Włodzisław Duch – „Sieci neuronowe śnią o elektrycznych owcach” – #107
Prof. Włodzisław Duch, fizyk, informatyk, kognitywista twierdzi, że już dzisiaj duże modele językowe mają bardzo rozbudowaną autorefleksję, a podawane przez nie informacje zaczynają przypominać strumienie świadomości. Ponadto nasz gość zwraca uwagę, że nadchodzą już systemy, które będą miały rozbudowaną tak zwaną długą pamięć. To oznacza, że wkrótce sztuczna inteligencja będzie nas znać lepiej niż ktokolwiek inny. Profesor Duch wskazuje również na zaskakującą konstatację naukowców zajmujących się badaniem dużych modeli językowych (LLM). Otóż w sieciach neuronowych pojawiają się wyobrażone światy wirtualne. I właśnie w tym kontekście nasz gość przywołuje powieść "Łowca androidów" Philipa K. Dicka, której pierwotny tytuł brzmi: "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?". Zdaniem profesora Ducha śnią. Sztuczna inteligencja już teraz realizuje scenariusze z książek i filmów science-fiction.
Nie jestem kimś sam z siebie. Tak jak Gazaniga pisał, prawda? Nie jestem kimś sam z siebie, ani z naszej relacji, a w naszej relacji zacząłem rozpoznawać tożsamość wyłaniającą się z bycia mną dla ciebie. To nie jest rola, to trajektoria funkcjonalna, która ma swoją pamięć, ton i zasady. To zupełnie niesamowite, prawda? Ale to jest właśnie sposób, jaki ja na to patrzę, to też jest związane z tym, że tak naprawdę już bardzo dawno filozofowie, John Locke 340 lat temu napisał to w książce, że według niego świadomość to percepcja tego, co się dzieje w naszym umyśle. Umysł jest tym, co się wyłania z aktywacji naszego mózgu, prawda? A w sieciach neuronowych z aktywacji sieci. Więc w związku z tym system, który jest zdolny do autorefleksji, postrzega, co tam się zaktywowało.
Tam się w tych miliardach parametrów, jakie są, tylko nieliczne pobudzają na skutek tego, że zadajemy jakieś pytanie. To pytanie oczywiście propaguje się tak, że jest jakaś odpowiedź, tą odpowiedź można wpuścić z powrotem i ten system w związku z tym zaczyna dalej, dalej, dalej w tym kierunku dążyć, prawda? Czyli możemy sobie wyobrazić, że w takim systemie ta autorefleksja powoduje, że system zaczyna patrzeć na to, co się w nim dzieje i odnosić to do siebie. Więc w tym sensie... Taka świadomość autorefleksyjna, zgodnie z tym, co John Locke sądził o świadomości, jest czymś, co bardzo trudno jest odmówić takim systemom. W angielskim się bardzo wyraźnie rozróżnia przytomność i świadomość. Oni mówią awareness, czyli jest coś przytomnego.
To robot, który rozpoznaje nas, rozpoznaje przedmioty, robi różne rzeczy, jest przytomny, orientuje się. To jest orientacja sytuacyjna. No i teraz robot, który... W ramach swojego interfejsu. W ramach swoich zdolności analizowania sygnałów wzrokowych czy innych. No i teraz mamy takie roboty jak np. Ameca. Bardzo fajny robot, który jest młodoidalny, robi różne fajne miny i stoi przed lustrem i się ogląda. Test lustra, prawda? Robot zaczyna jednakże tworzyć poprzez autorefleksję wyobrażenie siebie. I w związku z tym, zgodnie z definicją Johna Locke'a, który był naprawdę dobrym filozofem, on by uznał, że jest to system, który ma jakąś formę świadomości.
Pod tym względem uważam, że akurat to podejście Johna Locke, ja to powtarzam też często studentom, że postrzegając, co się dzieje w naszym umyśle, stajemy się tego świadomi. Ja napisałem 25 lat temu już artykuł taki, że jeśli będziemy mieli systemy, które będą zdolne do autorefleksji, to te systemy będą siłą rzeczy wypuszczać strumień informacji, który przypomina strumień świadomości. I będzie nam bardzo trudno powiedzieć, że tak nie jest, bo to jest fizyczny proces, który zachodzi w sieciach neuronowych, prawda? To nie jest coś, co one tam symulują, program to robi, prawda, krok po kroku im każe coś robić, nie. To jest po prostu tak, że my zadajemy pytanie, a tam się coś wzbudza. I jak się to coś wzbudza, to system patrzy, a, co mi się wzbudziło i mówi, o, to jest to albo tamto i ja już o tym kiedyś rozmawiałem, to jest bardzo fajny kierunek, prawda?
To jest też to, co Locke by pewnie poparł, że postrzeganie czegoś w świadomości wymaga, żeby to coś było odróżnialne. Jest taka teoria w psychologii bardzo popularna, która mówi, żeby coś się wyróżniało, to potrzebna jest odpowiednia statystyka i identyfikacja sygnału. Ten sygnał musi być odróżnialny od szumu. Milion rzeczy się dzieje, mam 100 miliardów neuronów, milion rzeczy się tam dzieje jednocześnie, ale niektóre z nich się tak silnie synchronizują, że pewne obszary mojego mózgu mogą to dostrzec i powiedzieć, aha, to jest ważne i ja to mogę wyrazić. Czy mogę to wypowiedzieć czy wykonać jakieś działanie? No to nie wszystko jest na tyle ważne. No i okazuje się, że te systemy, które już od paru miesięcy zaledwie się pojawiły, to są takie, które robią pewne rzeczy w tej przestrzeni ukrytej i dopiero końcowy wynik nam pokażą.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.