59 | PZPN SHORE
Ona powraca. Ona tu jest. Wielka szufla do wkładania prezesa związku do łóżka, auta, innej lokacji, w której kończy bankiet. Tym razem jednak skandalem nie jest sama obecność szufli w uniwersum polskiej piłki, ale fakt, że ktoś całe zdarzenie próbował nagrać. Tetrycy, czyli Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz podsumowują tydzień w polskiej piłce - a więc również w korytarzach, w których nagrywający się nawzajem działacze zdarzają się.SPONSOREM KANAŁU SĄ WIDZOWIE. BĄDŹ WYROZUMIAŁY. ZAWSZE Patronite: https://patronite.pl/tetrycy
Sokołem milenium, a nie tutaj. No i przy takiej medialnej imprezie, no to tych działaczy tam, kurczę, szarpią za nogawkę, a żeby akredytację dali, a czy ja tu mogę wejść, no i ciągle dzwonią telefony. Ale impreza jest taka bardziej kameralna, taka, która nie budzi aż takiego zainteresowania BBC i CNN-u. No to jest tak, że jest się bankiet, jest sokolacja i nikt nie dzwoni telefonem. To jest oczywiście atut, że możesz spokojnie biesiadować. Minus jest taki, że no pewnie gdyby ktoś dzwonił, no to by Wachowski nie mógł nagrywać, a że akurat nikt nie dzwonił, no to miał telefon wolny. No bo doszło do sytuacji, że był bankiet. Już musimy wam wyjaśnić, bo tak gadamy sobie i gadamy. Był bankiet, była kolacja po otwarciu mistrzostw. Z Infantino na podkładzie.
Z Infantino, ze wszystkimi. No i doszło do tego, że prezes PZPN już stwierdził, że idzie do pokoju, bo jutro, na zajutrz Trzeba blaskiem świecić przykład. Dalej trzeba walczyć o dobro polskiej piłki. No i odprowadzający go do tego pokoju, towarzysze broni, Łukasz Wachowski i Bartosz Ryd, jeśli dobrze pamiętam, uczestniczyli w odprowadzaniu. I podczas uczestniczenia w odprowadzaniu Łukasz Wachowski miał wyjąć telefon i nagrywać. Odprowadzanie. Co jest dla mnie zdumiewające. No w sumie spacer do pokoju. No co w tym takiego godnego nagrywania. Natomiast z tego się zrobiła wielka afera. Zaraz wkrótce wam opowiemy dokładnie, co nam się wydarzyło. Natomiast no takie są, chyba można powiedzieć, że fakty, bo to nie są już jakieś doniesienia medialne.
Za plecami, żeby ci nikt nie wyskoczył nagle. W plecy na przykład, nie wiem co. Połaskotał. Albo zrobił takie bu. Tak. Ja jestem ciekaw też, wiesz, ta logistyka prowadzenia wodza tutaj jak wyglądała. Czy właśnie Wachowski szedł z tyłu, szli horyzontalnie? Czy bardziej, no bo raczej nie nad góra, chociaż byli tacy prezesi w historii polskiego futbolu, którzy wisieli na suficie i tam kuweta trafiała na przykład. Byli, byli. W jaki sposób, od której strony był zabezpieczony Cezary Kulesz, ważne. No i czy była szufla, no bo ja jednak uważam, że powinniśmy kultywować tradycję, że jak już szuflujemy, Prezes zna to, że na szufle jeden go niesie na szufli, a drugi nagrywa w takim wypadku.
Czy to w szuflarze? Tak, tak, tak. No i to się miało zdarzyć. Chyba się zdarzyło, wątpię, bo są tam wypowiedzi licznych działaczy tak naprawdę w tym tekście, do którego zaraz przysiądziemy. Jest telefon do Wachowskiego. No i Łukasz Wachowski też nie zaprzeczył, że tego nie było. Powiedział, że nie został, że nie powstał żaden film. Może miał roboczych po prostu i z roboczych wykasował. Myślę, że mimo wszystko warto założyć na koniec omawiania tego tematu, że może ta sytuacja została źle zinterpretowana, ale jeśli tak, To o co chodzi, że część baronów, część działaczy interpretują w taki sposób. To jest to zapewne. Zastrzeżenie. Tak, bo jak wiecie, zawsze jak Hingis Kana, jego bojarzy eskortowali, no to jeden nagrywał i chciał to wykorzystać potem w wyborach, a drugi mówił, że ty nie nagrywaj, bo powiem plemieniu, że na Hingis Kana chcesz stanowisko wziąć.
Tyle w temacie takim ogólnym i dyrektor. I ważny jest tu kontekst według tekstu Wojtka Górskiego, że no świeżo po ofensywie Łukasza Wachowskiego w związku, gdzie Łukasz Wachowski miał być przez Adama Kazimierczaka No, trochę tak proponowany, protegowany na przyszłego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Czyli ofensywa Wachowskiego wielu działaczy miała irytować, że zawsze był przy sprawach, w których było dobrze, a tam, gdzie było źle, to był Cezary Kulesza. I nawet nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy faktycznie Łukasz Wachowski zawsze był przy zwycięstwach, a nigdy go nie było przy porażkach, ale ja chciałem zauważyć, Kuba, jedną rzecz i już się zamykam.
A on miał oko, on miał ucho, on miał usta, on wiedział jak się po tym poruszać. Każdy, kto kiedykolwiek miał jednak jakieś zarzuty co do Zdzisłała Kręciny i uważał, że te refleksje o tym, że większość alkoholu w życiu wypił służbowo powinny zostać odesłane jednak do innej epoki, nie mógł odmówić pewnej takiej wujowskości. I właśnie z takim czarem musisz się poruszać po tych planszach. A Łukasz Łachowski tutaj, no to jest ten kuzyn, co chce za dużo, a nie kandydat na wujka. To musisz być trochę szwagrem, trochę musisz być drużbą na każdym weselu. Jak chcesz być prezesem PZPN, jak jesteś sekretarzem PZPN. A nie tym, co pilnuje, czy są serwetki dobrze poukładane.
No i Łukasz Wachowski jakby najpierw wrzucony jako potencjalny następca Cezarygo Kuleszy, więc to już pierwszy duży cios Łukasza Wachowskiego, drugi duży cios no to zarzut nagrywania. I tu znowu jest to postrzegane przez Łukasza Wachowskiego, co wiemy z jego oświadczenia i z jego tweeta, że jest to dalszy ciąg dyskredytowania jego. I jego postaci. I jego tutaj całej działalności. No bo on przecież wobec Cezarego Kuleszy wierny, lojalny. Nigdy by nic nie zrobił. Nigdy. Jest tutaj. Dokładnie tak. Od kilku tygodni jestem obiektem ataku ludzi, którzy za wszelką cenę bezprawnie, nieetycznie i wbrew faktom próbują za pośrednictwem mediów rozpowszechnić negatywne informacje uderzące w mój wizerunek.
Sytuacja ta nasiliła się po publikacji o moim rzekomym ubieganiu się w kolejnej kadencji stanisku prezesa PZPN, co także było nieprawdą. No i tym razem w odbiegający w rzeczywisty sposób. PZPN jest bardzo dobre i owocne spotkanie z szefem FIFA. Ze strony polskiej uczestniczyły w nim osoby pozostawiające w bardzo dobrych, przyjacielskich wręcz relacjach, na co dzień współpracujące blisko ze sobą. Ja i Czarek w ramię, w ramię, w wiecznej sztamie. Sugerowana narracja nastawiona jest na wywołanie konfliktu, a także bezpodstawne uderzenie w wizerunek PZPN. Żadny film nie powstał, a tym samym rozmawiamy o sytuacji, która nie miała miejsca. Pisze Łukasz Wachowski, no ale jednocześnie jakby mógł film nie powstać, a nagrywać, nagrywanie było, no.
Chodzi o to, że to wciąż rzeczywiście byłoby trudne do uwierzenia, tak jak nawet chłopaki na weszło. Zaczynają swój artykuł, że trudno w to uwierzyć, ale dodzwonili się do pana Rytta. Tak, pan Rytt to potwierdza. Zszokowany Rydz, no trzeba to znaleźć też dokładnie. Już ci mówię, Bartosz Rydz najpierw milczał. No tak, to prawda, ale nie chcę się teraz do tego odnosić. Tak mówi wydzwoniony pan Rydz, a Łukasz Wachowski ani razu w rozmowie telefonicznej z WESZŁO nie zaprzeczył, żeby takie zdarzenie miało miejsce, tylko to jakby opowiadał o nim. Ja też jak czasem coś się zdarzy, to lubię o tej sytuacji opowiadać, przedstawiać ją z różnych kontekstów, głównie samemu sobie we swojej głowie. Bo fakt już nie można zmienić faktu zdarzenia, ale można zmienić opowieść wokół zdarzenia.
No i tutaj kolejna ciekawa rzecz właśnie, jeśli chodzi o opowieści wokół zdarzenia. Przyciśnięty do muru Wachowski miał powiedzieć Kuleszy, że nagranie miał skompromitować nie jego, a uznawanego za opozycję prezesa Ryta. I że to... Słuchaj, Czapik, ja nie ciebie nagrywałem, ja Ryta nagrywałem, bo to on chce kandydować, nie ja. I chciałem, żebyśmy my tutaj mieli nagrane, jak ten Ryt się zachowuje skandalicznie. Jak Ryt będzie coś chciał, to tu mamy. Może taka rola sekretarza, że musisz mieć, wiesz, tą galerię... Kompromat. Ludzi pozytywnie zakręconych w momentach ich największego pozytywnego zakręcenia. Tylko chciałem uzupełnić, że nie wiem czy, że nie powstał filmik, bo cytowany tutaj na weszło Wachowski, żaden film się nie pokazał. Żadnego przekazu stamtąd nie ma.
Nikt stamtąd nic nie wyniósł, co miało było czerniać czy prezesa, czy też mnie, czy też Bartka. Więc nie ma, że nie postawił. Tylko, że się nie ukazało nic stamtąd. No dobra, bo tutaj w tekście było chyba w tym oświadczeniu. W oświadczeniu, ale jest cytowany też wypowiedź. Jak rozumiem była wypowiedź do fragmentu rozmowy nagrywanej. Na Twitterze jest, że żaden film nie powstał, że wręcz nie powstał. No cóż, wygląda to na pewno bardzo niesympatycznie, niezależnie od tego, kogo miałby nagrywać Łukasz Wachowski. Czy Bartosz Eryta, czy Cezary Góraży, czy w ogóle sam siebie. Selfie chciał może zrobić po prostu w tym momencie. To tak człowiek wygląda niesympatycznie, natomiast sama sytuacja,
Moim zdaniem więcej nam mówi o tym, jak wygląda wciąż związek. Że nie jedna, a dwie osoby muszą odprowadzać prezesa do pokoju, choć jak Łukasz Wachowski zapewnia, to osoby pozostające są w przyjacielskich relacjach, pracujące ze sobą na co dzień. Odprowadzające osoby zazwyczaj są w przyjacielskich relacjach. To jest trochę powołanie. Sprawdzasz wtedy te relacje, które zbudowałeś z ludźmi. Niektórzy wręcz specjalnie udają na takich routach, że są w stanie takim a nie innym, żeby sprawdzić kto powie, ja cię odprowadzę. Być może Cezary Kulesza rzeczywiście nawet soku kosta nie tknął, niczego. Tylko sprawdzał kto w sytuacji, na kogo może liczyć.
Baron każdy z województwa, no to jednak. Ale no baron może jakiś, wiesz, żeby nie było, że sami baroni, możesz delegować jakiegoś młodszego, żeby też było, wiesz. Trzech wydziałów sędziowskiego. Trzech wydziałów sędziowskiego, może jakiś sekretarz znowu, tak? Jakiś wicedyrektor czegoś do spraw rozgrywek. I oni się spotykają w tym właśnie jednym miejscu i po prostu debatują nad stanem polskiego futbolu, ale nie tylko. To może być w różnych konwencjach oczywiście. Może być w konwencji hotelu Paradise, że wtedy jest prezes i jest wybierany na swojego sekretarza. I podchodzą, wiesz. Ręka na tego, ty jesteś moim sekretarzem w tym tygodniu. A jakby był w formule agenta? Że ktoś tam po cichu sabotuje... No nie, że nagrywa, no tym się wszyscy brzydzą, co Łukasz Wachowski nam tutaj napisał w oświadczeniu, że nagrywaniem się wszyscy brzydzą, ale jakby ktoś właśnie tak po cichu sabotował te ich tam działania.
No ciekawe. Rozdawanie ulotek nie jest dla pana. A co jest gorsze? Być kontrkandydatem Cezarego Kuleszy czy szefem sędziów? Sprawa, którą trzeba rozstrzygnąć. Bycie kontrkandatem CDR-u Kuleszy składa się głównie z czytania na swój temat bardzo negatywnych artykułów. Dla mnie, jak mówię, to jest jedno i to samo, bo później już wszystkie ścieżki kariery, ścieżki życia są przed tobą zamknięte przez to, jak zostałeś prześwietlony. Byłem szefem sędziów, a dziś mógłby mi kierownik dołożyć złotówki. Ja rozdawałem ulotki, wiem, że to nie jest praca, przy której specjalnie cię prześwietlają, ale wydaje mi się, że tyle to nie, powiedzieliby. Panie kontrkandydacie, już tylko szefowanie polskich sędziów. Panu został. Ciężary, ciężary z tym PZPN-em. Jestem ciekawy, jak z tego teraz wybrną tak naprawdę, no bo Łukasz Wachowski, nie do końca się zgadzam z tym sformułowaniem, że Cezary Kulesza go stworzył.
Nie, ówcześnie już, on z rodziców, to mężczyzna, kobieta, razem i później dopiero powstaje sekretarz generalny PZPN z tego. Został zrodzony generalnie Łukasz Wachowski, a nie stworzony. To jest cytat dokładny, ale no taki jest po prostu. Nie został stworzony przez Starego Kulesza, z gliny. Kusi, kusi ta wizja, że Cezary Kulesza, jak w grze o tron, znalazł jajo z sekretarzem generalnym i wykluł się i dbał o tego sekretarza. Ale nie przekonywałoby Cię, że go ulepił z kabanosów tarczyńskich i wódek? Tak, przepraszam. Tak, tak, tak. Z kabanosów tarczyńskich ulepiony. Po prostu golem sekretarza generalnego z kabanosów.
To ma ustana wiedza o Łukaszu Łochowskim, dowiadujecie się od nas, kulisy. Łukasz Łochowski jest ulepiony z kabanosów tarczyńskich przez Cezary Uklesza. Szef sędziów podpowiada, weź grubszego go ulep. Niezależna sytuacja na imprezie, jak rzeczywiście ktoś ugryzł. I jeszcze się okazało, że to bekonowe. No tak, to ja jestem z tymi kobietami sami. No, ale miałem powiedzieć, że się nie zgadzam z tym, bo tutaj już pochłonęliśmy w odchłań tego, jak Cezary Kulesza lepić sobie sekretarzy generalnych. Kontrkandydata sobie mógłby ulepić też w sumie do stanowiska prezesa. Natomiast ja uważam, że Łukasz Wachowski to jest jeden z nielicznych, którzy przetrwali sztorm w PZPNie, jaki się odbył po tym, jak Zbigniew Boniek ze stanowiska ustąpił, a zasiadł na nic Cezary Kulesza.
Jest to jeden z nielicznych łączników tak naprawdę, starego i nowego świata. I jeden z tych, którzy jak była stara ekipa, tak mi się wydaje, to Łukasz Wachowski uchodził za gościa takiego Z którym zawsze można się dogadać, do niego można zawsze zadzwonić, on zawsze odpowie. Nawet jak czegoś nie wie albo jak z czymś się nie czuje mocny, to się postara dowiedzieć albo odeśle do odpowiedniej instancji. Wiadomo, że nie był to Maciej Sawicki, że nie był tak wysoko, nie był tak rozpoznawalny i dlatego pewnie też był w stanie się utrzymać tak blisko tych najwyższych szczebli władzy. Natomiast na pewno nie było tak, że Cezary Kulesza go wyciągnął gdzieś tam To nie był Furman Wysocki w lalce.
No nie był też ten koń, który został mianowany senatorem. Raczej tak się nie odbywało. Więc z tym się nie zgadzam. I co więcej uważam też, że Łukasz Wachowski przeszedł długą drogę od gościa, który w tym bardzo profesjonalnym, doskonale zorganizowanym i skupionym na tym, żeby też dobrze wypadać w mediach, Zespole osób wokół Zbigniewa Bońka, no on wtedy uchodził za jednego z nich, za jednego z tych gości, którzy też ten profesjonalizm budują, też budują ten nowy związek i tak dalej. I teraz trochę się dostosował. I to jest dla mnie ciekawe i to jest taka refleksja, która ze mną zostanie, że Łukasz Wachowski, który tak długo jest, no teraz jakby dołączył do poczetu tych osób, które dosyć kontrowersyjnie wypadają.
Dołączył? Nie dołączył? Myślę, że tu jest sporo... Mówię też, osoba Wojtka Górskiego, osoba osób wypowiadających się pod nazwiskiem, każę sądzi, że coś tam było. Coś tam było. Jak trudno takie łatki odpruć? Myślę, że bardzo trudno w takim medialnym dyskursie, bo to też nie jest tak, że co tydzień o Wachowskim pojawia się 15 nowych artykułów, żebyśmy zdążyli zapomnieć. To się dzieje wokół drużyn piłkarskich, trenerów. Szybko zapominamy, bo się ciągle coś z nimi dzieje. Przy działaczach to jest jedno zdarzenie na dwa lata i po prostu to pamiętasz cały dzień. I nie jest to łatwe, więc jeśli było jakieś zlecenie Nowakowskiego, dość skuteczna, dość skuteczna ścieżka. To też trzeba pamiętać, że jeśli w tym momencie kotłuje się pod kołdrą PZPN-u dosyć mocno, to to też jest jakieś rękojmie w tej kotłowaninie, że można komuś przywalić,
Artykułem, nie chcę mówić, że to jest na jakieś zlecenie czy na obu, no bo zdarzenie było, które warto, żebyśmy poznali, tak? Natomiast no to odpowiedni przeciek jest jakąś formą walki działaczowskiej i od zawsze był. Natomiast i o tym właściwie, o to mi też chodzi, że ze względu na to, jaka jest skala tego zdarzenia, bo tak naprawdę nie poznamy, czy został źle zinterpretowany Wachowski, czy chciał zrobić postu selfie w Trójce Wspaniałych Przyjaciół. To widać, jaka jest walka w tym momencie. Widać, jaka jest walka, bo ja nie wiem, kto jest następcą w tym momencie. Zwykle rzeczywiście gdzieś już na tym etapie było wiadomo, kto mógłby dalej prezesować. Ja nie wiem, kto może być następcą Cesarego Kulesza. Ja wyobrażam sobie, że mnóstwo osób wyobraża sobie, że mogłoby być następcą Cesarego Kulesza.
Wiesz, dla mnie też to, co tutaj jest ciekawe, bo nie sądzę, żeby te osoby, które teraz tutaj o Wachowskim w taki sposób się wypowiadają, no kto zanagrywał i puścił dalej? Kto nagrywał wtedy barkę? Ile tam mogło być osób? Długa historia nagrywania. No generalnie to wiadomo, że oni na siebie na pewno coś szukają i trzymają i jeszcze się dowiemy jak ktoś będzie kandydował. Lepiej mieć takie nagranie niż nie mieć. Dokładnie. Prawda? To jest orange. I jak teraz czytam właśnie, to jest cytat. To skandal, zupełnie nie mieści mi się to w głowie. Piekli się członek zarządu PZPN związany z jednym z klubów. Tutaj brakuje tak... Do tej pory sądziłem, że siedzimy tutaj tylko o wozie i chlebie, a dowiaduję się tutaj i nagrywa wywać? Nagrywa wywać prezesa? Jeśli sekretarz generalny może nagrywać swojego prezesa w takiej sytuacji, to jak ktokolwiek z zarządu ma czuć się bezpiecznie?
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
SPONSOREM KANAŁU SĄ WIDZOWIE. BĄDŹ WYROZUMIAŁY. ZAWSZE Patronite: https://patronite.pl/tetrycy