Podcast „Emigranci”, s. 3, odc. 1: Brazylia. Gość: Arkadius
Emigracja Arka Weremczuka trwa już 18 lat. Do Polski przyjeżdża raz w roku i przy okazji tegorocznego pobytu udało nam się porozmawiać o tym, jak wygląda życie w Brazylii. Jak znalazł ukojenie w kraju, który powszechnie uznawany jest za tak niebezpieczny? Czy karnawał w Rio to ten prawdziwy karnawał? Jak wygląda życie w Amazonii, a jak wyprawa Amazonką? Jak bardzo Brazylijczycy przypominają Polaków? I najważniejsze: jak Brazylia zmieniła się przez ostatnie 18 lat oraz jak Brazylia zmieniła Arka?Podcastu „Emigranci” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Nie, nie, właśnie unikam turystycznych miejsc. Które są dla ciebie ważne, które zrobiły na tobie wrażenie? Ja tylko w ubiegłym roku byłem trzy razy w Amazonii. Chciałam poruszyć, to jest kolejny temat. Ale ja uciekam do Amazonii do takich miejsc, do których nikt nie dociera w ogóle. Są takie stany, o których nikt w życiu nigdy nie słyszał i żaden Brazylijczyk tam nie był. Nie turystyczne, nie ma nawet infrastruktury turystycznej, ale to są miejsca, do których tak naprawdę bardzo długo, dużo czasu zajmuje, żeby dojechać. Podam Ci dla przykładu takie miejsce, w którym byłem przy granicy Peru w ubiegłym roku. Dojechanie tam zajęło 36 godzin. No musiałem na początku polecieć do stolicy tego stanu.
Później wziąć samochód przez kolejne 10 godzin do innego miasta. I później... Nie, przepraszam, poleciałem do... Tak, wziąłem samolot do kolejnego miasta, to było jakieś 10 godzin. I później z tamtego małego miasta jeszcze jechałem samochodem przez 40 minut do ostatniej jezdni, która istnieje w tamtej części Amazonii. I stamtąd Już łódką taką pyr-pyr-pyr-pyr, łódką takich jak jest tysiące, miliony w Brazylii, przez kolejne 10 godzin, żeby dojechać do takiego pensjonatu. To były takie chaty tak naprawdę i tam nie było nic, tylko natura i ludzie, którzy prowadzili ten pensjonat. A skąd się dowiedziałeś o tym miejscu?
No to przez przypadek. Wyskoczyło nam, bo już pojechałem tam z przyjaciółmi i były ogromne pożary w tym stanie, gdzie byliśmy, gdzie wylądowaliśmy i był smog ogromny. No i zaczęliśmy, ja mówię tak, my nie możemy tu zostać, bo nawet ciężko jest oddychać. No i wyskoczyło nam, jak otworzyliśmy tam mapę, wyskoczyło nam to miejsce jako sugestia, tylko to było bardzo, bardzo daleko. No i też to jest takie ryzyko, no bo tak, jedziesz 10 godzin łódeczką, Tam nie ma nic, nie ma żadnej cywilizacji, żadnego szpitala. Jakby ci na przykład wąż ukąsił, to koniec, bo nie dostaniesz tego antydotum na czas, bo to musisz dostać maksimum 4 godziny, a tam jest bardzo dużo węży, bo to jest Amazonia, to jest po prostu dżungla. I to było najpiękniejsze miejsce, w którym byłem w moim życiu.
Wtedy się czuję tak naprawdę na 100% w moim takim Ekilibrium mojego ciała, które jest połączone z naturą. A już w mieście się tak nie czuję. A Amazonka, rzeka? Płynąłeś? Tak, kilka razy. Masz doświadczenie? Tak, kilka razy. I? No to jest piękne miejsce, tylko też to jest taka ogromna rzeka, jest dużo różnych miejsc, gdzie możesz być i to jest właśnie takie połączenie Rio Negro, to jest takie duże, duża rzeka łączy się z Amazonią, to one mają dwa inne kolory, bo mają jakby inne temperatury wody. Jedna jest taka bardziej brązowa, a druga jest taka ciemna. Nie wiem, czy słyszałaś o tym, że one się łączą, ale jakby nie łączą się w całość, tylko po prostu płynie z jednej strony jeden kolor, z drugiej strony drugi kolor i to jest niesamowite.
Blisko Manaus one się łączą. A to podejrzewam w twoim przypadku nie były wyprawy przez Amazonkę, które były zorganizowanymi turystycznymi przejazdami, tylko rozumiem, że w jakiś prywatny sposób, czy nie? Tak, zazwyczaj prywatnie właśnie latam. No po raz pierwszy raz jak pojechałem, to tak, to było jakieś 10 lat temu. Po raz pierwszy, żeby zobaczyć co jest grane, co i jak. I to był taki typowo turystyczny, tak? Tak, to był taki mały statek, na którym jest powiedzmy, nie wiem, 50-60 osób. No i tam masz całe jedzenie zorganizowane, ale zatrzymuje się w punktach i małymi łódeczkami płyniesz i odwiedzasz na przykład lokalne wioski i lokalnych ludzi. I lokalną naturę. To jest miejsce bardzo mocno, silnie nieskażone tą cywilizacją.
Kiedyś podobno Amazonka w ogóle płynęła w drugą stronę. Ale na przestrzeni lat to się zmieniło. Tak, ale to jakieś stare dzieje. Być może tak. Dotarłam nawet do takich informacji. A takie twoje miejsce numer jeden. Numer jeden, numer jeden w Brazylii. Prawdopodobnie Serras Gerais do Tocantins. To jest taki park narodowy, który jest na zachód od mojego miasta i tam się jedzie 15 godzin. To jest inny stan. Ja mieszkam w stanie Bahia, a to jest w stanie Tocantins. I uwielbiam ten stan, dlatego że To jest stan, który ma wielkości prawie całej Polski, czyli jest duży terytorialnie, a ma mieszkańców tylko 1,4 miliona. Czyli są takie miejsca, że możesz sobie jechać, jechać, jechać, jechać nie wiem ile godzin i nie zobaczysz ani jednego domu, tylko naturę.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Emigracja Arka Weremczuka trwa już 18 lat. Do Polski przyjeżdża raz w roku i przy okazji tegorocznego pobytu udało nam się porozmawiać o tym, jak wygląda życie w Brazylii. Jak znalazł ukojenie w kraju, który powszechnie uznawany jest za tak niebezpieczny? Czy karnawał w Rio to ten prawdziwy karnawał? Jak wygląda życie w Amazonii, a jak wyprawa Amazonką? Jak bardzo Brazylijczycy przypominają Polaków? I najważniejsze: jak Brazylia zmieniła się przez ostatnie 18 lat oraz jak Brazylia zmieniła Arka?
Podcastu „Emigranci” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.