Mentionsy Mentionsy
Z morderstwem im do twarzy
Z morderstwem im do twarzy

118. Sprawa ze Slendermanem

17.03.2026 ·41 min 32 s

Zaczęło się od creepypasty w internecie. Kilka miesięcy później wydarzyło się coś co wstrząsnęło całym krajem. Dlaczego Morgan i Anissa chciały zabić Payton?www.zmorderstwem.plWsparcie💀 https://buycoffee.to/zmorderstwem💀 https://patronite.pl/zmorderstwem 💀 Wsparcie przez YouTube (przycisk na stronie kanału bądź pod filmem)Źródła: https://ntpd.eu/gwYm0Muzyka:Heartbreaking by Kevin MacLeodLink: incompetech.filmmusic.io/song/3863-heartbreaking/License: creativecommons.org/licenses/by/4.0/Scenariusz: Aleksandra ChrzanowskaKorekta i głos: Joanna KupczakPostprodukcja audio-wideo: Marcin Gmitrzyk#podcastkryminalny #truecrime #historiakryminalna #podcasttruecrime

W międzyczasie udaje się ustalić jej tożsamość. To dwunastoletnia Payton Lautner. Policja kontaktuje się z jej rodzicami, którzy natychmiast przyjeżdżają do szpitala, by być przy córce. Równolegle funkcjonariusze rozpoczynają ustalanie okoliczności zdarzenia. Szybko wychodzi na jaw, że poprzednią noc Payton spędziła u swojej przyjaciółki, Morgan. Nocowanie odbywało się z okazji urodzin Morgan. Przypadały one na połowę maja, czyli jakieś dwa tygodnie wcześniej, ale dziewczynki postanowiły świętować dopiero teraz. Do Morgan i Payton dołączyła jeszcze jedna koleżanka, Anissa. Zbliżający się koniec roku szkolnego sprawił, że takie spotkanie nie budziło większych zastrzeżeń ze strony rodziców żadnej z nich.

Zwłaszcza, że miały pozostawać pod opieką rodziców Morgan. Kiedy policja kontaktuje się z rodzicami Morgan i Anissy, Okazuje się, że obu dziewczynek nie ma w domu. Rano wyszły do pobliskiego parku i od tamtej pory nie wróciły. Nie nawiązały też żadnego kontaktu telefonicznego ani z nimi, ani z nikim innym. Na tym etapie nie jest jeszcze jasne, gdzie się znajdują, ani co wydarzyło się w parku. Operacja Payton trwa około 6 godzin. Chirurdzy walczą o zatrzymanie krwotoków i naprawę poważnych uszkodzeń tkanek oraz tętnic. Jeden z operujących lekarzy podkreśli później, że jej przeżycie było kwestią milimetrów. Wystarczyło, by ostrze weszło minimalnie głębiej, dosłownie na szerokość włosa, a nie miałaby szans na przeżycie.

Na szczęście mimo skali urazów, zabieg kończy się powodzeniem, a dziewczynka zostaje ponownie przewieziona na oddział intensywnej terapii. W tym samym czasie policja w całym hrabstwie uruchamia szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą dwóch nastolatek. Każdy funkcjonariusz otrzymuje zdjęcia i dokładne opisy Morgan i Anissy. Informacje zostają też przesłane do lokalnych mediów i mediów społecznościowych z prośbą o kontakt ze służbami, jeśli ktoś je zauważy. Apel szybko się rozchodzi. Kilka godzin po ataku zgłasza się pierwszy świadek. Mieszkaniec innej części hrabstwa zauważa dwie dziewczynki, które odpowiadają opisowi. Znajdują się w pobliżu sklepu oddalonego o około 7 km od parku, w którym znaleziono Payton.

Przygląda im się przez chwilę. Chce mieć pewność, że to te same osoby, o których wszędzie się mówi, po czym dzwoni na numer alarmowy. Funkcjonariusze docierają na miejsce niemal od razu. Jest około 14.30, około 5 godzin po tym, jak Payton została znaleziona. Morgan i Anissa siedzą pod drzewem przy ruchliwej drodze. Kiedy policjanci podchodzą bliżej i wydają polecenie, by uniosły ręce, dziewczynki reagują natychmiast. Mundurowi od razu zauważają, że na ich ubraniach są wyraźne ślady krwi. Anissa jest wyraźnie przestraszona tym, co się dzieje. Trzęsie się i unika kontaktu wzrokowego. Bez zbędnych pytań wykonuje rozkazy policjantów. Morgan za to wydaje się spokojna, wręcz obojętna.

W pewnym momencie, patrząc na policjanta, pyta, czy zamierza ją zabić za to, co zrobiła Payton. Policjanci przeszukują plecak, który dziewczynki mają przy sobie. W środku znajdują kilka butelek z wodą, batoniki, dodatkowe ubrania dla obu i osobisty notatnik, a także rodzinne zdjęcia, zarówno Morgan jak i Anissy. Najbardziej niepokojącym znaleziskiem jest jednak nóż kuchenny. Jego wielkość i typ na pierwszy rzut oka odpowiadają narzędziu, które najprawdopodobniej posłużyło do zranienia Payton. Jednak, aby to potwierdzić, konieczne są dokładne ekspertyzy. Morgan i Anissa zostają przewiezione na komisariat policji w dwóch osobnych radiowozach. Tam rozpoczynają się pierwsze przesłuchania.

Dziewczynki zostają poproszone o przebranie się. Ich ubrania są dokładnie fotografowane, pakowane i przekazywane do dalszych badań laboratoryjnych, które mają potwierdzić, czy krew, która się na nich znajduje, należy do Payton. Policjanci pobierają również odciski palców oraz próbki naskórka spod paznokci, czyli przeprowadzają standardową procedurę w sprawach z użyciem przemocy. Po zakończeniu tych czynności dla zatrzymanych następuje okres oczekiwania. Jest wypełniony sporządzaniem dokumentacji i formalnościami. Kiedy jeden ze śledczych wchodzi do pokoju Morgan, by poinformować ją, że jej przesłuchanie wkrótce się rozpocznie, dziewczynka o coś pyta. Pyta, czy Bella umarła. Bella to pseudonim, którego Payton używała w szkole. W tej samej klasie była jeszcze jedna dziewczynka o tym samym imieniu, dlatego przyjęła drugie imię – Izabela, a właściwie jego skrót, i była to forma ich rozróżnienia.

Na to pytanie śledczy odpowiada zgodnie z prawdą, że nie posiada takich informacji. Mówi tylko, że Payton została przewieziona do szpitala. Morgan nie reaguje na tę odpowiedź. Nie dopytuje, nie okazuje niepokoju. Dla funkcjonariusza jej pytanie brzmi jak próba upewnienia się, czy atak się powiódł. Ta obojętność, ten brak widocznych emocji będzie jej towarzyszył także później, nawet wtedy, gdy będzie szczegółowo opowiadać o tym, co zrobiły. Ale żeby zrozumieć, jak do tego doszło, trzeba cofnąć się do samego początku. Do momentu, w którym Morgan, Anissa i Payton spotkały się po raz pierwszy. Payton od zawsze była dzieckiem energicznym, otwartym i pogodnym. Z łatwością nawiązywała znajomości i bardzo zależało jej na tym, żeby osoby w jej otoczeniu czuły się dobrze.

Miała naturalną empatię i uważność na innych. Cechy, które w czwartej klasie sprawiły, że zwróciła uwagę na Morgan. Morgan była wówczas samotniczką. Trzymała się na uboczu, rzadko rozmawiała z innymi dziećmi, a w szkolnym środowisku uchodziła za cichą, zamkniętą i trudną w odbiorze, żeby nie powiedzieć, że dziwną. Rówieśnicy raczej jej unikali. Payton zauważyła, że Morgan często siedzi sama i nie chciałaby tak zostało. Pewnego dnia po prostu do niej podeszła i zagadała. Od tego momentu ich relacja bardzo szybko się zaciśniła. Dziewczynki zaczęły spędzać razem niemal każdą wolną chwilę, zarówno w szkole, jak i poza nią. Spotkania po lekcjach, wspólne zabawy i nocowania stały się stałym elementem ich przyjaźni.

Przez długi czas Payton była jedyną bliską koleżanką Morgan. To przy niej Morgan czuła się bezpieczna i akceptowana, po raz pierwszy w swoim życiu. Ta równowaga zaczęła się zmieniać wtedy, gdy w życiu Morgan pojawiła się Anissa. Anissa mieszkała w tym samym budynku co Morgan. Chodziła też do tej samej szkoły, więc kontakt nawiązał się szybko i naturalnie. Z czasem cała trójka zaczęła spędzać ze sobą czas, a ich relacja formalnie stała się przyjaźnią. Jednak już na tym etapie wyraźnie było widać, że więź między Morgan a Anissą jest silniejsza niż ta, która łączyła Morgan z Payton, mimo że to Payton znała ją znacznie dłużej. Anissa była powszechnie lubiana, chociaż zdarzało się, że skarżyła się nauczycielom, gdy ktoś łamał szkolne zasady.

Uchodziła za pupilkę wychowawców. Chętnie zawierała znajomości, ale nie była tak kontaktowa i otwarta jak Payton. Miała też własne, choć niezbyt liczne grono znajomych. Morgan nie tylko za nimi nie przepadała, ale z czasem zaczęła reagować na nich wyraźną niechęcią, a nawet wrogością, choć trudno jednoznacznie określić, skąd brały się te emocje. Stopniowo relacja między Morgan a Anissą zaczęła wpływać na dynamikę całej trójki. Pojawiły się napięcia, drobne konflikty i wyraźne zmiany w zachowaniu Morgan. W sytuacji, w której trzy osoby próbują utrzymać równorzędną przyjaźń, często jedna z nich zaczyna być spychana na margines. W tym przypadku padło na Payton. Jednak nie wynikało to z braku zaangażowania ani z jej niechęci wobec Anissy.

Chociaż trzeba przyznać, że Payton momentami uważała Anissę za niemiłą i wulgarną. Miała się tak zachowywać, w szczególności w obecności Morgan, jakby za wszelką cenę chciała jej zaimponować swoim zachowaniem. Problem polegał na tym, że jej dotychczasowa najlepsza przyjaciółka zaczęła zachowywać się coraz bardziej niepokojąco i coraz trudniej było zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w jej głowie. Bo właśnie w tym momencie w ich relacji pojawiło się coś, a właściwie ktoś jeszcze. We wrześniu 2013 roku, krótko po poznaniu nowych koleżanek, Anissa trafia na coś zupełnie przypadkiem. Podczas oglądania filmiku na YouTube poświęconego popularnej wśród młodzieży grze, po raz pierwszy słyszy słowo, które przykuwa jej uwagę.

Co prawda od czasu do czasu wykonuje nagłe, nienaturalne ruchy rękami, jakby nie do końca nad nimi panowała, ale jej sposób mówienia nie zmienia się. Nie wydaje się zdenerwowana ani przestraszona. Po krótkiej rozmowie wprowadzającej detektyw prosi, by opowiedziała, jak spędziła swoje urodziny dwa tygodnie wcześniej. Morgan mówi, że sam dzień urodzin obchodziła z rodzicami, jedli sushi i babeczki. Dodaje jednak, że impreza urodzinowa odbyła się dopiero wczoraj, kiedy nocowały u niej Payton i Anissa. W ten sposób rozmowa płynnie przechodzi do wydarzeń z poranka. Morgan relacjonuje, że ona i Anissa obudziły się jako pierwsze. Poszły do salonu, gdzie grały w gry i rozwiązywały quizy. Kiedy Payton się obudziła, dołączyła do nich i przez jakiś czas wszystkie trzy bawiły się razem.

Potem zjadły śniadanie, a następnie robiły przebieranki w pokoju Morgan. Gdy Payton wyszła, żeby się przebrać, Morgan i Anissa szeptem i krótko ustaliły, że zrobią... To w parku. Wyjaśnia, że chodziło o zaatakowanie Payton. Morgan opowiada, że żeby nie wzbudzić podejrzeń, poprosiła mamę o pozwolenie na wyjście do pobliskiego parku. Choć zazwyczaj nie mogła oddalać się sama bez opieki dorosłych, tego dnia, ze względu na weekend i urodzinowe nocowanie, jej mama się zgodziła. Dziewczynka zaproponowała wyjście koleżankom. Zaczęły się przygotowywać. Spakowała też plecak, co zdziwiło Payton, bo planowały wyjść tylko na chwilę, ale w sumie nikt nie przykładał do tego większej uwagi. Po dotarciu do parku przez krótki czas bawiły się na placu zabaw.

Potem weszły do pobliskiej łazienki. To właśnie tam początkowo planowały zabić Payton. Morgan używa dokładnie tego słowa. Mówi, że Anissa uderzyła Payton w głowę tak, że ta uderzyła nią o betonową ścianę, ale nie straciła przytomności i nie upadła, a chciałyby była nieprzytomna. Dodaje, że Anissa powiedziała jej, że najłatwiej jest zabić kogoś, kto śpi lub jest nieprzytomny, bo wtedy nie trzeba patrzeć tej osobie w oczy. Kiedy jednak Payton nie traci przytomności, plant się sypie. Dziewczynka denerwuje się na koleżanki i wychodzi z łazienki. Po kilku minutach Morgan i Anissa do niej dołączają. Mają już nowy plan. Odchodzą dalej, w bardziej zalesiony i mniej uczęszczany teren, pod pretekstem obserwowania ptaków i zrywania kwiatów.

Po chwili proponują zabawę w chowanego, jak mówi po to, by zdezorientować Payton. Morgan ma szukać, a pozostałe mają się schować. Anissa namawia Payton, by położyła się na ziemi i przykryła liśćmi, wtedy będzie ją trudniej znaleźć. Nawet pomaga jej to zrobić. Ale w pewnym momencie siada na niej, unieruchamia ją i krzyczy do Morgan, a to sygnał do ataku. Potem wszystko rozegrało się bardzo szybko. Morgan dziga na oślep. Dodaje, że zanim rzuciła się na koleżankę, powiedziała, nie bój się, jestem tylko małym kotkiem. Payton zaczęła krzyczeć i próbowała się podnieść. Anissa kazała jej się położyć i zapewniła ją, że w ten sposób straci mniej krwi, a one pójdą po pomoc. Wspomina, że Payton krzyczała, że ich nienawidzi, że im ufała, że nigdy im nie wybaczy.

Po ataku obie uciekły z parku. Zaczęły iść przed siebie, robiąc kilka przystanków. Weszły do sklepu, gdzie próbowały zmyć z siebie krew i napełnić budelki wodą. Miały plan, by nie wracać już nigdy. Kiedy śledczy pyta ją, dlaczego to zrobiła, odpowiada, że nie wie, ale wydawało jej się to konieczne. Dopiero w tym momencie po raz pierwszy wspomina o Slendermanie, o którym opowiedziała jej Anissa. Twierdzi, że musiały ją zabić, bo Slenderman im kazał. Cała rozmowa trwała kilka godzin, ale Morgan ani razu nie pyta o stan Payton, oczywiście oprócz tego jednego pytania na początku, czy umarła. Zadaje za to pytanie o siebie, np. czy, tutaj cytat, zgnije w więzieniu, czy zostanie poddana egzekucji za to, co zrobiła.

Przy tym dalej nie okazuje żadnych emocji, tak jakby jej własne życie i tak nie miało już dla niej większego znaczenia. Równolegle w drugim pokoju trwało przesłuchanie Anisy. Już na samym początku widać było, że jest wyraźnie zdenerwowana. Trzymała ręce skrzyżowane na piersi i płakała jeszcze zanim rozmowa na dobre się rozpoczęła. Ale mimo okazywania emocji zachowywała się w dziwny, niecodzienny sposób. Podobnie jak Morgan ani razu nie zapytała o stan Payton. Zamiast tego pytała, ile kilometrów udało im się przejść, zanim zostały zatrzymane. Twierdziła, że jest ciekawa, bo nie należy do najbardziej wysportowanych osób i chciałaby wiedzieć, ile przeszła. Gdy przesłuchanie weszło na właściwe tory, w odróżnieniu od Morgan...

Anissa od razu zaczyna mówić o Slendermanie. Wyjaśnia funkcjonariuszce, która początkowo nie miała pojęcia o czym mowa, kim jest ta postać i dlaczego była tak istotna w całej sprawie. Szczegółowo opisuje jego wygląd. Smukłą, nienaturalnie wysoką sylwetkę, czarny garnitur, brak twarzy, możliwość rozciągania kończyn i tułowia, pojawienie się w parkach i lasach. Ale mówi też o jego roli w ich życiu i w tym, co się wydarzyło. Twierdzi, że już od kilku miesięcy planowały zabicie, a właściwie złożenie Payton w ofierze. Dzięki temu udowodniłyby Slendermanowi swoją wartość. W zamian miały otrzymać zgodę na zamieszkanie w jego willi i zyskać pozycję jego pomocnic. Każda z nich miałaby swoje przezwisko i charakterystyczne powiedzonko.

Morgan miała być kotką i jej powiedzenie brzmiało, nie bój się mnie, jestem tylko małym kotkiem. Dokładnie tak, jak zwróciła się do Payton przed atakiem. Przezwiskiem Anissy miał być Skorpion. Z tej opowieści śmiało można było wywnioskować, że naprawdę wierzyła w Slendermana. Jej fascynacja była głównym motorem działań, a Morgan, zimna i obojętna, wykonała brudną robotę. Na koniec przesłuchania Anissa powie, że nie zrobiłaby czegoś takiego drugi raz, bo jak sama twierdzi, jest dobrym i wrażliwym człowiekiem. Ujawnia też, że pierwotny atak wcale nie miał odbyć się w łazience w parku. Plan przewidywał, że zrobią to podczas nocowania w domu Morgan. Miały położyć się wcześniej, około godziny 20, a o 2.30 w nocy miał je obudzić budzik.

Licząc, że Payton nadal będzie spać, planowały ją zaatakować, a potem zawinąć w pościel tak, by wyglądało, że wciąż śpi. Następnie chciały uciec. Zdaniem Anissy to Morgan zmieniła zdanie i po przebudzeniu stwierdziła, że jest za wcześnie, więc poszły dalej spać. Morgan faktycznie podczas swoich zeznań również przyznała, że pierwotny plan zakładał atak w nocy, ale tłumaczyła, że rozmyśliła się, bo podobało jej się nocowanie z koleżankami i nie chciała psuć imprezy. Chciała dać Payton jeszcze jeden poranek, zanim wydarzy się coś strasznego. Poza tym, jej zdaniem, ten plan był pełen niedociągnięć. Obawiała się na przykład, że obudzą jej mamę i nie uda im się bezszelestnie wymknąć z domu. Sposób, w jaki obie dziewczyny opisują to, że przez pół roku planowały śmierć swojej najbliższej przyjaciółki, mrozi krew w żyłach.

Najpierw podczas podróży autobusem do domu ze szkoły widziała jak ukrywa się między drzewami, a potem w parku na chwilę przed atakiem na Payton. Dla prowadzących śledztwo staje się jasne, że obie dziewczyny są poważnie zaburzone, a dynamika ich znajomości tylko to podsycała. Choć Morgan i Anissa w dużej mierze opisują samozajście i jego przebieg w podobny sposób, przy uważniejszym odsłuchaniu przesłuchań da się zauważyć wyraźne rozbieżności, które mogą mieć istotne znaczenie dla aktu oskarżenia. Każda z nich stara się przedstawić siebie nie jako inicjatorkę planu, ale jako uczestniczkę i świadka. Chcą, by śledczy uwierzyli, że działoby pod presją drugiej osoby, z poczuciem zagrożenia dla siebie i swoich bliskich. Twierdzą, że jeśli nie zrealizowałyby zamachu na Payton, Slenderman przyszedłby po ich rodziny lub to one same padłyby jego ofiarą.

Tymczasem stan zdrowia Payton poprawia się na tyle, że po 7 dniach zostaje wypisana ze szpitala. Wszystko wskazuje na to, że od nowego semestru będzie nawet mogła wrócić do szkoły. Morgan i Anissa z kolei trafiają do aresztu, gdzie oczekiwać będą na proces w sprawie usiłowania zabójstwa. Wtedy też nadchodzi pora na pierwsze badania psychiatryczne, które przeczą zapewnieniom matki Morgan, jakoby z jej córką nigdy nie działo się nic dziwnego i podejrzanego. Kobieta tłumaczy, że jej zdaniem to były tylko dziecięce wymysły. Prawda okazuje się jednak znacznie bardziej poważna. Morgan ujawnia, że od wczesnego dzieciństwa doświadczała halucynacji wzrokowych i słuchowych. Od zawsze widziała postacie, które interpretowała jako duchy, widziała kolory spływające po ścianach, a także miała wymyślonych przyjaciół o różnych imionach.

Niedługo okaże się, że to właśnie badania i opinie biegłych na temat stanu zdrowia obu sprawczyń okażą się być decydujące podczas procesu. Jednak nie tylko zaniedbanie w diagnostyce i ewentualnym leczeniu Morgan mogło uchronić Payton przed tą tragedią. Na kilka miesięcy przed tragicznym sobotnim porankiem sygnały alarmowe zaczęły być coraz bardziej wyraźne. W styczniu Morgan została zawieszona w szkole, ponieważ przyniosła młotek. Jej koledzy donieśli o tym nauczycielom. Podczas rozmowy z wychowawcą dziewczynka tłumaczyła, że nie miała zamiaru nikogo skrzywdzić, a młotek zabrała ze sobą przez przypadek. Choć prawda jest taka, co zresztą sama później przyzna, że czasami fantazjowała o wyrządzaniu krzywdy osobom ze szkoły, szczególnie tym, którzy byli wobec niej niemili.

Sprawa nie została jednak zgłoszona do nauczycieli, bo koleżanki Anisy stwierdziły, że to pewnie jakieś głupie żarty. Kiedy jednak docierają do nich wieści o tragedii, do której doszło w parku, wyrzuty sumienia nie dają im spokoju. Mama Payton wyznaje, że w ostatnim czasie zachowanie koleżanek córki niepokoiło ją na tyle, Sprawa ze Slendermanem. Jej mama aż musiała pokazać jej te strony ze strasznymi opowiadaniami w internecie i wytłumaczyć, że nic z tego, co ci ludzie piszą na forach, nie jest prawdziwe.

Sprawa trafia na salę sądową, ale od samego początku toczy się w dwóch różnych trybach. Anissa staje przed ławą przysięgłych w pełnym procesie, w którym sąd wysłuchuje świadków i biegłych, a przysięgli decydują o jej odpowiedzialności. Z kolei Morgan nie przechodzi przez klasyczny proces. Przyznaje się do winy w ramach ugody z prokuraturą, a sąd skupia się na ocenie jej stanu psychicznego i dalszym leczeniu w warunkach zamkniętych. To właśnie wtedy, w trakcie postępowań sądowych, obie dziewczyny po raz pierwszy publicznie przepraszają Payton za to, co jej zrobiły. Anissa otrzymuje wyrok 25 lat przymusowego leczenia i nadzoru psychiatrycznego, z czego co najmniej pierwsze lata musi spędzić w zamkniętym ośrodku. Morgan z kolei zostaje skazana na 40 lat pobytu w sądowym szpitalu psychiatrycznym.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.