Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

MICKEY 17 (2025) - recenzja Tomasza Raczka

19.03.2025 ·36 min 22 s · 5 rozdziałów

Moja ocena: 6/10

0:16 · Analiza fabuły 6

Dzisiaj opowiem Państwu o kulebiaku. Wiedzą Państwo co to jest kulebiak? Taki pieróg płaski, w ciasto zawija się mięso, ryby, grzyby, kapustę, no różne rzeczy w zależności od tego jaki kulebiak ma być. Ale w ten kulebiak, o którym dzisiaj Państwu opowiem zawinięto i grzyby, i ryby, i kapustę, i jarzyny, no po prostu wszystko co się dało. I to wszystko zawinięte w kulebiak spojrzało na siebie i się zdziwiło. Co też ten pan Bong Joon Ho, reżyser i scenarzysta tego filmu, postanowił upiec. I właściwie na tym etapie jesteśmy wszyscy my, którzy obejrzeliśmy film Mickey 17, wielką produkcję Warner Bros.

Wydawałoby się, że taka produkcja zrobiona za miliony jest już sprawdzona, to znaczy wcześniej zrobiono wywiad co się może spodobać publiczności i że to jest właściwie pewniak. Bon Joon Ho, czyli laureat Oscara za Parasyte, okrzyknięty mistrzem, bo rzeczywiście Parasyte to był taki film precyzyjnie, misternie zbudowany i misternie zrealizowany, gdzie wszystko ze wszystkim idealnie było spasowane. No po prostu wystarczyło tak dotknąć i robiło się klik, I wskakiwało na swoje miejsce. Idealna łamigłówka scenariuszowa, idealnie to wszystko było wyliczone i idealnie zrealizowane według wyliczeń.

Ktoś taki, jeśli przystępuje do filmu science fiction, no to jest po prostu idealnym kandydatem, bo w science fiction też musi wszystko kliknąć i też musi być wszystko spasowane. Ale nie wiem, czy to był pomysł samego Bong Joon-ho, czy to była sugestia wytwórni, bo wiecie państwo, ja ostatnio jestem bardzo podejrzliwy na temat tego, jaki udział w ostatecznym efekcie filmowym ma produkcja i ma wytwórnia filmową. Bo my tego wprost nie wiemy. Dostajemy ostateczny produkt, pokazuje nam się jako jego autora, reżysera, a jeżeli reżyser jest także scenarzystą, no to wiadomo, że to jest właściwie autorski film i autorsko ten człowiek odpowiada za wszystko.

No i Robert Pattinson tak się wymienia i on mówi, dobra, to ja wolę już tam, żeby mnie zabijali, ale tam przynajmniej będę mógł być od nowa wydrukowany, no i w związku z tym żyć. Życiami kolejnymi, jak to w komputerze, jak to w grze komputerowej, a tu raz mnie zabiją i koniec. No więc się na to decyduje i będzie wymienialnym i na tę planetę Nilfheim poleci i tam się wszystko zacznie. I tam się wszystko poplącze, bo nasz Bong Joon-ho, koreański reżyser, jak z samej mojej wymowy wynika, koreański i bardzo zdolny, który napisał scenariusz na podstawie książki pod tytułem zresztą MICKEY 7, nie 17, tylko 7, napisanej przez Edvarda Ashtona.

Więc on zrealizował to według swojego pomysłu na ekranizację książki. Zapytano go dlaczego jest ta różnica, że książka była Mickey 7, a film się nazywa Mickey 17. No i Bong Jo Ho odpowiedział, bo chciałem dać Mickey'emu jeszcze 10 żyć, żeby móc go 10 razy zabić. To jest właśnie taka mentalność komputerowa. Śmierć jest atrakcją. Atrakcją w dodatku dostępną i bezkrwawą. No bo właśnie po to się robi wymienialnego, czyli robi się takiego zeskanowanego człowieka, żeby można z nim robić wszystko bez obawy, że pozbawi się go życia, bo jak się pozbawi go jednego, no to on będzie miał drugie i tak w nieskończoność.

No jak to z potworami? Czasem one nam zagrażają, czasem to my bardziej im zagrażamy, ale to się okazuje dopiero w praniu, czyli w trakcie akcji. I wtedy sobie przypominamy, jakie filmy wcześniej zrobił Bong Joon-ho. Bo przecież zrobił przed Parasyte kilka innych filmów, między innymi Snowpiercer i Okia. Aaa, no to jeżeli te filmy zrobił, to nic dziwnego, że kawałki tamtych filmów odnajdujemy w Mickelu 17. No i dlatego tamto się miesza. Dlaczego człowiek zdolny Korzysta z tego, co już kiedyś zrobił i wkłada to do nowego filmu. Możemy sobie powiedzieć, bo jest taka konwencja teraz, że umieszczamy wiele elementów, odnośniki wewnętrzne, żeby uczynić taką opowieść ciekawszą.

14:07 · Psychologia reżysera 1

I z reguły to im się udaje. Coś takiego samego, mam wrażenie, zrobił Bong Jo Ho, mianowicie Włożył kilka elementów na te potwory, to niewątpliwie jest też do oki jakieś nawiązanie, bo one są urocze w sumie, ale to się za chwilę dopiero okaże. To prawdopodobnie to trochę było tak, że sięgnął w bezpieczną kieszeń. I wyjął z tej kieszeni coś, co już się sprawdziło, co jest pewniakiem. Wobec tego dosypał tego do naszego kulebiaka. W tym kulebiaku to naprawdę, proszę Państwa, wszystko się znalazło. Mam takie wrażenie, jakby naprzeciwko siebie stanęły dwie konwencje. Konwencja science fiction ze świetnym Robertem Pattinsonem i konwencja satyry politycznej groteski właśnie spod znaku Saturday Night Live z Markiem Ruffalo i Toni Collette na czele.

17:34 · Ocena filmu 1

No ale z punktu widzenia artystycznego to nie jest takie oczywiste, bo jak powiedziałem parę dobrych rzeczy się udało zrobić, jednak widać, że artysta miał w sobie takie szarpnięcia talentu. Pytanie, czy te szarpnięcia wynikały ze stanu jego talentu i ze stanu jego kreatywności, czy wynikały z wpływu innych czynników, na to niestety sobie nie odpowiemy, ale to powinniśmy zawsze brać pod uwagę i zwykle poczekać z taką ostateczną oceną do następnego filmu. który Bong Joon-ho zrobi i będziemy wtedy mogli stwierdzić, czy to jest stały spadek formy u niego, czy to było incydentalne, spowodowane czymś tam.

28:16 · Zakończenie 1

No i wydajemy książki i to jest moja baza, która daje mi wolność, daje mi poczucie wolności, daje mi pewność tego, że zawsze, w każdej chwili będę mógł mówić to, co myślę, a nie to, co ktoś myśli albo mi każe mówić, bo jeśli tego nie powiem, to mi zabierze pensję, Odbierze możliwość publikowania tego, co myślę. Ewentualnie mnie ukaże w jeszcze jakiś inny sposób. A tu jestem niezależny. Dobra, to była myśl od Zygmunta Kałużyńskiego otrzymana. No i ponieważ mam takie doświadczenia, to sobie tak myślę o tym naszym dzisiejszym reżyserze, o Bong Joon-ho. Że może on też trafił w łapy korporacji.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.