Mentionsy Mentionsy
Tomek w Azji
Tomek w Azji

Birma po trzęsieniu ziemi

29.03.2025 ·3 min 23 s

Już ponad 1000 ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi, które wczoraj nawiedziło Birmę.  Było to potężne trzęsienie o magnitudzie 7.7 w skali Richtera. Birma to jedno z biedniejszych państw Azji południowo-wschodniej. To kraj, w którym cały czas dochodzi do krwawych konfliktów na tle etnicznym. Prawie połowa Birmy, która od czasu przejęcia władzy przez wojskową juntę została przemianowana na Mjanmę, ogarnięta jest wojną domową. Dziś w cyklu"Tomek w Azji" Tomek Sajewicz, który był w Birmie kilka tygodni temu, opowie państwu o sytuacji w tym kraju po trzęsieniu ziemi.

Kiedy kilka tygodni temu Amy oprowadza mnie po Rangoon, ślady dawnej świetności tego miasta, różnorodności architektury, bogactwa, kultur, które ją współtworzyły, przyćmiewa niepewność jego mieszkańców o kolejny dzień. Brak perspektyw, nieustanne przerwy w dostawach prądu, wody, łączności. Rządząca Birmą, przemianowaną na Myanmar, Hunta chce, aby powrócili tu turyści. W dniu, kiedy zwiedzamy Rangoon, zaledwie 40 kilometrów dalej, mieszkańcy jednej z miejscowości walczą o życie. Trafiając w ogień krzyżowy walk wojska z rebeliantami. Ostatnie pięć lat to brutalne rządy wojskowych, pogłębiający się chaos i symbol Birmy, noblistka Aung San Suu Kyi, w więzieniu. Państwo będącej tak na skraju katastrofy humanitarnej wczoraj otrzymało kolejny cios, co najmniej równie dotkliwy co rządy wojskowej hunty.

Potężne trzęsienie ziemi. Podczas kataklizmu, którego epicentrum znajdowało się w pobliżu historycznej stolicy kraju Mandalay, w Rangoon kołysały się budynki. Byłam w domu. Akurat szłam z jednego pokoju do drugiego, kiedy zaczęła trząść się ziemia. Myślałam, że kręci mi się w głowie. Złapałam się ściany, ale kiedy usłyszałam jak pękają, jak zaczynają wibrować meble, wiedziałam, że to trzęsienie. Wszyscy zaczęli w popłochu uciekać na ulicę. Ja też. Te minuty trwały jak wieczność. Wszystko się trzęsło. Mówiłem i Rangoon ominęły poważne zniszczenia. Dramatyczna walka o życie trwa w Mandalay i stolicy kraju Naypyidaw, gdzie zawaliło się dziesiątki budynków. Buddyjskie klasztory, szpitale, mosty łączące odległe regiony kraju.

Do mediów na zachodzie przedostają się szczątkowe informacje, bo zagraniczni korespondenci czy pracownicy międzynarodowych organizacji w Birmie rządzonej przez Huntę do tej pory nie byli mile widziani. W całym kraju nie ma prądu, nawet tu w Rangoon, gdzie nie ma zniszczeń. Wiem, że brakuje wody pitnej i jedzenia, o wiele bardziej niż brakowało ich przed trzęsieniem. Woda pochodziła ze studni głębinowych, pompy działały na prąd. Teraz ludzie korzystają z resztek zapasów wody i żywności. Oczywiście najbardziej potrzeba zespołów ratowniczych. Te napływają już do Myanmar. Dziś rano do Rangoon przylecieli ratownicy z Chin. Pomoc zadeklarowały prócz Chin Indie, Korea Południowa i Tajwan. Nawet lubiący sankcje i cła amerykański prezydent zadeklarował, że w tej sytuacji Birma może liczyć na pomoc z USA.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.