Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

Idę do kina...z Witoldem Szabłowskim | Ekran Tomasza Raczka

23.08.2026 ·58 min 56 s · 10 rozdziałów

Idę do kina...z Witoldem Szabłowskim | Ekran Tomasza Raczka

0:00 · Witold Szabłowski i jego książka 3

Ja jestem chłopakiem z Ostrowi Mazowieckiej, do którego nigdy Hollywood nie pisało. W dyktaturze łańcuch dostaw jedzenia, czyli to skąd dokładnie dyktator bierze posiłki, skąd bierze rybę, skąd bierze mięso, skąd bierze sałatę, To jest tajemnica wagi państwowej. W żaden sposób, na żadnej niwie bym się na ten PRL nie zamienił, poza życiem towarzyskim. Jestem certyfikowanym wodzirejem wesel bezalkoholowych. Siedzę, słucham, wciąż nie do końca wierzę, że to się wydarzyło, ale rzeczywiście ten mój amerykański sen się ziścił. Idę do kina. Idę do kina. Idę do kina.

I znowu jestem w Kinotece, bo zaprosiłem do kina ciekawego gościa. Witold Szabłowski. Dzień dobry. Autor książki, która właściwie tu właśnie w kinie powinna zostać omówiona. Kucharze dyktatorów, tak wygląda ta książka, nie tylko jest do czytania po polsku, ale w różnych językach, a wydanie amerykańskie, wydane kilka lat temu, zrobiło taką sensację w Stanach Zjednoczonych, a New York Times napisał taką recenzję, że zwrócili się do Ciebie producenci filmowi, żeby to sfilmować.

I oto, proszę Państwa, ta książka, Kucharze dyktatorów, to jest pierwsza polska książka reporterska, która stała się podstawą filmu w Hollywood, tak? Tak się stało i ja wciąż nie do końca, jak mówisz o tym wszystkim, to ja siedzę, słucham, wciąż nie do końca wierzę, że to się wydarzyło, ale rzeczywiście ten mój amerykański sen się ziścił. I kiedy to się stało dokładnie? Jak to było z tym New York Timesem? New York Times napisał przepiękną recenzję. Książka wyszła w najgorszym możliwym momencie, bo wyszła w covidzie, ale New York Times napisał, że gdyby Franz Kafka i Antoine Bourdin mieli dziecko, to to dziecko pisałoby takie książki. Byłbyś ty. To byłbym autor, tak, to byłbym ja. I że owocowałby to taki związek Kawki z Borden takimi książkami.

2:12 · Odwiedzanie producentów i negocjacje 3

I chcą ze mną film robić. To w ogóle nie mieściło mi się w głowie, to na szczęście szybko się otrząsnąłem, zacząłem z nimi rozmawiać. Akurat pani Jobs, rzeczywiście jej firma, która się nazywa Concordia Studio, bo w Hollywood, jak dobrze wiesz, to działa tak, że dużo ludzi, którzy mają inne biznesy, robi sobie jako taką wisienkę na torcie, jako taką firmę, która niekoniecznie musi zarabiać, ale ma dawać przyjemność, a jak coś zarabia, to też świetnie. Zakłada sobie studio producenckie w Hollywood. Na przykład pierwszy biznes, który Barack Obama, jak przestał być prezydentem, założył, to była firma producencka w Hollywood, która zresztą działa, produkuje filmy. Nawet za swój dokument dostała Oscara. Wielu ludzi, którzy są znani z czegoś innego, zakłada taką firmę producencką w Hollywoodzie, jednym idzie lepiej, drugim idzie gorzej.

No i pani Jobs była właśnie w tym gronie, tylko niestety ta propozycja od jej firmy Concordia Studio była strasznie słaba. Nie mówię tu o wymiarze finansowym, bo rozmawialiśmy o dokumentach, na dokumentach się nie zarabia milionów, ale mówię o mojej pozycji. Widzisz i właśnie jak Ciebie słucham, to sobie myślę, że Ty tutaj tak nam zarzuciłeś, że chłopak z Ostrowi Mazowieckiej, a Ty masz duszę biznesmana, ponieważ znakomicie sobie dajesz radę w takiej nieoczekiwanej sytuacji. Doskonale wiesz, co jest dla Ciebie dobre, czego chcesz i te Twoje negocjacje z kolejnymi producentami trwały parę lat, aż doprowadziłeś do czegoś takiego, co by się nawet nie przyśniło

A wiesz jak w teatrze się mówi, jak zabierają się za realizację sztuki nowej i jest pierwsze spotkanie z aktorami i reżyser przedstawia swoją koncepcję i mówi, no proszę Państwa, autor sztuki jest niestety żyjący. Więc widziałem to właściwie w każdej rozmowie z producentami, że oni by bardzo chcieli, oni nawet są mi gotów dać jakiś tam tytuł producencki, ale raczej taki z niższej półki, a ten tak zwany executive producer, Który daje największe prawa, największe możliwości i też sprawia, że jestem współwłaścicielem tego, co powstanie. Tego już tak hojnie nie przyznają. Więc bardzo szybko tak, rzeczywiście bardzo szybko, jak już okrzepłem i zobaczyłem, że tego executive'a tak bardzo wszyscy bronią, to zrozumiałem, że to jest to, o co trzeba walczyć.

9:42 · Kucharze dyktatorów - motywacja i historie 10

Druga rzecz jest taka, że w wielu krajach, myślę, że mogli obalić dyktaturę, ale te łańcuchy dostaw pozostały te same, więc ten kucharz ma naprawdę wiedzę, która z perspektywy państwa jest wiedzą potencjalnie bardzo groźną. Oni wszyscy podpisywali, no kucharz Sadama Husajna miał normalnie w umowie o pracę paragraf, że jak on zacznie gadać o tym, co wie i co widział, to zostanie powieszony. To jest punkt kontraktu o pracę. Pokazywał mi swoją umowę o pracę i tam było, że jak zacznie gadać, to go powieszą. Więc on do tego stopnia bał się mówić komukolwiek, że jego żona przez pierwsze trzy lata jego pracy nie wiedziała, gdzie on pracuje. To znaczy on chodził codziennie, gotował dla Sadama, żonie mówił, że chodzi pracować do jednego z ministerstw,

I dopiero po trzech latach szef ochrony Saddama dał mu wyraźną zgodę. Mówi, dobrze Abu Ali, no już Cię sprawdziliśmy, już wiemy, że jesteś tutaj wierny, nie gadasz. Możesz powiedzieć żonie. A czy taki kucharz może powiedzieć w pewnym momencie, sorry, jestem przebodźcowany, już dosyć tego, nie mam siły w tych warunkach pracować, odchodzę. Tego nie wiemy, bo żaden nie próbował. Myślę, że nie może. Najbliżej takiej próby był kucharz Sadama Husajna też, bo on po 20 latach pracy dla Sadama dokładnie poczuł się tak, jak powiedziałeś. To znaczy on stwierdził, że jest przebojcowany, że jego praca jest zbyt trudna, że za dużo się od niego wymaga. Możesz sobie wyobrazić, jak to było przy Sadamie. Tu wojna, tu embargo, tu kolejna wojna, tu świszczą kule, tu jedziemy na front, tu jakiś zamach stanu.

Cały czas się coś działo. On cały czas żył w stresie. I on w którymś momencie rzeczywiście chciał, jak się mówi, rzucić papierami, ale nie odważył się przy Saddamie. Nie odważył się. Saddam Hussein tworzył taką aurę takiego człowieka, który mu się nie odmawia i Abu Ali kilka razy próbował tymi papierami rzucić, ale nigdy się na to nie odważył. Ale podobno co roku dostawał samochód od szefa. Nowy, mógł sobie wybrać, dostawał cały katalog co tam Mercedes wypuścił w tym roku i mógł powiedzieć ten poproszę i ten Mercedes miesiąc później był dostarczany pod rezydencję. Więcej, dwa razy do roku przyjeżdżał krawiec z Włoch, Brał dokładne, mierzył dokładnie wszystkich ludzi, którzy pracowali w kuchni Saddama i po kilku miesiącach statkiem przypływały, no nie można było utyć od tego momentu, tak, ani schudnąć za bardzo, bo przyjeżdżał uszyty na miarę garnitur.

Cecha wspólna była taka, że to nigdy nie byli chłopcy z dobrych domów. To zawsze były jakieś takie niespokojne duchy i zawsze to byli, i to było chyba moje najciekawsze odkrycie, że to są wszystko ludzie, którzy emanują dobrą energią. Mam wrażenie, że dyktatorzy jakoś podskórnie, no jednak jako dobrzy manipulanci, ale też ludzie, którzy rozumieją, Ale chyba też muszą budzić zaufanie. No bo kucharz może otruć swojego pryncypała i zrobić przewrót w ten sposób.

Ale to od zaufania to już są służby specjalne i absolutnie każdy z tych kucharzy, to wrócę do przykładu kucharza Sadama Husajna, Abu Ali nie miał pojęcia, że jest szykowany na kucharza Sadama Husajna, a służby specjalne chodziły za nim przez dwa lata. I przez dwa lata sprawdzali absolutnie wszystkie, z kim on się spotyka, czy ma romans, czy nie ma romansu, czy w jego rodzinie są jakieś powiązania z Irańczykami, z Kurdami, z Zachodem. Sprawdzili go od każdej możliwej strony i dopiero po dwóch latach, kiedy służby już miały jego pełne portfolio, wiedziały wszystko o jego zachowaniach, to jeszcze na koniec kompletnie, niespodziewanie zaprosili go do Sadama. On nie miał pojęcia, że idzie do samego prezydenta. Postawili go przed Sadamem twarzą w twarz

I kazali mu gotować. I on musiał przed obliczem Sadama, był zestresowany niesamowicie, ale jakoś udało mu się danie przygotować i dostał pracę, o którą wcale nie prosił. Więc muszą im ufać, ale od tego, żeby ufać kucharzowi, to są służby specjalne, to służby mają go prześwietlić na 40 sposobów, natomiast sam kucharz ma być w dobrym nastroju, Żeby promieniować dobrą energią, bo dyktatorzy rozumieją, że nastrój kucharza wpływa na to, jakie potem wychodzi jedzenie spod jego rąk. Ale wiesz, co nie padło ani razu w naszej rozmowie? Nie powiedziałeś ani razu, że oni muszą dobrze gotować. No, to nie byłoby źle, gdyby dobrze gotowali. A zdarzyło się, żeby ktoś, kto nie jest zawodowym kucharzem, został kucharzem dyktatora?

No, jest bardzo ciekawa historia w książce pana, która się nazywa Erasmo Hernandez. I którego przygoda z gotowaniem, był kucharzem przez ponad 50 lat, osobistym kucharzem Fidela Castro. Jego przygoda z gotowaniem zaczęła się od tego, że był szesnastolatkiem, znudzonym szkołą, który usłyszał, że gdzieś w jakichś górach odbywa się jakaś rewolucja i wydało mu się to dużo ciekawsze od chodzenia do szkoły. Wziął więc swojego najlepszego przyjaciela, wymknęli się z domu, uciekli. Prawie się utopili w rzece, bo się przedzierali, żeby się przyłączyć do oddziału partyzantów, ale nie utopili się. Rzeczywiście następnego dnia znaleźli ich partyzanci. I historia Erasmus zaczęła się od tego, że trafił zupełnie przypadkiem do oddziału Che Guevary.

Szcze, jak zobaczył, że jakiś szesnastolatek uciekł z domu, żeby przyłączyć się do jego oddziału, zrobił go swoim ochroniarzem, więc chodził wszędzie z Szczegewarą i spędził ponad dwa lata życia z Szczegewarą jako nastolatek. Ale ponieważ Szcze był bardzo chaotyczny, a raz pochodził z domu, gdzie jednak regularnie jadało się posiłki, To zaczął gotować dla Che, ale tak naprawdę gotował nie dlatego, że się troszczył o to, czy Che zjadł, czy nie zjadł, tylko dlatego, że sam chodził głodny, ale nie mógł tego powiedzieć, że gotuje tak naprawdę sam dla siebie, tylko gotował dla Che Guevara i okazało się wtedy, że ma do tego gotowania dryg. Kiedy rewolucja zwyciężyła, Erasmo został przekazany w prezencie jako ochroniarz Fidela, no a ponieważ już pokazał te swoje umiejętności kulinarne, więc został przez otoczenie Fidela zapytany, czy nie chciałby pójść do szkoły kulinarnej, bo mu powiedzieli, że ochroniarzy to my mamy dużo,

Ale kucharzy, którym możemy ufać, to już tak dużo wcale nie mamy. No i nagle się okazało, że w tej szkole kulinarnej on się okazał jakimś objawieniem. Skończył ją z wyróżnieniem, okazał się fantastycznym kucharzem. W książce jest przepis na jego autorską Potrawę, rybę w sosie mango. To jest taki przepis, który po prostu nie można przestać tego jeść. Ale zrobiłeś według tego przepisu? Zrobiłem. Muszę od razu powiedzieć, że z tym mango, które jest na Kubie wychodzi trochę lepiej, niż z tym, które mamy w Polsce w supermarketach. Bo tam jest świeże, a to, które my mamy, to musi być jakoś konserwowane na podróż. Ale da się zrobić, ale da się zrobić. Ja zresztą z każdym z tych kucharzy gotowałem i to udało się przenieść do filmu. To znaczy to, co robi ekipa, robili dokładnie to, co ja, to znaczy szliśmy z tymi kucharzami do kuchni i oni historię swojego gotowania, swojej pracy dla dyktatorów opowiadają gotując.

Bo ty masz w ogóle w swojej biografii pracę w kuchni. Mam. Jesteś kucharzem. Biografia to takie duże słowo, ale pracowałem w Kopenhadze kiedyś, jak skończyłem studia. Pojechałem do Kopenhagi. Studia dziennikarskie notabene. Politologiczne, ale ten sam wydział, budynek obok. Jak skończyłem studia, to nagle się okazało, że nie ma tyle pracy dla humanistów i dla politologów, co mi się wydawało i co miałem nadzieję, że będzie, więc miałem taki epizod, że pojechałem do Kopenhagi troszkę popracować. Robiłem dużo zabawnych rzeczy tam, natomiast taką najciekawszą, którą robiłem było gotowanie. Nauczyłem się pracy w kuchni, wiem na czym to polega, wiem jaki jest podział, kto się czym zajmuje, trochę tego liznąłem.

22:07 · Serial fabularny i serial z Turcją 7

Wiem to z perspektywy kuchni, że tam co chwila jesteś o pół kroku od tego, żeby coś się schrzaniło. Bo jeszcze jest dużo rzeczy, których się nie wie, jak się w tej kuchni nie pracuje, ale kuchnia to jest miejsce, gdzie regularnie ktoś nawala, bo ktoś zapije i nie przyjdzie do pracy. I wtedy ten biedny szef kuchni, nie dość, że ma to wszystko, O czym powiedziałem? To jeszcze pracuję za dwóch albo za trzech, bo dwóch zapiło razem albo nie przyszli, bo znaleźli lepszą pracę. I myślę, że jest to praca, ja osobiście, moja przygoda z kuchnią skończyła się w taki sposób, że szef, który mnie tam podkupił z innej restauracji, który mnie sobie szykował na takiego asystenta,

Kto wie, być może pracowałbym dzisiaj jako kucharz w Kopenhadze i byśmy nie rozmawiali, bo on mnie szykował na swojego zastępcę, potem prawdopodobnie następcę i na kogoś, kto być może po nim poprowadzi biznes. Był straszliwym cholerykiem, ale potrafił tą swoją choleryczność kontrolować. To znaczy nigdy nie krzyczał na mnie, zawsze krzyczał na kelnerki, na innych ludzi. Boże, tego nie pochwalam, no ale wtedy nie miałem wiele do gadania. Natomiast na mnie nie krzyczał nigdy, bo jak mi kiedyś powiedział, my pracujemy we dwóch na ośmiu metrach kwadratowych, powiedział, jesteś ostatnią osobą, z którą chcę mieć konflikty, ale któregoś dnia nie wytrzymał i wydał się na mnie w sposób tak straszliwy, że nie miałem wyjścia, po prostu rzuciłem fartuchem i wyszedłem.

Ale wiesz, chcę wrócić jeszcze do książki Kucharze Dyktatorów, bo mówimy cały czas w rodzaju męskim, kucharze, a zdarzają się kucharki przecież. I teraz zastanawiam się, raczej należy się domyślać, że jeżeli to jest kucharka, to może być też jakiś aspekt, nie wiem, romansowy na przykład. Czy to jest w ogóle dopuszczalne, żeby dyktator podkochiwał się w swojej kucharce? Nie wiem, czy jest dopuszczalne, ale wiem, że taką sytuację w książce opisałem. I powiem więcej, była to historia, która dla mnie była najtrudniejsza emocjonalnie do uniesienia, ponieważ była to historia pani, która miała romans i która się kochała w ludobójcy, w absolutnie najgorszej postaci

Z bardzo złych postaci, które opisuje w książce. Absolutnie najgorszą był Pol Pot, człowiek, którego rządy kosztowały życie ponad dwóch milionów ludzi. I kiedy jechałem do kucharki Pol Pota, pani, która się nazywała Yang Muen, też gotowała dla niego przez wiele, wiele lat, byłam z nim blisko, to spodziewałem się, że ona go będzie bronić, spodziewałem się, że będzie w jakiś sposób usprawiedliwiać to zrobił, spodziewałem się, że będzie próbował to umniejszać, ale nie spodziewałem się, że spotkam panią, Która ponad 20 lat po śmierci Polpota będzie o nim mówić z miłością, będzie wspominać jak ją brał za rękę, będzie wspominać jak jej patrzył głęboko w oczy, będzie wspominać jaki ma piękny uśmiech.

I to było dla mnie niesamowicie trudne. Z jednej strony uważam to za Chyba najciekawszą rozmowę z książki i chyba taką... Od niej się rozpoczyna książka. Tak, bo uważam, że książka w ogóle się trochę tak rozwija, że niektóre te przypadki gotowania dyktatorów są, nie chcę powiedzieć lajtowe, ale lżejsze. Lżej było gotować dla Wojciecha Jaruzelskiego niż dla Pol Pota, który mordował ludzi w olbrzymich ilościach. A jej przypadek jest takim skrajnym przypadkiem tego, jak bardzo można się zakochać, jak bardzo można uwierzyć, jak bardzo można zawierzyć, jak bardzo można pójść za tym, co ten dyktator ci mówi. No dobrze. I teraz ma powstać serial fabularny.

Nie wiem, czy już powstaje. I teraz czym się różni serial fabularny od filmu dokumentalnego? Co wprowadza fabuła? Czy właśnie takie wątki miłosne na przykład? Ta fabuła wprowadza to, że sobie można po prostu usiąść za biureczkiem, wypuścić fantazję na łączkę i niech tam sobie fantazja wymyśla co chce. W dokumencie wiadomo, jedziemy do człowieka, I to, co nam opowie, to na podstawie tego montażem, dźwiękiem, muzyką, ale musimy bazować na tym, co człowiek nam powiedział, a w fabule to już tam możemy sobie popłynąć. No nie możemy, tylko możesz, bo to ty jesteś współautorem scenariusza. Tak, współautorem. Tutaj mamy stworzony writer's room, w którym ja jestem tylko jednym z pioneczków, ale i tak jest to bardzo ciekawa praca, no bo jestem jednak w hollywoodzkim writer's roomie i oni dzwonią i konsultujemy, jak to ma dalej wyglądać.

W dokumencie taka praca nad scenariuszem wyglądała tak, że ponieważ film bazuje na tym, co jest w książce, więc ja napisałem zarys tego, co moim zdaniem się powinno jedno po drugim wydarzyć. Oczywiście rzeczywistość nas kilka razy zaskoczyła, bo jakżeby inaczej, ale to było dużo łatwiejsze, bo w dokumencie nie pisaliśmy dialogów, bardziej bazowaliśmy na tym, co ludzie mówią, a tutaj już wszystko, co aktorzy powiedzą, Muszą mieć napisane, więc robi nas to kilku. Ale to już jest realizowany serial, czy jeszcze jesteście na etapie scenariusza? Jesteśmy na etapie scenariusza i jest nakręconych pierwszych 10 minut pilota i producent, a tutaj akurat prawa kupiła firma aktora Cheyninga Teituma i producenci, którzy tam chodzą za tym, szukają w tej chwili pieniędzy, żeby to realizować dalej.

28:52 · Historia tatarska i polska 2

Dobrze, to teraz chciałem zapytać Cię o kolejną rzecz związaną z Tobą, która jest dla mnie zaskakująca, mianowicie Twoja miłość do Turcji. Wiem, że studiowałeś też w Stambule. Wiem, że pracowałeś dla CNN Türk, czyli tureckiej agendy CNN-u i że uwielbiasz Turcję. Dlaczego? Skąd ta miłość do Turcji? Czy masz w rodzinie może jakieś geny tureckie? Podejrzewam, że mogę mieć jakieś tatarskie. W ogóle to było dla mnie wielkie odkrycie, że byli Tatarzy, którzy mieli na nazwisko Szabłowski. Był słynny dowódca z czasów króla Sobieskiego Lechtezar Szabłowski, ale nie mam pojęcia, czy jestem z nim w jakikolwiek sposób spokrewniony. Natomiast trafiłem do Turcji mając lat dwadzieścia kilka na jakiś wyjazd studencki

I jest to tak piękny, tak fascynujący, tak nie mieszczący się w głowie kraj, że mnie pochłonął całkowicie. Stambuł, nie wiem czy byłeś, ale Stambuł... Byłem kilka razy i... Stambuł wygląda jak plan filmowy, znaczy tam jest czasami tak pięknie, chodzisz po tym mieście i nie wierzysz, że to się dzieje naprawdę, że naprawdę może być miejsce tak ładnie oświetlone, tak, tak te chmurki zawsze, zawsze jakiekolwiek by nie były, to i tak to wygląda pięknie. I często słyszysz język polski, bo Turcy, no w części handlowej to oni uczą się po polsku, żeby lepiej sprzedać, ale też Turcja ma w sobie, w swojej historii takie miłe dla Polaków przypadki, kiedy była jedynym krajem, zdaje się, który nigdy nie zaakceptował rozbiorów polskich. Ale też Roksolana, czyli żona Sulejmana Wspaniałego, czyli sułtana, który ma w Stambule meczet z najlepszym widokiem i tam przy tym meczecie jest jedno Türbesi, czyli grób Sulejmana, a tuż obok jest

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.