Wokół ataków na lekarzy i ratowników
Gościem Jakuba Kukli jest Jakub Sieczko, lekarz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, który przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. Swoje doświadczenia opisał w książce "Pogo".
Ja myślę, że ten system zyskałby na tym, Czy jest to finansowo, gdybyśmy zadbali psychologicznie? Bo to też nie sądzę, żeby to były po prostu jakieś wielkie pieniądze, na które nie stać 40 milionowego kraju. Ale wiedzmy też to, że bardzo wielu ludzi po kilku latach odchodzi z pracy w ratownictwie medycznym. Bo ma dość. Bo ma dość. I to nie są 60 czy 50-latkowie, ale to są tacy chłopacy najczęściej, którzy pracują w systemie 5-10 lat. Mają powiedzmy 35 lat. Oni są sprawni fizycznie, Oni są już doświadczeni. To są ci ludzie, którzy nas powinni ratować, tak? Bo oni są najlepsi wtedy, a oni odchodzą. Są w świetnym momencie swojego życia, także zawodowego. Tak. Każdy zawód ma jakąś swoją ścieżkę i są zawody, w których pik się osiąga późno.
Filozof na przykład. Na przykład filozof, albo takie, w których PIK osiąga się bardzo wcześnie, jak Laminia Mall na przykład, prawda, teraz w Barcelonie. No to ja myślę, że takim dobrym wiekiem dla pracownika ratownictwa medycznego to jest 35-40 lat. Albo może koło 30 nawet. No to jak my nie dbamy o tych ludzi w różny sposób, ale też w taki sposób, że nie dbamy o ich równowagę psychiczną, no to oni odchodzą. Oni przychodzą nowi, niedoświadczeni, którzy siłą rzeczy muszą się uczyć, którzy popełniają więcej błędów, Te błędy będą skutkować tym, że mniej ludzi otrzyma optymalną pomoc, więcej ludzi będzie z niepełnosprawnościami. Myślę, że trzeba by spojrzeć na to w skali makro, to znaczy w ogóle jest w Polskim Ratownictwie Medycznym trochę problem z troską o doświadczonego pracownika, a proszę mi uwierzyć, nic nie zastąpi lat doświadczenia w pracy w ratownictwie medycznym.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.