"Dlatego odeszłam". Opowieść byłej zakonnicy
Słuchaj wszystkich odcinków "Tajemnic Kościoła" w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/tajemnicekosciolasOficjalnie w zakonach przemocy nie ma. Takie słowo po prostu nie istnieje. W rzeczywistości jednak siostry zakonne doświadczają w zgromadzeniach wszelkiej przemocy: psychicznej, ekonomicznej, a w niektórych przypadkach także fizycznej czy seksualnej. Niekiedy przemoc jest tak naturalnym elementem życia w zakonie, że nawet nie zdają sobie z niej sprawy, nie postrzegają jako przemocy. "Wydaje mi się, że każdy z zakonów w Polsce jest w jakiś sposób naznaczony przemocą" - mówi nasza rozmówczyni.Fundamentalnym źródłem problemu jest system: hierarchiczność i niedemokratyczność władzy, tajemnice, oraz to, że praktycznie nie ma się do kogo odwołać. Często też nawet nie ma za bardzo jak, bo wiele sióstr nie dysponuje telefonem, z którego mogłyby odbyć naprawdę prywatną, a tym bardziej - poufną rozmowę. Choć, na szczęście, prędzej czy później udaje się nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym.O tym wszystkim opowiada w rozmowie w kolejnym odcinku podcastu „Tajemnice Kościoła” Iza Mościcka. To była zakonnica, która dziś pomaga zakonnicom w różnych kryzysach, których doświadczają. Pomaga również w odejściu z zakonu, jeśli siostra podejmie taką decyzję.Z tego odcinka dowiesz się również z czym zostaje siostra, która odchodzi z zakonu albo którą z niego wyrzucono. Czy siostry, które opuszczają zakon mogą liczyć na emeryturę. Czy chodzą na psychoterapie. Oraz co to znaczy, że siostra decyduje się na eksklaustrację i czym się ona najczęściej kończy.Jeśli chcesz dowiedzieć się jeszcze więcej o życiu zakonnic w Polsce, wróć do pierwszego odcinka.
Słuchasz właśnie podcastu Tajemnice Kościoła. Pierwsze 4 odcinki dostępne są na platformach podcastowych. Pozostałe znajdziesz w aplikacji TOK FM. Wszystkie niezbędne linki znajdziesz w opisie tego odcinka. Przemoc w zakonach to realny problem. Każde z tych miejsc jest naznaczone w jakiś sposób przemocą. W tym systemie funkcjonuje przemoc. Przemoc fizyczna, jest to też przemoc na tyle seksualna. O niej się może mówi dużo rzadziej. Dla sióstr jest bardziej wstydliwa, żeby o tym mówić, ale niestety się dzieje. Z wielu różnych przyczyn pozostawanie w zakonie bywa dla niektórych kobiet udręką. One już naprawdę nie mają siły, że są w takiej sytuacji bardzo często podbramkowej, że albo odejdą, albo po prostu zamkną się w pokoju i z niego nie wyjdą.
Moja rozmówczyni podkreślała, że relacje w zgromadzeniu, hierarchiczny system zarządzania sprzyjają przemocy. I dlatego przemoc w zakonach ma miejsce bardzo często. W tym odcinku dalsza część tej rozmowy. Opowiemy więcej o konsekwencjach przemocy i o losie sióstr, które z jej powodu nie były w stanie już w zakonach dalej żyć. Zapraszam na kolejny odcinek podcastu Tajemnice Kościoła. Zastanawia mnie, czy jak mnie wyrzucą, to czy ja będę miała gdzie pójść? Co w ogóle z moim majątkiem, który włożyłam do zakonu? Przepad. Naprawdę? Tak, tak. Trochę się śmieję, ale to jest taki śmiech bezsilności chyba, bo rzeczywiście tak jest, że siostry w momencie, kiedy wychodzą ze zgromadzeń zakonów, nieważne czy to jest ich decyzja, czy to jest decyzja wspólnoty, czy przełożonych,
Odeszły zostają bez niczego. Nawet jeżeli są ileś lat i ponieważ chodzą w hobbitach, więc nie posiadają tak zwanych świeckich ubrań, nawet z tym jest problem, żeby mieć jakieś ubranie. Ale też bardzo często jak sobie żyjemy w takim normalnym życiu, to sobie nie zdajemy sprawy z takich rzeczy, które po prostu gromadzimy w ciągu życia, jak nie wiem, garnki, suszarkę na pranie, żelazko. Takie podstawowe dla nas rzeczy i jak się przeprowadzamy, to najczęściej po prostu je mamy i się przeprowadzamy z nimi. W momencie, kiedy siostra wychodzi, to jest nawet jeżeli była 20 lat w zgromadzeniu, czyli w założeniu 20 lat życia mogłaby takie rzeczy zgromadzić, no to ich nie ma.
Nie ma podstawowych ubrań i najczęściej nie dostaje żadnych środków finansowych. Mimo, że jest zalecenie konsulty wyższych przełożonych tutaj w Polsce, żeby siostry dostawały jakąś sumę pieniędzy równoważną dwóm najniższym krajowym. Co i tak jakby startując bez niczego nie jest dużą sumą, ale w wielu miejscach nawet tego nie dostają. Więc my też pomagając siostrom w centrum spotykamy się z tym, że one naprawdę wychodzą bez niczego, mają jakieś książki, może jakieś t-shirty, bo pod habitem się chodzi w t-shirtach, czy jakąś bluzę, swetr.
I tyle. I zostają bez też możliwości mieszkania, jeżeli na przykład nie mają rodziny, do której mogłyby się zwrócić, albo przyjaciół. Bez możliwości często powrotu do domu rodzinnego, z którego wyszły. Tak, no dosłownie zostają bez niczego. A jeżeli też właśnie pracowały na umowę o pracę, bo też jakby z tym jest różnie, ale jeżeli siostry pracowały i jakby normalna pensja była dla nich, no to ona też szła na... Konto zakonu. Więc jakby tutaj z tego też nic nie mają. Nie mogą sobie odłożyć, jakoś z tego skorzystać. Jeśli nie pracowały, to nawet jeśli są już w starszym wieku, to też nie mają co liczyć na emeryturę.
A jeśli pracowały, to chyba chociaż tyle, nie? Jeżeli chodzi o emeryturę, to tutaj w Polsce Concordat jakby to w jakiś sposób reguluje. Jest tak zwane ubezpieczenie zakonne, na którym są siostry i wtedy jakby z tego tytułu są odprowadzane za nie składki. I tu jest możliwość emerytury, ale to jest taka najniższa emerytura. Czasami ona jest niższa niż najniższa, bo tam też Concordat to reguluje, że jeżeli siostra zostaje w zgromadzeniu, to zgromadzenie to dopłaca. Ale jeżeli decyduje się na odejście, to tak nie jest. I to też jest taka sprawa, którą my w Centrum próbujemy uregulować jakoś odgórnie, bo bardzo często się z tym spotykamy, że jeżeli któraś sióstr właśnie była na tym tzw.
Dość strasznie to brzmi. Tak wręcz jak taka eksmisja na bruk, jeśli nie będę posłuszna. Chyba tak. Znaczy nie chyba. Tak jest. Tak to wygląda tak naprawdę. Więc w sumie w tym kontekście już się przestaje trochę dziwić, że te siostry tak o wszystko pytają i że nawet im nie przychodzi do głowy to palenie papierosów. Bo jednak konsekwencje tego są duże. Powiedzmy, że na razie się waham i czuję, że już dłużej tak nie wytrzymam. W sumie nie wiem, czy ja chcę zostać w tym zakonie czy nie, ale w sumie jeszcze liczę, że będę chciała.
Czy mogę wziąć coś takiego na przemyślenie? Jakiś urlop czy coś w rodzaju dziekanki na studiach, że na przykład na rok wyjdę i z możliwością powrotu jakiegoś? Tak, jest taka możliwość, jeżeli jest siostrą po ślubach wieczystych. Ona się nazywa eksklaustracja i to jest taki czasowy pobyt poza zgromadzeniem. On może trwać od roku do obecnie nawet pięciu lat. Natomiast rzeczywiście wtedy co roku trzeba ponawiać tą swoją prośbę i ta prośba kieruje się do najwyżej przełożonej w zgromadzeniu. I to jest taki czas, który kiedy zostaje się członkiem, członkinią zgromadzenia, ale można jakby żyć trochę własnym życiem, czyli jest się poza zgromadzeniem, jest się niezależnym w takich codziennych sprawach, bo pozostaje się w zależności i to już
Z twojego doświadczenia wynika, że jak często siostry już decydują się nie wracać, kiedy jakby widzą, jak wygląda ten świat na zewnątrz? 99%. Są takie sytuacje naprawdę pojedyncze, kiedy ktoś jeszcze... Ma taką nadzieję, że może wrócić i też robić jakąś zmianę w środku. Ale z naszego doświadczenia pracy w centrum, to jest tak, że nawet jeżeli ktoś się zdecydował na ten powrót, to i tak po jakimś czasie odszedł. Ten czas to na przykład jest nią dwa lata. Później jednak odchodzi. Odeszłam. Odeszłam. Odeszłam.
Tymczasem moim zdaniem jest po prostu tak, że rzeczywiście w czasie psychoterapii siostry zaczynały zdrowieć i trudno jest właśnie w tych procesach zdrowienia wracać do miejsca, które jest też chorym miejscem jakoś funkcjonującym w nieprawidłowy sposób. I rzeczywiście my to też obserwujemy w Centrum, że zgłaszają się do nas osoby, które w jakiś sposób korzystały z pomocy czy psychologicznej, czy psychoterapeutycznej i właśnie w tych procesach zaczęły zauważać nieprawidłowości i zobaczyły, że już nie są w stanie jakby dalej funkcjonować. Natomiast też z pracy z Centrum wiemy, że są takie miejsca, gdzie nawet jeżeli jest bardzo potrzebna ta pomoc psychoterapeutyczna,
Kiedy siostry deklarują tą bezpośrednią przyczynę zgłoszenia się do nas gdzie indziej, ale i tak jakby w toku pomocy, w toku rozmów wychodzi, że to doświadczenie przemocy jest też ich doświadczeniem. Moim zdaniem na ten moment, jeżeli chodzi o zakony w Polsce, to wydaje mi się, że każde z tych miejsc jest naznaczone w jakiś sposób przemocą. W tym systemie funkcjonuje przemoc. I mam taką obawę, że system zakonny zbudowany na ten moment w ten sposób, że jest to bardzo hierarchiczny system, bardzo zamknięty i nie mający żadnych takich zabezpieczeń, takiego wsparcia, kontroli, że on nie do końca ma szansę być wolny od przemocy, że w takim systemie o przemoc jest bardzo łatwo.
Mówiąc o tych kwestiach finansowych, czyli właśnie o przemocy ekonomicznej, w momencie kiedy o wszystko musimy pytać, czy możemy dostać kieszonkowe na coś, albo te pieniądze są nam wydzielane, to właśnie czy spotykasz się z takimi przypadkami, że ktoś właśnie idzie i mówi siostrze przełożonej, że potrzebuje pieniędzy, No jakieś podstawowe rzeczy typu leki, podpaski, bo przecież siostry też miesiączkują na jakieś takie rzeczy pierwszej potrzeby i nie uzyskują takiej zgody. Tak, niestety wciąż są takie sytuacje. Są miejsca, gdzie to się nie wydarza, też warto o tym powiedzieć, ale są takie sytuacje, szczególnie jeżeli chodzi o leki i z punktu widzenia centrum obserwujemy
Taki problem, jeżeli właśnie chodzi o leki psychiatryczne, jeżeli też chodzi o wizyty u ginekologa. Czasami jakby z tym siostry się zgłaszają, że jakby potrzebują jakiegoś wsparcia. Jeżeli chodzi o takie środki higieniczne codziennego użytku, to wydaje mi się, że to już jest jednak jakiś poziom złośliwości, że ktoś odmawia komuś jakby tych środków. Ale też mamy tak, że zaprzyjaźniona z nami organizacja wspiera nas takimi produktami właśnie do higieny i jeżeli siostry się do nas zgłaszają, że ich potrzebują, to też im wysyłamy takie paczuszki. Czyli to jednak nie musi być taki całkowicie odrealniony problem. Trudno się o tym mówi, bo można sobie pomyśleć, że jejku żyjemy w XXI wieku w państwie wysoko rozwiniętym.
Zgromadzenia, zakony to nie są miejsca, które są biedne. A jednak jakby pojedynczym osobom jest omawiany dostęp do środków higienicznych. Czasami też on jest w ten sposób organizowany, że samo to proszenie jakby, że właśnie, że to nie jest na takiej zasadzie, że się idzie i po prostu, nie wiem, przełożona daje kartę i można iść sobie zrobić zakupy. Tylko trzeba poprosić też o to. I teraz jakby sama ta sytuacja już jest niekomfortowa. Czasami to jest tak, że wtedy dostaje się jakąś wyliczoną kwotę tylko na ten konkretny rodzaj podpasek.
Tymczasem już nie mówię o takich różnych upodobaniach osób, ale też o różnych reakcjach alergicznych. I okazuje się, że nie, nie można kupić takiej, która będzie też zdrowa dla mnie. Bo przełożona wymyśliła sobie, że trzeba inną. Mi się samej trudno o tym mówi, bo ja cały czas nie rozumiem, z czego to wynika. Czy jakby jest tak duża potrzeba władzy? Czy władza właśnie rodzi coś takiego, żeby te siostry były posłuszne, to też w jakiś sposób ją upokarzamy? Bo to upokarzenie też jakby robi coś z naszą psychiką. Bo rozumiem śluby, Odeszłam. Odeszłam. Odeszłam.
A jednak pojedyncze siostry czegoś takiego doświadczają, czy na przykład jakiegoś bardzo słabej jakości jedzenia, czy właśnie braku możliwości jakichś takich drobnych przyjemności w stylu, no nie wiem, dobra kawa albo lody. Podobnie jest jakby z kwestią lekarzy i leków, że zresztą nawet siostry, które się do nas zgłaszają, o tym mówią, że Jedna z sióstr nie ma problemu nie tylko z lekarzem, ale gdzieś tam jeszcze jeździ na dobre wakacje, a drugiej jest odmawiane, odmawiane są finanse na podstawowe leki. To może tak być w ramach tego samego zakonu nawet?
Tak, nawet w ramach tej samej wspólnoty i domu, w którym się żyje. No i to są jakby takie kwestie, które są typowymi nadużyciami. I teraz ja sobie myślę, że tu też jest duża rola, że trochę nie ma tych środków kontroli, że nie ma się gdzie zwrócić z tym, że nie ma co z tym zrobić, no bo po prostu nie ma takich organów, które by w jakiś sposób te osoby chroniły. Jeżeli rozmawiam z siostrami, które mi zarzucają czasami, że jednostronnie pokazuję to życie i pytam się właśnie o tą jakąś drogę reakcji, no to one mówią, że zawsze można iść i zgłosić do przełożonej.
Tylko, że bardzo często to właśnie ta przełożona rozdziela te finanse w sposób tak niesprawiedliwy. Więc trudno teraz zgłaszać się z tą swoją sytuacją do przełożonej, która tak naprawdę to od niej ta sytuacja zależy. I jakby, jeśli dobrze rozumiem, nad tą przełożoną już nie ma żadnej instancji. Jeżeli jest przełożona w danej wspólnocie, no to wyższą przełożoną od niej jest najczęściej przełożona prowincjalna albo regionalna, a wyższą przełożoną od prowincjalnej jest generalna. Natomiast od generalnej już nie ma wyższej. Znaczy, to już jest dekasteria. No właśnie, czy ja bym nie mogła do Watykanu pisać, do Papieża, nie wiem, alarmować?
Bardzo jest ważne, żeby usłyszeć ten głos kobiet ze środka, ale wciąż nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ktoś to usłyszał i ktoś w tym Watykanie zaczął o tym myśleć i podejmować o tym refleksję. Mówiłyśmy o przemocy ekonomicznej. Trochę też w tym wszystkim, mam wrażenie, się cały czas przewija przemoc psychiczna, bo to jest też powiązane dość mocno. A czy przychodzą do was do centrum też zakonnice z doświadczeniem przemocy fizycznej? Tak, tak, niestety tak. Chyba mamy w centrum już osoby z doświadczeń bardzo różnej przemocy. Jest to też przemoc fizyczna, jest to też przemoc na tle seksualnym.
Bardzo dużo też od niej zależy, więc siostry będąc w tej zależności czasami nawet nie orientują się, że to czego doświadczają jest przemoc, albo próbują, czy to jest jakiś rodzaj wyparcia, czy czegoś takiego, że nawet jeżeli całe ich wnętrze woła, że to jest przemoc, to próbują sobie jakoś wytłumaczyć, że to nie jest aż tak nic złego. Między sobą raczej tego jest dużo mniej, to wtedy mam wrażenie, że to już rzeczywiście jest bardziej osobowościowe, że jest taka osoba, która z jakichś powodów Jakoś tak funkcjonuje, że to krzywdzenie kogoś innego czy ją dowartościowuje, czy jakoś jej w czymś pomaga.
Pokazując, że nawet są jakieś strony, na których można kupić takie właśnie różnego rodzaju rzeczy do umartwień i do biczowania. I też opowiadała, w jaki sposób te młode osoby są w to wprowadzane, że kiedy już dochodzi do tych aktów takiego, takich samookaleczeń tak naprawdę, To one są przekonane, że i tak trzeba, że to jest taka słuszność właśnie takich praktyk pokutnych. Mam też takie głosy, że właśnie w różnego rodzaju zgromadzeniach kontemplacyjnych, ponieważ tam niewiele rzeczy wychodzi na zewnątrz, też te praktyki pokutne się odbywają. Raczej to jest tak, że przynajmniej przełożone zdają sobie sprawę z tego, że jeżeli ktoś z zewnątrz by to zobaczył, to mógłby uznać to za coś nieprawidłowego, na przykład lekarz.
Z mojej perspektywy to jest naprawdę jakaś głęboka nieprawidłowość. Z jakim problemem najczęściej się do was zgłaszają zakonnice? Ja to tak szeroko nazywam, że to jest kwestia nadużyć władzy. Czyli właśnie tego rodzaju przemocy w tej hierarchicznej zależności, wymuszania przez przełożonych pewnych rzeczy. Łączy się to też bardzo często po prostu ze zmęczeniem, z takim wypaleniem sióstr, ale to jest bardzo duże takie zmęczenie i frustracja, że one już naprawdę nie mają siły, że są w takiej sytuacji bardzo często podbramkowej, że albo odejdą, albo po prostu zamkną się w pokoju i z niego nie wyjdą, albo też są takie sytuacje, że one same o tym mówią.
Że ten telefon do centrum jest takim ostatnim przed tym, żeby one w jakiś sposób skończyły swoje życie. Też o tym mówią. Też są takie sytuacje, kiedy takie wykorzystanie ich w pracy, w obowiązkach i to obciążenie jest tak duże, że na przykład ktoś ma jakąś operację i po tej operacji wychodzi ze szpitala i później nie ma ani jednego dnia wolnego, chociaż jakby należy mu się zwolnienie, bo na przykład w domu, w miejscu, w którym jest, mówi się, że jest dużo pracy. Mówię o tym przykładzie, żeby pokazać ten rodzaj wypalenia, że to nie jest takie zwykłe wypalenie zawodowe, czy tego, że się jest w jakimś miejscu, tylko to już jest jakaś sytuacja graniczna, że one dochodzą do jakiegoś punktu, z którego już nie widzą możliwości odwrotu i wtedy zwracają się do nas z pytaniem właśnie, co mogą zrobić dalej.
My najczęściej też działamy tak, że po prostu rozmawiamy tak, żeby je usłyszeć, razem z nimi właśnie ponazywać to, w jakiej sytuacji się znalazły. I jakby wtedy one, nazywając sobie to, bardzo często decydują się na odejście. Czasami jest tak, że zwracają się do nas właśnie w takim dużym kryzysie, takim emocjonalnym i psychicznym i mówią, że już im się przelało, że to, co się wydarzyło, czasami opisują jakieś wydarzenie ostatnie, już było Takim ostatnim gwoździem i one chcą odejść i proszą nas wtedy o poradę, jak to się robi, z czym to się wiąże, jak się odnaleźć po wyjściu i tego typu rzeczy.
Jak mówiłyśmy o ślubach wieczystych, to już ich sama nazwa jakby tak sugeruje, że to ma być na zawsze, więc czy łatwo jest opuścić zakon? Właśnie wbrew pozorom dosyć łatwo, chociaż czasami sobie myślę, że ta narracja, właśnie nawet to nazwanie ślubami wieczystymi, to są takie duże słowa. Które powodują jakieś konsekwencje w człowieku. Natomiast zwolnienie ze ślubów w tej kościelnej nomenklaturze jest dużo łatwiejsze niż tzw. stwierdzenie nieważności związku małżeńskiego, sakramentu małżeństwa. Dlatego właśnie, że śluby nie są sakramentem, więc po prostu trzeba napisać do Watykanu, do Dekasterii z prośbą o zwolnienie ze ślubów i po prostu Dekasteria z tych ślubów zwalnia.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Słuchaj wszystkich odcinków "Tajemnic Kościoła" w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/tajemnicekosciolas
Oficjalnie w zakonach przemocy nie ma. Takie słowo po prostu nie istnieje. W rzeczywistości jednak siostry zakonne doświadczają w zgromadzeniach wszelkiej przemocy: psychicznej, ekonomicznej, a w niektórych przypadkach także fizycznej czy seksualnej. Niekiedy przemoc jest tak naturalnym elementem życia w zakonie, że nawet nie zdają sobie z niej sprawy, nie postrzegają jako przemocy. "Wydaje mi się, że każdy z zakonów w Polsce jest w jakiś sposób naznaczony przemocą" - mówi nasza rozmówczyni.
Fundamentalnym źródłem problemu jest system: hierarchiczność i niedemokratyczność władzy, tajemnice, oraz to, że praktycznie nie ma się do kogo odwołać. Często też nawet nie ma za bardzo jak, bo wiele sióstr nie dysponuje telefonem, z którego mogłyby odbyć naprawdę prywatną, a tym bardziej - poufną rozmowę. Choć, na szczęście, prędzej czy później udaje się nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym.
O tym wszystkim opowiada w rozmowie w kolejnym odcinku podcastu „Tajemnice Kościoła” Iza Mościcka. To była zakonnica, która dziś pomaga zakonnicom w różnych kryzysach, których doświadczają. Pomaga również w odejściu z zakonu, jeśli siostra podejmie taką decyzję.
Z tego odcinka dowiesz się również z czym zostaje siostra, która odchodzi z zakonu albo którą z niego wyrzucono. Czy siostry, które opuszczają zakon mogą liczyć na emeryturę. Czy chodzą na psychoterapie. Oraz co to znaczy, że siostra decyduje się na eksklaustrację i czym się ona najczęściej kończy.
Jeśli chcesz dowiedzieć się jeszcze więcej o życiu zakonnic w Polsce, wróć do pierwszego odcinka.