Od katastrofy Heweliusza, promu Jan Heweliusz, polskiego promu, który pływał na trasie świnoujście Istat. Istat to jest port szwedzki, który leży na południowo-wschodnim wybrzeżu Szwecji. Raczek, Tomasz. Nie promem Heweliusz, innymi promami.
szery Sztokholmu i m.in. przejście z Bałtyku na Morze Północne przez Sund, Kattegatska, Gerakte, Ciśniny. Czyli to nie jest dokładnie to miejsce, gdzie zatonął Heweliusz, ale to jest ta część Bałtyku, południowy Bałtyk generalnie. To jest takie dziwne morze, że w zasadzie jest nieduże, jest śródlądowe, ale jest niebezpieczne. Na tyle duże, żeby sztorm, poważny sztorm, taki huraganowy sztorm, był śmiertelnie niebezpieczny i żeby mógł zatapiać duże statki. I mający jeszcze taką krótką falę właśnie charakterystyczną dla mórz śródziemnych, która jest właśnie niebezpieczna.
W odróżnieniu od tej długiej fali oceanicznej, długiej takiej, że statek na nią, na falę wpływa i może spłynąć powoli, że tak powiem, na długiej fali, nie uderzając od razu dziobem w następną falę, Raczek, Tomasz. Stycznia 1993 roku, kiedy Heweliusz wyszedł nocą w morze, spóźniony, próbował nadrobić stracony czas i nie zważając na prognozę pogody, która była niepokojąca, aczkolwiek oni nie zdawali sobie sprawy jak bardzo niepokojąca, bo
Przyszła po niemiecku od Niemców pierwsza informacja, że idzie od strony Morza Północnego ogromny huraganowy wiatr i powoduje on bardzo poważny sztorm. Podobno, choć trudno mi w to uwierzyć, w porcie w Świnoujściu nie było nikogo, kto by znał niemiecki i kto by mógł zrozumieć to ostrzeżenie. Więc też na podstawie prognoz ogólnych, które posiadali, przekazali szefowie portu, odpowiedni człowiek, który był w kontakcie z Heweliuszem, że jest pogoda sztormowa, ale da się przeżyć.
Krótko mówiąc, tego różnego rodzaju wypadków związanych z Heweliuszem było 26 na przestrzeni 16 lat. Ten statek był, ja nie chcę powiedzieć pechowy, może i był pechowy, ale to nie tylko od tego zależy. On miał dużo różnych wad konstrukcyjnych i nie umiano sobie poradzić z tymi wadami, więc raz po raz były większe i mniejsze wpadki, aż wreszcie doszło do takiej ostatecznej wpadki, czyli przewrócenia się statku. W bardzo szybkim tempie w styczniowym morzu. Styczeń, połowa stycznia, 13 stycznia. To jest morze zimne. Ono ma 2, 3, 4 stopnie powyżej zera. Nie zamarza.
To są rzeczy, wiesz, to nie był czas Titanica. To jest inna epoka zupełnie, a mam takie wrażenie, jakby to był inny czas. I to nie są zastrzeżenia do Jana Holubka, czyli reżysera serialu Heweliusz pokazywanego w Netflixie, bo Holubek wykonał świetną robotę i on pokazał jaka była... Rzeczywistość wtedy, w 1993 roku, na polskim promie Jan Heweliusz, który w rekordowym czasie błyskawicznie zatonął 13 stycznia 1993 roku. Chciałbym powiedzieć tajemnica, ale może nie tajemnica, a okoliczności tej całej katastrofy nie były do końca wyjaśnione, bo jak wtedy wszyscy wyczuwali zresztą, też nie była to tajemnica, że ta izba morska, która jest takim rodzajem sądu morskiego,
Wie lepiej, jak mówiąc krótko. No z tym, że niekoniecznie to jest oczywiste, że on wie lepiej. Bo to jest taka pozycja, że mianują go script-doktorem. Ale ja nie mam przekonania wielu script-doktorów, że oni rzeczywiście wiedzą lepiej. Moim zdaniem często psują. Więc kiedy dowiedziałem się, że tutaj w Heweliuszu jest jeden autor scenariusza i to w dodatku Kasper Bajan, który już się sprawdził wcześniej, to uspokoiłem się. I uspokoiłem się, jak się okazuje, słusznie. Bo będę mówił teraz nieoryginalnie i nie tak, jak mi zarzucają, że Raczek to, jak robi swoje recenzje, to za wszelką cenę chce mieć zdanie inne niż wszyscy. No więc tym razem nie mam innego zdania niż wszyscy, tylko razem z tymi, którzy mówią, że to jest najlepszy polski serial od bardzo długiego czasu, zgadzam się.
I takich facetów czy facetek w polskim świecie filmowym wcale nie jest wiele. No a tym Heweliuszem, który teraz będzie takim punktem odniesienia, który będzie takim wzorcem metrasewr, jak należy robić w Polsce seriale, żeby były dobre przy naszych polskich... Częściowo o polskich pieniądzach, bo to jest jednak produkcja Netflixa, ale nie amerykańskiego Netflixa, tylko polskiego Netflixa i naprawdę jak jeszcze raz usłyszę narzekania na te wielkie firmy, które Raczek, Tomasz.
Tomasz Raczek. Nastawialiśmy, bo pamiętaliśmy albo słyszeliśmy o katastrofie Heweliusza i wiedzieliśmy, że ona jest bardzo, bardzo ciekawa i że nie wszystko zostało wyjaśnione i że było jakiś Schachermacher w tej izbie morskiej, która próbowała tak i dać werdykt. Wyrok, żeby to się opłacało polskiemu armatorowi, żeby on nie zbankrutował i żeby nas nie wypchnięto z linii Świnoujście-Istat, bo na przykład Szwedzi bardzo chętnie by te linie zajęli, co zresztą robili wcześniej, bo to jest dochodowa linia, tu jest duży ruch towarowy i nie tylko, i pasażerski.
Więc taki fajny, duży, tłusty kąsek. Jan Holubek jest teraz takim mężem opatrznościowym polskiego serialu i w związku z tym rzuciłem się na tę książkę, która właśnie się ukazała. Jan Holubek. Między światłem a cieniem. Jest to Jan Holubek w rozmowie z Cezarym Łazarewiczem. Wydawnictwo Agora wydało tę książkę i pomyślałem sobie, Super. Już przeczytałem, już obejrzałem Heweliusza, to teraz przeczytam, jakim człowiekiem jest Holubek i skąd mu się wzięło, że on się na naszych oczach stał takim fachowcem. I muszę powiedzieć, że ta książka jest, chciałem powiedzieć, świetnie napisana, ale ona jest
To jest Heweliusz, pięciozaledwie odcinkowy miniserial i raczej nie ma możliwości, żeby była jakaś kontynuacja, bo to jest opowiedziana cała historia, w całości, aż do końca. Nie samej katastrofy, no bo zabrakłoby tu trochę materiału na pięćgodzinnych odcinków, zresztą nierównych odcinków, bo są odcinki pięćdziesięciominutowe i jest odcinek prawie półtora godzinny, ten ostatni. I mnie się to podoba, jeśli te odcinki nie są, w tym się zresztą różni taki serial robiony dla streamingu, czy powiedzmy dla Netflixa, od seriali robionych dla telewizji. Te dla telewizji musiały być co do minuty, co do sekundy, te pięćdziesiąt parę, dwie minuty, tak zwana godzina komercyjna, bo trzeba było w tej godzinie potem móc zmieścić blok reklamowy.
I naprawdę te sceny ze statku, z promu Jan Heweliusz i z tej nocy 13 stycznia 93 roku, gdy on wjechał w taki pas huraganu na wysokości wyspy Rugia, to jest niemiecka wyspa najbliższa Polsce, więc to było niedaleko od wschodniego wyprzeża Rugii, ja tam kiedyś jeździłem na wakacje jeszcze w czasach NRD, Bardzo ładna wyspa, dużo bardziej cywilizowana niż Bornholm, powiedzmy, nam bardziej znany i większa od Bornholmu chyba. Więc na Rugi jest taki największy port Zasnyc i to właśnie na wysokości mniej więcej tamtej części wybrzeża miała miejsce ta katastrofa.
No więc Eleryk, ale jest jeszcze druga postać, która absolutnie mnie zachwyciła, mianowicie postać żony jednego z kierowców. Prom ma to do siebie, że taki prom samochodowy i kolejowy, jakim był Jan Heweliusz, choć w filmie nic o wagonach kolejowych nie ma, niezgodnie z prawdą zresztą, bo w rzeczywistości tam były wagony. Raczek, Tomasz.
Kobiety takiej prostej, wychowującej, borykającej się z trudnym synem, łobuzem i takim niebezpiecznie zmierzającym do jakichś ulicznych rozbijaków, nazwijmy to delikatnie. I ona nagle, w momencie kiedy on ginie, bo wszyscy pasażerowie promu Jan Heweliusz zginęli, Tylko ocalało dziewięciu członków załogi, ani jeden pasażer. Na promie handlowym nie ma takich pasażerów-pasażerów, ludzi, którzy przyszli na piechotę albo przyjechali samochodem i zostawili ten samochód. Są tylko kierowcy, kierowcy tirów czy ewentualnie pasażerowie w tirach, jak jeszcze jedna osoba siedzi z boku.
Nie mieli do tego ani przeszkolenia, ani odpowiednich narzędzi. Więc nic dobrego z tego nie wynikło, a potem kiedy się zorientowali, że krążąc wokół statku wciągają tych ludzi, którzy są na powierzchni, śruba wciąga ich pod wodę i masakruje ich ciała. No to uciekli. To po prostu uciekli stamtąd i dlatego przez dłuższy czas w ogóle się nie mówiło o statku Kempen. A potem się okazało, ale tego już Państwu nie będę mówił zbyt wiele i tak wiele odsłoniłem co prawda historycznych ustaleń i co prawda jeśli ktoś się interesował katastrofą Heweliusza to to wszystko wie, ale zostawię to jaką jeszcze rolę
Tureckie lub inne był ten słynny, jeśli idzie o Warszawę, Stadion Dziesięciolecia, na którego miejscu jest dzisiaj Stadion Narodowy, opanowany przez imigrantów różnego gatunku, przede wszystkim z krajów wspólnoty, czyli tych krajów stowarzyszonych z Rosją, gdzie oni ze wschodu przywozili mnóstwo różnych W styczniu 1993 roku, kiedy miała miejsce katastrofa Heweliusza, to ja byłem już od miesiąca redaktorem naczelnym polskiej edycji Playboya.
Nie powiem, co ona mówi i dlaczego, ale mówi... No w taki sposób, że za to naprawdę należy się nagroda. Naprawdę. To jest brawurowa scena pokazująca jakość aktorstwa i intensywność osobowości Justyny Wasilewskiej, co ja zresztą wiem od dawna. Bo śledzę jej rozwój kariery od szkoły jeszcze, od jej szkoły aktorskiej i muszę powiedzieć, że zawsze sobie wiele obiecywałem. Ona ma tendencję do bycia w drugim planie. To też jest drugoplanowa rola tutaj w Heweliuszu, ale zagrana absolutnie brawurowo, no także zapiera dech. I myślimy sobie, no to dała, ale dała popalić.
Piękna, piękna rola. Więc mamy serial, w którym jest ciekawa opowieść, pokazana różnorodnie także w tym sensie, bo wielu ludzi mówi, czy to jest prawda, czy nieprawda. Albo są takie teraz podcasty... Co nie jest prawdą w serialu Heweliusz? Gdzie się rozmijają? Rozmijają się od samego początku, bo nazwiska są pozmieniane. Bardzo często z powodów prawnych, bo chcieli producenci uniknąć potencjalnych zadrażnień, spraw sądowych itd. Wtedy się zmienia nazwy i mówi się, to jest fikcja, to nie jest prawda i to jest dobre zabezpieczenie. Więc od tego zaczynając, poprzez to, że nie wszystkie szczegóły były dokładnie pokazane tak, jak one były, bo niektóre są... wypadkował kilku scen, kilku wydarzeń, które były rozdzielone czasem, ale
Tylko, czyli prawdziwie, tylko żeby za pomocą instrumentów artystycznych, czyli fikcji pokazać prawdę. I tu ta formuła Kałużyńskiego została zrealizowana bardzo dokładnie i bardzo przekonująco. Ale to, co zrobił Kasper Bayon dobrze jeszcze w serialu Heweliusz, to to, że on wzbogacił tę opowieść o kilka planów. Mamy plan samej katastrofy, czyli spełniający taką potrzebę naszą, żeby dowiedzieć się, jak to było. Potem mamy ten taki wątek psychologiczny, co się dzieje w życiu tych rodzin czy tych żon zmarłych ludzi, którzy zginęli w katastrofie i w roli pasażerów i w roli członków załogi.
Ja na sobie sam widzę, bo to co powiedziałem Państwu o Playboyu też powoduje, że ja byłem wtedy w zupełnie innym położeniu niż powiedzmy ta pani Aneta grana przez Justynę Wasilewską, czyli żonę kierowcy, która musiała oddawać rzeczy do lombardu, żeby w ogóle przeżyć, bo byłaby środków do życia. I dlatego ten wyrok dla niej był bardzo ważny, bo wiele z tych osób, które tam były, żon zmarłych członków załogi i kierowców, liczyło na jakieś odszkodowanie po to, żeby sobie po prostu poradzić życiowo. To wszystko jest w Heweliuszu opowiedziane bardzo ciekawie, a jednocześnie ma jeszcze taką w sobie cechę, że my strasznie chcemy więcej jeszcze dowiedzieć się o tej katastrofie, kiedy kończy się serial.
Mówimy tak, no niby już dużo wiemy, ale jeszcze chcemy. Jeżeli się natykamy na podcast pod tytułem Heweliusz, jak to było naprawdę, to rzucamy się i łakniemy kolejnych informacji. Ja też byłem w tej pozycji i przez kilka dni po obejrzeniu ostatniego odcinka Heweliusza właśnie wysłuchiwałem, oglądałem różnego rodzaju doniesienia na ten temat. Jeśli mogę coś Państwu polecić to jest taki serial dokumentalny zrobiony w Polskim Radiu przez Romana Czejarka i on wydaje mi się, że jest najciekawszy i od strony dziennikarskiej i od strony faktograficznej i też od strony realizacyjnej najbardziej fachowo jest zrobiony, także polecam Państwu bardzo.
No a teraz to już chyba jest czas na to, żebym dał swoją ocenę. Najpierw będzie Misa Tybetańska. Teraz będzie ocena HEWELIUSZ, 5-odcinkowy serial o katastrofie promu Jan Heweliusz, wyprodukowany przez Netflixa w reżyserii Jana Holubka. Daje 8 na 10. Po tych wszystkich pochwałach i potwierdzam, że to bardzo dobry serial i bardzo dobra robota, jednak nie daje maksymalnej oceny, bo są powody, aby się jednak móc do czegoś przyczepić. Nie będę bardzo rozwijał tych moich powodów do przyczepienia się, każdy tam znajduje jakieś swoje, ale powiem o tym, co najbardziej mi się rzuciło w oczy, co troszeczkę jakością odstaje od reszty serialu, to jest wątek,
Na tle całej katastrofy Heweliusza dosyć to jest dziwne. I za to dwa punkty. Dlatego jest 8 na 10. A jeżeli Państwo chcą jeszcze mnie posłuchać przez chwilę, bo mam swoje doświadczenia, jak Państwo wiedzą, z wodą, ze statkami przewracającymi się w porcie, to zapraszam na część premium. Ale najpierw oczywiście będzie gążek. Trzy łyki wody z miedzianego kubka. A Państwo też mogą łykać co Państwo chcą z każdego naczynia. Dobra, żeby nie było, było pięć łyków.
I teraz w momencie, kiedy statek wykręcił i ustawił się równolegle do lądu, a więc ta fala, która przychodziła, uderzała w statek W szerokość burty, tak nigdy w czasie sztormu statek nie może być ustawiony, to ten statek tak się zakolebał i się potem przechylił o właśnie tak. I tu jest zawsze pytanie, czy on wstanie i wyrówna się, czy nie wstanie i się przewróci jak Heweliusz. A wtedy co się dzieje? Słychać potworny rumor, bo wszystkie talerze, jakieś rzeczy nieprzyczepione w kabinach i tak dalej, wszystko to spada w dół.
Może nie wpadniemy do wody, ale możemy sobie po drodze poważnie się obić, a może coś sobie złamać nawet. Sytuacja jest niewygodna, tym bardziej, że jeśli statek wróci, no to on wróci, wyrówna i w drugą stronę to będzie. Przemieszczanie się po statku wtedy prawie jest niemożliwe, bo trzeba chodzić jak małpa i się czepiać różnych występów. Statek wszedł, udało... Co wtedy musi robić statek, żeby się nie przewrócić? Jak najszybciej płynąć. Nie może zwalniać. Zapamiętajcie to Państwo, którzy nie widzieli Heweliusza, bo to też będzie ważny element w Heweliuszu, że on zwolnił. Dlaczego on zwolnił? Właśnie dlatego, że zwolnił się i przewrócił. No więc nie może zwolnić, tylko może przyspieszyć.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moja ocena: 8/10