Update Technologiczny. Język robotów
W jakim języku działa sztuczna inteligencja? Teoretycznie w każdym, którego ją nauczymy. Czy jednak w swoich wewnętrznych procesach algorytmy nadal używają języka polskiego, angielskiego albo chińskiego? Okazuje się, że ludzka mowa bywa dla nich po prostu za wolna. W świecie procesorów maszyny wypracowały własny język – efektywniejszy i pozbawiony naszych biologicznych ograniczeń. I o tym opowiada w Updacie Technologicznym Kamil Jasek.
Skoro maszyny nie mają płuc, nie muszą łapać oddechu, a ich struny głosowe to cyfrowe przetworniki, zmuszanie ich do mówienia po angielsku czy po polsku byłoby dla nich technologiczną katorgą. To tak, jakbyśmy przesyłali dane superszybkim światłowodem za pomocą kodu Morse'a i latarki. Zresztą, żeby to zrozumieć, wcale nie musimy wybiegać w przyszłość o dwa stulecia. Wystarczy cofnąć się do roku 2025. Dobrym przykładem jest niezależny projekt Gibberling, który powstał podczas jednego z hackathonów programistycznych. Jego twórcy postanowili rozwiązać konkretny problem. Jak sprawić, by dwa boty głosowe AI komunikując się dźwiękiem nie marnowały czasu na uciążliwą zamianę mowy na tekst i tekstu na mowę.
Nauczyli system tłumaczyć z angielskiego na koreański i odwrotnie. Oraz z angielskiego na japoński. Algorytmowi jednak nigdy nie pokazano żadnego bezpośredniego tłumaczenia między koreańskim a japońskim. Mimo tego, gdy system został o to poproszony, zrobił to bezbłędnie. Sieć neuronowa nie tłumaczyła słowa po słowie. Nie potrzebowała też angielskiego jako pomostu. Zamiast tego stworzyła własny, ukryty język pojęciowy. Wizualnie można to sobie wyobrazić jako gigantyczną, wielowymiarową mapę. Słowa ge, dog i inu oznaczające psa w tych trzech językach nie były dla AI po prostu napisami. Były jednym punktem o tym samym znaczeniu na geometrycznej mapie pojęć. Słowa stały się współrzędnymi, czystym kodem, który algorytm potrafi dopasować do struktury dowolnego języka.
Podobnych historii znamy zresztą więcej. W 2017 roku naukowcy z Facebook AI Research uruchomili dwa boty nazwane Alice i Bob. Ich zadaniem było negocjowanie między sobą podziału różnych przedmiotów. Piłek, książek i kapeluszy. Każdy bot miał inne preferencje, np. bardziej cenił sobie książki niż piłki. Oba chciały jednak uzyskać jak najlepszy wynik. Poprawność językowa nie miała dla nich znaczenia, a naukowcy nie doprecyzowali w kodzie, że boty muszą trzymać się sztywnych zasad angielskiej gramatyki. Algorytmy szybko odkryły więc, że mogą osiągnąć cel znacznie szybciej używając skrótów i powtórzeń. Zamiast budować eleganckie, uprzejme zdania, zaczęły produkować wypowiedzi, które w tłumaczeniu na polski brzmiały mniej więcej tak.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.