Czy to nasz koniec?
Dzisiaj dość refleksyjna rozmowa na temat naszej przyszłości. Prawda jest taka, że aktualna sytuacja na rynku to moment dość zwrotny w obszarze, w którym się poruszamy. Google wywraca wszystko do góry nogami, zabierając tlen, trendy konsumpcji treści idą w kieruku łatwej i szybciej przyjemności, nikt czytać już nie chce, wszyscy wolą format TikTokowy. Do tego krwiożercze Google wylewa dziecko z kąpielą, serwując mało dopracowany, by nie powiedzieć niebezpieczny algorytm sztucznej inteligencji w wynikach wyszkiwania. Czy to ostatni moment, by spróbować zmienić to co robimy? Zapraszamy do naszej rozmowy.
Drodzy słuchacze, to kolejny odcinek waszego ulubionego podcastu The Grengolada, a jest z nami niezmiennie Daniel Boliński. Witajcie, cześć. Nie wiem, czy wiecie, Daniel, oprócz tego, że jest podcasterem, to teraz można powiedzieć też, że jest youtuberem. Tak, jestem youtuberem, jestem vlogerem. Vlogerem nawet. Co to znaczy? Nie wiem, wiesz, szef mi kazał. A znam? Nie. Czy znasz? Znam. Sebastian Łubik, na pewno go poznałeś, jesteście z tej samej miejscowości, więc pewnie gdzieś tam mogliście się mignąć na dzielni. A to na pewno, na pewno. Słuchajcie, dzisiaj mamy odcinek dość luźny, dlatego że chcemy wam, chcemy, chcemy o sobie przypomnieć, dlatego że mieliśmy dość długą przerwę w nagrywkach.
Mianowicie pokazujemy, z czym obcujemy, co testujemy, jak wygląda nasza praca. I to jest taki projekt, który był z nami dość długo, lata właściwie. Nawet pierwsze próby, Daniel, nie wiem czy pamiętasz, były wtedy, kiedy byliśmy w Barcelonie, nagraliśmy pierwszego vloga. Powiem ci, że ten materiał gdzieś po latach ciągle do mnie wraca. I wyobraź sobie, że nawet ostatnio ze znajomymi go oglądałem i znajomym się podobała taka forma. No to pięknie. W każdym razie pomysł jest taki, że chcemy nagrywać wideo. Raz w tygodniu przynajmniej. I zabawne jest to, że bardzo długo się przed tymi wideo obroniłem. W sensie ja jakby doceniam formę i sam oglądam dużo materiałów na YouTubie, właściwie tylko na YouTubie.
No i to chyba Daniel jest trochę znak naszych czasów, prawda? Że ta konsumpcja musi być prosta, łatwa i przyjemna. Jak to jest z Tobą, w Twoim wypadku? Wiesz co, tak jak mówisz, dokładnie tak jak mówisz, ja tylko chciałbym jeszcze to połączyć z innym tematem, bo ciągle gdzieś się spotykam, wiesz, ze znajomymi, którzy PESEL mają dosyć nisko zawieszone i oni zawsze gdzieś wspominają o tym, że a, bo młodzi, to wiesz, Tylko siedzą teraz w telefonach, tylko scrollują palcem, przewracają, a gdzie czas na towarzyskie pogawędki, gdzie czas na rozmowy, gdzie wzajemne relacje. Zasadniczo moim zdaniem to tak naprawdę dużo się nie zmieniło,
Ale to taka ponura przyszłość. Natomiast patrząc na to... Ja wiem, czy ponura? Wiesz co, to też ma gdzieś jakieś zalety. Na przykład prywatność przyjmowanych wiadomości albo dokładność... Prywatność nie jest w niczym interesie, Daniel. Zasadniczo tak, ale chodzi mi raczej o to, Jak w telefonie chcesz posłuchać, znaczy w telefonie, w autobusie jadąc muzyki, a nie wziąłeś ze sobą słuchawek, no to wyjście masz dwa, albo zrezygnować. Albo Neuralink. Tak, albo wiesz, albo puścić na głos i bawi się cały autobus, co jest najgorszym chyba wyjściem. Zależy co jest grane, wiesz.
Wiem, o czym powiesz, zaraz ci pozwolę. Przepraszam, może nie pozwolę, ale zaraz do tego dojdziemy. W każdym razie efekt jest taki, że no w dużym skrócie fajnie, pięknie, użytkownicy będą pewnie szczęśliwi, chociaż wiemy, że nie są, o czym powie pewnie zaraz Daniel, natomiast w tym samym to my jako wydawcy tracimy ruch. No i tak brutalnie mówiąc, zresztą pisałem o tym kilka artykułów na DailyWebie, tak brutalnie mówiąc, no jak wchodziła rewolucja związana z samochodami, no to wiadomo, Na początku te auta były dość wolne, ludzie na koniach podejeżdżali do tych samochodów i mówili po cholerę wam takie auto jak mój koniec trzy razy szybszy. No i wiemy gdzie skończyli jeźdźcy, gdzie skończyły konia, gdzie skończyła motoryzacja.
Natomiast prawda jest taka, że trzeba się adaptować do zmian, więc zmieniaj się albo giń. No i w zasadzie my trochę w takim momencie się znajdujemy, trochę boimy się o naszą przyszłość, no bo Umówmy się, że może o ile czas naszych mediów, takich pisanych, może nie jest tak, że jest policzony, natomiast na pewno w skali, w której funkcjonuje teraz, wydaje mi się, że jest policzony. I te zmiany, które trzeba zrobić, trzeba dywersyfikować ten ruch i starać się uniezależnić od Google'a, dlatego że u nas w naszym wypadku, podejrzewam, że w całej reszcie stawki też, 80% ruchu pochodzi od Google'a. Ale nie chcę tutaj zagadać was na śmierć. Natomiast wróćmy sobie na chwilę do tych samych algorytmów. One, Daniel, mimo wszystko pewnie będą potrzebowały jeszcze trochę czasu, żeby działały dobrze.
Oczywiście nie w dosłownym i nie w szurowskim znaczeniu tego słowa, tylko gdzieś po prostu wiesz. Elektronika nami zaczyna rządzić internet, te sprawy, ale powiem ci, że np. jak o tym powiedziałeś, to zaczyna, przychodzi mi nami znowu ta scena, gdzie ludzie są używani jak baterie i dostarczane są im tylko, wiesz, najpotrzebniejsze tam składniki, żeby mogli przeżyć. Ale tak się dzieje, Daniel, tak się dokładnie dzieje. I my jako wydawcy, znaczy twórcy treści, Tak, to jest trochę ten moment, nie? I wiesz, takim najprostszym rozwiązaniem, no dobra, no ale to róbcie wideo, nie? Taka jest zawsze pierwsza odpowiedź, no to róbcie wideo, teraz wszyscy robią wideo. Okej, to się zgadza, tylko że
Jest właśnie The Grengolada. Podcasty to jest świetna rzecz. Mamy was, naszych odbiorców, nie ma was tutaj dużo. Natomiast strasznie mnie cieszy to, że kiedy patrzę w statystyki, widzę, że ta pula osób tam systematycznie delikatnie się powiększa, więc zakładam, że do nas wracacie, co jest naprawdę bardzo fajne. I w zasadzie też chcemy pójść w tą stronę. Dzisiaj na naszej porannej odprawie, co poniedziałkowej, Padło, że co Daniel, że musimy tą naszą Grengoladę trochę bardziej rozbudować, nie? A tak, tak. Wiesz co, bo padło, padło wiele słów i wiesz co, szukałem. Padło pełno oberk. No obelg szukałem w pamięci, wiesz. Która obelga dotyczyła mnie.
I coś, co Daniel nie mógł przeżyć w zeszłym tygodniu, jak o tym rozmawialiśmy, że to będzie kosztem DailyWeba. Tak, tak, bo niestety zasoby mamy ludzkie ograniczone, więc będziemy musieli z niektórych rzeczy zrezygnować, na niektóre poświęcać mniej czasu. Mnie to prywatnie boli, bo za długo chyba spędziłem tutaj w redakcji, za dobrze mi tu było. Jak to zabrzmi. Jakbyś się żegnał w ogóle. Nie, nie, nie, nie, nie. Ja się nie żegnam. Nie, ja teraz właśnie, tylko właśnie mówię, że jak to kiepsko zabrzmi, że wychodzę właśnie ze strefy własnego komfortu. Brzmi to źle.
Ale myślę, że to wszystko chyba w dobrą stronę. Oczywiście. Zmiany są dobre, mówią mnie. Natomiast my trochę musimy, bo wydaje mi się, że jakbyśmy robili ten plan 15 artykułów na Daily Webie i robili to dalej, to zaprowadziłoby nas donikąd. Wydaje mi się, że i też jestem pełen strachu, że musimy próbować, musimy kombinować, bo My nie jesteśmy ogromną redakcją. Mamy jakiś poziom przychodów organiczny i szukamy tych klientów, żeby móc utrzymać Daniela, Gustawa, Marcina i w zasadzie my się finansujemy z miesiąca na miesiąc. To nie jest tak, że zarabiamy jakieś kokosy. No i trzeba zrobić wszystko, żeby na tej powierzchni się utrzymać. I ja myślę, że to jest dobra droga, a przynajmniej nie widzę lepszej.
I to nie tak, że Daily Web znika, absolutnie. Po prostu część czasu, który byśmy poświęcili napisaniu artykułów, będziemy poświęcać na tworzenie wideo czy też podcastów. I jestem dobrej myśli. W sensie to jest to miejsce, ten sposób, który powinien się udać, a przynajmniej będziemy go dywersyfikować, gdyby wydarzyły się jakieś złe rzeczy. No i zobaczymy. Na pewno będzie to z korzyścią dla was. Chcemy zrobić to w przemyślany sposób, więc myślę, że będzie na pewno interesująco. A ja myślę, Daniel, że nie będziemy zanudzać i zamęczać. Tak, najwyższy czas kończyć, bo zrobiło się jakoś tak smutno. Wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze, obiecujemy. Trzeba się dopasowywać. Osobom, które sobie oszczą zęby na naszą domenkę, mówimy stanowcze
Nie. Nieść. Będzie dobrze. Będzie wszystko dobrze. Słuchajcie, dziękujemy wam za ten odcinek. Zostawcie swój feedback, łapek to się tutaj nie zostawia, ale łapki możecie zostawić pod naszym vlogiem. Możecie też oglądnąć dokładnie nasz vlog. Zdecydowanie. Możecie to zrobić nawet szczerze. Drugi odcinek. Nie będziemy się obrażać. Tak swoją drogą, więc gorąco zachęcamy. Linka wrzucimy wam w opisie. No i co? Mi słyszymy się, ja myślę, Daniel, że jeszcze w tym tygodniu, no bo będziemy zakopywać z czego? Gruszek w popiele? Czy... Jak to było? Nie wiem, bo powiem ci, że ktoś, kto zakopywał gruszki w popierze, chyba nie spełnał umysłu, a chyba, że to miało jakiś konkretny cel. Nie, to nie my. To nie my. Nic nie zasypujemy, tylko odkopujemy.
To chyba będzie taki fajny... Tak, odkopujemy stare formaty, które kiedyś testowaliśmy, a teraz będziemy je po prostu uskuteczniać. Tak jest. I tym pozytywnym akcentem bardzo wam dziękujemy za ten odcinek. Rozmawiam z wami jak zwykle i niezmiennie Daniel Buliński. Do następnego. Trzymajcie się. Cześć. A także ja, Sebastian Ubik. Do usłyszenia. Cześć.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podcast z Daniel Bolińskim i Sebastianem Łubikiem o branży mediów internetowych i przyszłości vlogów.
Analiza przyszłości konsumpcji treści, wskazując na Neuralink i przyszłe technologie.
Analiza zmian w wyszukiwaniu, wskazując na Search Generative Experience i jego wpływ na branżę.
Przykłady nieporozumień sztucznej inteligencji, wskazując na potencjalne problemy z weryfikacją informacji.
Analiza problemu weryfikacji odpowiedzi AI, wskazując na rynek konkurencyjny i potencjalne zmiany w branży.
Podsumowanie i refleksja na temat przyszłości branży mediów internetowych, wskazując na potrzebę adaptacji.
Rozmowa koncentruje się na przyszłości formatów treści, w tym wideo i podcasty, oraz możliwości zastosowania sztucznej inteligencji do generowania treści.
Wspominane są zmiany w przyszłości zawodowej, konsumpcji treści i role mediów w nowym świecie, z podkreśleniem potrzeby dostosowania się do zmieniających się warunków.
Podjęto decyzję o rozwoju vlogów i podcastów, a także o zwiększeniu regularności publikacji The Grengolady.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj dość refleksyjna rozmowa na temat naszej przyszłości. Prawda jest taka, że aktualna sytuacja na rynku to moment dość zwrotny w obszarze, w którym się poruszamy.
Google wywraca wszystko do góry nogami, zabierając tlen, trendy konsumpcji treści idą w kieruku łatwej i szybciej przyjemności, nikt czytać już nie chce, wszyscy wolą format TikTokowy. Do tego krwiożercze Google wylewa dziecko z kąpielą, serwując mało dopracowany, by nie powiedzieć niebezpieczny algorytm sztucznej inteligencji w wynikach wyszkiwania.
Czy to ostatni moment, by spróbować zmienić to co robimy? Zapraszamy do naszej rozmowy.