Mentionsy Mentionsy
Tutorial
Tutorial

John Carpenter’s Toxic Commando

21.03.2026 ·24 min 31 s

John Carpenter’s Toxic Commando Gra dostępna na: PlayStation 5, Xbox Series X/S, Microsoft Windows.

Sobota minęła godzina 16, startuje kolejny Tutorial na antenie Radia Campus. Dzień dobry. Dzień dobry. Jest pan Kuba. Jest pan Kamil. Jesteśmy. Dziś będzie nieco filmowo. Ja się przygotowałem, że będzie długo. Ale czy będzie długo, to ja nie wiem szczerze mówiąc. Długo i filmowo. Długo i filmowo będzie. Czy mówię ci coś imię i nazwisko John Carpenter? Czy Carpenter? Carpenter? Tak. Kuba będzie wpisywał teraz. Ja muszę sobie... Możesz wpisać. A, czekaj mam klawiaturę, poczekaj. Kojarzę nazwisko, ale nawet nie wiem skąd. No to może powie ci film Coś albo Mgła. O, okej, widzę, że... o, jest, tak, Halloween, Coś, tak, dobra. Coś zaświtało.

No, więc imię i nazwisko John Carpenter nie pojawia się przypadkowo, ponieważ pojawiła się gra, która nazywa się, uważaj, trzymaj się krzesła teraz, John Carpenter s Toxic Commando. Okej. Czyli Toksyczni Komandosi Johna Carpentera. I jak to jest powiązane z Johnem Carpenterem? No już ci tłumaczę. Jest tak, że trzeba było panu Johnowi Carpenterowi zapłacić, żeby można było grę nazwać John Carpenter s Toxic Commando. Pan John również skomponował główny motyw do gry i to tyle. A, okej, dobra. Myślałem, że nie wiem, jest właśnie komandosem jakimś... Nie, no taki był jego wpływ, ale deweloperzy nie ukrywają i nie ukrywali od początku, że głównymi inspiracjami stojącymi za grą są właśnie filmy Johna Carpentera, takie jak Coś, Mgła oraz Wielka Draka w chińskiej dzielnicy.

To wszystkim fanom horroru... Coś mówi, czyli z jednej strony połączenie horroru, a z drugiej strony całkiem spora dawka elementów science fiction połączonych też z humorem takim... Takim cheesy humorem. To takie lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte. To jest taki, że coś cię tam rozbawia, to już bardziej cringe'owe niż śmieszne. Teraz mówi się, że to cringe'owe, wtedy jeszcze nie znano tej nomenklatury. No więc jakby... Na tym się wzorowano i stąd ten John Carpenter pojawił się jako motyw przewodni Toxic Commando.

No więc przechodzisz sobie film w grze o zombie. I ja muszę przyznać, że mi to na początek wystarczyło. Więc tę historię, którą poznajemy w John Canter... Nie przeczytam tego nazwiska dzisiaj bez przekrętki. Widzisz? To będzie... John Carpenter. Carpenter s Toxic Commando. To historia po prostu rozbita na kilka misji, które wykonujemy podczas... No tak naprawdę jak się zepniesz, to w kilka godzin robisz... Szybciutko. Tą grę. Tam są cutscenki, jest historia, jest jakiś taki... Szalony naukowiec, który ma swoją bazę, w której to taki hub, w którym możemy pomiędzy misjami sobie coś tam zrobić. No i czwórka bohaterów, w których teoretycznie coś sobie wybierasz, ale w sumie nie ma znaczenia, którego bohatera wybierzesz, bo oni mają wszyscy to samo.

Znaczy masz cztery klasy postaci, które możesz sobie wybrać. Te postaci mają określone umiejętności, które wykorzystujesz podczas gry. Arsenał broni jest dokładnie taki sam jak wszędzie, czyli masz tam strzelby, karabiny, karabiny maszynowe, pistolet i broń białą. To jakby zero zaskoczeń. Jest to po prostu mix tego, co w tych grach zazwyczaj działa i to również w John Carpenter s Toxic Commando działa. Nie pomyliłem się, jest pierwszy sub w dzisiejszej audycji. Może po prostu będę mówił Toxic Commando. Umówmy się, że już wiecie, jak ta gra się nazywa. Więc ona jakby miksuje rzeczy, które już znasz z innych gier. Nie tylko zombie tego typu, ale w ogóle takich gier z jednej strony, w których pojawiają się fale przeciwników, a z drugiej strony masz jakiegoś bohatera i zdobywasz jakieś poziomy.

Bo ja naprawdę chciałbym zobaczyć drugi etap John Carpenter s Toxic Commando, wyjścia poza fabułę i dodania do tego real end game'u. A okej, czyli na razie to jest taka po prostu gra dla gry. Tak jak w kodzie, że po prostu jak najdłużej przeżyjesz i tyle. Da się to robić, da się tam fajnie bawić, ale brakuje takiego end game'a z prawdziwego zdarzenia. Czyli co zrobić jak już przejdziesz grę. No i wiesz, są opcje. No bo masz gotowca, nie? Masz grę, która działa, w którą się fajnie gra, w której jest dosyć fajna mechanika ta pojazdowo-strzelankowo-logiczno-bazowa. Aha, bo każda z tych misji, które ogrywałem kończy się takim plot twistem, że szykujesz się do obrony przed bardzo dużą falą zombie.

To połączenie jest dosyć ciekawe, ale tak jak mówię, jeszcze chciałbym zobaczyć, co będzie dalej i mam szczerą nadzieję, że ta gra trochę pożyje. Bo właśnie chciałbym dojść do tego etapu, kiedy nie zostanie ona skillowana, ale damy szansę producentom, żeby pokazali nam, Mieliśmy fajny pomysł na grę i to nie wszystko, bo mamy też pomysł co zrobić z tą grą dalej. Tego bym sobie życzył. Czy tak będzie? Nie wiem, ale się dowiem. No więc podsumowanie, panie Kuba. John Carpenter s Toxic Commando to jest ostatni raz, kiedy wymagam pełną nazwę tej gry. To drugi raz dobrze, więc już się przyzwyczaiłeś. Na godzinę audycji drugi raz dobrze, to jest sukces. Więc tak, prosta, przyjemna rozgrywka. Bez żadnego kombinowania nie znajdziecie tam tak na dobrą sprawę nic, co was może zaskoczyć poza tymi pojazdami na początku, no ale jakby w tutorialu już poznajesz mechanikę tego, jak te pojazdy się będą zachowywać i do czego będziesz ich potrzebował.

Bo tam ktoś albo nie zrobił dobrej roboty, albo zostały złe pliki wgrane, drodzy państwo, do tego polskiego tłumaczenia. Do innej gry pliki były może. Może ja zauważyłem, bo mam oko do tego też ze względu na zawód. Ale muszę wam to powiedzieć, żebyście się nie czuli zaskoczeni. Nie rozumiem jak wypuszczając grę w polskim języku mogą się zdarzać krzaki przy O i E. No jakby sorry. Nie w roku 2026. Takie rzeczy dziać się nie powinny. I tyle. To był tutorial na antenie Radia Campus. Słyszymy się w przyszłym tygodniu. John Carpenter s Toxic Commando. To jest gra Strike. Gra, o której dzisiaj rozmawialiśmy. Co będzie w przyszłym tygodniu? Nie wiem, ale się domyślam.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.