#33 STUDIUM PRZYPADKU Graeme'a Macrae Burneta - rozmawiają Łukasz Witczak i Agata Pyzik
O tym, co jest w nas prawdziwe, a co niekoniecznie; o tym, gdzie się kończy zdrowie, a zaczyna choroba psychiczna; a także o tym, dlaczego „Studium przypadku” to znakomity komentarz do wszechobecnej dzisiaj kultury terapii, opowiadają: tłumacz powieści - Łukasz Witczak i krytyczka literacka - Agata Pyzik.
Wszystko to ma czytelnika wzbudzić w nim takie poczucie, że rzeczywiście mówimy tu o książce, która wyszła i która opisuje prawdziwe zdarzenia, a z drugiej strony mamy bardzo dużo sygnałów w tej książce od samego początku. Że nie wszystko tu musi być takie, jakie się wydaje. To są takie mrugnięcia okiem, trochę zabawa z czytelnikiem, może w duchu Nabokowa momentami. Już na wstępie, w zasadzie w przedmowie, ponieważ może warto wspomnieć, że taką ramową narracją w tej książce to jest narracja osoby, która się podpisuje jako GMB inicjałami. Pewnie nieprzypadkowo są to również inicjały autora, ale no myślę, że możemy spokojnie założyć, że to jednak nie jest autor, tylko jest to pewien konstrukt, prawda?
Jakby plot tych czterech zeszytów, które tajemnicza postać podsyła temu autorowi GMB. To jest właśnie opowieść niby niewinna właśnie tej bezimiennej, jak stwierdziliśmy, z zaskoczeniem dziewczyny. Która jest takim wglądem jakby w bycie młodą kobietą w latach 60-tych w Londynie. Oczywiście swingujący Londyn, Beatlesi, swoboda seksualna, pigułka antykoncepcyjna. Powieść obyczajowa na jakimś poziomie, bardzo ciekawa. Tak i jakby mamy tutaj rzeczywiście samobójstwo jej siostry, którą ona próbuje jakby wyjaśnić i dlatego zaczyna udawać kogoś innego. Osobę niezrównoważoną, sama siebie uważając za super zrównoważoną, co jest bardzo śmiesznie, totalnie...
No i tą prywatne zapiski kobiety. Jakby chodzi o... Od razu mamy sugestie różnicy ciężaru. Tak, tak. Wejdę Ci jeszcze w słowo. To też jest ciekawe, że ona chyba w drugim albo trzecim zdaniu tych dzienników już... Tak się zastrzega, że ona nie za bardzo potrafi pisać. Tak, ona jakby cały czas siebie umniejszy. Tak, tak, tak. To też jest ciekawe. Tak, tak, tak. To musi być komentarz na temat patriarchatu i jakby roli kobiety przez Burneta, który jest niesamowicie subtelny, no bo właśnie... Ale później dowiadujemy się, że też podejmuje próby pisarskie i to tak nie całkiem nieudane, więc tak. Właśnie nie sam Burnet, tu muszę się pilnować, nie sam Burnet, tylko ten ramowy narrator, czyli GMB twierdzi, że jednak to jej pisanie jest niepozbawione polotu i ona raczej tak tutaj się kokietuje.
Ale to też mi się wydało, to też mi się wydało tutaj ciekawe. Właśnie to, że przedterapeuta jest taką figurą też trochę kogoś, kto pomaga. Pacjentowi pacjent opowiedzieć samego siebie, tak? Ale jego samego też może właśnie trzeba opowiedzieć i trochę to robi z kolei tutaj narrator GMB, który nam opowiada tego Bright White'a. No już GMB nie ma kto opowiedzieć, więc musimy się... Jemu musimy ufać chyba najbardziej w tej książce, bo już powyżej jest tylko niewidzialny autor, który jednak się nie ujawnia, prawda? Więc... Tak, ale też podkreślmy to zdecydowanie, że to jest książka niesamowicie śmieszna, napisana bardzo lekko.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O tym, co jest w nas prawdziwe, a co niekoniecznie; o tym, gdzie się kończy zdrowie, a zaczyna choroba psychiczna; a także o tym, dlaczego „Studium przypadku” to znakomity komentarz do wszechobecnej dzisiaj kultury terapii, opowiadają: tłumacz powieści - Łukasz Witczak i krytyczka literacka - Agata Pyzik.