Szczury w Nowym Jorku
O tym jak śledziłam szczury w nowojorskich piwnicach, poprosiłam o klucz do zamczyska i o dwugłowych gołębiach. Lista miejsc, o których wspominam: Warsztaty: klikSzczurza wycieczka:klikSklep z dziwactwami: The Evolution store Muzeum immersyjne Mercer Labs Sklep z domkami dla lalek Tiny Doll House Sklep dla majsterkowiczów i DIY: Michaels Księgarnia: Strand Books (to ta olbrzymia) oraz Books are magic Knajpa z widokiem na drapacze chmur: Manhatta (ale to nie ta z tarasem, nie wiem jak się nazywał tamten bar)Sklep vintage Yesterday's News Antiques and Collectibles Jazzowe jam session w The Ornithology Bronx zoo bug carousel oraz Seaglass carousel Winyle: Captured Records ShopJedzenie: Three Decker Diner, Peter Pan, Mala Projects Greenpoint, Tokiodelic, Chinta Thai, Radio Bakery, Tonchin
Wieczór był zajebisty. Żałuję, że nie ma tego w Rejkiewiku. Chodziłabym co tydzień, serio. Jeśli chodzi o kreatywność jeszcze, no to atrakcja z tej samej kategorii. Pierwszego dnia zrobiłam 30 tysięcy kroków, bo bałam się jeszcze używać metra. No i uznałam, że przejście z Greenpointu spod sklepu Kiszka na Dolny Manhattan to jest wspaniały spacer, więc nadwyrężyłam sobie zespół mięśni. Names mentioned byodrowo-lędźwiowych, kochani, zgooglowałam to, co skutkowało tym, że przez kolejne trzy dni bolał mnie kurwa każdy krok. Przysięgam, to cierpienie też zapamiętam do końca życia. Nie sądziłam, że chodząc na siłownię, jakby ćwicząc w ogóle, robiąc jogę, jestem w stanie sobie tak doprowadzić do takiego stanu biodra.
Co mam powiedzieć, my friend? Ale co do knajp. Wszystko było przepyszne. Fenomenalne bajgle w malutkiej, starej piekarni Peter Pan. Przepyszne pankejki w jakimś Three Decker Diner. Wrzucę wam te nazwy w opis. Wielkości głowy one były, których się nie dało przejeść i polecam wam wziąć na wynos. Zjadłam też przepyszny makaron w Mala Project Greenpoint. Nie wiem, nie wiem, no będziecie to jeść przez dwa dni. Przepyszne to było. Pyszny ramen w Toncin, pyszny pad thai w jakimś Chinta Thai. Nie wiem, nieziemskie wypieki były w Radio Bakery. Takie coś z jabłuszkiem pięknie ułożonym. O, subosz. To było, proszę, pyszne. Czego nie zjadłam?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Lista miejsc, o których wspominam:
Warsztaty: klikSzczurza wycieczka:klikSklep z dziwactwami: The Evolution store Muzeum immersyjne Mercer Labs Sklep z domkami dla lalek Tiny Doll House Sklep dla majsterkowiczów i DIY: Michaels Księgarnia: Strand Books (to ta olbrzymia) oraz Books are magic Knajpa z widokiem na drapacze chmur: Manhatta (ale to nie ta z tarasem, nie wiem jak się nazywał tamten bar)Sklep vintage Yesterday's News Antiques and Collectibles Jazzowe jam session w The Ornithology Bronx zoo bug carousel oraz Seaglass carousel Winyle: Captured Records ShopJedzenie: Three Decker Diner, Peter Pan, Mala Projects Greenpoint, Tokiodelic, Chinta Thai, Radio Bakery, Tonchin