Eryk Moczko: Czy raper może być grzeczny? | Wini Rozmawia
Dzisiejsza rozmowa (nie wywiad): Czy raper może być grzeczny? Rap, Dresscode, deskorolka i brak buntu | ERYK MOCZKO x WINI. Eryk Moczko - raper wywodzący się z DressCode - w aucie z Winim po raz pierwszy. W pewnym momencie Wini mówi mu wprost: czegoś mi w twojej muzyce brakuje. I znalazłem słowo. Buntu mi brakuje. Czy ty na coś jesteś wkurwiony? Odpowiedz Eryka jest jedna z najbardziej rozbrojonych rzeczy jakie w tej rozmowie się pojawiły. Co usłyszysz: - Dlaczego chłopak z dobrego domu robi hip-hop — i czy to jest problem - Co się stało z buntem w polskim rapie i czy to wina pokolenia - Historia ze szwedzkiego studia muzycznego i K-pop robionym przez Skandynawów - Einar — zamordowany raper, porwanie, chain w klipie podczas przetrzymywania - Obojczyk, deskorolka i lekarz który podał trzy shoty wódki zamiast znieczulenia - Ile zarobił na rapie — nie wie. Banka? Może. I co z tego. - Freestyle na koniec: ten sam tekst na trzech różnych bitach. Zapraszamy na podcast. ESSAERYK MOCZKO 👉https://www.instagram.com/eryk.moczko
Ja, stary, jestem chłopakiem z dobrego domu. Ja, stary, nigdy nie zaznałem jakiejś krzywdy. Ja nigdy nie widziałem jakiejś skrajnej biedy. Że pieniądze w jakichś wielkich ilościach to jest jakieś przekleństwo. Młodzi, fajni ludzie są w stanie robić duże, fajne rzeczy. Ja nie robiłem muzyki po to, żeby zarabiać tym pieniądze. A to, że są, to jest super i tylko się z tego cieszyć. Oni coś mówią, sorry, słyszę tylko hał, hał. Jadę z Minisiusem, tak jak Barsa. Jadę na rozmowę z Erykiem Moczko, z raperem, no i właściwie na tym mógłbym skończyć, ale warto powiedzieć, że raperem młodego pokolenia, raperem, który należy do ekipy Dresscode, z którą już miałem rozmowę, a dzisiaj sobie porozmawiamy o bardzo różnych rzeczach, o również, właśnie, czy istnieje jakiś konflikt między starym pokoleniem a nowym?
co to znaczy prawdziwy hip-hop, czy ma siebie za hip-hopowca, ale przede wszystkim chyba o deskorolce. ESA. Mi to się wzięło z tego, że ja stary pracowałem w studium muzycznym w Sztokholmie i paliłem te ajkosy, papierosy i tam te ziomki, ci producenci mówią, że kurde, że nie chodź, nie jaraj, spróbuj tego. No i tak spróbowałem i tak mi zostało i rzuciłem rzeczywiście wszystkie inne dymne rzeczy. No tak, ale to co, snus jest zdrowszy? No nie, pewnie to jest tak samo niezdrowe, aczkolwiek jak bierzesz snusa, to na pewno bardziej chodzi o jamy ustną niż o płuca, nie? W sensie, że ci się na płuca...
No tak, kiedyś mój wujek powiedział, nie widzę wielkiej różnicy, czy dostanę raka przełyku, czy płuc. Chyba mówił to w kontekście cygara. Okej, okej. No ale cygarem to w ogóle chyba się tak nie... No właśnie dlatego ono gdzieś trafia do ewentualnie gardła, a nie schodzi do płuc. Właśnie to było w kontekście tego powiedziane. Ale na przykład w Premier League była chyba bardzo duża afera, że bardzo dużo piłkarzy, właśnie było widać, że mają gdzieś w spodenkach te okrągłe opakowania i że tam pluli na boisku wszędzie tymi snusami, że żeby nie jarać, to tam czy bramkarze, czy piłkarze zebrali sobie te snusy. Wiesz co, ja brałem na przykład w alternatywie do nikotyny, kiedyś, tabakę.
I było to takie same wjebanie się, jak w kolejną inną rzecz. I już doprowadziłem do tego, że po prostu nadużywałem tego, miałem rozpierdolony nos, a końcówką tej przygody było to, że raz wciągnąłem to, dokładnie pamiętam, w którym miejscu czekałem na dziewczynę, jak wychodziła z mieszkania. I ja pierdolnąłem taką kreskę dużą i człowieku, jak mi poleciała krew tak ciurkiem, zaczęła lecieć mi po prostu krew, no nie? I ja mówię, dobra, okej Winnie, chyba kurwa ktoś tutaj kogoś oszukuje. Nie po raz pierwszy. Ale znowu! Ale to ja z tabaką akurat nie miałem żadnego dłuższego epizodu, ale w szkole, jak byliśmy dzieciakami, to wtedy to była taka ciekawostka bardziej.
To ktoś nam przynosił, to też tam w przerwach gdzieś wciągaliśmy tą tabakę, ale ja nie lubiłem tego, że później jak do gardła ci spływała ta tabaka, to było takie nieprzyjemne strasznie. Jakoś tak nie wspominam tego dobrze. Ale teraz też akurat jeśli chodzi o te snusy, czy tam saszetki nikotynowe, to też teraz schodzę i to jest akurat spoko, bo masz jakby ilości miligramów nikotyny na daną saszetkę, więc jak chcesz wrzucić, to trochę łatwiej jest Ci schodzić, bo po prostu możesz mieszać z mniejszymi ilościami i tak sobie pomalutku, pomalutku schodzić. Ja pierdolę, ze wszystkim tak jest, szlugigów też możesz palić mniej, no nie? No tak, możesz, ale w sensie uważam, że tak jak i paliłem szlugi i tak dalej, to jakoś ze snusami mi się wydaje to trochę łatwiejsze.
Nie wiem czemu. Nie wiem, od czego to zależy. A dużo Twoich kumpli właśnie żuje tego snusa? To się żuje, czy kurwa coś? Nie, to się podziąsło. Podziąsło. Czyli to jest taki tytoń, jak kowboje trochę kurwa napierdalali. W ogóle snusy to chyba od wikingów się wzięły, wiesz, ze Skandynawii. Oni tytoń jakoś tak wymyślili, taki prawdziwy, prawdziwy snus. To w ogóle nie jest w saszetkach, tylko to jest taka lepianka. No to mi się to strasznie z kowbojami kojarzy. No te kowboje pewnie też, ale chyba właśnie od wikingów się to zaczęło. Tak, myślę, że wikingowie to jest to, co przywieźli do Ameryki, zostawili to tym Indianom, a potem Indianie przekazali to Hiszpanom. Być może, aczkolwiek no w Szwecji właśnie przez to, że gdzieś tam mam powiązania z krajami skandynawskimi, no to tam Te snusy, w ogóle nie powiem Ci w procentach, ale tam bardzo mało osób pali papierosy.
Jak wchodzisz do sklepu, jak u nas za witryną wszędzie masz szlugi, to tam tak samo masz, tylko masz lodówki ze snusami. Ja słyszałem od paru osób, że na Wrocki specjalnie zażył ten specyfik na wizji, ponieważ młodzi ludzie go zażywają i to było oczko do nich. Czy Ty byś się zgodził z taką teorią? No chyba nie, w sensie nie wiem. Tak uważam, że nawet jakby miało to być puszczone oczko do młodych ludzi, to chyba tak, czy to miałoby realny wpływ. No słuchaj, niestety ludzie wybierają swoich liderów, szukając podobieństw do siebie, co jest idiotyzmem, bo ostatnią osobą, którą ja bym chciał na prezydenta, to kogoś podobnego do mnie.
Natomiast niestety zauważam, że wiele osób w ten sposób działa. A Ty jeszcze walczyłeś z jakimiś nałogami w życiu? Czy masz w ogóle jakieś nałogi? Wiesz co, właśnie ja tak próbowałem dużo rzeczy w życiu, ale bardzo szybko, jak byłem dzieciakiem, jeździłem na deskorolce, to wiadomo, paliłem zioło, ale to było... Wiadomo. Ja jak jeździłem na desce, nie paliłem. Nie paliłeś zioła? Nie. Okej, no to ja trafiłem do takiej społeczności, gdzie jakby joint na skateparku to był gdzieś tam obowiązek. I paliłem dużo tego, aż w końcu dostałem dopalacza jakiegoś, czy nie wiem co to było, ale po prostu no tragicznie się czułem. Miałem jakieś jazdy na bali przez dwa, trzy miesiące. Po jednym zapaleniu? Tak, tak, tak.
Żartuję. Sięgam Ci, no. Po jednym zapaleniu miałeś... W sensie ja jestem też hipochondrykiem, więc ja lubię się bardzo ryć często, więc jak ja zapaliłem, bo ja rajałem to z ziomkami, moim ziomkom nic nie było, więc nie wiem co, czy ja po prostu źle przyswoiłem jakąś dawkę zioła, czy o co chodziło. ale bardzo szybko serce zaczęło mi bić, zaczął mi się obraz w ogóle blurować przed oczami, a przez to, że jestem hipochondrykiem i nie za bardzo lubię jakiś zmian w moim organizmie i zawsze jakaś zmiana w moim organizmie mnie stresuje, to to był taki mocny impuls, żeby skończyć. I rzeczywiście od tamtego czasu raz tylko zapaliłem i to było, nie wiem, może rok później po tamtej sytuacji. Jak się czułeś? No spoko, ale w sensie to było też takie... Bo pojechałem, nie wiem, byłeś kiedyś w Kopenhadze, w Danii?
Nie, właśnie co jest śmieszne, nie byłem w ogóle nigdy w Skandynawii, mimo że jestem szczecinieninem i teoretycznie... Bliziutko. Znaczy, no wiesz co, właśnie nie bliziutko, bo jednak pieprzone morze trzeba przepłynąć. No tak, no ale wiesz, ale bliżej niż jak z Zakopanego. Słuchaj, nie wiem, ile się płynie przez Bałtyk? Dzień? No to kurna, nie bliżej niż do Zakopanego. Do Zakopanego spokojnie też dotrzesz w 8-10 godzin czy jakoś tak. Przy autostrady to żaden problem. Do Krakowa dojedziesz w 5-6 godzin. No i że samolotem. Samochodem. No tak, ale później że samolotem do Skandynawii. Ja mówię, że od Ciebie bliżej do Skandynawii niż z Zakopanego do Skandynawii.
To na pewno, ale chodzi mi o to, że wbrew pozorom to nie jest wyskok do Berlina, bo szczecinianie... traktują Berlin jako takiego satelitę wokół miasta i generalnie jak chcesz sobie gdzieś szybko wyjechać do dużej aglomeracji, to to jest ten kierunek. A jednak ta Skandynawia nie jest aż tak oczywista, chociaż myślę, że dużo osób od nas tam faktycznie było. A jak Ty w ogóle wylądowałeś w tej Skandynawii? Wiesz co, to było coś takiego, że ja poprawiłem maturę, bo za pierwszym razem mi się nie udało zdać z matematyki. Poprawiłem maturę, ale nadal moje wyniki nie były na tyle dobre, żeby gdzieś tam się podostawać na jakieś uczelnie, na których mi zależało.
więc poszedłem na prywatną uczelnię, wytrzymałem tam dwa tygodnie, powiedziałem, że chcę się poświęcić tylko i wyłącznie muzyce i rozmawiałem z moimi rodzicami trochę, w którym kierunku, gdzie, jak, co pójść i mój tata w ogóle wychowywał się całe dzieciństwo w Szwecji, bo moja babcia znalazła sobie partnera tam I żyli w Szwecji, wychowywali się w Szwecji. No i też ciekawostka, prawdopodobnie gdyby mój tata nie przyjechał do Polski na urodziny swojej kuzynki, to mnie by nie było, bo akurat mieszkał w Szwecji, przyjechał na urodziny kuzynki do Polski, w pociągu poznał moją mamę i został w Polsce. A tak to pewnie by tam wrócił i by mieszkał tam po dziś dzień. No i mam tam rodzinę po prostu, mam tam babcię, wujka, ciocię i moi rodzice powiedzieli, to pojedź do Szwecji, posiedź trochę u nich, znajdź sobie jakąś robotę i tak dalej.
No i pojechałem tak sobie na, nawet nie pamiętam, dwa, trzy tygodnie szukając jakiejś tam pracy, no i nagle mój wujek mówi, kurde... Ja nie wiem, czy Sophie, czyli żona mojego wujka, nie chodziła do szkoły z gościem, który ma studio muzyczne w Sztokholmie. Zadzwoniliśmy, okazało się, że tak, no i mnie wzięli. I byłem tam chłopcem od podawania kawy, podpinania, rozplątywania kabli i takich rzeczy. Przychodziłem przed sesjami artystów różnych robić jakieś rzeczy i pomagać. A jak artyści tam nagrywali? Kurczę, wiesz co, to było dosyć ciekawe doświadczenie, bo jak ja tam przyjechałem w pierwszy dzień, to tam w ogóle wszyscy bardzo mili i tak dalej, zaczynali się mnie pytać, a jaką ty muzykę lubisz słuchać, co jakby cię jara? Ja powiedziałem, że no, że ogólnie to rap, ale tak ogólnie nie zamykam się zbytnio.
I oni, kurde, no to chujowo, stary, że dzisiaj przyjechałeś, patrz, kto wczoraj u nas był. I pokazują mi na telefonie, jak Lil Uzi Vert tańczy u nich na stole, stary, w kuchni. Ja miałem takie, no co wy gadać. No i ogólnie w sensie mieli taką ściankę z Polaroidami i tam był Post Malone, jakiś Lil Tecca, no ogólnie tacy raperzy gdzieś tam, których słuchałem i się jarałem, więc bardzo fajnie. Czyli topowi, no. No topowi, topowi, właśnie. Kurna, czyli nie tylko pop gwiazdy nagrywają w Skandynawii, ale okazuje się, że też śmietanka rapowa tam ląduje. Tak, tak, tak. No ale to prawdopodobnie mi się wydaje, że te wszystkie wizyty to były przy okazji jakichś koncertów i to było bardziej, że z ziomalami nie mieli co robić, więc robili imprezy w studiu jakimś, które było najbliżej. No, ale to jednak to studio miało swoją moc, żeby oni przyszli do tego studia, bo wiesz, podobna sytuacja jest w Warszawie, też ludzie czasami lądują w jakichś studiach i to jest pytanie właśnie, kto ma tą moc, to przełożenie na tych artystów, żeby oni wylądowali u niego, a nie gdzieś indziej albo nie wrócili do hotelu po prostu.
To prawda, to prawda, ale no właśnie też poznałem właśnie bardziej, bardziej to ja tam spędzałem czas z producentami, nie poznałem jakiejś takiej turbo międzynarodowej gwiazdy, ale poznałem... A lokalne? No poznałem chłopaków, Marcusa i Martinusa, to są chłopacy z Norwegii, bracia w ogóle, bliźniacy, oni tam zasłynęli w Skandynawii, jak byli... mało latami, dosłownie ten ich największy hit to oni na tym klipie wyglądają jakby mieli po 5 lat, a oni są w moim wieku, w sensie mają tam po 23. Ale wtedy na klipie po ile mieli? W sensie na tamtym pierwszym, gdzie się wybili. Kurde, nie mam pojęcia. No z osiem, z dziewięć. Okej, czyli byli absolutnie dziećmi. Dziećmi, dziećmi, dziećmi. I co to był za rodzaj muzyki? Wiesz co, to taki popik. Popik. Popik, taki Justinowo-Bieberowe rzeczy trochę.
I w ogóle, no i tam z nimi bardzo dużo czasu spędziłem. Posiedzieliśmy w studiu, pośmialiśmy się. Też w ogóle jestem wpisany w kredycach jako project assistant ich jednego klipu i tak dalej. Mega fajna przygoda to była. No i właśnie ostatnio do mnie się odezwał menadżer chłopaków, bo w ogóle menadżerem chłopaków był założyciel tego studia. I odezwał się do mnie, że chłopacy grają dwa koncerty w Polsce, czy chce im się dograć do jednego z ich numerów i zagrać to. Więc ostatnio się z nimi też widziałem i w ogóle super jakaś historia tak po czterech latach się znowu zobaczyć. I dla mnie to jest na przykład niesamowite, że przyjeżdżają stary chłopacy z Norwegii. Oni też na Eurowizji ostatnio dwa lata temu chyba reprezentowali Szwecję. Bardzo fajny numer też zrobili, ale właśnie to było dla mnie ciekawe, że przyjeżdżają chłopacy ze Szwecji, w sensie oni są Norwegami, ale mieszkają w Szwecji.
Przyjeżdżają do Polski i oni ogólnie większość numerów mają po angielsku, ale te największe hity, jak zaczynali, to mają po norwesku. I stary, cała sala w Polsce, w Warszawie, leci tekst po norwesku. No co ty gadasz? No przysięgam ci, stary. No jak to kurwa jest możliwe? No przysięgam ci, przysięgam ci, to dla mnie było pojebane. Kto to kurwa był? Ja, stary, nie wiem, nie wiem o co chodzi. Ale jakiego wieku, jakiej płci, nie wiem, rasy, kurda, byli ci ludzie? Nie, w sensie to są stary dosyć, kurde, no... Ja bym tak celował w szesnaście, osiemnaście, ale też starsi troszkę. No i co, szesnolatkowie, dziewczyny szesnastoletnie wzięły i się nauczyły pierdolonego norweskiego dla tej piosenki? Tak. Naprawdę? Naprawdę. I stary, dla mnie to jest niesamowite, bo ja też to tak rozkminiałem, bo chłopacy, nie wiem ile, oni mają chyba stary z trzy albo cztery miliony słuchaczy na Spotify'u.
No. I oni stary grają europejską trasę, wyprzedzając naprawdę duże hale. I ludzie tam lecą wers za wersem. Czy to jest jakby już pozycja bycia tyle lat na scenie, czy to jest jakieś... Skąd się jakby to bierze, nie? W sensie... No właśnie to mnie interesuje, bo powiem Ci coś takiego. Pamiętam, jak Jesus z Aynsak Ziben opowiadał, że on, mimo że jest takim, wiesz, gangsta raperem, to on potrafi być w niektórych sytuacjach taki dosyć skromny. I on powiedział kiedyś, że... a graliśmy niedawno w Irlandii. No ja byłem w szoku, że przyszło tysiąc ileś osób w pieprzonej Irlandii na niemieckojęzyczny zespół, ale z tego co pamiętam, to on tam nie wspominał o tym, żeby ludzie znali teksty i ja bym nie podejrzewał tych Irlandczyków o znanie tekstów.
Ja widzę już, bo ja chodzę na różne koncerty w Warszawie, i obserwuję właściwie zawsze dwie sytuacje. Jedną to artystów, a drugą to widownie. A czasami nawet bardziej widownie obserwuję niż artystów. I zauważyłem, że jednak ludzie anglojęzyczne teksty znają, co jest dla mnie ciekawe, bo ja de facto, ale ja w ogóle nie znam żadnych tekstów, bo mam dyslekcję, ale kurde, Nie wiem, w życiu jedną piosenkę znałem po angielsku. I to kurna ją wkuwałem. Normalnie wkuwałem ją. Natomiast nie umiałbym na żadnego ulubionego artystę pójść, może jakieś końcówki bym dokrzyczał i to jest wszystko. Do wkuwania tekstów ja pamiętam taką zajebistą historię, że jechałem z rodzicami kiedyś, nie pamiętam ile miałem lat, z 15, stary, 14.
Jechałem z rodzicami do Kołobrzegu na wakacje samochodem. Widzę, że mój kolega ze starszej klasy na Facebooku mi się wyświetliło, że weźmie udział w koncercie Flatbush Zombies w Gdańsku, w ten dzień, co jechałem do Kołobrzegu. I dzwonię do niego i mówię, że widzę, że jest jakiś koncert, że może bym z tobą pojechał, bo jadę akurat nad morze, to gdzieś tam się najwyżej karnę z tobą, bo on też właśnie miał mieszkanie w Kołobrzegu i odjechał z Kołobrzegu do... Trochę podobnie, co? No, tylko włosy musiałby mieć różowe. Ale fryzurkę taką miał trochę... Trochę podobną. No i to był w ogóle stary... I pamiętam, że jechałem do Kołobrzegu i powiedziałem, że pojadę na ten koncert. Z nim kupiłem bilet i słuchawki i wkuwałem teksty Flatbush Zombies, bo ja nie miałem pojęcia, kim są Flatbush Zombies wtedy, nie?
I wkuwałem te teksty i pamiętam, że pojechałem na ten koncert i to był mój pierwszy koncert w życiu rapowy stary. I to było niesamowite. I tam każdy jarał zioło. Tam ten AK-47 krzyczał ze sceny, że w Polsce mamy najlepsze zioło w Polsce i zaczął rzucać ziołem stary w ludzi. To było w stoczni. Jak ktoś tutaj pamięta ten koncert, to pozdrawiam serdecznie. To był mój pierwszy rapowy koncert w Tambur Zombies. I co, Ty przyjechałeś i już faktycznie umiałeś część z tych tekstów? Jeden tekst się chyba nauczyłem. Ja pierdolę. Czyli Ty masz zajebistą pamięć. Kurwa, czy ja wiem? W sensie... No dobra, niezłą. Pewnie mam spoko, no. No dla mnie to jest niemożliwe, w ogóle to nie wchodzi w... No dobra, no ale Ty też robisz na przykład muzę, nie? I jak grasz koncerty, to co, nie pamiętasz tekstów swoich? Znaczy dobra, słuchaj, w życiu to ja zagrałem, nie wiem, czy 20 koncertów.
Kiedyś nie pamiętałem, a aktualnie pamiętam, ale generalnie to... Ale musisz się uczyć swoich tekstów przed granią? Stary, ja się pół roku muszę uczyć, żeby jeden tekst się nauczyć. Ja mam pamięć zerową. Ja myślałem, wiesz, kiedyś mi to super koleżanka wytłumaczyła, która jest śpiewaczką operową. I ona powiedziała, słuchaj, bo wszyscy kojarzą tą dyslekcję, że to człowiek nie umie się nauczyć po prostu ortografii. A to jest po prostu pewien, pewnego rodzaju problem z pamięcią. I ona powiedziała właśnie, i kurde, ja mam tę deselekcję, a jestem cholerną śpiewaczką operową, więc śpiewam w obcych językach nieraz. I ona mi tłumaczyła, że ona słucha i ma specjalne wykresy, robi, żeby się nauczyć tych tekstów, że ona je rozpisuje, jakoś tam coś oznacza, żeby zapamiętać, że to ma jakieś swoje patenty.
Dla mnie nauczyć się tekstu to jest po prostu katorga. Jakie ty teksty jeszcze znasz? Znasz trochę tekstów innych raperów? Myślę, że tak. Czyje? Dużo, no nie wiem, no pewnie całą egzotykę Quebo bym Ci przewinął. Naprawdę? No myślę, że tak, no. Fucking shit. Może nie, no na pewno miałbym jakieś fuck-upy po drodze, ale myślę, że pamiętam bardzo dobrze. Myślę, że kilka na pewno numerów z High School Barrow bym Ci poprzewijał. Kurde, no nie wiem, myślę, że Okiego znam dużo tekstów, myślę, że Otso znam dużo tekstów. Ale tak od A do Z, że lecisz po prostu słowo w słowo. Ostatnio trochę mniej tego słuchałem, ale no wiesz, ja też byłem fanem wielu artystów, że ja jeździłem na koncerty, więc ja...
A teraz już nie jesteś? Mniejszym na pewno niż kiedyś. Tak? Czy jak się wykonuje muzykę, to nagle pojawia się jakiś rodzaj, nie wiem, zazdrości albo współzawodnictwa? Nie, nie, nie, to bardziej nie o to chodzi. Bardziej chodzi o to, że jak już gram swoje koncerty i gdzieś tam znam to wszystko tak trochę od podszewki, już nie umiem gdzieś tam z polskiej muzyki czerpać aż takiej dużej radości jak z zagranicznej. Coś takiego zauważyłem. O, proszę. A czy obrzydły ci też niektóre z gwiazd, jak poznałeś je osobiście? Kurde, czy obrzydły to raczej mocne słowo? Nie, raczej nie obrzydły, ale na pewno... Zbladły? Nie, nie, nie, ale pewnie poznałem kilka osób i na pewno były jakieś sytuacje, w których myślałem, że są trochę inni i tak dalej, ale...
A kto cię tak zaskoczył swoją innością? Kto mnie zaskoczył swoją innością? Kurde, na przykład jak poznałem Szpaka, to miałem tak, że gdzieś tam zawsze widziałem jego postać w internecie jako takiego, wiesz, silnego, mocnego, agresywnego rapera, a jak go poznałem, okazał się super ziomkiem. Za mało pompek zrobił, tylko 15. Ja mówię, dwie dychy Szpaku, do pierdol! Kurwa, już nie mogę, pierdol się! że szpaku właśnie okazał się super takim turbo miłym gościem i takim dorany przyłóż i właśnie to mi pokazało, że kurde, że jednak fajni są ci ludzie w tej branży i tacy, że często się tak mówiło, że nie poznawaj swoich idoli i pewnie w wielu sytuacjach ma gdzieś to odzwierciedlenie, ale ja jeszcze nie miałem takiej sytuacji chyba, wiesz.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Eryk Moczko opowiada o roastyach, organizacji i relacjach z szefem, podkreślając konieczność komunikacji i szacunku w grupie.
Raper opowiada o trendach w mody i ubraniach, m.in. o spodniach straight i rurkach.
Wini podziela się z gościem Erykiem Moczkiem o prezentach, m.in. zestaw do pielęgnacji roweru iCBD.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiejsza rozmowa (nie wywiad): Czy raper może być grzeczny? Rap, Dresscode, deskorolka i brak buntu | ERYK MOCZKO x WINI. Eryk Moczko - raper wywodzący się z DressCode - w aucie z Winim po raz pierwszy. W pewnym momencie Wini mówi mu wprost: czegoś mi w twojej muzyce brakuje. I znalazłem słowo. Buntu mi brakuje. Czy ty na coś jesteś wkurwiony? Odpowiedz Eryka jest jedna z najbardziej rozbrojonych rzeczy jakie w tej rozmowie się pojawiły. Co usłyszysz: - Dlaczego chłopak z dobrego domu robi hip-hop — i czy to jest problem - Co się stało z buntem w polskim rapie i czy to wina pokolenia - Historia ze szwedzkiego studia muzycznego i K-pop robionym przez Skandynawów - Einar — zamordowany raper, porwanie, chain w klipie podczas przetrzymywania - Obojczyk, deskorolka i lekarz który podał trzy shoty wódki zamiast znieczulenia - Ile zarobił na rapie — nie wie. Banka? Może. I co z tego. - Freestyle na koniec: ten sam tekst na trzech różnych bitach. Zapraszamy na podcast. ESSAERYK MOCZKO 👉https://www.instagram.com/eryk.moczko