Mentionsy Mentionsy
Tajemnice Kościoła
Tajemnice Kościoła

"Dlatego odeszłam". Opowieść byłej zakonnicy

25.02.2026 ·52 min 9 s

Słuchaj wszystkich odcinków "Tajemnic Kościoła" w aplikacji TOK FM  - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/tajemnicekosciolasOficjalnie w zakonach przemocy nie ma. Takie słowo po prostu nie istnieje. W rzeczywistości jednak siostry zakonne doświadczają w zgromadzeniach wszelkiej przemocy: psychicznej, ekonomicznej, a w niektórych przypadkach także fizycznej czy seksualnej. Niekiedy przemoc jest tak naturalnym elementem życia w zakonie, że nawet nie zdają sobie z niej sprawy, nie postrzegają jako przemocy. "Wydaje mi się, że każdy z zakonów w Polsce jest w jakiś sposób naznaczony przemocą" - mówi nasza rozmówczyni.Fundamentalnym źródłem problemu jest system: hierarchiczność i niedemokratyczność władzy, tajemnice, oraz to, że praktycznie nie ma się do kogo odwołać. Często też nawet nie ma za bardzo jak, bo wiele sióstr nie dysponuje telefonem, z którego mogłyby odbyć naprawdę prywatną, a tym bardziej - poufną rozmowę. Choć, na szczęście, prędzej czy później udaje się nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym.O tym wszystkim opowiada w rozmowie w kolejnym odcinku podcastu „Tajemnice Kościoła” Iza Mościcka. To była zakonnica, która dziś pomaga zakonnicom w różnych kryzysach, których doświadczają. Pomaga również w odejściu z zakonu, jeśli siostra podejmie taką decyzję.Z tego odcinka dowiesz się również z czym zostaje siostra, która odchodzi z zakonu albo którą z niego wyrzucono. Czy siostry, które opuszczają zakon mogą liczyć na emeryturę. Czy chodzą na psychoterapie. Oraz co to znaczy, że siostra decyduje się na eksklaustrację i czym się ona najczęściej kończy.Jeśli chcesz dowiedzieć się jeszcze więcej o życiu zakonnic w Polsce, wróć do pierwszego odcinka.

Od opinii i ocen nie uciekniemy, ale najbardziej interesują mnie fakty. Nie mam zamiaru ani do Kościoła zniechęcać, ani nikogo nawracać. Chcę zrozumieć instytucję, która ciągle ma wpływ na życie milionów Polaków, także tych niewierzących. Nazywam się Marta Zdanowska, a to jest podcast Tajemnice Kościoła. W poprzednim odcinku podcastu Tajemnice Kościoła rozmawiałam z Izą Mościcką, byłą zakonnicą, założycielką Centrum Pomocy Siostrom Zakonnym. Mówiłyśmy o tym, jak wstępuje się do zakonu, jak wyglądają pierwsze lata życia w zgromadzeniu, a także jaki jest rygor codziennego życia w zakonie.

Nie ma podstawowych ubrań i najczęściej nie dostaje żadnych środków finansowych. Mimo, że jest zalecenie konsulty wyższych przełożonych tutaj w Polsce, żeby siostry dostawały jakąś sumę pieniędzy równoważną dwóm najniższym krajowym. Co i tak jakby startując bez niczego nie jest dużą sumą, ale w wielu miejscach nawet tego nie dostają. Więc my też pomagając siostrom w centrum spotykamy się z tym, że one naprawdę wychodzą bez niczego, mają jakieś książki, może jakieś t-shirty, bo pod habitem się chodzi w t-shirtach, czy jakąś bluzę, swetr.

A jeśli pracowały, to chyba chociaż tyle, nie? Jeżeli chodzi o emeryturę, to tutaj w Polsce Concordat jakby to w jakiś sposób reguluje. Jest tak zwane ubezpieczenie zakonne, na którym są siostry i wtedy jakby z tego tytułu są odprowadzane za nie składki. I tu jest możliwość emerytury, ale to jest taka najniższa emerytura. Czasami ona jest niższa niż najniższa, bo tam też Concordat to reguluje, że jeżeli siostra zostaje w zgromadzeniu, to zgromadzenie to dopłaca. Ale jeżeli decyduje się na odejście, to tak nie jest. I to też jest taka sprawa, którą my w Centrum próbujemy uregulować jakoś odgórnie, bo bardzo często się z tym spotykamy, że jeżeli któraś sióstr właśnie była na tym tzw.

ubezpieczeniu zakonnym, a później odchodzi, To w ZUSie nie do końca też wiedzą, jak ten kapitał wyliczać i to wszystko zrobić, ale to są takie właśnie sprawy prawne, które Widząc tę potrzebę w centrum, próbujemy w jakiś sposób też zmobilizować ZUS, żeby się tym zajął, no bo to są takie nieczytelne sprawy, z czym taka osoba zostaje później po wielu latach, bo nawet jeżeli ona nie pracowała na umowę o pracę, to dla zgromadzenia jakąś pracę wykonywała, czy to była praca w kuchni, czy to była praca gdzieś w polu, w ogrodzie, w gospodarstwie, w jakiejś pralni, szwalni, no to ona naprawdę pracowała. Różnica jest tylko taka, że po prostu bez umowy.

Z twojego doświadczenia wynika, że jak często siostry już decydują się nie wracać, kiedy jakby widzą, jak wygląda ten świat na zewnątrz? 99%. Są takie sytuacje naprawdę pojedyncze, kiedy ktoś jeszcze... Ma taką nadzieję, że może wrócić i też robić jakąś zmianę w środku. Ale z naszego doświadczenia pracy w centrum, to jest tak, że nawet jeżeli ktoś się zdecydował na ten powrót, to i tak po jakimś czasie odszedł. Ten czas to na przykład jest nią dwa lata. Później jednak odchodzi. Odeszłam. Odeszłam. Odeszłam.

Tymczasem moim zdaniem jest po prostu tak, że rzeczywiście w czasie psychoterapii siostry zaczynały zdrowieć i trudno jest właśnie w tych procesach zdrowienia wracać do miejsca, które jest też chorym miejscem jakoś funkcjonującym w nieprawidłowy sposób. I rzeczywiście my to też obserwujemy w Centrum, że zgłaszają się do nas osoby, które w jakiś sposób korzystały z pomocy czy psychologicznej, czy psychoterapeutycznej i właśnie w tych procesach zaczęły zauważać nieprawidłowości i zobaczyły, że już nie są w stanie jakby dalej funkcjonować. Natomiast też z pracy z Centrum wiemy, że są takie miejsca, gdzie nawet jeżeli jest bardzo potrzebna ta pomoc psychoterapeutyczna,

Bo na przykład jest też potrzebna pomoc psychiatryczna i wyłączenie leków. I wtedy jakby ta psychoterapia pełni też taką funkcję wspomagającą. Są takie sytuacje, gdzie jest odmawiane siostrom zarówno psychoterapia, jak i leczenie psychiatryczne. I mamy takie doświadczenie w centrum już kilku osób, którym pomagaliśmy finansowo z leczeniem psychiatrycznym i też z lekami. Ty właśnie w Centrum Pomocy Siostrom Zakonnym często zajmujesz się przypadkami też przemocy w zakonie, prawda? 90% tych spraw, które do nas trafia, to są sprawy przemocy. Są sytuacje,

Mówiąc o tych kwestiach finansowych, czyli właśnie o przemocy ekonomicznej, w momencie kiedy o wszystko musimy pytać, czy możemy dostać kieszonkowe na coś, albo te pieniądze są nam wydzielane, to właśnie czy spotykasz się z takimi przypadkami, że ktoś właśnie idzie i mówi siostrze przełożonej, że potrzebuje pieniędzy, No jakieś podstawowe rzeczy typu leki, podpaski, bo przecież siostry też miesiączkują na jakieś takie rzeczy pierwszej potrzeby i nie uzyskują takiej zgody. Tak, niestety wciąż są takie sytuacje. Są miejsca, gdzie to się nie wydarza, też warto o tym powiedzieć, ale są takie sytuacje, szczególnie jeżeli chodzi o leki i z punktu widzenia centrum obserwujemy

Bardzo jest ważne, żeby usłyszeć ten głos kobiet ze środka, ale wciąż nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ktoś to usłyszał i ktoś w tym Watykanie zaczął o tym myśleć i podejmować o tym refleksję. Mówiłyśmy o przemocy ekonomicznej. Trochę też w tym wszystkim, mam wrażenie, się cały czas przewija przemoc psychiczna, bo to jest też powiązane dość mocno. A czy przychodzą do was do centrum też zakonnice z doświadczeniem przemocy fizycznej? Tak, tak, niestety tak. Chyba mamy w centrum już osoby z doświadczeń bardzo różnej przemocy. Jest to też przemoc fizyczna, jest to też przemoc na tle seksualnym.

A czy takie praktyki pokutne, jak biczowanie czy jakieś takie rzeczy, to wciąż się dzieją w zakonach, czy to już w XXI wieku raczej nie? Trudno jest dotrzeć do wiarygodnych źródeł, ale jeżeli słucha się opowieści różnych osób, to niestety... Wciąż wydarza się coś takiego jak biczowanie albo różnego rodzaju inne umartwienia. Mi jakiś czas temu udało się rzeczywiście porozmawiać z osobą, którą znałam na tyle, że wiedziałam, że to jest bardzo wiarygodne świadectwo. I wtedy też jej świadectwo opublikowaliśmy na stronie Centrum anonimowo. Ale ona mi też otworzyła oczy, dlatego że to, o czym ona opowiada, działo się bardzo niedawno, kilka lat temu.

Że ten telefon do centrum jest takim ostatnim przed tym, żeby one w jakiś sposób skończyły swoje życie. Też o tym mówią. Też są takie sytuacje, kiedy takie wykorzystanie ich w pracy, w obowiązkach i to obciążenie jest tak duże, że na przykład ktoś ma jakąś operację i po tej operacji wychodzi ze szpitala i później nie ma ani jednego dnia wolnego, chociaż jakby należy mu się zwolnienie, bo na przykład w domu, w miejscu, w którym jest, mówi się, że jest dużo pracy. Mówię o tym przykładzie, żeby pokazać ten rodzaj wypalenia, że to nie jest takie zwykłe wypalenie zawodowe, czy tego, że się jest w jakimś miejscu, tylko to już jest jakaś sytuacja graniczna, że one dochodzą do jakiegoś punktu, z którego już nie widzą możliwości odwrotu i wtedy zwracają się do nas z pytaniem właśnie, co mogą zrobić dalej.

Nie wierzę się to żadnymi konsekwencjami. Ja też bardzo często mówię siostrom, jeżeli one są w takiej sytuacji, że tam się bardzo dużo zadziało i one już nie mają siły jakby walczyć nawet o to odejście, a też niestety spotykamy się z tym, że przełożone wtedy utrudniają to odejście właśnie tłumacząc, że nie można tego zrobić albo próbując siostrom Mówić, że tylko przełożone znają procedury, jak to zrobić i że jak tam siostrze ich nie posłuchają, to one im nie wyjawnią, jak to się robi. Więc my już to wszystko zamieściłyśmy na stronie, w centrum, właśnie po to, żeby to było łatwo dostępne.

A procedury odejścia są niejawne. One są trudno dostępne. Więc to też dla wielu osób to jest pierwszą przeszkodą, że one nie mają skąd się o tym dowiedzieć. Dlatego my też na stronie Centrum to opracowałyśmy, że jeżeli ktoś tego szuka w internecie, bo ja się śmieję, że jak ja odchodziłam, to jeszcze nie można było tego wygooglać, a teraz już można. Natomiast drugą kwestią jest To, że nie ma się dokąd odejść, bo często nawet jeżeli rodzina jest wspierająca, to jest jakieś takie poczucie wstydu, że coś się tej rodzinie zrobi, że w jakiś sposób postawi się ją w złym świetle, na przykład przez sąsiadami czy przed kimś. Czasami rzeczywiście tak jest, szczególnie w jakichś małych miejscowościach czy wioskach, chociaż myślę, że to dużo bardziej jest w świadomości sióstr niż w rzeczywistości,

No i trochę było takie myślenie, że aha, no inni mają inne przeciwności, ale to się łączy z podobnym zmęczeniem jak moje. A później wyszłam na zewnątrz i zauważyłam, że tak nie jest. Że normalne, zwykłe życie nie musi być trudne. Ja nie muszę codziennie przezwyciężać tysiąca rzeczy, żeby po prostu żyć. I to było dużą weryfikacją tego, co się naprawdę dzieje. I też pamiętam ten moment, byłam na takim spotkaniu w Centrum Praw Kobiet, gdzie rozmawiałyśmy o różnych rodzajach przemocy i one mnie się zapytały wtedy, kiedy ja zobaczyłam, że

Wiedzieć czym jest życie. To jakby rozumiem i szanuję tą 19-letnią Izę, która podjęła tą decyzję. I jakby z tej perspektywy trochę nie chcę o tym myśleć, że żałuję, bo wiem, że wtedy były takie, a nie inne realia w moim życiu i ta decyzja była szczera i prawdziwa. Gdybym miała podjąć ją dzisiaj z wiedzą, a nawet nie już taką wiedzą ściśle z pracy z Centrum Pomocy Siostrom, gdzie ta wiedza o przemocy już jest bardzo duża, ale nawet z taką wiedzą zaraz po odejściu, jak życie na zewnątrz wygląda, To gdybym miała taką wiedzę, podejmując decyzje, to nie podjęłabym jej drugi raz tak samo.

Bardzo ci dziękuję za rozmowę. Moją gościnią była Iza Mościcka, była zakonnica, założycielka Centrum Pomocy Siostrom Zakonnym. Dziękuję. Dzięki bardzo. W kolejnym odcinku podcastu Tajemnice Kościoła. Inne kościelne praktyki, które w XXI wieku mogą zdumiewać. Cuda i relikwie, czyli atrybuty świętych. Cuda w ogóle są zjawiskiem przynależnym społeczności, która jest analfabetyzowana. Cuda potrzebne są tam, gdzie nie dociera słowo, nie dociera argument. Co Kościół uznaje za cud? Kiedy cudów nie uznaje? Ile cudów potrzeba, żeby ustanowić kolejnego świętego?

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.