Dramat Rohindżów trwa
Wygnany naród Rohindżów walczy o przetrwanie. Ich domy, z których wypędzono ich dwa lata temu, nie istnieją - zrównały je z ziemią birmańskie spychacze. Rohindżowie, którzy zdecydują się powrócić do Birmy, zostaną umieszczeni w specjalnie zbudowanych przez rząd osiedlach o standardzie podobnym do bangladeskich obozów. Próbują uciec z tych obozów do innych krajów, lecz nigdzie nie są mile widziani, a morska podróż prowizorycznymi łodziami jest bardzo niebezpieczna.
Było nas około 70. Na morzu byliśmy przez trzy dni. W czasie sztormu co najmniej jedna łódź, a najprawdopodobniej wszystkie, zatonęły. Byliśmy w piątkę, znaleźliśmy duży kawałek styropianu i utrzymywaliśmy się na nim przez trzy dni. Nadaliśmy mu kształt łodzi i tak płynęliśmy w kierunku lądu. Ale informacji o śmierci być może kilkuset osób na próżno szukać na pierwszych stronach gazet w Malezji, Indonezji czy Tajlandii. Pierwsze dwa kraje, choć muzułmańskie, bronią się przed napływem rohingjów. Na jakiekolwiek informacje w obozie Kutupalong czeka 57-letnia Sokhina Khatun.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.