądała jego bolesna transformacja z roli operacyjnej w strategiczną i dlaczego tak trudno było "odpuścić". 🟡 Jak nie "odlecieć" po wielkim sukcesie finansowym i zachować normalność.W drugiej części Rafał, dysponując unikalnymi danymi, analizuje obecny rynek pracy (jesień 2025). Czy mamy rynek pracownika, czy pracodawcy? Kto dziś jest królem polowania, a kto ma poważny problem ze znalezieniem pracy?Zapraszamy na fascynującą opowieść o potędze konsekwencji, strategicznym planowaniu i projektowaniu życia na własnych zasadach.Rafał Nachyna jest Członiem Zarządu i Dyrektorem Operacyjnym w Pracuj.pl Obecnie odpowiedzialny za rozwoju portalu Pracuj.pl, Robota.ua oraz systemu do zarządzania procesami rekrutacyjnym eRecruiter.pl. W Grupie Pracuj, z którą związany jest od 2005 roku, przeszedł przez szereg szczebli organizacji - starszego specjalisty ds. sprzedaży (2005), kierownika biura sprzedaży we Wrocławiu (2005-2007) i kierownika sprzedaży Makroregionu Południowego (2007-2008). Na stanowisku Dyrektora Sprzedaży (2008-2011) odpowiadał za definiowanie strategii sprzedaży oraz na rozwój działu sprzedaży i działu obsługi klienta. Karierę zawodową rozpoczął jako sprzedawca, a następnie jako kierownik sprzedaży w firmach z branży FMCG (Capricorn sp. z o.o.) oraz farmaceutycznej (Schering Plough Polska sp. z o.o.). Jest absolwentem Wydziału Informatyki i Zarządzania Uniwersytetu Wrocławskiego, a także Sustainable Market Leadership w Harvard Business School oraz Executive Education Program w London Business School. W roku 2019 ukończył również Leadrship Academy for Poland._________________PARTNERZY AUDYCJI - WSPÓŁPRACA KOMERCYJNA🏦 Saxo Bank https://www.home.saxo/pl-pl🚐GTV Bus https://gtvbus.pl/💲Plona Group https://plonagroup.pl/

I są to kolejne trzy lata, natomiast nic się nie zmieniło. Dla mnie zawsze projektowanie życia wiązało się z tym, żeby projektować cel. Ja bardzo mocno wierzę w to, że Brian Tracy o tym mówi bardzo tak fajnie i tak dobitnie i ja o tym myślę bardzo często, że chce być kowalem swego losu, a on podkreśla taką jedną rzecz, że jeżeli nie tworzymy własnych celów i nie możemy wymyślić swojego celu, to prędzej czy później, z reguły prędzej niż później, zaczynamy realizować cele na rzecz kogoś innego. A ja lubię realizować swoje cele i być rzeczywiście tym kowalem własnego losu. I to projektowanie życia w moim przypadku to jest po prostu wyznaczanie sobie celów. Zawsze tak było.

Nie wiem z czego to się wzięło, bo ja pamiętam, że jako naprawdę młoda osoba, jak szedłem do szkoły podstawowej... to idąc do szkoły zastanawiałem się, jaki jest cel w tym dniu. Jaki jest cel mojego spaceru do tej szkoły i co chcę w tym dniu osiągnąć. Myślę, że to w ogóle było wtedy bardzo unikalne. I miałem cel przede wszystkim, żeby być odpowiednio skupionym i żeby na tych lekcjach być na tyle aktywnym, żeby się tyle nauczyć, żeby potem po szkole... Nie robić żadnego zadania domowego, żeby po prostu nie poświęcać czasu na naukę. Im więcej czasu byłem skupiony w szkole, tym więcej czasu potem miałem na swoje prywatne tematy. Różne. Wiadomo, jak młody chłopak, najpierw jakieś tam gry Atari, potem lubiłem przesiadywać w garażu i tam coś dłubać przy starych motocyklach.

To były takie momenty, jeszcze pamiętasz to dokładnie, kiedy w Polsce niczego nie było i każdą rzecz naprawdę z uwielbieniem traktowaliśmy i staraliśmy się przywrócić do życia. Naprawiało się rzeczy, a nie wyrzucało, prawda? Tak, dokładnie, naprawiało się rzeczy. Także miałem taki motocykl po ojcu z 1954 roku i on na tamty czas wyglądał bardzo okazale. Miałem ogromną determinację, żeby ten motor przywrócić do życia i na to poświęciłem mnóstwo czasu, 4 lata pracy. A pamiętajmy o tym, że to był okres, kiedy nie było internetu i niczego nie można było tak po prostu sobie zamówić w tym internecie. Potem zaczęły się jakieś pierwsze randki i takie generalnie przygody związane z tym, żeby poznawać fajnie życie, ale to dzięki temu, że miałem czas, ze względu na to, że każdego rana, każdego ranka budziłem się i myślałem o tym, jaki jest cel na ten dzień.

A jeżeli mamy ten drugi wymiar, czyli mówimy o tym przypadku, no to najlepszą formą tego, żeby tej przypadkowości było jak najmniej, to jest zapełnienie przypadkowości planowaniem. I to jest rzecz, która od dawien dawna pozwalała mi czuć się komfortowo, żeby tego przypadku było jak najmniej. No i zawsze sobie rzeczy wyplanowałem. Tak jak mówiłem na początku, wolę mieć swój cel, wolę realizować swoje cele, niż prędzej czy później zacząć realizować cele kogoś innego. No i myślę, że to jest rzecz, która przez lata prowadziła mnie pod kątem różnych decyzji. Miałem jakiś plan, cel. Były różne sytuacje. Pamiętam czasy, kiedy na początku, to był 2001 rok, trafiłem do firmy farmaceutycznej.

Tak, ale dokładnie tak, ale pamiętam, że były właśnie takie cele korporacyjne, oczywiście targety, oczywiście rozliczanie sprzedaży poszczególnych leków. Ale ja pamiętam, że w 2001 roku miałem ogromną determinację, żeby zrealizować swój prywatny cel. Taki oczywiście w ramach pracy. Bo w 2001 rok to oczywiście była taka praca w firmie farmaceutycznej, która wymagała wielu różnych takich formalnych rzeczy. Czyli odpowiedni ubiór, garnitur, krawat, koszula. No eleganckie, ale mało wygodne buty. No i pewnie pamięta, że w 2001 roku klimatyzacja to był w ogóle ewenement. Jak się dostawało auto służbowe, to człowiek już w ogóle był przeszczęśliwy, bo to było najlepsze auto.

Wtedy mnie to nie interesuje. Dobry cel. Dobry cel. I pamiętam, że zajęło mi to pół roku. Myślę, no okej, te wakacje się przemęczę, to lato, ten upał, ale mam okres jesienny, zimowy i na pewno zadbam o to, żeby na kolejną wiosnę decydować po swojemu, jak będę ubrany. Oczywiście nie chodziłem w dresach do tych lekarzy, no bo to był przejaw braku szacunku, ale rzeczywiście odpuściłem sobie krawat. Ktoś zauważył? Tak, było to zauważone. No i potem taka była nawet anegdota, że jeżeli ktoś chce zmienić też jakieś rzeczy w firmie, to osoba, która jest pierwsza, ma najlepsze wyniki, ma do tego prawo. I potem taka była trochę fajna wewnętrzna rywalizacja i walka. Także myślę, że jakoś tam się też przyczyniłem do tego, żeby innych kolegów i koleżanki mobilizować do tego, żeby oni też określali swoje cele.

Także myślę, że to jest taki temat, który zawsze był dla mnie bardzo istotny, żeby mieć swój cel i żeby być efektywnym w realizacji tego celu. I myślę, że jak tak pytasz o takie rzeczy, które mnie doprowadziły do tej decyzji, dlaczego grupa pracuj, dlaczego tyle lat w grupie pracuj, dlaczego nigdy nie szukałem własnej firmy, takiej firmy w sensie, że jestem właścicielem tej firmy, Myślę, że to jest bardzo mocno związane z tym, jak ja rozumiem właśnie, po co miałbym mieć tą swoją firmę. Bo moje wyobrażenie w ogóle posiadania firmy to jest spełnienie takiego celu, w którym czuję się przedsiębiorcą, że jestem przedsiębiorcą. A z kolei trzeba rozwinąć, co to dla mnie oznacza bycie przedsiębiorcą.

18:51 · GTV Bus 4

To była pierwsza sprawa. Najpierw określiliśmy sobie taki cel strategiczny. Horyzont. Horyzont taki 5-10-letni. I potem w kolejnym kroku zaczęliśmy się zastanawiać, mamy plan strategiczny, który nam się podoba, jest dla nas sexy, podpisujemy się pod nim. I co musi się wydarzyć, żeby ten plan można było rzeczywiście zrealizować. I w kolejnym kroku zaczęliśmy rozmawiać, co jest potrzebne. Czyli jak zawsze takie typowe funkcje, można powiedzieć kierownicze. Mamy plan, teraz trzeba zapewnić zasoby. to zdaliśmy sobie sprawę, że fundamentalną rzeczą, jedną z najważniejszych, żeby takie cele ambitne zrealizować, jest kwestia utrzymania naprawdę tych najlepszych ludzi, nie w perspektywie roku, dwóch, trzech, tylko naprawdę dłużej. ich zmotywowania, żeby nie tylko chcieli być tutaj, ale naprawdę, żeby czuli, że jak zrobimy te cele, bo te cele im pokazywaliśmy, wszyscy się za głowę łapali, jak ambitne bardzo są te cele.

Był to dla mnie jakiś benefit, ale prawda jest taka, że w owym czasie był to taki benefit na tyle abstrakcyjny, że myślałem o tym w ten sposób. Jak się wydarzy, to fajnie, Ale bardziej cieszę się tym, co tutaj teraz osiągamy, co robimy z ludźmi, jak się rozwija firma, jakie mam wynagrodzenie. Ponieważ cel taki finansowy dla mnie, tak jak mówię, tak jak nawet kwestie stanowiskowe, nie był dla mnie takim celem nadrzędnym. To nie było tak, że chciałbym być kierownikiem po to, żeby zarabiać więcej. Chciałbym być dyrektorem po to, żeby zarabiać więcej. Jak człowiek jest młodszy, nie ma tych zobowiązań, to jest bardziej niezależny finansowo, pomimo tego, że jeszcze nie ma zabezpieczenia finansowego. To trochę wygląda. I ja w tamtym czasie, bo to był rok, myślę 2008, kiedy pierwszy raz rozmawiałem z zarządem o takim planie opcyjnym.

Bo sport jednak, sam widzisz, wpływa na to, że jesteśmy bardziej dynamiczni. Ja też po tobie to widzę. Parę kilogramów mniej, a parę, że tak powiem, kilowatów więcej, jeżeli chodzi o twoją energię i szybkość działania. Tak, szybkość działania. Także to się przenika. I wiesz co, staram się rzeczywiście ten dzień tak planować, żeby dać sobie to poczucie takiego spełnionego dnia, czyli dzień szybciej myślę o tym. Ja kiedyś czytałem taką rzecz, nawet nie pamiętam gdzie, bardzo mi się to spodobało i staram się tak do tego podchodzić, żeby... kłaść się do łóżka z marzeniami, ale wstawać z takim celem. I to nie chodzi o to, żeby sobie namnożyć tych punktów nie wiadomo ile, no bo to potem można w drugą stronę popaść w taką negatywną samoocenę, a bardziej patrzę na to, żeby to był konkretny jeden cel i żebym sobie na koniec dnia odpowiedział zrobiłem, nie zrobiłem.

Pewnie to jest taką supermocą, dzięki której dzisiaj jestem w roli CEO w organizacji. Książka która? Pierwsza, która jest fantastyczną książką, uwielbiam, że uważam, że jest bardzo wartościowa w czasach i dobrych, i trudnych i bardzo lubię do niej wracać, to jest Factfulness. Uwielbiam tą książkę. Jak się pojawia taki moment, w którym się wydaje, że jest źle, że jest trudno, to wracam do niej, bo tamten przekaz jest taki, że wszystkie twarde dane w każdej jednej kategorii pokazują, że jest lepiej. Jakbyśmy nie narzekali, jak nam się wydaje, że kiedyś to było lepiej, no kiedyś było lepiej dla wielu osób, bo były młodsze. ale wszystkie twarde dane pokazują, że jest lepiej i warto do niej wracać. I myślę, że to jest taka książka, która też ma inny wymiar, dodatkowy, taki ukryty, że analiza danych i w ogóle myślenie danych może być przygodą.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.