Mentionsy Mentionsy
W stylu Krychowiaka
W stylu Krychowiaka

Jan Błachowicz: Lubię metaliczny posmak krwi. Muszę być trochę psychopatą

19.01.2026 ·1 godz 21 min

Jaka jest różnica między walką uliczną, KSW i UFC? Czy zawodnik MMA musi być psychopatą? I czy Jan Błachowicz po prostu kocha się bić? W szczerej i bezkompromisowej rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnia, jaki był największy horror w jego karierze oraz dlaczego nienawidzi dietetyków. Zdradza też swoją wrażliwą stronę - Stresowałem się podczas oświadczyn - ujawnia. Takiego Jana Błachowicza jeszcze nie poznaliście!

Tak. No nie, przepraszam, w Nowym Jorku. Oooo. Ja wiedziałem, że Nowy Jork to był zawsze jej marzenie, żeby pojechać, zobaczyć. No ja spełniłem jej to marzenie i stwierdziłem, że tam będzie najlepsza opcja, żeby się oświadczyć. Które, w którym miejscu? Wiesz, na tym, Empire. Empire, ta u góry? Na samej górze, tak. Tak? Ale byłem obstrany. Ale opowiedz mi o tym, słuchaj. Jakby byliśmy tam z przyjaciółmi, oni już wiedzieli, nie? Tylko Dorota nie wiedziała. Ja nic nie gadałem cały dzień. A była kamera tam z... Jest nagrany, ale ja się wstydzę to oglądać w ogóle. Ja się czułem jak w podstawówce trzeciej klasie. Ale to jest słodkie. Zjeżdżamy na tą górę, ona nie wiedziała co się dzieje, bo ja nic nie gadam, ci siedzą tak cicho wszyscy, ci mają sekret, a wiedzą. Koleżanka już z telefonem odpalonym, żeby wszystko nagrywać. Nie wiedziała o co chodzi, ja byłem tak obstrany. No wjechaliśmy na tą górę, ja szczerze to nie pamiętam za bardzo.

Wiesz co, nie. Chyba to, że to Vegas takie od zawsze jest jakieś bliskie nam, no nie? Dużo rzeczy się tam wydarzyło, dużo... Tam walczyłeś wielokrotnie? Bardzo dużo, no. Chyba najwięcej, jeśli chodzi o taką zagraniczną karierę. Jakby Vegas to jest chyba miejsce, w którym byłem najwięcej razy... Gdzieś za granicą. Tak? Ja się tam czuję jak w domu można powiedzieć. Wiem gdzie sobie iść do sklepu, wiem gdzie kupić sobie żarcie, do jakiej knajpy jechać i tak dalej. Ja słyszałem, że ty byłeś aktorem. Ja byłem. Mam nadzieję, że będę. Jeszcze. A jak się czujesz w tej roli? Wiesz, ja też grałem w jakimś filmie. Czułeś tą presję, co? Była presja, ale też była chęć sprawdzenia się, bo zawsze to było moje marzenie gdzieś, żeby sobie zagrać, zobaczyć jak to jest. I też nabrałem na przykład dużo większego szacunku do tego zawodu, bo ja myślałem, że to jest taki, wiesz... Ale co było dla ciebie trudnością?

No właśnie i ten wzrok trochę taki podchodzący pod Davida Beckhama. Jak się czułeś w tej roli? Wiesz, ja już nie pamiętam, kiedy to zdjęcie było robione. Ale dobry garnitur zawsze można ubrać. Czasami lubię się w tym. Ale patrząc po tobie, to było trochę więcej włosów, albo taki fryzjer był. No ale wiesz, wygląda dobrze, co? Tutaj bordowa marynarka. Słuchaj, no to mamy biznes. Tak? Wchodzisz w to? Tak, wchodzimy. Czyli jeżeli potrzeba będzie modela, wchodzisz w to? Dogadamy się. A powiedz mi, ta bordowa marynarka, ona tu się zapięła? Chyba nie. Nie? Chyba nie, ona miała być tak, wiesz? Ona tak miała być? A to widzę, że na rozderowaniu, popatrz jak Bebson wystaje. No nie, ale to mogą być... To było po walce na pewno. To było po walce, tak?

Może było coś nie tak na treningach. Może coś nie było nie tak w domu. A to jaka twoja była najtrudniejsza porażka? Najtrudniejsza to jak straciłem pas. Ile czasu potrzebowałeś, żeby... Do dzisiaj. Dzisiaj? Do dzisiaj nie potrafię się pogodzić. Jakby ja mogę przegrać, ale w sposób jaki przegrałem, można powiedzieć, że oddałem pas mistrzowski za darmo i to mnie bardzo boli, no nie, że... Ale twoje winy, w sensie czy... No tak, no z mojej winy po prostu. Ta walka, ja się nie lubię też usprawiedliwiać i tak dalej. Na analizę przyszedł czas. Powinienem do tej walki nie wychodzić w tym terminie, po prostu. To nie był czas na walkę, na żadną, z nikim w tamtym czasie. A padło na obronę pasa... A czemu? Bo się czułem fatalnie, najnormalniej w świecie. Ja wiedziałem, że tą walkę, wiesz, ja liczyłem na farta, na tak zwanego lucky puncha, że się uda po prostu, nie?

To potem musiał wiesz, chyba wyskoczyć z hajsu. Musiał wyciągnąć podfel. A powiedz mi, co czuje zawodnik, który wchodzi do klatki? Ja czuję radość i emocje, że w końcu... Radość? Radość, no jakby... To gadaliśmy, nie wiem czy już gadaliśmy. Ty grając w piłkę czułeś, nie wiem, kurde, muszę znowu zagrać mecz. Ja pierdzielę. No nie, idę sobie pograć w piłkę, wiesz. Ja mam to samo, no idę sobie się pobić. Ale my to lubimy. Zawodnicy sportowalki to lubią. Musisz być trochę tym psychopatą, który lubi dostać, lubi oddać, lubisz poczuć ten... Takie sadomasochistyczne troszeczkę, ale taka jest prawda. Lubisz poczuć ten metaliczny posmak krwi w ustach, wiesz. Ale to powiedz mi, to ty tak sobie idziesz od czasu do czasu i mówisz tak sobie, kurcze... W mordę bym dostał. Kto chce w mordę mi dać?

Teraz musisz dobrać do ciebie, które ci są najbardziej potrzebne, które ci pasują, nie? Ale nadal współpracujesz z psychologami, czy...? Nie, aktualnie nie. Wiesz co, ja zawsze mam taki problem z... Znaczy, problem, nie problem, że właśnie z psychologami, to trzy razy dochodziliśmy do pewnego momentu i koniec. A czy to nie jest naturalne? Chyba tak, mi się wydaje, że jest. Dochodziliśmy do ściany jakiejś tam i nie jesteśmy w stanie jej... Ale co było takim powodem takich rozwód, rozwodów? Nie wiem, że jakby już nie czułem potrzeby. Nie czułem potrzeby, nie czułem, że to coś jeszcze do mnie wniesie, no nie? Więc jakby po co to ciągnąć coś, co już jest... No to jakby gdzieś koniec, nie? A to nie było pejoratywne? Współpraca z psychologiem, bo ja na swoim... Ja wiem, że czasem, kiedy zawodnicy, przynajmniej wcześniej, teraz zupełnie inaczej to wygląda, że jak współpracowali z psychologiem... Ale nie mówisz, że u was nikt nie współpracuje?

Jakby ta walka się potoczyła? No nie, no tak... Czy może 25? No to raczej ten 30, wtedy jak miałem prawo, no to bym zjadł siebie z 25. Ale jaka była największa różnica? Doświadczenie przede wszystkim. Doświadczenie? Doświadczenie, obycie, no i zasób, wiesz, ja to złapałem, ja miałem tą czutkę, ja wszystko widziałem, wszystko czułem, wiesz, to co chciałem zrobić, to wchodziło, no nie? Ale to jest tak, że... W twojej głowie, jak w szachach, że były dwa, trzy przed, co on zrobi. No coś takiego, nie? Ja potrafiłem się podłożyć, żeby... Tak jak w szachach, zawiasz tankę, żeby później zbić króla. Ja też tak potrafiłem zrobić, no nie? Ale jest taktyka... Znaczy, oprócz analizy przeciwnika, jest taktyka, jak... Są różni zawodnicy. Są tacy zawodnicy, znam, którzy po prostu idą... Że wchodzą z grzęta? Nie ma żadnej taktyki, po prostu walczy. Są tacy, którzy mają plan A, B i C, no nie?

Jeszcze bardziej się dojechać, chociaż i tak się trenowałem bardzo, a tak sobie wymyśliłem. No i zmieniłem klub, wszystko zmieniłem i to było po prostu... Próbowano ze mnie zrobić zawodnika totalnie innego niż byłem, no nie? I jakby te rzeczy, które miałem dobre, zatraciłem. I stałem się średnim we wszystkim. Ale się obudziłem dość szybko i jakby wróciłem na to, co robiłem wcześniej i się troszeczkę odbiłem, ale potem znowu padł taki, ja to mówię, klątwa dietetyka, no nie? Że tak sobie chciałem wkręcić zdrowe żarcie i... Że to nie szło. I ja myślę, że jestem chory w pewnym momencie, nie? Że ja mam jakiegoś hifa, racha, że ja zaraz umrę, no nie? Tak fatalnie się nigdy nie czułem. Aż pamiętam dzisiaj pozdrawiam trenera, już też razem nie współpracujemy, ale się znamy. Mamy Piotra Jeleniewskiego. On mówi, ty, coś jest nie tak, ja cię nie wypuszczę do tej walki, bo ci się krzywda stanie, no nie?

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.