RECENZJA. Primitiae Dormientium - "The Ash Chalice" (Putrid Cult, 2026)
Solidny black/death metal, a może nawet bardziej death/black metal. Polecam!---https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrat
Dzień dobry. Mamy na naszej scenie, a także w scenie wielkopolskiej, żeby być tak troszkę bardziej szczegółowym, nową nazwę Primitiae Dormientium. I ta nowa nazwa w tej chwili będzie, myślę, szerzej znana, bo niby jest nowa, ale taka wcale nie do końca nowa, bo już wcześniej coś wydała, ale to trochę przeszło bez echa, przepraszam. Także teraz za sprawą Putrid Cult ten zespół na pewno gdzieś tam szerzej odbije się echem w podziemiu, a wydaje mi się, że na to zasługuje. Wydali właśnie drugi album, The Ash Chalice, no i postanowiłem o nim parę słów powiedzieć.
Zapraszam. Troszkę namieszałem na początku, ale uściślając i doprecyzowując, Primitiae Dormientium to na początku był jednoosobowy projekt pana, który ukrywa się pod pseudonimem K z kropką.
Ja czekałem na płytę, na nośnik fizyczny, bo po prostu lubię. Faktycznie ten materiał w sieci pojawił się w listopadzie 2025 roku, no ale Putrid Cult na CD wydał to w styczniu 2026 roku, dlatego teraz dopiero o tym mówię. Koszulka jak widzicie też jest dostępna, ją dostałem dzięki uprzejmości zespołu, za co wielkie dzięki panowie, bo teraz Primitiae Dormientium to jest duet, pojawił się perkusista. Także też na pewno muzyka zyskuje, bo nie mamy problemu programowanej perkusji. Zacznijmy od tego, co widać, a tu niestety mamy pewne problemy.
Gorgoroth stary, pewnie nawet kilka razy. Słyszałem też Vatain. Mówię, to nie jest mój zespół w żadnym wypadku, no ale go słyszałem. No i Primitiae Dormientium jest bardzo, bardzo daleko od takiego grania. Ja wiem, że wydawcy, i to nie jest grzech tylko... Znaczy grzech, no... To nie jest tylko i wyłącznie błąd Putrid Cult, tylko inni wydawcy też ze swoich wydawnictw robią... Niesamowite rzeczy, a potem się okazuje, że jest trochę inaczej, ale wiadomo, no to jest gdzieś tam marketing, reklama swoich wydawnictw. Nic dziwnego, no ale zachowajmy jakiś umiar. Primitiae Dormientium to przede wszystkim nie jest czysty black metal. To jest dużo bardziej black death metal, a wręcz momentami death black metal.
To nie znaczy, że to jest black metal, bo tak jak mówię, według mnie nie jest. Oczywiście nie stwierdzę, że to źle czy dobrze, tylko Gdzieś tam chcę naprowadzić Was na to, co gra mniej więcej Primitiae Dormientium, bo Problem polega na tym, że nadal według mnie twórca nie do końca cały czas wie, co by chciał robić. To mi się tak skojarzyło z sytuacją, kiedy jeden facet na przykład zakłada sobie trzy projekty. W jednym wali piwniczny black metal, w drugim ciśnie epickie, podniosłe hymny w stylu Hammerhardt, a w trzecim na przykład gra brutalny death metal.
I okej. I wtedy to wszystko ma sens. O tyle, że po prostu w każdym z nich realizuje to, co chce i dzięki temu takie wydawnictwa nie są przepełnione wszystkim, tylko trzymają się spójnie jednego nurtu, w którym miały się znajdować. W przypadku Primitiae jest tak, że oczywiście tu nie ma aż takiej mieszanki, ale jest tak, że po prostu jest tutaj znowu bardzo dużo najróżniejszych elementów i mam wrażenie, że lepiej by było przekształcić ten projekt w rzecz bardziej jednotorową, a po prostu założyć sobie drugi i tam dawać upust na przykład swoim jakimś bardziej takim Klimatycznym, melodyjnym zapędom.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Solidny black/death metal, a może nawet bardziej death/black metal. Polecam!
---
https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrat