Andrzej Silczuk: Wszyscy pili!
W tym odcinku podcastu „Za moich czasów” rozmawiamy z dr hab. Andrzejem Silczukiem – psychiatrą i specjalistą terapii uzależnień. Spróbujemy wspólnie zrozumieć mechanizmy uzależnień i cofniemy się do dzieciństwa lat 80. i 90., by przyjrzeć się temu, jak wyglądał wtedy kontakt dzieci z alkoholem, a jak wygląda to dziś.Zastanawiamy się, jaką rolę alkohol pełnił w naszych domach i dlaczego wciąż pozostaje substancją „na start” dla wielu nastolatków. Rozmawiamy o tym, czym jest samoregulacja, jak uczyć jej dzieci oraz jak rozmawiać z młodymi o substancjach psychoaktywnych – bez tabu, moralizowania i straszenia. Szukamy też odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób dorośli, często emocjonalnie nieobecni, mogą stać się realnym wsparciem dla młodych ludzi.To nie tylko rozmowa o uzależniających substancjach, ale przede wszystkim o relacjach, bliskości i odpowiedzialności dorosłych. Bo młode głowy potrzebują dziś naszej obecności bardziej niż kiedykolwiek.Rozmawiamy o tym:🔸jaką rolę alkohol pełnił w naszych domach,🔸dlaczego wciąż jest substancją „na start” dla wielu nastolatków,🔸czym jest samoregulacja i jak uczyć jej dzieci,🔸jak rozmawiać z młodymi o substancjach bez tabu i straszenia,🔸oraz jak rodzice, często emocjonalnie nieobecni, mogą być realnym wsparciem.
i to jest koniec wytłumaczenia, to de facto stworzymy z tego dosyć ciekawe tabu. Dobra, to co zrobić? Powiedzieć więcej. Tylko, że powiedzenie więcej, mierzenie się z prawdą, mierzy też prawdę w nas samych. Właśnie też myślę sobie o tym, czy może rozwiązaniem jest po prostu niespożywanie alkoholu przy dzieciach. To jest jedna z najbardziej rozsądnych rzeczy, jakie możemy zrobić. Patrz, jak wyjeżdżasz na wszelkie wczasy, to jest mnóstwo ludzi, którzy przy basenie sączą jakieś bąbelki kolorowe, a ich dzieci na przykład pływają w tym basenie. Jak wchodzisz na lotnisko, masz mnóstwo rodzin, które jedzą śniadanie przy szampanie. Albo mówią, że nie wsiądą do samolotu bez alkoholu. Tak, tak. Że boją się latać i muszą się napić. No tak, ale to jest racjonalizacja, wiesz.
No, to jest użycie najstarszego środka przeciwlękowego, jaki jest pod ręką. Ale też pokazuje bardzo taki niefajny wzorzec, no bo dziecko znowu słyszy, że rodzic boi się latać, samo też zaczyna kupować ten lęk. Ale rodzic używa w cudzysłowie lekarstwa. To też pokazuje od razu kolejną z paskudnych rzeczy, to znaczy regulację emocji. To znaczy, że można wpływać na dyskomforty albo generować komforty poprzez użycie substancji z zewnątrz, odpuszczając swoją ciężką pracę na ten temat. A gdybyś teraz miał powiedzieć młodemu Andrzejowi, który jest zainteresowany alkoholem, coś mądrego, co sprawiłoby, że byłby bezpieczny, to co byś powiedział? Temu Andrzejowi, który wtedy... Bo wiesz, szukam takiego języka. Na pewno ktoś, kto nas w tej chwili ogląda, myśli sobie dobra, dobra, wy sobie tam gadu gadu, a ja mam w domu dzieciaka, który zobaczył mnie, jak piję piwo na ognisku i pyta mnie w kółko, kiedy może spróbować, bo wszyscy koledzy, koleżanki w klasie deklarują, że są już po.
Jaka? Bardzo prosta. Jak słyszałem ówczesną dwunastolatkę moją, która mi powiedziała o tym, że jak już kiedyś będzie stara, zapytałem, czyli ile będziesz miała lat? Ona mówi, no nie wiem, z 20. Okej. To mi dało punkt odniesienia bardzo ciekawy. To znaczy, że rzeczywiście to, co my dzisiaj zaczynamy dostrzegać jako potencjalne gratyfikacje odroczone albo konsekwencje odroczone, one stają się bliżej, niż gdy mieliśmy po 15 lat. Osoba, która ogląda nas w tej chwili i w międzyczasie zaciąga się papierosem, w bardzo ładny sposób uruchamia mechanizm zaprzeczenia konsekwencji odroczonych w postaci tego, że używa substancji, zresztą to samo jest z alkoholem.
Bo myślę sobie, że pies jest pogrzebany, jeżeli chodzi o abstynencję w tym miejscu, że my kompletnie nie umiemy samoregulacji. Bo nie mamy alternatywy, która byłaby atrakcyjna. Nie mamy alternatywy. I teraz co może być tą alternatywą? W co my musimy wyposażyć młodych, żeby oni tę alternatywę posiadali? Bo nawet jeżeli piją mniej, choć już wiemy, że nie, to popatrz jak dużo palą papierosów, popatrz jak dużo sięgają po energetyki. Soleń kotynowa. Tak. Dzieje się tego po prostu nieprawdopodobnie dużo, więc coś tu jest nie tak, jeżeli chodzi o samoregulację. No ja sobie myślę tak, że gdybyśmy zadali pytanie sobie, jak było za naszych czasów, to... To, co się nie zmieniło, to że dzieci mamy co najmniej tak samo, jak wtedy opuszczone.
Czasem rzeczywiście uprawnione jest stwierdzenie, że za nadużywaniem substancji psychoaktywnych stoją zupełnie inne problemy, bez rozwiązania których już nie poradzimy sobie z substancjami. Ale czas i cierpliwość. Nie wiem, co innego mogę zrobić z paniką rodzica, ale jeżeli rodzic jest w panice, to myślę sobie, że potrzebuje własnej psychoterapii. O to mi chodziło właśnie. No właśnie, że jeśli chcemy się kimś zajmować, to czasami zajmowanie się kimś zaczyna się od nas samych. Znaczy, no też wiesz, zależy z jakimi narzędziami przychodzisz do warsztatu. Jeśli nie posiadasz, bo one są połamane, pomniszczone, no to zastanów się, dlaczego do niego przychodzisz i zabierasz się za coś, co jest zupełnie ponad tobą. Jeśli ktoś nie wie, jak zarządzić takim problemem, istnieje możliwość skorzystania z porady terapeutów, psychoterapeutów uzależnień, osób, które są profesjonalistami w pracy z dziećmi i młodzieżą i oni podpowiedzą.
I zmierzenie się z nimi będzie długim procesem, często bolesnym, często obarczonym ogromną bezradnością i własnymi przeżyciami. Zatem to jest taki maraton, do którego warto się przygotować i uzbroić w narzędzia. Jeśli ich nie masz, no to temu właśnie służy psychoterapia, żeby sobie je znaleźć, zbudować. Myślisz, że moda to nie jest dobre określenie, ale moda na fentanyl przyjdzie do Polski? Pewnie wiele osób, które nas słuchają, wiesz, ogląda filmiki w internecie. Są miejsca, gdzie fentanylu już były piki w Polsce. Udało nam się zapanować nad tymi zjawiskami. Bo na ile my, wiesz, jako rodzice mamy traktować poważnie to, co widzimy, wiesz, na Instagramie, co dotyczy Stanów Zjednoczonych i myśleć o tym, jak o potencjalnym zagrożeniu tutaj dla nas.
Myślę, że tak. Myślę, że powinniśmy traktować to śmiertelnie poważnie. To nie znaczy, że w Polsce w najbliższym czasie będziemy mieli do czynienia z takim poziomem rozwoju opioidozależności jak w Stanach Zjednoczonych. Dlatego, że tamto zjawisko opiera się o zupełnie inną historię. Dlatego, że ja to komentuję w ten sposób, że współczesna epidemia fentanylowa jest drugim garbem poprzedniej epidemii oksykodonowej. I ponieważ to jest różnica 15-20 lat od tamtego epizodu wieloletniego, to mamy do czynienia z częścią populacji, która już wtedy spróbowała, nie musiała się uzależnić w rozumieniu, używać ciągami, ale na przykład otrzymała oksykodon z powodu bólu zęba albo na bóly miesiączkowe i tym podobne, czyli niskiego poziomu.
Bóle w Stanach Zjednoczonych jest taka interpretacja, która bywa nad użyciem, czyli konstytucyjne prawo do uśmierzania bólu. To znaczy, że prawem człowieka identyfikowanego konstytucyjnym jest życie bez bólu. Przy czym definicja bólu już nie istnieje ilościowa, tylko jakościowa. Jest lub nie ma. W związku z tym uśmierzano ten ból na wszelkie możliwe sposoby, między innymi używając niestety opioidów, czyli używania, nie wiem, golenia się siekierą trochę. I teraz mamy do czynienia z czymś takim, że w Polsce opioidy są i to nie jest nic nowego. Tak jak powiedzieliśmy o tej heroinie, która jest nacechowana kontekstem przyjmowania jej dożylnie, co nie jest całkowitą prawdą i
Tak samo zresztą jak oksykodon. Stosowany w anestezjologii, w leczeniu bólu paliatywnego, kooperacyjnie. To jest złoty standard. Natomiast jego przeniknięcie do ulicznego używania, jest o tyle niebezpieczne, że jest to najsilniej wiążący się z receptorami kappa opioid, a zatem lek, który, substancja, nie lek w tym momencie, substancja psychoaktywna, która wywołuje gigantyczne uzależnienie. Ale jak szybko? Bo wiesz, pokutują różne przekonania. Pójdziemy tą drogą. Dobrze, bez nazwisk i przekonań. Od opioidów można uzależnić się od pierwszego użycia. Okej, to jest ważne, bo często sobie ludzie wyobrażają, że potrzebujemy wiele czasu, żeby się uzależnić i że spokojnie można eksperymentować albo doraźnie brać.
Czyli jego przyjęcie z własnej woli wcześniej i uruchomienie szlaku nagrody, czyli rozświetlenie dopaminoregulowanej ścieżki, która zmoduluje to doświadczenie jako przyjemnościowe, może spowodować... że później, gdy w życiu dorosłym, niekoniecznie dorosłym, bo dzieci też bywają, są ofiarami wypadków, upadków, jakichś właśnie poważniejszych czasami operacji, otrzymanie tego produktu nie spowoduje, że to dziecko wyjdzie ze szpitala i będzie miało głodę, ale obniży się percepcja znoszenia bólu, czyli obniży się próg bólu. I to samo w sobie zacznie gdzieś grawitować w stronę poszukiwania sposobu na to, żeby ten ból Chcesz powiedzieć, że to jest podobny mechanizm jak u osób uzależnionych od leków przeciwbólowych, na przykład na głowę albo jakieś inne?
Ja uważam, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie się pojawiły na naszym rynku, to było kombo, już używam tylko tego słowa, bo nie chcę używać nazw, nie mogę z powodu ustawy o zawodzie lekarza, czyli kombo jako połączenie paracetamolu z tramadolem. Mieliśmy kilka takich produktów na rynku. w których były porcje 37,5 mg tramadolu i 500 do grama miligramów paracetamolu. I te produkty, to jest polska wersja Oxycontinu z tamtych czasów, z Samach Zjednoczonych. To znaczy, zostały wprowadzone jako taki uśmierzacz bólu plus. Czyli, że przeciwzapalnie, przeciwbólowo paracetamol, ale z tym takim ekstra małym, ale malutkim dodatkiem, 31,5, żeby nie przesadzić.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku podcastu „Za moich czasów” rozmawiamy z dr hab. Andrzejem Silczukiem – psychiatrą i specjalistą terapii uzależnień. Spróbujemy wspólnie zrozumieć mechanizmy uzależnień i cofniemy się do dzieciństwa lat 80. i 90., by przyjrzeć się temu, jak wyglądał wtedy kontakt dzieci z alkoholem, a jak wygląda to dziś.
Zastanawiamy się, jaką rolę alkohol pełnił w naszych domach i dlaczego wciąż pozostaje substancją „na start” dla wielu nastolatków. Rozmawiamy o tym, czym jest samoregulacja, jak uczyć jej dzieci oraz jak rozmawiać z młodymi o substancjach psychoaktywnych – bez tabu, moralizowania i straszenia. Szukamy też odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób dorośli, często emocjonalnie nieobecni, mogą stać się realnym wsparciem dla młodych ludzi.
To nie tylko rozmowa o uzależniających substancjach, ale przede wszystkim o relacjach, bliskości i odpowiedzialności dorosłych. Bo młode głowy potrzebują dziś naszej obecności bardziej niż kiedykolwiek.
Rozmawiamy o tym:
🔸jaką rolę alkohol pełnił w naszych domach,
🔸dlaczego wciąż jest substancją „na start” dla wielu nastolatków,
🔸czym jest samoregulacja i jak uczyć jej dzieci,
🔸jak rozmawiać z młodymi o substancjach bez tabu i straszenia,
🔸oraz jak rodzice, często emocjonalnie nieobecni, mogą być realnym wsparciem.