#68 "Małżeństwo TO KONIEC prywatności” – gość: Piotr Mosak
Jak być ze sobą ponad 30 lat? Jak przez długie lata tworzyć udany i dobry związek? Czy przez tyle lat razem da się być szczęśliwym? Z jakimi problemami borykają się pary z długoletnim stażem? Jak brzmi ABC związku według Piotra Mosaka, terapeuty par, który jest ze swoją żoną już ponad 30 lat. Co to znaczy lubić swoje towarzystwo? Jak przy tak wielu zmianach, które wydarzają się w naszym życiu nie zapomnieć o partnerze/związku? Jak mieć pewność że wszystko jest ok? Po czym poznać, że nie ma już miłości? Kiedy się rozstać? Co to jest nuda w związku i jak z nią walczyć? Co to znaczy, że kompromisy w związku niszczą związki? Co zatem robić w sytuacjach, kiedy mamy różnice zdań? Co to znaczy, że w związku mamy problem z asertywnością? Dlaczego w związkach z długim stażem jesteśmy mniej zazdrośni? Poznaj sekret długiego związku. Zapraszamy na rozmowę z Piotrem Mosakiem.
Uciekamy z domu, jak zwykle. A, jak zwykle. Czyli to już jest fajny jakiś taki punkt zaczepienia, żeby uciekać z domu. A dlaczego? Dlaczego uciekać? Żeby mieć czas dla siebie, żeby zostawić dom, dzieci, sprawy, porządki, to wszystko i być gdzieś tylko we dwoje. Sami ze sobą. Bo jak świętowanie, to czas dla siebie. Czyli my, niezależnie od świata, najlepiej tak, żeby było mało ludzi, żebyśmy mieli czas dla siebie, żebyśmy mogli się ponudzić lub po coś porobić fajnego, żeby nic nie musieć przez te kilka dni. To my tak lubimy. A czy to znaczy, że gdzieś, ale wszystko jedno gdzie, bo nieważne gdzie ważne z kim? Wymyślamy, co dlaczego. W tym roku ja wybrałem ją, ja chcę tak leżeć albo siedzieć w fotelu i widzieć wodę.
Chodź, jak już jesteśmy, weźmy jeszcze tu, zajrzyjmy, więc my w ogóle omijamy galerię. Zresztą nie lubimy jeździć na zakupy. Czego potrzebujemy ta koszula na... ponad 20 lat, więc jakby my nie jesteśmy tymi, którzy spędzają weekendy w centrach handlowych. To jest coś okropnego. Pracując z ludźmi potrzebujemy odpocząć od ludzi, więc tam, gdzie jest tłum ludzi, czyli na przykład dni miasta, czy Warszawy, czy gdzieś jesteśmy, czy czegoś, tam jest tłum koncerty, to my nie, bo tam są ludzie. A ja kiedyś słyszałam taką teorię, że fajnie jest spędzać czas razem i nie chodzi, ale nie chodzi o ilość tego czasu spędzanego razem, tylko o to, żeby coś się działo w tym czasie. Czyli no nie mówię już o jakichś ekstremalnych skokach spadochronowych, ale że na przykład właśnie wybieramy się na wycieczkę, nie wiem, będziemy się uczyć żeglować na przykład, tak? Albo że będziemy dzisiaj, pójdziemy, nie wiem, no nakarmić zwierzaki do schroniska, żeby ten czas był spędzony razem, ale w jakimś konkretnym celu, jak już efektywnie.
Co będzie, to będzie. To odwołali to, to mamy co w zamian, my mamy swoje ukochane krzyżóweczki, ciągle się chwalę tylko dla orbów, czy tam z przymrużeniem oka, jak go zwał, tak go zwał. Siedzimy, my się lubimy przytulić, my lubimy sobie gadać o po prostu różnych rzeczach, my lubimy nawet oglądać razem kabarety w telefonie. Cokolwiek to ma być, tylko że chcemy w tym towarzystwie to robić. A nie, że musimy aktywnie, a jak nie to zmarnowany weekend. Fajne to, co mówisz, tylko dlaczego tak niewiele osób ma taki fan z tego, żeby razem rozwiązywać krzyżówki? Bo żyjemy w presji, że my musimy coś. Ile ja mam osób, które mówią... Ale jak to? Ja mam przez godzinę nic nie robić? No ale to może chociaż zetrę? Może coś umyję? Wstawię pranie? Nie!
No to jest inna sprawa. No dobra, ale tak. Ale tak, ale to jest bardzo ważne, że to nie jest tak, że my coś tracimy. My zapominamy, że my tak naprawdę w środku cały czas jesteśmy. młodzi, bo jak się z ludźmi rozmawia, albo coś się z nimi robi, albo jeden na jednego, to i lubimy się pośmiać, i lubimy się powygłupiać, i lubimy pochodzić po drzewach, i lubimy pochodzić po krawężniku. Ktoś, kto tego nie robi, no to już jest stary się urodził, ja mam wrażenie. Ja mam nadzieję, że nigdy nie przestanę chodzić po krawężnikach. Ja to po prostu uwielbiam momentami. Po prostu idę, ćwiczę równowagę, ale też to lubię. Albo to już rzadziej, przynajmniej nie u siebie w okolicy, iść z patykiem i stukać w ogrodzenia. Piękne, uwielbiam. Ale już u siebie nie będę. Dobrze, że mieszkamy w innych dzielnicach, a to może źle, bo może... Ale to jest nasza cecha.
Nie. Weekend jest właśnie na odpoczynek, na robienie niczego. Możemy tak to ustawić, że ten dom będzie sprzątnięty i tak nie mamy dla siebie czasu, po trochu każdego dnia, żeby w weekend już z niego korzystać lub zamówić kogoś na ten piątek czy poniedziałek, nie ma znaczenia, kto wam pomoże w tym sprzątaniu, organizowaniu, tak żeby w tygodniu zajmować się pewnymi rzeczami, a na weekend raz na jakiś czas, powiedzmy raz w miesiącu coś bardzo ważnego... a reszta czasu na przyjemności. Więc jeżeli mamy ogródek i lubimy kosić i sadzić kwiatki, no to sobie w weekend to robimy, jeździmy po sklepach ogrodniczych, wybieramy, sadzimy, robimy ognisko albo grilla. Ma być tak spokojnie, ma być tak przyjemnie, no bo wtedy nasz mózg uczy się, że z tą osobą mamy te przyjemne emocje.
Natomiast ta pasja to też wiąże, bo wtedy mamy te weekendy nasze, nasze na nic nie robienie najczęściej, ale też zwiedzanie, bo lubimy i muzea, i sztukę, i kulturę. na przykład na pasję, że szukamy tych miejsc na tę ucieczkę z domu, żeby tę swoją pasję, czy to są koncerty po całym świecie, czy to są właśnie muzea, czy to jest właśnie latanie na Kejcie, czy to są te spływy kajakowe, a przecież wiemy, że właściwie w każdym kraju w Europie są jakieś tam szlaki kajakowe, gdzie można prawie wodospadem sobie spływać. Tak i to łączy, bo o tym rozmawiamy, bo po to idziemy do sklepu, bo tu kupujemy, bo też szukamy grupy znajomych, organizujemy, to nas łączy, bo wtedy Właśnie czujemy się dobrze z tą osobą, że możemy to robić. To jest ten wspólny mianownik, że z tą osobą dobrze mi się żyje, dobrze mi się spędza czas w taki sposób, jaki ja lubię.
Tak, tak. Aleluja. Aleluja. A ja ostatnio usłyszałam, że to bardziej jest taka uważność na siebie i mi się bardziej to podoba. Mi się to słowa obraza. Ty nie lubisz tego określenia pracy. I po prostu mnie ciekawi to, co się wydarzyło danego dnia. I tak samo Maćka ciekawi, jak oglądał prognozę pogody, jak tam, co było, że tutaj taki gość, tu taki gość. Nie wiem, no może wynika to z tego, że wykonujemy podobne zawody, a może z tego po prostu, że tak już mamy. Ale zawody zawodami. I dla mnie to nie jest praca. My mamy też w tych portalach społecznościowych grupy, rodzinkę wakacyjną, czy jakąś taką.
A reszta mamy dopytać. Wydaje mi się, bo my też się zmieniamy. Wiesz, ale to było trzy lata temu, wtedy mi się to podobało. Lubiłaś kiedyś chodzić na basen, no tak, ale przed dwoma ciążami, teraz to się wstydzę przebrać w kostium. No a my proponujemy basen, spa i tak dalej. No nie, nie, nie, wzięłaś kostium, a daj spokój, taki o taki. A nie jest tak, że jak naprawdę cię mężczyzna kocha, to się kobieta nie wstydzi swojego ciała, niezależnie od tego, ile ma lat? Kobieta to się nie ubiera dla mężczyzny, tylko dla innych kobiet. Więc nie wstydzi się mężczyzny, tylko wstydzi się reszty świata. Najczęściej. I są teraz takie ruchy kobiece, to jest fajne, kiedy mówią, olej to, sama masz się dobrze czuć. Jeżeli twój mężczyzna cię akceptuje, twój partner, twoja partnerka, bo już nie może być, to to jest wystarczające.
Natomiast najczęściej kobiety przeglądają się w oczach kobiet. Czy my się znamy? Czy my naprawdę wiemy? Czy my pamiętamy, w czym wyście były tydzień temu? No dobra, ale jak facet nie pokazuje tego... A koleżanki z pracy pamiętają, że już trzeci raz zakładasz tą bluzkę. Facet nie ma pojęcia, że ty masz taką bluzkę, po miesiącu wyciągasz, mówi fajne, kiedy kupiłaś? Od roku w tym chodzę, tak? Super ci w tym. Boże, to ja jestem jakąś dziwną kobietą, bo ja nie wiem, co moje koleżanki mają na sobie, serio. Ale bo nie pracujesz na przykład w biurze i nie patrzysz 8 godzin na koleżanki dzień w dzień. Może tak. A to nie jest tak, że jak jest źle w związku, to jednak się ubieramy dla innych mężczyzn? Mówmy, że źle w związku, tylko nie czujemy się atrakcyjne dla swojego mężczyzny. Jak jest źle w związku, to w ogóle u kobiet bardzo pada poczucie własnej wartości.
Tak lubię i koniec, więc każdy ma prawo lubić to, co chce. On mówi, świetnie, bo ja potrzebuję twoich umiejętności, przydatności. Ona mówi, super, żeśmy się dopasowali. I wtedy oni... I nawet jak jeżdżą, no trzeba tym dzieciom pokazać świat, nudna wyspa, muzeum jest dla idiotów, to są same starocia, a przecież chodzi o nowe technologie. I okej, ale oni we dwoje mogą się w tym dobrze czuć. To dla osób patrzących z boku jest to dziwne. My ich mamy spytać, a wy jak się czujecie? Mówi, świetnie, mam ogarnięte, mogę robić swoje biznesy, on mówi, strasznie się cieszę, mogę ogarniać, mam na to środki, mam fantastycznego męża, który jakby o nas wszystkich dba. I oni są szczęśliwi. To jest niebywałe. Jeszcze kolejna historia. Mężczyzna, który bardzo dużo ma pieniędzy, mógłby jeździć po całym świecie non-stop, jeździ do jednego z lepszych hoteli w Polsce i tam spędza wakacje rok w rok.
To już nie jest takie trudne. Na pewno oboje lubimy sushi. Tylko wiesz, jak ze wszystkim. Lubimy, o ile to jest dobre sushi, bo nie wszędzie sushi jest dobrym sushi. A poza sushi? Poza sushi to może być doskonały makaron na przykład. Ale z jakiej kuchni? Włoska. Włoska, włoska. Nie, no tutaj to już przesadziłeś. To już jest za łatwe. Tak. Tak samo. Sushi tajska, risotto moje tylko, bo innych nie lubi. Tak, to prawda. I to, co widać, to może być wasza wspólna pasja. I ci malarze, czyli chodzenie, szukanie i teraz przy tej kuchni obydwojgu wam zmieniła się twarz, zrobiliście się rozmarzeni.
Ale że wydam sobie. A że tak wydam sobie też. Ja myślę, że też by dla nieruchomości wydał, że kupiłby na pewno jakieś fajne mieszkanie czy dom. Kupiłby samochód. A chociaż Maciek nie lubi tak się afiszować. Ja myślę, że inwestycja jakaś też. A coś z kategorii przyjemności obydwoje? Na jakie przyjemności? Wycieczki, wakacje, wycieczki różne. Po prostu, żeby się nie martwić, żeby jeździć. Ale gdzie? Jakie marzenie? Dokąd Maciek? Dokąd Paulina? Myślę, że w Seszele to byśmy się zgodzili w tej sprawie. Myślę, że byśmy się na Australii zgodzili, Japonię byśmy się zgodzili. Tu nas nie zagnie. Z tej sprawy to kolejny obszar, w którym lubicie. Bo ja to pomyślałem pierwsze, to Peru.
Peru, Machu Picchu. Bo to są takie miejsca, w których bardzo mało osób jakby dojeżdża. Ten milion euro może dałby jakąś możliwość, żeby się przepchnąć w kolejce lub załatwić sobie jakiś wygodniejszy dojazd. Wiecie, żeby to doszło do skutku, bo tak na co dzień, z tego co słyszałem, to jest sporo i problematycznych. Można by kogoś opłacić, żeby jakby to zorganizował na przykład i tak dalej. Bo są takie miejsca wyjątkowe na świecie, w których człowiek... No my Australię mamy na pewno w top naszych five, to Australia, jest Japonia. Czyli lubisz pająki? A, uwielbiam pająki. W Dominikanie spotkałam taką tarantulę i jak widzę w domu takiego małego pajączka, to jest krzyk, że sąsiedzi trzy piętra niżej, trzy piętra na dole słyszą mnie i Maciek biegnie, żeby tego biednego pajączka wypuścić, a nagle w Dominikanie taka tarantula i kto filmuje ją?
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak być ze sobą ponad 30 lat? Jak przez długie lata tworzyć udany i dobry związek? Czy przez tyle lat razem da się być szczęśliwym? Z jakimi problemami borykają się pary z długoletnim stażem? Jak brzmi ABC związku według Piotra Mosaka, terapeuty par, który jest ze swoją żoną już ponad 30 lat. Co to znaczy lubić swoje towarzystwo? Jak przy tak wielu zmianach, które wydarzają się w naszym życiu nie zapomnieć o partnerze/związku? Jak mieć pewność że wszystko jest ok? Po czym poznać, że nie ma już miłości? Kiedy się rozstać? Co to jest nuda w związku i jak z nią walczyć? Co to znaczy, że kompromisy w związku niszczą związki? Co zatem robić w sytuacjach, kiedy mamy różnice zdań? Co to znaczy, że w związku mamy problem z asertywnością? Dlaczego w związkach z długim stażem jesteśmy mniej zazdrośni? Poznaj sekret długiego związku. Zapraszamy na rozmowę z Piotrem Mosakiem.