Mentionsy Mentionsy
Wydawnictwo Czarne MIĘDZY SERIAMI
Wydawnictwo Czarne MIĘDZY SERIAMI

#33 STUDIUM PRZYPADKU Graeme'a Macrae Burneta - rozmawiają Łukasz Witczak i Agata Pyzik

12.06.2025 ·57 min 50 s

O tym, co jest w nas prawdziwe, a co niekoniecznie; o tym, gdzie się kończy zdrowie, a zaczyna choroba psychiczna; a także o tym, dlaczego „Studium przypadku” to znakomity komentarz do wszechobecnej dzisiaj kultury terapii, opowiadają: tłumacz powieści - Łukasz Witczak i krytyczka literacka - Agata Pyzik.

MIĘDZY SERIAMI Podcast literacki Wydawnictwa Czarne O tym, co jest w nas prawdziwe, a co niekoniecznie, o tym, gdzie się kończy zdrowie, a zaczyna choroba psychiczna oraz o tym, dlaczego Studium Przypadku to znakomity komentarz do wszechobecnej dzisiaj kultury terapii, opowiadają Łukasz Witczak, tłumacz powieści i Agata Pyzik, krytyczka literacka. Zapraszam, Magda Gołdanowska, Wydawnictwo Czarne. Dzień dobry Państwu, nazywam się Agata Pyzik. Dzień dobry, cześć, nazywam się Łukasz Witczak. Będziemy rozmawiać o książce Studium Przypadku Graeme'a Macrae Burneta. To jest szkocki pisarz, który jest dużo mniej znany niż powinien być, mimo że był nominowany dwukrotnie do Bookera.

I w ogóle mieszkam w Wielkiej Brytanii, więc jakby dla mnie, ja nie mam odruchu sprawdzania, jeśli chodzi o rzeczy z Wielkiej Brytanii, jakby z wielu rzeczy w internecie, ale muszę powiedzieć, że właśnie dlatego, że interesowałam się wcześniej Aldi Langiem, którego szpital w Nutley znajduje się niedaleko Schothampton, skąd pochodzi mój pierwszy chłopak, angielski. Plus jest świetny film artysty szkockiego Luka Fowlera o nim. All the Divided Selves. Wszystkie podzielone ja. Polskiego tłumaczenia tej słynnej książki jest ja i inni chyba, tak? Lyinga to jest podzielone ja. Podzielone ja, tak. To jest ja i inni. Jest kilka takich książek. Tak, ale to jest podzielone ja, więc jakby to była mi postać znana i też to jest ciekawe, bo Macrae Burnet jest Szkotem i on do tej Szkocji, do tych szkockich wątków zawsze jakoś w swoich książkach powraca i jest jakoś temu wierny.

I Macrae Burnet jakby idzie o krok dalej, to znaczy ten plot kryminalny tutaj jest tylko i wyłącznie pretekstem tak naprawdę do eksperymentowania z narracjami i głosami i manipulowania nimi. Bo jakby też powiedzmy, ty już bardzo dużo powiedziałeś, to znaczy rzeczywiście taką ramą tej książki są dwa rzekomo Zazębiające się, następujące w takim montażu raz za razem. Po pierwsze biografia Collinsa Braithwaite'a, ale tak naprawdę Artura Braithwaite'a, czyli psychiatryk bardzo opartego na RD Langu. Antypsychiatria to był ruch obcując z weteranami I wojny światowej, czy II wojny światowej, Jezus Maria.

II wojny światowej oczywiście. Młody Lang jakby zakwestionował Zakwestionował w ogóle patologię i sposób pisania o chorobach psychicznych. To był szpital, gdzie w ogóle mężczyźni, którzy nie chcieli być zaciągnięci do armii przychodzili i symulowali schizofrenię, którą wtedy traktowano elektrowstrząsami i różnymi innymi tak naprawdę terapiami, które tak naprawdę czyniły Zdrowego człowieka chorym, tak twierdził Lang. To jest bardzo śmieszne, bo ja czytając tą książkę śmiałam się nieustannie. Jakby z tego, jak Burnet potrafi dworować sobie tak naprawdę z różnych poważnych i już zakorzenionych w kulturze koncepcji. Właśnie, nie wiem, jakby książka Kill Yourself, czyli Zabił Swoje Ja, wywołała już totalną salwę śmiechu u mnie, bo

Podważane na każdym kroku przez Burneta, bo tak naprawdę to jest książka o tym, kto jest normalny. Nie tylko o tym, co to jest prawda, ale też co jest normalność. I te lata 60., kiedy tak wiele tradycyjnych, konserwatywnych wartości zostało zakwestionowanych, jest idealnym polem też do eksplorowania tego, bo to też jest moment, kiedy kobiety To jest druga fala feminizmu, tak? Początki jej przynajmniej. Rewolucja seksualna, jakby moment, w którym kobiety mogły się wreszcie jakoś wyamencypować. I tutaj na przykład może skupmy się na tej bohaterce, czy na tej konstrukcji tej bohaterki, bo ona mi się wydaje po prostu fascynująca. Nie wiem, czy też tłumacząc, miałeś takie poczucie, że ten słynny psychiatra w porównaniu z tą bohaterką jest w ogóle jakby niezbyt ciekawą tak naprawdę osobą, mimo że jest

Świetną postacią, do czego może jeszcze wrócimy, ale że jakby ta zwykła dziewczyna, która pracuje jako sekretarka, dużo jakby poniżej swojej możliwości, bo jest bardzo inteligentna. Ona jest, jakby jej sposób widzenia świata, który Burnet podobno ulepił, jakby przeglądając masę czasopism z tamtego okresu, jakby fikcji nadsyłanej, prób powieściowych młodych kobiet i jakby zanurzył się w tym świecie prasy. Jak twierdzi, z tamtego okresu jakby ulepił taką dziewczynę, która jest taką osobą bez właściwości, a z drugiej strony jest niesamowicie jakaś, w tym sensie, że podejmuje śmiałe decyzje. Sam fakt, że postanawia ta zwykła rzekomo dziewczyna udawać inną osobę, ona wymyśla sobie postać tak zwanej Rebekki Smith przez Y, co zawsze podkreśla.

To jest też kpina z psychoanalizy trochę. Ale wiem, że zaczęliśmy mówić o Rebece, więc ja też nie chcę teraz odchodzić, więc tylko powiem, że mi się wydaje, że jednak Bright White też jest ciekawym przypadkiem. I też dowiadujemy się o nim więcej. Nie poznajemy go tak dobrze. A czy Rebekę poznajemy dobrze, skoro znamy ją tylko z jej włosów? I tutaj znowu właśnie natura tej książki sprawia, że wszystko co powiemy i pomyślimy od razu pojawia się znak zapytania, prawda? To znaczy, jeżeli mogę ci wejść w słowo a propos Rebeki, to wydaje mi się, że to jest bardzo komentarz jednak Burneta do lat 60. i do rodzącego się feminizmu, bo on jednak emancypuje tą bohaterkę, bo właśnie...

No i tą prywatne zapiski kobiety. Jakby chodzi o... Od razu mamy sugestie różnicy ciężaru. Tak, tak. Wejdę Ci jeszcze w słowo. To też jest ciekawe, że ona chyba w drugim albo trzecim zdaniu tych dzienników już... Tak się zastrzega, że ona nie za bardzo potrafi pisać. Tak, ona jakby cały czas siebie umniejszy. Tak, tak, tak. To też jest ciekawe. Tak, tak, tak. To musi być komentarz na temat patriarchatu i jakby roli kobiety przez Burneta, który jest niesamowicie subtelny, no bo właśnie... Ale później dowiadujemy się, że też podejmuje próby pisarskie i to tak nie całkiem nieudane, więc tak. Właśnie nie sam Burnet, tu muszę się pilnować, nie sam Burnet, tylko ten ramowy narrator, czyli GMB twierdzi, że jednak to jej pisanie jest niepozbawione polotu i ona raczej tak tutaj się kokietuje.

Ale myślę, że to jest też bardzo ciekawy przyczynek do rozmowy o tych kwestiach i na pewno nie wydaje mi się, żeby to były tylko dekoracje. Absolutnie, zdecydowanie. To jest właśnie, tak jak powiedziałam na początku, jakby jego komentarz do kultury terapii, która jest wszechobecna, bo jakby żyjemy w kulturze, która generalnie, jak masz jakiś problem, to idź do terapeuty. Chodzi też o taki brak akceptacji odchylenia od normy i wydaje mi się, że Burnet nie jest fanem. Tak, znaczy tak jak mówisz, oczywiście to jest więcej niż sztafaż, ponieważ to pozwala na takie eksperymentowanie i eksplorowanie właśnie tego, czym jest równowaga psychiczna i czym jest zdrowie w świecie, który jest jeśli w ogóle jeszcze bardziej opresyjny niż był w latach 60-tych, w którym teraz żyjemy, w którym właśnie dlatego, że ta terapia jest bardziej niż kiedykolwiek dostępna teoretycznie,

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.