Trupieniec. Dwa oblicza zbója
Nazwa tego odcinka rzeki to Trupieniec. Wszyscy przyznają, że nie jest to zachęcające, a jednak okolica była chętnie odwiedzana.Miejscowość Słowik położona jest pomiędzy dwoma wzniesieniami. Pomiędzy nimi przepływa rzeka Bobrza oraz przebiegają: linia kolejowa i droga wiodąca do Chęcin. Rzekę i krajobraz przyrównywano do przełomu Dunajca od strony Szczawnicy. Miano miejscowości letniskowej zyskał Słowik już w drugiej połowie XIX wieku. W latach trzydziestych XX w. miejscowość nazywano małą Krynicą Kielecczyzny. elity wyjeżdżały tu na niedzielny wypoczynek, ale także budowano tu własne domy letniskowe.Jest tu jedno z najbardziej stromych podejść w górach świętokrzyskich. Na przestrzeni 500-set metrów pokonujemy różnicę 125 metrów w pionie!Najdziwniejsza jest jednak nazwa Trupieniec, która pochodzi od pewnej makabrycznej legendy.
Cała historia miała miejsce bardzo dawno temu, w czasach, gdy wojska szwedzkie zalewały nasz kraj, co potem zostało określone potopem. Była to katastrofa dla ludzi i państwa, ale początek tej historii może zaskakiwać. Ach, życie, życie. Ale o co ci chodzi, Pozner? Bo nie rozumiem. A, wiesz, Jędrzeju, ja w Wielkopolsce mieszkałem, ale ścigać mnie tam zaczęli, więc przeniosłem się tu. Wolę nie wracać do tamtych czasów.
Ale tam Pozner też zbujowałeś? I to nazwanie Pozner to od Poznania? Nie wracajmy do tego. Przeniosłem się tutaj i widzę, że słonko dla mnie zajaśniało. O, tak jest. Wszyscy to przyznają, że bandycki proceder idzie ci wyśmienicie. I przyznać muszę, że moja sakiewka przy tobie ciężka jest jak nigdy wcześniej. Ach, Jędrzeju, Jędrzeju. I co tam, poznerku, ci podać? Siedzisz tak w karczmie tylko przy jednym kuflu? Nieba byś mi przychyliła.
W każdy dzień ci przychylam, a ty mnie za to obsypujesz podarkami. Jestem jak królowa. Tajemnicą tamtych czasów było uczucie, jakie połączyło zbója Poznera i posługującą w karczmie dzieweczkę. Obsypywał ją zdobytymi na bandyckiej drodze świecidełkami, a ona odwzajemniała mu się promiennym uśmiechem i... Przejdźmy do dalszej opowieści. Czas nam w drogę, Pozner. Dawno już nie byliśmy na bandyckiej ścieżce. Albo mi to źle? Coraz bardziej dziadziejesz.
Patrzysz tylko za tą dziewką. Uważaj, Jędrzeju, co mówisz. Ona teraz już moją narzeczoną jest. Ja się tylko zastanawiam, co dalej z tym zrobisz? Jaki ksiądz bandziorowi ślubu udzieli? Ojej, i co teraz będzie? Ja chcę od ciebie różne świecidełka, ale ślub też chcę. I co teraz zrobimy? Jest jedno wyjście. Znam takiego klechę, co za ciężką sakiewkę pobłogosławi wasz związek. No to, Poznerku, czas ci w drogę. Musisz zarobić na nasz ślub. Jak trzeba, to trzeba. Zbieraj się, Jędrzeju.
A teraz co? Niech tych Szwedów piekło pochłonie. Niech im korniki wszystkie koła od wozów pozjadają. Niech im wszystkie harmaty pordzewieją. No, no już, już przestań, Pozner. Nie bądź babą. Tu nam czynów trzeba, a nie gadania. To co mam zrobić? No, musisz przed Bogiem Najwyższym się ukorzyć. Tylko on teraz ratunkiem jest dla ciebie i tej biednej dziewki, jeżeli ona jeszcze żyje. No dobrze. Gdzie mam klęknąć, aby zmiłowania prosić? Jedź do kościoła świętego Wojciecha w Kielcach. Padnij krzyżem przed ołtarzem.
Tak plackiem? Na ziemię? Przyrzeknij, że zerwiesz ze zbójeckim procederem i przed obliczem najwyższego poprzysięgnij szwedom zemstę. Zbój zrobił, jak mu podpowiedział jego kompan i wtedy stało się coś niezwykłego. Mieszkańcy Kielc zaoferowali Poznerowi pomoc, zapominając o jego niegodziwościach. Ruszyli wspólnie na Szwedów i w okolicach Słowika wydali im bitwę. Wielu z najeźdźców wtedy zginęło, a jeszcze więcej utopiło się w pobliskiej rzece, próbując uciekać.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Miejscowość Słowik położona jest pomiędzy dwoma wzniesieniami. Pomiędzy nimi przepływa rzeka Bobrza oraz przebiegają: linia kolejowa i droga wiodąca do Chęcin. Rzekę i krajobraz przyrównywano do przełomu Dunajca od strony Szczawnicy. Miano miejscowości letniskowej zyskał Słowik już w drugiej połowie XIX wieku. W latach trzydziestych XX w. miejscowość nazywano małą Krynicą Kielecczyzny. elity wyjeżdżały tu na niedzielny wypoczynek, ale także budowano tu własne domy letniskowe.Jest tu jedno z najbardziej stromych podejść w górach świętokrzyskich. Na przestrzeni 500-set metrów pokonujemy różnicę 125 metrów w pionie!
Najdziwniejsza jest jednak nazwa Trupieniec, która pochodzi od pewnej makabrycznej legendy.