117. 2 MIESIĄCE PO KURSIE ZACZĘŁAM ZARABIAĆ NA FOTOGRAFII. ROZMOWA Z ABSOLWENTKĄ AMF SABINĄ SNOCH.
Witam Cię w 117 odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA.Jak sama o sobie mówi, jest osobą mocno stąpającą po ziemie, ale odkąd dołączyła do Akademii Magicznej fotografii, to w jej życiu zaczęły się dziać rzeczy magiczne. Tam, gdzie inni szukają wymówek, ona szuka rozwiązań i widzi możliwości. Dzięki temu już dwa miesiące po zakończeniu kursu zaczęła zarabiać na fotografii. Któż to taki? Sabina Snoch. Niesamowicie ciepła, fantastyczna, przezdolna kursanta Akademii Magicznej Fotografii, która ukończyła VIII edycję kursu i teraz już pracuje jako fotografka i buduje swój fotobiznes nadal pod skrzydłami Akademii.W dzisiejszym odcinku dowiesz się, jak wyglądała jej droga, jakie magiczne rzeczy zaczęły się dziać i co ty możesz zrobić, żeby pójść ze swoją fotografią do przodu.Zapraszam cię na dzisiejszy odcinek koniecznie z filiżanką ulubionej herbaty.O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:Czego można dowiedzieć się z kursu w Akademii oprócz wiedzy fotograficznej,Dlaczego warto iść po swoje marzenia i nie poddawać się na żadnym etapie drogi do tych marzeń,Na czym polega metoda małych kroczków w fotografii,Dlaczego warto być przygotowanym na każdą awaryjną sytuację,Jak słowo „klient” może zmienić znaczenie, kiedy interpretujemy nie niewłaściwie,Czy obróbka zdjęć musi zajmować nam kilka godzin,Czy po sześciu tygodniach kursu jest się gotowym, by wyjść ze swoimi zdjęciami do ludzi,Skąd brać ludzi do sesji,Czy już trzy miesiące po kursie można zacząć zarabiać na fotografii,Dlaczego warto realizować swoje plany i nie zniechęcać się przeciwnościami,Dlaczego warto czynnie działać w social mediach,Dla kogo dedykowane są kursy w Akademii i FAB.A jeśli chcesz się uczyć FOTOGRAFII W AKADEMII MAGICZNEJ FOTOGRAFII pod moimi skrzydłami to zapisz się już teraz na listę osób zainteresowanych kolejną edycją,dzięki temu otrzymasz informację jako pierwsza i będziesz mogła dołączyć do kursu na najlepszych warunkach.ZAPISZ SIĘ TUTAJ Koniecznie odwiedź Sabine i zostaw jej masę ciepłaINSTAGRAM sabina.snoch.fotografiaFACEBOOK Sabina Snoch Fotografia👉Zostańmy w kontakcie:IG: https://www.instagram.com/basiolandia.photography/FB: https://www.facebook.com/Basiolandia.Basia.StrzelecYOUTUBE: Basiolandia Photography
Jak wyglądała jej droga? Jakież to magiczne rzeczy zaczęły się dziać? I co Ty możesz zrobić, żeby pójść ze swoją fotografią do przodu? Zapraszam Cię na ten dzisiejszy odcinek, koniecznie z filiżanką ulubionej herbaty. Dzień dobry, dzień dobry. Witam Cię bardzo, bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu WIĘCEJ NIŻ FOTOGRAFIA. Jeśli szukasz inspiracji, motywacji i wiedzy przekazanej w bardzo prosty sposób, to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. A ja jestem Basiolandia i jestem tutaj po to, żeby pokazać Ci, że fotomarzenia się nie spełniają, fotomarzenia się spełnia, a ja w Akademii Magicznej Fotografii mogę Ci w tym pomóc.
No, ale oba rozwiązania mają plus i minus. Jak będę na nierejestrowanej, to jakby ten rok będzie dla mnie ani do emerytury się nie liczył. Ach, no tak. No, a też w urzędach pracy jest program dofinansowy na otwarcie działalności, więc się zastanawiam, czy z tego nie skorzystać. Czyli to faktycznie jest taki przełomowy moment. Mąż mnie bardzo wspiera, zresztą tak jak wszyscy. Moja rodzinka. Tam trzeba do urzędu poręczyciela. Już pisałam do rodziców, czy oni mi poręczą za mnie. No to już mi napisali. Ach, trzeba poręczyciela, tak? Tak, no. Bo jakbym nie spełniała warunków, trzeba oddać kasę, nie? A, w ten sposób. Ja jakby nie znam się właśnie na tych procedurach urzędowych, a widzę, że ty jesteś tutaj poinformowana, no to to może faktycznie jest taki moment bardzo przełomowy i decyzyjny, no bo tutaj trzeba podjąć decyzję, czy wracam do pracy jako księgowa, bo to był chyba ten ostatni element, czy zaczynam już być tą fotografką, tak?
I ona też to mam nadzieję, że będzie widziała kiedyś, nie? A przede wszystkim to są tylko Sabinka takie głosy w głowie, które my słyszymy, a absolutnie ludzie z zewnątrz, których to powinno mało interesować, notabene, może kompletnie tego tak nie widzą, a jeżeli widzą, no to to jest ich problem, nie nasz. Więc ja właśnie też mówię o tym na samym początku kursu, żeby sobie ten czas zorganizować, no i właśnie w taki sposób, że jeżeli jest dziecko, to ono ma też drugiego rodzica, który też może się nim zająć. No i zobacz, zaraz właśnie będziemy rozmawiać o kursie, ale jak już właśnie o tym wspomniałaś, no to jak ty powiedziałaś swojemu mężowi, że podzielmy to, no bo ja tutaj potrzebuję się zająć sobą, to świat się nie zawalił. Mąż cię w tym wspierał, tak?
No bardzo. Ja w ogóle mam wspaniałego męża, Jakby on zawiódł, to i tak jeszcze mam super rodziców, co zawsze wezmą dzieci jak trzeba. No i mam szwagra i siostrę, co też zawsze wezmą. No to wspaniale. Ja mam bardzo dobrze. I właśnie też tego się nauczyłam od Ciebie, w sumie z kursu, bo tam było na przykład podsumowanie sesji i ja zawsze miałam coś w sobie takiego. Że to mi nie wyszło, to mi w ogóle beznadziejnie, bo zapomniałam na przykład o tym i o tamtym. A tam jednak nauczyłaś mnie, żeby patrzeć też pozytywnie. I sobie myślę, a tam zapomniałam tego, czy tam tego zrobić, ale w sumie i tak dobrze wyszło, nie?
Ale przejdźmy tak troszeczkę chronologicznie, czyli pojawiły się dzieci, no i wtedy gdzieś tam też pojawiła się ta fotografia. Chodzi mi o to, w którym momencie w tym Twoim życiu ta fotografia się pojawiła? Tak naprawdę pojawiła się 6 lat temu, jak urodziły się małe szczeniaczki u moich rodziców. I uznałam, że kupię sobie porządniejszy aparat, jeszcze byśmy przed ślubem. I się okazało, że żeby nagrać tam filmik dla rodziców, pamiątkowy, to trzeba strasznie dużo kasy zapłacić. Ja mówię, momy z mężem jesteśmy tacy w sumie kreatywni i dużo rzeczy sami robimy. Ja mówię, ty weź, co to jest za filozofia, sami se nakręćmy. Ale nie mieliśmy czym. Ja mówię, to kupimy aparat, żeby zrobić szczeniakom zdjęcia i nakręcimy potem ten film i się zwróci aparat.
O, jakie przedsiębiorcze podejście! No ale z moim aparatem mieliśmy taką relację toksyczną bardzo, no bo ja go nie znałam, ja wymagałam, a on mnie zawodził, a ja się obrażałam. Taki nieszczęśliwy związek to był. No i potem właśnie córka się urodziła, to był taki impuls, że Właśnie, co ja będę płacić komuś za sesję noworodkową, jak ja sobie się nauczę, nie? Ale to cały czas tak było, że ja sobie wymyśliłam coś, a to tak nie szło, jak ja chciałam. No i się wtedy obrażałam. Do czasu właśnie potem było, że pół roczku, no to dobra, 8 miesięcy i tak były coraz trochę lepsze te zdjęcia.
Ale uczyłam się z internetu. Naoglądałam się filmików i potem wszystkie rady z tych filmików brałam do siebie i Tymi suwaczkami w Lightroomie jeździłam jak szalona, bo robiłam wszystko. A kiedy przyszedł taki moment opamiętania się z tym? Kiedy przyszedł ten taki, wiesz, moment, że pomyślałeś sobie, że może warto byłoby się tego tak faktycznie porządnie nauczyć, żeby ten związek z aparatem jednak był taki, no, przyjemniejszy niż takie ciągłe kłótnie i obrażania? W sumie przez COVID, bo nagle się okazało, że da się zdalnie pracować. A my zawsze z mężem chcieliśmy na wieś się wyprowadzić, ale myśleliśmy, że na emeryturę. A przyszedł covid i się okazało, że mąż może zdalnie pracować i się okazało, że ta wyprowadzka na wieś to nie jest taki szalony pomysł.
No i myślę, co ja będę na tej wsi, ogródka robiła. No i właśnie wymyśliłam, że wtedy pójdę na księgowość, bo księgowe wszędzie trzeba mieć, nie? Nawet w małych miejscowościach. A fotografia to był taki plan B. I potem miałam 30 urodziny i sobie pomyślałam, że jak już robię wielką imprezę i zapraszam kupę ludzi, to niech nie przynoszą mi każdy powinie, tylko się złożą właśnie na kurs. Super. Jeszcze jak się zaczynał... Czyli skarbonka na marzenie była, tak? Trochę tak, no. Jeszcze jak się... przed tym kursem, ja już byłam jako chyba pierwsza zapisana i tak sobie myślałam, o jeny, czy na pewno? Ja tak z tym aparatem to tak się średnio...
Jak się lubimy, nie lubimy, kłócimy, obrażamy. No jak taki para z gimnazjum, nie? Tak, tak. Dokładnie. Fajne porównanie. A przynajmniej dzieciom zrobię zdjęcia ładniejsze. A powiedz mi jeszcze, Sabinka, jak na mnie trafiłaś w ogóle? Bo to jest też zawsze ciekawi mnie, jak na mnie ludzie trafiają w tych internetach. Wydaje mi się, że właśnie na jakiejś grupie fotograficznej, bo już tam byłam od kilku lat. Ktoś się pytał o kurs i ktoś jakiś anonimowy dla mnie teraz polecił. I ja kliknęłam w ten link i patrzyłam jakie fantastyczne zdjęcia. No i się zaobserwowałam. Ach, czyli tak los tak chciał można powiedzieć.
I potem właśnie się zastanawiałam, jak już wiedziałam, że będę miała kasę na kurs, do kogo iść, ale słuchałam wtedy bardzo mocno Twoich podcastów i sobie myślę, no, że tak bym jeszcze z Tobą pospotykała w internetach. I podcasty Cię przekonały? W sumie tak, no. A widzisz, a nawet nie pomyślałaś o tym, że kiedyś będziesz gościnią w tym podcaście? W ogóle. Ja teraz się czuję jak we śnie. I pomyśl sobie, jakie to jest niesamowite. Dla mnie to jest właśnie taka niesamowitość tego, że na przykład słuchamy czegoś. Ja tak miałam z podcastem Małgosi Wardaszki. I właśnie jak słuchałam tego podcastu, to sobie myślałam, Boże, jaki ten podcast jest cudowny, to jest podcast marki testowany na ludziach.
I jak w pewnym momencie zostałam zaproszona do tego podcastu i nagrywałyśmy ten odcinek, ja byłam tam gościnią, to ja się w ogóle czułam tak jakbym była w jakimś filmie, bo myślę sobie, kurczę, Ja tego słuchałam, a teraz ktoś mnie będzie tam słuchał. I tu jest taka analogiczna sytuacja, no bo faktycznie mówisz, że podcasty Cię przekonały do mnie i do kursu, co mnie ogromnie cieszy, bo podcasty to jest właśnie takie moje ukochane dziecko, w którym ja się dzieję tą moją wiedzą, motywuję i po prostu mówię każdej, każdej. Z pań i z panów, bo panowie też słuchają, że no nie ma co odkładać. Naprawdę, jak chcesz coś robić, to trzeba się po prostu zebrać w sobie i zacząć to robić. I jak do mnie wracają właśnie takie głosy, że podcast Cię przekonał, że a idźmy, zróbmy, a odważmy się, idźmy po swoje, to to jest absolutnie dla mnie złoto.
Więc to jest coś absolutnie niesamowitego i to taki po prostu off-top w tym podcaście, ale no aż musiałam się tym podzielić, bo to jest coś takiego, że to jest też taka analogia trochę do fotografii i do wszystkiego, co zaczynamy robić, bo jak na początku coś zaczynamy robić, to nam nie idzie. I już abstrahując z takiej sytuacji, z tego związku z gimnazjum, że się tam nie lubimy z tym swoim aparatem, bo po prostu wynika to z tego, że nie potrafimy tego aparatu obsłużyć, nie potrafimy wykorzystać jego potencjału, ale z każdą rzeczą, jak ją robimy, na początku to jest trudne. I w pewnym momencie dochodzimy do takiego punktu, to jest zawsze taki punkt przełomowy, w którym jest na tyle trudno, że już trochę mamy dość, bo jesteśmy zmęczone, Ale tam jeszcze brakuje kroku, żeby już po prostu coś się zadziało większego.
I jeżeli właśnie w tym momencie, bardzo dużo osób właśnie w tym momencie odpuszcza. Jest taka, ja widziałam kiedyś taką grafikę fajną w internecie, że był taki człowiek, który był z takim kilofem, I on tak kopał, kopał, kopał. Już było widać, że po prostu już dużo tego przekopał. I tam było tylko taki kawałeczek jeszcze takiego muru i za nim już po prostu, wiesz, było super, nie? I to był właśnie, wiesz, takie fajne, symboliczne pokazanie tego przełomowego momentu. I wiele osób właśnie w tym momencie odpuszcza, bo już jest, wiesz, już po prostu jest tak zmęczonych, bo nie ma co się czarować. Jak idziemy po siebie, po swoje marzenia, to są trudne momenty. Jesteśmy zmęczone, wydarza się życie, wszystko się dzieje czasem naraz, czasem są jakieś kłody pod nogi, ale to wszystko da się przetrwać, jeżeli faktycznie czujemy gdzieś tam w środku, w sercu, że to jest nasze.
Ja tak miałam z fotografią. Jak nikt we mnie nie wierzył, to ja po prostu szłam i robiłam swoje. I ważne, że ja w siebie wierzyłam. Ty masz super, bo tak jak mówisz, masz to wsparcie. Masz tych ludzi, którzy cię wspierają, masz tych ludzi, którzy są obok. Wiele dziewczyn tego nie ma. Ja na przykład też nie miałam. Ale to też nie jest najważniejszy czynnik. Najważniejszym czynnikiem jest to, co jest w nas, bo stamtąd się bierze prawdziwa siła. Stamtąd się bierze właśnie to, że nawet jak się przewrócisz dziesiąty raz, to masz siłę wstać, otrzepać te kolanka, popłakać jak trzeba, potupać jak trzeba, ale po prostu iść dalej. I to jest absolutnie niesamowite, dlatego właśnie ja się ogromnie cieszę, że mogę się tutaj, wiesz, tymi historiami Waszymi dzielić, różnymi, przeróżnymi, bo jak słuchałaś podcastu, to wiesz, jakie są historie dziewczyn, a dzisiaj już kontynuujmy tą Twoją, bo ja się tutaj po prostu rozgadałam, a to Ty tutaj masz mówić, więc wracając na naszą chronologiczną ścieżkę, trafiłaś na mnie w internetach i co się wydarzyło dalej?
Zapisałam się na kurs, potem niecierpliwie czekałam aż ruszą zapisy. Bardzo chyba aż na wszystkie maile jakie miałam to przypomnienie poustawiałam. No i potem było wyzwanie. Pamiętam, że wtedy zrobiłam sobie pierwsze zdjęcie sama sobie, jeszcze w lustrze w lesie, bo nie miałam drugiego aparatu, a chciałam z aparatem. No i super, i kreatywność jest bardzo, wiesz, potrzebna. No ja w ogóle się śmieję, że od kiedy, powiem, ja Cię znam z internetu, to ludzie dziwnie na mnie w lesie reagują. Ale że co, że z misiem chodzisz do lasu, czy co? Tak, bo z misiem i w ogóle jak byłam z misiem, to psy do mnie podbiegały i chciały mnie zebrać, bo przyzwyczajone pewnie, że to tak dorzucają, jak ktoś misia bierze.
Tak samo z tym lustrem, pani mnie się pyta, czy ja malowałam. A, no bo to myślałam. I taka zdziwiona. Ale wiesz, przynajmniej wzbudzasz jakąś atrakcję w lokalnej społeczności. Naprawdę, to wiesz, ty sobie już nie zdajesz z tego sprawy, ale budujesz rozpoznawalność marki, moja droga, po prostu. Potem będzie, to ta fotografka, co tam po lesie biega z różnymi dziwnymi rzeczami. Tak. Ale no i bardzo, bardzo dobrze. Czyli tak, zapisałaś się, było wyzwanie. Było wyzwanie, to było to wyzwanie, które było we wrześniu, tak? Tak. To było wrześniowe wyzwanie, czyli to ostatnie. I oczywiście tutaj pragnę wspomnieć, że wyzwania cyklicznie się odbywają i informacje o nich są pokazane, znaczy ja o nich informuję w moich social mediach.
No i ja ogólnie się bardzo przykładałam. Niektóre lekcje kilka razy słuchałam. No i bardzo się przykładałam do wszystkich zadań i robiłam bardzo dużo nagle zdjęć. Moja córa była zachwycona, bo ona uwielbia. Od małego jest przygotowana i przyzwyczajona, nie? No i właśnie był kurs i tak wtedy nagle zaczęło wychodzić, tak już się trochę... się śmieję, że Basia to była nasza terapeutka z aparatu. Że zaczęliśmy się dogadywać. No tak, no bo zaczęliście się rozumieć, o co aparat wiedział, o co Tobie chodzi, a Ty wiedziałaś, co on od Ciebie chce, żeby wyszło tak, jak trzeba zdjęcie. Tak, dokładnie.
No i kurs się super szybko skończył i mi było bardzo smutno, że się skończył. Sześć tygodni super szybko Ci się skończyło intensywnych? No bo ja właśnie dużo wtedy robiłam zdjęć i to mi strasznie szybko zleciało. I tak mi było smutno. Ale dobrze, dobrze, bo my przejeździliśmy przez 6 tygodni, że było, było, było fajnie i potem było smutno. Powiedz jeszcze, żebyśmy to tak właśnie już sprecyzowały, czyli jak przychodziłaś na kurs, jak zaczynałaś, to jak byś określiła swój poziom wiedzy o fotografii? Znaczy bardziej mi chodzi o obsługę aparatu, o to wszystko związane z sesją. Jak byś się wtedy przed kursem umiejscowiła? Że co wiedziałaś, czego nie wiedziałaś? Z teorii to mi się wydawało, że dużo wiedziałam.
Ja robiłam na to w trybie manualnym zdjęcia, ale instrukcję obsługi nie przeczytałam i to tak niektóre rzeczy potem się dopiero właśnie na kursie wyjaśniły, że mam jakieś dziwne rzeczy poustawiane w aparacie. Na pewno ja byłam strasznie słaba, co teraz wszystkich dziwi, z kim rozmawiam po sesji, że byłam strasznie słaba z komunikacji. A Basia dała niedość, że triki, co powiedzieć, jak zagadać. To jeszcze trochę zwalam teraz na Basię, jak coś mi zgłupio powiedzieć, na przykład, że o ławę, nie? Podpisać. Basia kazała, a ona zawsze miała rację i nigdy mnie nie zawiodła, to róbmy tak, jak ona mówi.
Gdybyś miała powiedzieć, odnieść myśl, znaczy w sumie możemy się odnosić do jednego i do drugiego kursu, bo jakby ich struktura i prowadzenie jest analogiczne, to co dla Ciebie, z perspektywy już teraz sobie patrząc czasu, co dla Ciebie było najbardziej wartościowe w tych kursach? Co Tobie najwięcej dało? Chyba paradoksalnie to zmiana we mnie. Że w tych kursach jest coś takiego między słowami powiedziane, żeby nie robić sobie depresji, że małymi kroczkami. Ja właśnie tak zawsze miałam, że Na przykład coś wymyśliłam, to na hura, potem to się nie udawało i rozczarowanie i tak dalej.
Ja tłumacząc właśnie, jak już mówię w późniejszych etapach, zresztą na kursie też, że jak chcesz budować swój biznes, to ty go budujesz na sobie. Więc jeżeli Ty w tym nie będziesz silna, to Twój biznes nie będzie w tym silny. I to jest podstawa, żeby jakby zmienić to myślenie, że najpierw zaczynamy od siebie, a potem dopiero jest reszta. Bo jak chcemy to zrobić odwrotnie, no to to jest takie trochę do góry nogami i w pewnym momencie i tak to nie wyjdzie. Więc ogromnie, ogromnie mnie to cieszy, że to się też przełożyło na inne aspekty życia, tak jak teraz mówisz, co jest, myślę sobie, że taką wartością dodaną do tego wszystkiego, z czymś takim, co ma bardzo dobry wpływ już w ogóle, ogólnie mówiąc, na całe życie.
A gdybyś miałaby mieć taki jeden najważniejszy Kawałek to może nie, no bo wiadomo, że tam ta komunikacja, skoro była u Ciebie, mówisz najsłabsza, no to myślę, że z tego sobie najwięcej wyciągnęłaś dla siebie, ale na przykład czy były dla Ciebie bardziej, więcej wyciągałaś sobie z samych lekcji, czy na przykład więcej wyciągałaś sobie z tych spotkań na żywo, które są takie no dość nietypowe, jeżeli chodzi o takie kursy internetowe. Najbardziej w sumie z całego kursu, może też przez to, że ta komunikacja u mnie taka szwankowała, To był właśnie live, z tego po tych tygodniu jakby o komunikacji. To był chyba najdłuższy nasz live. A pamiętam ja... Chyba 3 godziny on trwał.
I dalej to we mnie. I teraz dzięki temu właśnie live'owi opowiadałaś o różnych przypadkach, co poszło nie tak. To ja teraz jak jadę na sesję, wiem co może się złego stać i ja jestem na to wszystko gotowa. Tak. I dużo spokojniej wtedy, prawda? I tak już wiem, że no dobra, a nawet jak coś idzie nie tak? A Basia o tym mówiła, to tak i tak to ugryzę. Jest taki spokój, prawda? Bo to jest właśnie coś takiego, że no nie da się przygotować na wszystkie możliwe sytuacje, ale gdzieś tam to jest takie schematyczne. Pewne rzeczy się powtarzają, jeżeli nawet nie są identyczne, to jeżeli mamy gdzieś z tyłu głowy, że coś może pójść nie tak, to my na to inaczej reagujemy. Bo według mnie najgorszą, absolutnie najgorszą taką szkołą, którą można gdzieś tam komuś właśnie przekazywać, że zobaczysz, wszystko będzie super, wszystko Ci pójdzie gładko, nauczysz się to, to, to, to nic się nie wydarzy.
Zawsze się coś może wydarzyć, bo jest czynnik ludzki, a jak jeszcze jest czynnik pod tytułem dziecko, to absolutnie. To się może wszystko wydarzyć. Więc tutaj też ten moduł o sytuacjach awaryjnych, jak sobie z nich radzić, myślę sobie, że to też jest bardzo ważne, żeby tak człowieka osadzić w tym, tak? Że po prostu może być różnie i będzie różnie, ale najważniejsze jest to, żebyś ty sobie potrafiła w tym poradzić. I to daje takie poczucie spokoju, więc bardzo się cieszę, że o tym mówisz. A teraz przechodząc do drugiego kursu, no bo już wspomniałeś wcześniej, że gdzieś tam Lightrooma z filmików w internetach się uczyłaś i tam szastałaś tymi suwakami w prawo i w lewo. A powiedz mi, czy po tych trzech tygodniach kursu obróbka w Lightroom z drobiną magii, czy ta twoja obróbka nabrała takiej ogłady, rzekłabym?
Zawsze miałam tak, że skrywałam te zdjęcia i widziałam, że na tym jest nie tak to, na tym nie tak to. Potem pojeździłam tymi suwakami, To jeszcze nie, to jeszcze do photoshopa, żeby jeszcze to poprawić. Jak robiłam moim dzieciom, to oni mają na przykład po wywoływanych w jpgach zdjęć po na przykład 3 z 200. Bo już tyle czasu na tym spędziłam, że już nie mogłam patrzeć na te zdjęcia. Już je przestałaś lubić w trakcie, prawda? A teraz to piękna selekcja. Zdjęcie wyjściowe, dobre. Tak, ostatnio miałam umowę na 10 zdjęć. To po selekcji wybrałam 93 zdjęcia. A najgorzej, że mi wszystkie podobały.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O CZYM POSŁUCHASZ W TYM ODCINKU:
Czego można dowiedzieć się z kursu w Akademii oprócz wiedzy fotograficznej,Dlaczego warto iść po swoje marzenia i nie poddawać się na żadnym etapie drogi do tych marzeń,Na czym polega metoda małych kroczków w fotografii,Dlaczego warto być przygotowanym na każdą awaryjną sytuację,Jak słowo „klient” może zmienić znaczenie, kiedy interpretujemy nie niewłaściwie,Czy obróbka zdjęć musi zajmować nam kilka godzin,Czy po sześciu tygodniach kursu jest się gotowym, by wyjść ze swoimi zdjęciami do ludzi,Skąd brać ludzi do sesji,Czy już trzy miesiące po kursie można zacząć zarabiać na fotografii,Dlaczego warto realizować swoje plany i nie zniechęcać się przeciwnościami,Dlaczego warto czynnie działać w social mediach,Dla kogo dedykowane są kursy w Akademii i FAB.A jeśli chcesz się uczyć FOTOGRAFII W AKADEMII MAGICZNEJ FOTOGRAFII pod moimi skrzydłami to zapisz się już teraz na listę osób zainteresowanych kolejną edycją,
dzięki temu otrzymasz informację jako pierwsza i będziesz mogła dołączyć do kursu na najlepszych warunkach.ZAPISZ SIĘ TUTAJ
Koniecznie odwiedź Sabine i zostaw jej masę ciepła
INSTAGRAM sabina.snoch.fotografia
FACEBOOK Sabina Snoch Fotografia
👉Zostańmy w kontakcie:
IG: https://www.instagram.com/basiolandia.photography/
FB: https://www.facebook.com/Basiolandia.Basia.Strzelec
YOUTUBE: Basiolandia Photography