Mentionsy Mentionsy
ZGRZYT by Gimper&Revo
ZGRZYT by Gimper&Revo

GORZKA PRAWDA O UŻYWKACH - ROJO BEZ CENZURY

05.04.2025 ·2 godz 8 min

⚡️Kup nasz merch na: http://trzebauwazac.pl/ ⚡️🎟️ Kup bilet na ASG z Rojem - https://fb.me/e/6UdVSN1wV ➡️ Wykorzystaj możliwości XTB, klikając w link i wpisując w trakcie rejestracji kod “ZGRZYT”: https://link-pso.xtb.com/pso/jXTLf Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie. [reklama]🎧 Posłuchaj nas również na Spotify: https://open.spotify.com/show/6ZMo9zeMT6Cf1xitvvKqq6?si=1629805b0d364370🕒Rozpiska czasowa:(0:00)Intro (0:28)Revo mówił bardzo miłe rzeczy o Rojo (8:14)Czy Rojo śledzi co się dzieje w internecie (10:46)Jak bardzo gry rozwijają człowieka (16:57)Początki Rojo na Youtube (19:54)Diss Gimpera na Rojo (23:49)Różnica pomiędzy Youtube dziś, a kiedyś (32:02)Wpływ popularności na Rojo (44:14)Widzowie "uratowali” życie Rojo (48:17)Jak bardzo ważne są gry dla Rojo (49:30)Problem z alkoholem u Rojo (58:04)Rich Zone (1:15:00)Imprezowanie z twórcami od Pandora Gate (1:17:50)Pandora Gate okiem Rojo (1:22:10)Zajawka na Paintball i ASG (1:40:29)Podejście Rojo do cukrzycy (1:43:11)Jak bardzo ważna jest rodzina i bliscy (1:46:07)Rozwój AI (1:52:10)Jak zmieniła się branża gier wideo (2:03:41)Rozdanie prezentów (2:06:08)Przekaz dla widzów od Rojo🔴ROJO:https://www.youtube.com/@ROJSONhttps://www.instagram.com/rojsonofficial/https://x.com/ROJOV13🔴GIMPER:https://www.youtube.com/@Gimperhttps://www.instagram.com/gimperowski/https://twitter.com/t_dzialowy🔴REVO:https://www.youtube.com/@REVOtojahttps://www.instagram.com/revo_toja/https://twitter.com/REVOtoja📧 e-mail: [email protected]

O, dam tak, żeby... Ja nim kręcę cały czas na podcaście, bo ja mam ADHD i to wiesz... Aha, aha. Przestawka. Jeszcze nawet bliżej możesz. Jeszcze bliżej? Jeszcze bliżej. Ale mam donośny głos. To nie szkodzi. On skompresuje ci wszystko. O, właśnie. Ale wszystkie niuanse zostaną chwycone twojej wspaniałej barwy głosu. Już nie mogę się doczekać, kiedy legniemy razem w łożu dzisiaj, Tomasz. Zbałamucisz mnie jak w 95. Oj, Patryku, nie tak szybko, nie przy koledze. Jego możemy zaprosić. Jak tam się, Tomek, dzisiaj czujesz? Źle. Bardzo go polubiłem za to, co powiedział ostatnio na zgrzycie na mój temat. A co powiedział? No miłe rzeczy. A? No. A kolega dzisiaj boli gardło, moglibyśmy mu pomóc. A, on dopiero... Kurwa, gdzie to zwierzę?

Inny kontekst, sytuacja. Pierwszy to chyba nagrywaliśmy na ławce w parku. I jak ja nosiłem te za duże hip-hopowe koszulki, ty miałeś też czerwone, tylko takie szybkie okulary. Taki chudy byłeś wtedy, pamiętasz? Teraz się zbyczyłeś. Taki chudy siedzieliśmy na tej ławce i rozmawialiśmy o tym, co pasja daje w życiu. O pieniądzach rozmawialiśmy. I o pieniądzach, tak. A potem zrobiliśmy tą głupią scenkę z placem zabaw dla dzieci. Tak, gdzie robimy rzeczy, których już dzisiaj na YouTube nie wolno robić. Tak, bo jeśli chodzi o twoją orientację, to już straciłem rachubę. Ja mam pytanie, czy Pasus siedział na tym fotelu, czy wymieniliście? Siedział. Siedział, dotykał, macał, wszystko z nim robił. No bardzo nieprofesjonalnie. Ale to wiesz co, to już były zarzuty o to, że on też trzymał nogi na tym stole i czy myliśmy, nie?

no jest jakby trochę temat Path of Exile 2 na tapecie, to może tam tego coś zagrało. Ale faktycznie celnie odnotowałeś, że jeśli się pojawia temat gier, to ja przychodzę w taki bardziej sfokusowany tryb pasji. Tak, bo było tak, że zaczęliśmy sobie swobodnie gadać o jakichś różnych tematach tam niezwiązanych kompletnie właśnie z branżą gier czy coś i nagle padło jakiś wątek gier i ty w taki, ja tak bym nazwał, taki mentorski ton od razu wszedłeś, tak wiesz, tak na poważnie, tak ten, tak spokojnie. Ludolog, wiesz. z człowieka. Tak, zaczynając się zastanawiać nad każdym słowem, nad jego wagą i tak zupełnie inny ton rozmowy się zrobił. Tak, tak, tak. Tylko nie chciałbym, żeby to miało jakiś taki wydźwięk pejoratywny. Ja po prostu tak mam. Nie, że och, ach, co to ja nie jestem, ale temat gier to od razu... Wiesz, nie, że ryba w wodzie, moje poletko, tylko jeśli ktoś pyta mnie o coś, to ja czuję, że cieszę się, że mogę komuś w tym sektorze akurat pomóc bądź doradzić.

Chcesz się dowiedzieć, ta historia jak się podoba. Ja wam powiem, że na przykład było tak, że ja teraz doceniam takie gry, to jeszcze Mierok o tym mówił, że możesz sobie w coś grać, a jednocześnie słuchać podcastu, zbierać jakieś materiały. Słuszna uwaga. Że to też jest fajne, jak gra ci robi jakiś główny motyw, na którym się skupiasz, ale nie wyklucza tła, które może stworzyć jakaś praca, które może stworzyć jakiś, nie wiem, content inny, który chcesz słuchać. Na przykład teraz taką mam zajawkę na Hearthstone'a, sobie wróciłem i pykam. I to nie przeszkadza mi w tym, że z boku leci jakiś stream albo materiały czy inne rzeczy, z którymi muszę się zapoznać na potrzeby swojej działalności, a jednocześnie nie jest to na tyle pochłaniające, że nie potrzebuję dźwięku, tak jak w jakichś grach competitive pokroju, nie wiem, CS-a, no tam nie zagrasz bez dźwięku, nie? Nie ma takiej opcji. A tak to sobie tu pykasz, tu coś oglądasz i to połe też jest zajebiste tego. Mam bardzo tak podobnie właśnie z rewoshotami w Gimpery i Konopskim.

Jak jest ten mem, siadaj, kurwi, opowiem ci historię. Ja tych historii mam kilka razy dziennie. I też niesamowite jest to, jak... Dzieci pod kątem domorosłości w ogóle przeżywają kontakt z tymi grami. Jest taka stronka, taki gry dla dzieci. Ja przepraszam, wejdę Ci tylko. Myślę, że jakbyś mikrofon bliżej dał, jeszcze jak głowę odchylasz, tak? Ja patrzyłem, że on nawet czasami ma problem złapać Cię. Przepraszam, dawaj. Jest stronka. Tak. Z takimi różnymi grami każda z tych gier reprezentuje inny gatunek. I słuchaj, on sobie przeklikuje między różnymi gatunkami. Ja sobie robię coś na jednym komputerze, on na drugim komputerze sobie, tak jak wspomniałem, przeskakuje między tymi grami. Ja tak patrzę, okej, Power Defense. Okej, zajebiście. I tam mu mówię, ej, to wygląda w ogóle jak coś tam, nie? Wracam do swoich spraw.

Tu mamy większe pole do popisu, jest więcej narzędzi i może być ciekawiej. Wtedy to jeszcze chyba nawet monetyzacji nie było. W ogóle nie było czegoś takiego jak zarabianie na tych filmach. Nie, nie, nie było. To były tylko wyświetlenia. I wy, ty jak wszedłeś na YouTube'a, to od filmów, nie od filmów w duecie z Rokiem, tylko... Tak, bo filmy, na kanał Roka się pojawiały te filmy. Wspólne. Wspólne, a ja zacząłem właśnie od Kabaretu Prymitywnie i chyba tych vlogów moje urojenia, tak naprawdę. Ja gameplay, wiesz dlaczego nie wrzucałem? Bo mi wszystkie były zdemotyzowane, mimo że była monetyzacja. Monetyzacja, no. Tam jeszcze jakby algorytm YouTube'a nie wiedział, co zrobić z grami wideo. Tak naprawdę. Niektóre przechodziły, niektóre nie. Ja ubolewałem nad tym, bo ja już nagrywałem dla gameplay.pl te rzeczy na ich kanał i pamiętam, że piękny dzień 11.11.11 Skyrim wrzuciłem, taki przeświadczony w ogóle, że to nie będzie nic zarabiać, ale mam to w dupie, bo się świetnie bawiłem przy nagrywkach.

A ja mówię, ja pierdzielę, skąd on wie, że ja kocham ketchup, nie? Tylko poczekaj, jaka była geneza tego, że ja w ciebie bizgnąłem tym dissem? Bo, no nie chcę tutaj wracać, co robiłeś z Rockiem i jego rodziną i stwierdziłeś, że jak jest Rock'n'Roll, to we mnie też sobie strzelisz. A nie był rok później? Żarty z niego i memy? Nie, nie, nie, bo myśmy się już zaczęli kumplować, a on ci na to nie pozwolił. Bo ja wtedy, bo to było tak, bo ja miałem z Rokiem wtedy git relacje, bo nie wiem, czy pamiętasz, to ja z nim chciałem nagrać jakiś materiał wspólny i on mi powiedział... Ale to było już po Dish'a na Roya. Ale ja już miałem z Rokiem git relacje Ja z nim chciałem jakiś wspólny materiał nagrać I on mi powiedział Bardzo ładnie się zachował w ogóle Że ze względu na lojalność Wobec ciebie On nie chce ze mną nic nagrywać I wrzucać na swój kanał Jeżeli ja mam z tobą kosę Bo jakby wy jesteście przyjaciółmi I jeżeli ja o tobie jakoś źle mówię Nagrywam disy To Rok nie chce jakby mnie Ja mówię kurczę ty no to wiesz co To połącz mnie z Rokiem to może z nim pogadam

raczej nie materiał dla przyjaciela, ale w ogóle historia się powtórzyła, bo ja też byłem skonfliktowany z pewną sobą w szkole podstawowej bardzo i skończyliśmy jako najlepsi przyjaciele. A macie kontakt do dziś? Tak, tak. Trochę nasze światy się rozjechały, ale zawsze jak rozmawiamy, to mam wrażenie, że widzieliśmy się wczoraj. Ja lubię przekuwać takie rzeczy w przyjaźnie. Dużo było gdzieś tam, wiesz co, mam wrażenie, że jak wy z rokiem wchodziliście, wy się ogólnie ze sporym hejtem mierzyliście. No tak, chcesz nas zabić na jemie, nie? No kurwa, no ja to z moim 50 kilo na wadze, ja bym was tam połamał. Słuchaj, zmobilizowało cię to i osiągnąłeś sukces niesamowity, szczególnie w odniesieniu do... odbicia się, bo jeśli ktoś robi sukces i jest w porządku, jakoś to tam idzie do przodu, to spoko, nie?

A sam przywołałeś dzisiaj mikrofon na ławce w Parku Śląskim. No tak. I to zrobiło robotę i to zrobiło robotę na tej zasadzie. Także fajnie, że jest ten rozwój, jeśli chodzi o warsztat, sprzęt, żeby to fajnie wyglądało, bo chcę wierzyć, że bardziej to wynika z tego, że chcemy ulepszyć swój warsztat, bo zależy nam na tym, czego ten warsztat dotyczy, jeśli chodzi o charakter przekazu. I to jest spoko, zajebiście. Ale jeśli jest przerod formy nad treścią, no to sam analizowałeś dużo różnych projektów, które były zajebiście wymuskane, no ale nie miały tego czegoś. Tak, tej iskry. Tak, ale bardziej mi chodziło też, wiesz co, taki vibe, który panował, że wtedy to wszystko było takie szczeniackie bardzo mam wrażenie. Dzisiaj z kolei właśnie jak powiedziałeś o tym, że się zbliżyliśmy do tej telewizji, od której chcieliśmy uciec, my czasami tutaj wychodzimy z takim wnioskiem na zgrzycie, że

Robert Baza, nie? Sigma. Zajebiście. Jedziesz krótko z Seanami. A mi się wydaje, że to są osoby, które właśnie dopingują go, żeby on dalej robił taki content. Niekoniecznie się z nim zgadzają. Chcą go podkręcić. Dokładnie. Sprowokować. Ale tak też może w sumie być, nie? Może być, ale... Oni chcą, żeby on umarł na wizji. Ja myślę, że ja mu daję rok. Max. Przy tym trybie życia. Kurwa, no oby nie. My zawsze tak gadamy, że... No oby nie, nikomu źle nie życzę, ale jeśli nie zmieni swoich nawyków... Szkoda, że musi się nimi dzielić z całym światem. Dzisiaj nawet, jak nagrywaliśmy z Grzyt tutaj przed wywiadem, no to podawałeś te statystyki samotnych kobiet, samotnych mężczyzn. I jak się nałoży to na takiego pasuta, który ma to wszystko w dupie, mówi no to wywracamy cały stolik i bawimy się i to są szony, ta to początkująca warszawianka, tu ten.

To było ciężkie. to było ciężkie, nieprzyjemne i ja nie jestem z tych. Kiedyś może była jakby taka tarcza ochrona w zasadzie, że o, ja mam wyjebane na hejt, jestem na to odporny. Nikt nie jest odporny. Nikt. Jeśli ktoś wam mówi, że nie przejmuje się hejtem, to tym bardziej się bardzo przejmuje tym hejtem. Nie ma osób odpornych. Jeśli są osoby odporne, są psychicznie chore i powinny po prostu sobie to jakoś inaczej ogarnąć. Mocny statement. Ale coś w tym jest. Z drugiej strony, wiesz, jak jesteś twórcą, nie chcesz pokazać, że cię to boli i dotyka, bo czujesz, że będziesz dawał pożywkę jeszcze bardziej. Tak, tak, tak, oczywiście. Nie, nie, ja nie mówię o czymś takim, żeby nie dawać do zrozumienia, że cię to obchodzi, nie obchodzi, na tej zasadzie, bo o, jego to boli, jedziemy w ten sektor, nie?

I dla mnie to już jest cenniejsze niż nie wiadomo jakie wyświetlenia czy pieniądze na koncie. Naszą znajomość sobie bardzo cenię. Mam bardzo dużo serdecznych osób na YouTubie. Jasne, nie spędzam z nimi za dużo czasu, za niektórymi tęsknię, za niektórymi nie tęsknię, ale to jest całkowicie bezcenne. Kontakty międzyludzkie, znajomości. Bo nawet jak ci będzie źle, albo jak ci będzie super dobrze, to jednak nie ma to jak, wiesz, telefon, przybicie graby, wyżalenie się komuś, może coś pokombinowanie razem na tej zasadzie. Jednak tak jak wcześniej wspomniałem, no rodzina, oby była cała i zdrowa jak najdłużej. No brzmisz jakbyś miał fajnie poustawione priorytety już. Trochę to sobie w głowie poukładałem. Inne rzeczy niż te materialne takie i ambicjonalne. Miałem z tym ciężko, tylko że miałem z tym ciężko nie pod kątem finansowym, tylko wiesz, że czułem, że zrobiłem fajny projekt i fajnie, gdyby go ludzie zobaczyli, algorytm stwierdził inaczej i też skłamałbym wam, gdybym powiedział, że nie robię już pewnych materiałów, bo nie miał na to wpływ właśnie ten algorytm.

Tak. Ja się okopię w bazie, tu se zrobię. No to czy jakby mam zajętą całą mapę? Nie. Mam se jeden swój skraweczek i tam mi dobrze. Nie potrzebuję więcej. To jest trudne, szczególnie w tych czasach, gdzie Instagram, TikTok, social media... Jesteśmy przebodźcowani totalnie, oczywiście. I wszyscy ci mówią więcej, więcej, więcej. Osiągnij sukces, zarabiaj dużo, jachty, limuzyny, budda tyle samochodów, miliony, wszystko, wiesz. No i wiesz, stań naprzeciwko tego wszystkiego i powiedz, wyjebane w to mam, świadomie z tego rezygnuję. To nie jest proste. No nie. To nie jest proste. Tylko, że wiesz, mnie też uważam, trzeba troszeczkę inaczej traktować. bo o tyle, o ile początki faktycznie były takie, że mega mobilizująco, inspirująco, wiesz, te lajki, serduszka, komentarze wpływały na mnie bardzo osobiście, bo wreszcie...

Czułem, że ktoś mnie wspiera w tym gamingu, mimo że wiele osób mi starało się wyperswadować ten rodzaj rozgrywki. A tu mam pewne przyzwolenie, akceptację i super. I gdyby to się tak potoczyło, no to w tym momencie możemy mówić o upadku twórcy. Jak najbardziej. Biorę to na klatę. Tylko w momencie, kiedy zrobiłem pierwszy paintball z Royem, odkryłem, że nie ma nic piękniejszego niż kontakt face to face z widzem. gdzie mogę poznać tę osobę, podziękować tej osobie. Dużo osób do mnie podchodzi i mówi przepraszam, czy można... Z przyjemnością. Gdyby nie ty, nie byłoby mnie. To jest symbioza, transakcja wiązana trochę w tym wszystkim. I te moje eventy... Żaden filmik z super wyświetleniami mi ich nie zastąpi.

No właśnie mam wrażenie, że jak opowiadasz o tym swoim podejściu, to i jeżeli chodzi o kontakt z twórcami i kontakt z widownią, to jakby ty masz na pierwszym miejscu drugiego człowieka. No pamiętasz, co się stało przed paintbolem, na którym byłeś z szeją? Co się stało? No do szpitala musiałem pojechać. I się zwolniłem na żądanie, żeby móc dowieźć event. Ja wiem, nieważne co by się działo... Jakby zawsze na evencie, zawsze dla ludzi, zawsze dla... Ja pamiętam, w jakim ty stanie czasami jeździłeś. No bo oni mi uratowali życie. Widzowie uratowali mi życie. Świadomie, nieświadomie tym, że we mnie uwierzyli. Że dali mi spełnić marzenia. Co to znaczy, że uratowali ci życie? To zanim jeszcze do tego przejdę... Bo tu się wszystko jakby rozbijało o szeroko rozumianą empatię.

I no przecież ktoś mi mówi, sam sobie podziękuj, że tak się rozwinąłeś, że spełniliś marzenie pod kątem poznania Briana Fargo. Ja mówię, nie, ja widzom dziękuję. Bo to dzięki nim miałem siłę przebicia do Breana Fargo, żeby się z nim spotkać. To oni dali mi popularność, że pewna firma wysłała mnie do Stanów. Wiesz o co chodzi? Nie możemy zapominać o starcie, o tych osobach, dzięki którym jesteśmy tu i teraz. Czy jest ich dużo, czy mało, czy to są tylko liczby, czy to są faktycznie jednostki emocjonalnie zaangażowane w to, nawet osobiście na takich eventach. I odpowiadając na twoje pytanie, wiesz co, uratowały życie, znów może trochę za mocne, mam takie tendencje, ale...

Słuchaj, ja ostatnio, ja kocham nie pić i imprezować, bo przez to, że nie piję na imprezach, Ja imprezuję, kiedy chcę. Jak długo chcę. No, masz luz. Na drugi dzień nie jesteś rozjechany. Ja często w Krakowie się ostatnio pojawiam, bo tam mam właśnie swoich czyjaciół, z którymi współpracujemy przy tych moich airsoftowych eventach. I słuchaj, siedzimy sobie przy piwku zero, gramy w kości, puszczaczamy w tle jakąś chilloutową muzykę, repliki ASG dookoło nas, czyli piękna komnata, wiesz, taka jaskinia pasji. Wiesz, jest tak dobre flow, że ja czuję się jak naćpany. Nie potrzebujesz w ogóle już tego, nie? Rozmowa z tobą wtedy, w ogóle na kiblu siedziałem wtedy, co do mnie zadzwoniłeś, co był grudzień. To tak w godzinę nadrobiliśmy kilka tam, nie wiem, dwa lata, nie?

Kilka lat, tak, no. No i się tak fajnie gadało, ja nie chciałem kończyć, nie? Ostatnio, jak byliśmy na tej sesji, musiałem uciekać na pociąg. Z tym nie pogadałem w ogóle. Z tobą tylko pokazałeś mi na szybko studia. W ogóle myślałem, że Zgrzyt to jest gdzieś osobny budynek. Otóż nie. A jak wygląda cały ten proces wychodzenia z tego? Jakie są etapy? No bo okej, zdałeś sobie sprawę, mówisz dobra, to rezygnuję z tego, mam dosyć. I jak wygląda ten cały proces od tego momentu? Bo mam wrażenie, że często w filmach to jest takie, wiesz, pokazują ci moment, jak ktoś mówi, no już dzisiaj nie piję, potem jakiś tam szybko ośrodek i cyk, jesteśmy na etapie, że już... Nie, to jest walka. Ale ja lubię takie wyzwania, wiesz, trochę się rzeźbi charakter przez to wszystko. Czasem jak są potknięcia, to człowiek sobie przypomina, dlaczego tego nie robi.

Trzeba jakby w życiu ze wszystkim, nawet nie z alkoholem, w sytuacji największego gówna szukać pozytywów i na nich się skupić. Na tej zasadzie. Wyciągnąć jakieś nauki. Także to nie jest łatwe. To jest proces. Są pokusy. szczególnie jakieś takie, wiesz, łączące element. Ej, napij się, bo wtedy sobie puścisz to i w ogóle zadzwonisz do ziomka i powiesz, jak zajebiście idzie wam airsoftowy projekt, nie? Podbijesz, scalisz. Że chcesz zboostować experience po prostu, nie? Z drugiej strony skłonąłbym, gdybym powiedział, że przez alkohol... I to w ogóle mam wrażenie, że cytuję też swojego ojca, jak byłem mały, młody, żebym nie porobił jakichś interesów albo nie dokonał tzw. pielęgnacji stosunków biznesowych. Ładne słowo, pielęgnacja stosunków biznesowych. No tak, ja wiem.

Nie wymyśliłem go. Ja wiem, no to jest wiesz, polska szkoła biznesu, tak się mówi. Trochę tak. Siadasz z dyrektorem na przywódeczce albo whisky. Jak Rich Zone robiliśmy, to przepraszam, jak wyglądało umawianie wszystkiego? Ale wiesz co, w Rich Zonie, nawet nie w Rich Zonie, tylko w naszym, to co mówiłem z twoją dziewczyną na dole, że w tobie to lubię, znaczy w tobie, w całej tej naszej ekipie ówczesnej, że jak był jakiś pomysł, robimy go. A nie takie typowe pijackie pitolenie, o, jak Pinky Musk, jutro zawojemy świat, a na drugi dzień, gdzie pielęgniarka z wodą. Tylko nie, robimy to, przyjeżdżamy do domu, interka, wszystko i tak dalej. No coś się tam z tego później wydarzyło. Oczywiście. No, coś się z tego wydarzyło. No, ale pewnie... A to mam pytanie do Ciebie, jeśli mogę. Richzone, nie? Dla Ciebie to jest jakiś taki element, o którym chciałbyś zapomnieć, ujma, coś przykrego, nośnik jakichś nie do końca pozytywnych wspomnień, czy coś, co jednak dało jakąś cegiełkę do Twojej kariery, zmobilizowało Cię, myślisz o tym z sentymentem?

Lekcja. Ja w ogóle uważam, że zrobiliśmy coś zajebistego. Na tamte czasy, nie? Na tamte czasy i wiesz, no z perspektywy lat widzę, że brakło doświadczenia, umiejętności i wiedzy, żeby to poprowadzić odpowiednio, ale to, jakie my liczby wtedy generowaliśmy, jaką mieliśmy moc, mam wrażenie, że z perspektywy tych gnojków, którymi wtedy byliśmy, nie wszyscy, no ty Izak na przykład już mieliście trochę więcej lat na karku, ale większość z nas to byliśmy totalnymi gówniarzami. Tak, ja w pewnym momencie chyba nie mogłem pić z nitro, bo był niepełnoletni. Nie, aż tak to nie. Czy ty byłeś taki młody? Też nie. Z naszej ekipy raczej nie było takich. Aż tak to nie. Nie popełniam przestępstwa teraz.

Mandzio był rok młodszy ode mnie, więc 95. Ale... No jak nie, na reach turze normalnie. Nie, on miał, każdy miał swoje miasto i Mandzio miał jakieś swoje miasto, super flow, wyluzował. Bo tam było tak, że były bilety VIP, po dwie stówy były chyba 20 na każde miasto, no i po imprezie, no mieli obiecane, że siedzimy z nimi i mają after. Musieliśmy się zmieniać. Musieliśmy się zmieniać, jakby... Znaczy ja się nie zmieniałem. Ty byłeś na każdej imprezie w każdym mieście? Absolutnie. Jak ja to przeżyłem. Ja też nie mam pojęcia. Ale dla widzów, nie? No wiadomo, dla widzów. No ale poczekaj, bo wracając do tego, tego. No zajebista lekcja. Wiesz, tyle, ile my się musieli... Zajebicie mi pasuje ta odpowiedź. Co za nią stoi?

Ile my się musieliśmy nauczyć, stary, w tak krótkim oknie, wiesz, my... Czy tylko ryby z gardła, nie? No, ale przede wszystkim z Ignacym, jak my siedliśmy do tego, jak ja do niego zadzwoniłem, mówię stary, mam pomysł, nie? Trasa Polska, kluby, to rzeczy, tu budżet. Siedzieliśmy i mówimy, dobra, jak się rezerwuje klub? Jak się wynajmuje sprzęt? Jak się zatrudnia menadżera? Jak się robi to? Jeszcze grę mieliśmy w planach, pamiętasz? Wygmijałeś w Excelach z Ignacym to wszystko. Liczyliśmy, to nigdy nie wyszło. Na tą grę myśmy wpłacili na spółkę Reach Zone 60 koła, bo była nas szóstka tych głównych. Każdy po dychu wrzucił i to był budżet na grę. On ratował nas koszulki. Tak, a zaczęliśmy od koszulek w ogóle, że robiliśmy ten. Miała być cała gra z ogromną mapą świata, gdzie się biją, i sam ukochał plemiona, więc on jak najwięcej mechanizmów z plemion chciał wrzucać.

Facet kompletnie nie miał pojęcia, on położył ten projekt oczywiście i on przyszedł potem spłakany, że głupio mu się było, też dzieciak, wiesz, 19 lat, głupio mu się było przyznać, że nie umie napisać, więc 3 miesiące unikał kontaktu, my tacy, o nie, wydaliśmy kasę, co mamy robić... Też wiesz, ja, ile tam, 21 lat, Ignacy 24, wszystko ten, potem wiesz, po Rich Tourze dzwoni księgowa, mówi, nie mam na nic dokumentów, ten event, no dzisiaj już możemy uczciwie powiedzieć, wygenerował straty ogólnie finansowo. A nie było tak, że... Jak się zysk z koszulek przerzuciło, to wychodził na za. To wychodził na zero. Tak, tak, on przyniósł straty, koszulki nas uratowały. Koszulki wyratowały na zero, sprzedaż koszulek. I dzwoni księgowa, mówi, no według dokumentów zarobiliście 100 tysięcy złotych, 20 koła podatku dochodowego, 23...

Ja mówię, nie, my jesteśmy na minusie. A on mówi, ja to nie mam dokumentów na to, to trzeba szybko podatek za pięć dni. Mówi, o kurwa, menadżer, halo. Pamiętam, że ja cię wtedy jakimś hajsem poratowałem. Tam było bardzo źle. Jeszcze w tym samym czasie ten hajs z koszulek z Richturu, co ja miałem wpłacić, to wpłatomat się zaciął i nie wyjebałem wszystko na konto. I bliska osoba mnie okradła, zajebała mi te pieniądze jeszcze. I wtedy w ogóle był dramat, nie? To był dramat. Jeszcze ator do tego wszystkiego. To wtedy pozew dostałem jeszcze zaraz po tym. To kibler ma taką bazę i same bomby lecą, nie? Tak, to jest tak, że mówisz, ej, dobra, chyba już jest chill i jakby w tym momencie kolejny młotek małe. Tak, nie, ma wszystkie wieżyczki przeciwpiechodne, przeciwczołgowe. O chuj, samoloty lecą, nie? Gdzie moje peloty? Bo przecież przeciwnicy w mgle wojny są po Kidraju.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.