Spowiedź trenera Michniewicza: Premier przeprosił mnie za aferę z premiami
Czesław Michniewicz w ekskluzywnym wywiadzie z Grzegorzem Krychowiakiem opowiada o kulisach afery z premiami po mistrzostwach w Katarze. Szczerze opowiada o swoich relacjach z dziennikarzami i czy to oni zniszczyli jego karierę w polskiej reprezentacji. Takiej rozmowy z byłym selekcjonerem nie przeprowadził jeszcze nikt! I drugiej okazji na poznanie go na pewno nie będzie.
Oni wszyscy grali przeciwko nam. My żeśmy przegrali u siebie w Katowicach, w Zabrzu 1-0. I jechaliśmy tam na pożarcie, a my po 25 minutach 3-0 prowadziliśmy tam. I to było fantastyczne. I jeszcze przypomnę mi, to ci opowiem jedną rzecz, rozmowę Bońka Zbyszka, prezesa wtedy, ze mną na temat innego zawodnika. O to cię słuchałem, podpowiedzi odnośnie składu. I słuchaj, ja poznałem, co to jest smak mistrzostw Europy, bo wiesz co, my graliśmy z tą Belgią, wygraliśmy z Włochami, graliśmy w Bolonii, później grali z reprezentacją pierwszą, za Jurka Brzęczka graliście tam. Na tym starym stadionie. Pamiętam, to był lipiec, było tak gorąco, Włosi mieli super szatnię z klimatyzacją, my gorąco pojechaliśmy tam na rozdech, tu później z PZPN-u fajnie się udało zobaczyć, klimatyzatory powstawiały, bo nie dało się tam siedzieć, tam 50 stopni, była normalnie sauna. I słuchaj, my wygraliśmy z Włochami, z gospodarzem, po pierwszym meczu mamy trzy punkty, Włosi przygrali z Hiszpanią i pięć minut nam zabrakło, żeby po zwycięstwie z Włochami, gdyby się utrzymał wynik Belgia-Hispania, pojechalibyśmy na Igrzyska w Tokio.
Byłem taki dumny, że pamiętałem, wiesz, miejsce, z którego wyszedłem i miejsce, w którym mam szansę być. I jesteś przed dzień konferencji, nie wiesz, co cię jeszcze czeka, ale wiesz, że za chwilę cała Polska się dowie, że to ty będziesz tym trenerem, który będzie miał szansę wprowadzić drużynę na mistrzostwa. Oczywiście to nie było takie proste, bo ja wiedziałem, że jest Rosja na wyjeździe, ty znałeś doskonale ligę rosyjską, to nie byłoby łatwe spotkanie i tak dalej, bardzo trudne. Ale o tym nie myślałem. Mówię, trudno, będzie jak będzie. Ja tu jestem w tym miejscu i nie dam się z tego miejsca wyrzucić. Zrobię wszystko, żeby ta reprezentacja awansowała. Jak trafiłem do PZPN-u, to już pracowałem 63 lata, wszyscy mówią, że ja jestem w szczepku urodzony. Taką opinię. A to ja mówię, nie w szczepku urodzony, tylko ciężko pracuję. Praca, praca, bo pojechałeś na Mistrzostwa Europy po 24 latach, zdobyłeś 6 punktów na Mistrzostwach Europy.
Zawsze to z dłuższej perspektywy inaczej widać. Tak samo, jak wspomina nauczycieli, tych, którzy bardzo dużo wymagali i nie lubiliśmy ich w podstawówce czy w średniej szkole, ale oni czegoś nauczyli. Ale dzisiaj z szacunkiem, bo ten mnie nauczył dyscypliny. Tak samo z trenerami jest, tak? I ja miałem taką satysfakcję, że jestem w tym miejscu i miałem taką jeszcze dodatkową motywację Ja wam pokażę, że ja to zrobię. Następnego dnia poszedłem, była seria wywiadów, to nie jest to, że ja chciałem, tylko po prostu, no tak jest, medialnie. A to PZPN oczekiwał, żeby po prostu zamknąć ten temat i opowiedzieć o tym? Nie, nie, nie, nie, nie. Bo ja tam widziałem, że to trener zrobił u Krzyśka Stanowskiego. Jak to zostało odebrane? Dobrze, bo Krzysiek mówił, że zamkniemy temat raz na zawsze, dam Ci tyle czasu, ile chcesz, możesz wszystko powiedzieć, będą telefony i tak dalej.
No, że czuję, że mogę zostać. Tak czułem po kościach, że mogę zostać, chociaż im dłużej to trwało, później to czułem, że raczej już nie zostanę. Że idzie to w drugą stronę. Taki kluczowy moment, wiesz, kiedy był? Jak wróciliśmy z mistrzostw i było to, nie wiem, dwa dni byliśmy w Polsce i ja zadzwoniłem do PZPN-u, że chciałbym pojechać, żeby popatrzeć na Francję, Argentynę, czyli zespoły dwa, które w Storium graliśmy, bo półfinały się zbliżają i mógłbym zobaczyć ewentualnie finały i tak dalej. I powiedzieli, że ale nie ma biletów. A ja mówię, kurde, no to, wiesz. Coś jest nie tak.
Po części ich rozumie, bo nikt nie chciał jak gdyby, wiesz, brać na siebie jakiegoś tam brzemienia, Nie chcę zaraz stygmatyzować, że taki czy siaki, że rzucił się na kasę od premiera i tak dalej. Myślę, że to jest takie, jak gdyby, warte podkreślenia. I druga rzecz jest taka, że... Ale premier zadzwonił i przeprosił? Tak. Po jakim czasie? Następnego dnia. Dzwonił tego samego dnia. Grzesiek, ja jak jechałem do PZPN-u... Aha, bo czemu? To był 22 grudzień, wiesz? A, czyli premier zadzwonił i przeprosił przez tą aferę o premię. Tak, tak. Ale wiesz co? Była taka sytuacja, że jechałem 22, wiesz dlaczego? Pamiętam, tutaj dostałem SMS, a bo to 2022 był, i jechałem samochodem, bardzo wcześnie rano wstałem, bo miałem spotkanie tutaj z zarządem PZPN-u, miała zapłać decyzja. Ja się spodziewałem innej decyzji, bo już tak to wszystko w tą stronę zmierzało, no i na końcu się okazało tak, jak się okazało.
Ale później wszystkich zdyskwalifikowali. Oni bardzo dużo ryzykowali. 1981 rok, stan wojenny, wiesz. To jest odwaga, to jest, mówię to w kontekście naszej, jak gdyby, reprezentacji. Oni powiedzieli, że nie, że oni się wstawiają za nim. To ich nie dodatkowo, że kolega z reprezentacji, to też kolega klubowy. Ponieśli konsekwencje, byli bardzo długo zawieszeni i wyglądało na to, że nie pojadą na mistrzostwa w Hiszpanii, gdzie już mieliśmy awans wywalczony na te mistrzostwa, ale w końcu pojechali. I wiesz co, jak powiedzieli, że jest ta rocznica, że dzisiaj Kulesze zwolnili, że nie przedłużyli, znaczy jego zwolnili przez tą aferę i tak jak gdyby z tyłu głowy mówię, kurde, to chyba jakiś sygnał jest, mówię, u mnie będzie podobnie. Przyjechałem do tego PZPN-u, poczekałem chwilę, spotkaliśmy się, zakomunikowali mi, że tak i tak, tam nic nie musiałem podpisywać, żadnych dokumentów. Bo kontakt mu się kończył za kilka dni. No i wszedłem do samochodu.
Dziennikarze wiem, że czekali przed PZPN-em, a ja wjechałem do garażu. Miałem tam miejsce swoje parkingowe. Wsiadłem w samochód. Przepraszam. No i pojechałem w kierunku Gdyni. I wyłączyłem, jeszcze zatankowałem sobie po drodze. Zatrzymałem się i chcę płacić za benzynę i za kawę. Przepraszam. Telefon dzwoni. I ten facet poznał mnie, stoi za tą kasą, pokazuję mu, lewy dzwoni. Ja mówię, nie, to niech pan odbierze. Ja mówię, nie no, kolejka jest, nie będziecie tutaj czekać. A ten, nie no, jak Lewandowski dzwoni, to niech pan odbierze. Nie, niech pan odbierze. Ja mówię, że napisałem lewego, że zadzwonimy się później. Wiesz co, po tym jak wyszedłem z tej stacji, wyłączyłem telefon. Cały dzień wyłączyłem telefon, nie chciałem z nikim rozmawiać, po prostu wjechałem, wyłączone radio, nie chciałem żadnych wiadomości słuchać, niczego.
Ja powiedziałem wam, chłopaki, przyjedzie premier, będziecie rozmawiać, bo ta premia na początku, jak premier usiadł przy naszym stoliku, bo Kuba Kwiatkowski, jak gdyby był odpowiedzialny za tą całą wizytę premiera, mówi, że premier chce, żebym siadł z zawodnikami najstarszymi przy stoliku i premier się do nas dosiądzie przy śniadaniu. No i usiadł z nami. My siedzieliśmy i on tam powiedział kwotę jakąś. I my poszliśmy w dwójkę, pamiętasz? Ja po kawę, ty po jakiś soczek. Tak spojrzeliśmy na siebie, a ty na mnie, trenerze, będą z tego jaja. A ja mówię, Krycha, najpierw to trzeba awansować. I tak żeśmy do tego podchodzili, nie? Ale później się to rozkręciło. PZPN wiedział o tej premii? Wiesz co, inaczej. Ja scedowałem tą całą wizytę premiera. Kamilowi powiedziałem. Kamil z Kwiatkiem przekazał to Kwiatkowi. Kuba Kwiatkowski kontaktował się z otoczeniem premiera, bo to nie jest tak, że premier przychodzi sobie tak z czapy.
To ktoś musi przyjść, jakaś ochrona i tak dalej, to wszystko posprawdzać. I on to koordynował. Ja się tym nie zajmowałem. Grzesiek, to był poniedziałek, my w środę graliśmy mecz w Chile. Ja miałem ważniejsze, główne rzeczy na głowie. Premier przyjechał rano. Odbyliśmy to spotkanie. Ja mówię do Kuby, że Kuba, powiedz, żeby przyjechał na lotnisko. On mówi, nie no, premier by chciał chwilę tak posiedzieć, bo na lotnisku to nie będzie możliwości, bo tam nie ma gdzie tak, żeby wszyscy usiedli. Pan też premier chodził od stolika do stolika i na koniec, jak już premier się z nami żegnał, takie zdjęcie było, PZPN zrobił z tego filmik i mówi, no jak będzie wszystko dobrze, to pomyślimy o premii i tak dalej dla was. I wiesz, premier chodzi tak dookoła po tych stolikach i nagle ta kwota Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak.
Zobacz, my jesteśmy na mistrzostwach świata, wychodzimy z grupy. Michał jest na mistrzostwach Europy, dwa mecze przegrane. I gdyby PZPN, tak sobie myślę, teraz żona mnie do ciebie, mówię, zobacz, z Michałem przedłużyli kontakt po dwóch porażkach, gdzie wiadomo, że było, że odpadamy. Ale chcieli z nim pracować, to jest dobre. Chcieli z trenerem pracować, dajemy sygnał. Gdyby odwrócić sytuację, że my po wyjściu z grupy, bo wtedy mówili, o Michniewicz już przedłużył kontakt, bo wyszedł z grupy, a ja zaraz ci o kontrakcie opowiem. A nic takiego nie było, bo po prostu takich zapisów nie było i nikt mi tego nie proponował. Grzesiek, kontakt był mój, cała Polska o moim kontrakcie mówiła. A ja tego kontraktu fizycznie nie miałem. Jak podpisałem z PZPN kontrakt, wrzuciłem go gdzieś do jakiejś książki, bo prawnicy wykonsultowali, ja nie miałem wersji mailowej, tylko miałem to drukowaną. Podpisałem kontrakt, wrzuciłem do jakiejś książki i słuchaj, nie mogę tego kontraktu znaleźć.
Bo ja pracowałem z dwiema młodzieżówkami, ja tych wszystkich zawodników znałem. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Spowiedź trenera Michniewicz, Grzegorz Krychowiak. Dużo rzeczy przemawiało na moją korzyść, no ale pewno też były takie, które zdecydowały, że tym trenerem nie jestem. Myślę przede wszystkim to, że gdzieś tam w pewnym momencie dla PZPN-u już byłem balastem, bo ciągle atak, atak, atak i myślę, że ktoś pomyślał sobie, ja tak myślę, to jest moje rozumowanie, że jak mi nie będzie, to może te ataki się trochę na PZPN zmniejszą. Niewiele to dało, bo tam cały czas jest atak. Ale uważa trener, że polski selekcjoner nie jest przygotowany na taki poziom krytyki, dlatego że ostatnio selekcjonerzy odchodzą nie z powodu wyników, tylko z powodu rzeczy spoza piłki.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.