Jak zarządzać swoim czasem?
Jak Michał wymyślił i rozwijał swój startup Nozbe? Dlaczego i gdzie popełnił błędy? Jak widzi swój biznes za kilka lat? Zapraszam do posłuchania! Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do bezpłatnej subskrypcji mojego newslettera Technofobia
Pogadaliśmy trochę poza tej kadrę, poza samym wywiadem. Cześć, witam cię bardzo serdecznie. Rozmawialiśmy chyba, Jezu, cztery lata temu, cztery, pięć, pamiętasz, na mojej kanapie w domu? To było siedem lat temu. Siedem lat temu. Piętnasty, szesnasty rok, to było dawno temu. Czyli kompletnie inna epoka. A od tego czasu dużo się u Ciebie wydarzyło. Powiedz mi, zacznijmy od samego początku, bo Michał Śliwiński to Nozbi, Nozbi to Michał Śliwiński, to już jak ustaliliśmy 16 lat, to teraz powiedz mi, co było na początku? Dlaczego postanowiłeś się zająć, budować firmę związaną z produktywnością i getting things done i w ogóle dlaczego akurat Ty wtedy i tak dalej?
Zwierzaj się tu mi. Okej, no więc i to będzie miało połączenie z dalszą częścią rozmowy, więc to jest bardzo istotne, że ja jestem typowym przykładem scratch your own itch, czyli jakby podrap się tam, gdzie cię, wiesz, swędzi. I mnie swędziało po prostu, bo ja w przeciwieństwie do mojej żony, która jest świetnie zorganizowaną kobietą, jestem słabo zorganizowany i ja potrzebowałem czegoś i dlatego czytałem książki właśnie Stevena Covey'a. Mhm. Seven Habits, First Things First i potem właśnie Getting Things Done Davida Allena i szukałem tych, czytałem te książki i chciałem się zorganizować, ale nie chciałem na papierze, bo ja jestem cyfrowy i ja chciałem od razu na komputerze. Próbowałem Outlooka do tego, wiesz, nagiąć nie udało się i zbudowałem Nozbe.
Zbudowałem Nozbe jako projekt weekendowy w ogóle, taki szybko w PHP, tylko dla siebie, no ale potem go zacząłem modyfikować i przez dwa lata się bawiłem nim i ludziom się podobało. Pokazywałem komukolwiek, co się podobało, No i w końcu odpaliłem. Jak odpaliłem Nozbe, to odpaliłem po angielsku, bo tam jakby byłem też w tym Getting Things Done Community byłem znany. W sensie tam brałem udział w dyskusjach i tak dalej. Więc po angielsku odpaliłem. No i jako, że wtedy mieszkałem w Warszawie, no to po odpaleniu jakieś pół roku później Ciebie poznałem, bo spotkaliśmy się na Auli. Więc... I to też bardzo ciepło wspominam, właśnie 2007, 2008, 2009 rok, wtedy nasza społeczność była taka fajna, właśnie w Warszawie, żeśmy się spotykali na tej auli regularnie, żeśmy regularnie jedli razem pizzę.
I dla mnie to było ekstra, bo ja byłem sam w Warszawie, sobie mieszkałem i sam nad tym pracowałem. Byłem w takim one-man shop i wtedy miałem z kim sobie po prostu pogadać, z innymi nerdami, innymi geekami, którzy też biznesy próbują robić. Więc to było to. No i Nozbe miał tego farta, naprawdę, że szybko chwycił. Wtedy też nie było dużo takich narzędzi. O getting things done było dosyć głośno, więc szybko chwycił i naprawdę tu był dobry timing. Ja szybko też miałem aplikację, jakby tą wersję webową na iPhona zrobioną, więc łatwo było na iPhonie, a wtedy właśnie był rok iPhona. Więc pamiętasz, że na iPhona cię pokazywałem, jak żeśmy się na audiu widzieli. Tak, oczywiście, tak. Po raz pierwszy chyba... faktycznie na, nie wiem, czy nie byłeś pierwszą osobą w ogóle, która mi pokazywała iPhone na zasadzie to wygląda tak, ta jedyneczka, to co ten chłopak, znaczy ten chłopak, ten facet mówił na scenie w tym golfie, to właśnie tak wygląda.
Tak jest, tak jest. No i Nozbi tak wiesz, zaczął, ja zatrudniłem pierwszą osobę po roku działalności, potem kolejne osoby i Nozbi zaczął jakby rozkwitać, mieliśmy jeszcze taki fajny przełom w Japonii, że w ogóle w Japonii okazało się, ktoś nas odkrył i mieliśmy strzał w ogóle u szkoleniów w Japonii. Ale mieliście Mieliście wersję japońską? Tak, trzeba było zrobić. Najpierw było tak, że nic nie rozumiałem, co się dzieje w ogóle. Po prostu ludzie pisali po japońsku o Nozbi i ja mówię, o co chodzi? Czy oni mnie komplementują, czy się ze mnie śmieją? I zatrudniłem osobę, która znała japoński i zaczęliśmy tworzyć ten. I w ogóle powstała pierwsza książka o Nozbi, powstała po japońsku. Także w ogóle masakra. Więc ja w ogóle pojechałem do Japonii promować. Nozbi miałem pierwszy raz w ogóle press event i miałem w ogóle agencję PR, musiałem zatrudnić, z kosmosy były, także było naprawdę niesamowicie.
No i to był duży wzrost Nozbi, no i potem ta kwestia, że okazało się, że Nozbi, który miał być tylko na... na komputer, no musi być wieloplatformowa, no po prostu, bo wszyscy tego chcą, właśnie ten iPhone, to wszystko, Android, to wszystko ruszyło, no i tak w skrócie po prostu rozwinąłem tą aplikację i znowu, to była potrzeba moja, żeby się zorganizować, no ale z czasem zauważyliśmy, że też ludzie chcą się zorganizować z zespołami, więc to był taki, więc stworzyliśmy możliwość współdzielnia projektów i takich rzeczy. No i tak to się rozkręciło i w tej chwili Nozbe już właśnie jakby powstała nowa wersja i tak dalej, ale generalnie w tej chwili Nozbe już też może służyć właśnie zarządzania całą firmą, a nie tylko jakby swoimi prywatnymi rzeczami. Z drugiej strony znowu ja jestem tym targetem ciągle, no bo ja jestem ciągle przedsiębiorcą, który ma 18 osób na pokładzie i małą firmę, a jednocześnie ma trójkę dzieci i żonę i musi też to wszystko ogarnąć.
Czyli jesteś najlepszym konsumentem swojego produktu i go tworzysz pod siebie. No dobrze, powiedziałeś, że udało wam się fajnie wystartować. przypadek sprawił, że ktoś was podpromował i ewidentnie Nozbe zaczął być popularny też w Japonii. No czyli co? Masz 18 osób, czyli jesteś ogromną firmą, która ma jakieś wielomilionowe przychody, więc nic innego tylko leżeć na plaży i pić drinki z palemką. Czy może jednak jest tutaj w tej opowieści jakiś piwot? No jest, jest. No o tym chciałem właśnie z Tobą trochę zwierzyć właśnie, że to nie jest takie proste, no bo właśnie początek był fajny, było łatwe i rzeczywiście przez kilka pierwszych lat było naprawdę po prostu czadowo, no bo były bardzo wysokie przychody względem w ogóle liczby osób na pokładzie i tak dalej, więc niskie koszty, wysokie przychody, fajnie, pięknie i w ogóle życie jest piękne.
I jako, że u nas Nozbi też dużo osób używało dla wielu, jakby dla zarządzania firmą, to stwierdziliśmy, to my będziemy z nimi konkurować. I się trochę jak taki Don Quijote wróciliśmy, wiesz, z motyką na słońce. I teraz widzę, że to był błąd. Teraz widzę, że żeśmy za bardzo, wiesz, właśnie wtedy to był ten moment, kiedy trochę odeszliśmy od tego, kto jest naszym idealnym klientem. Znaczy ja i osoby jak ja, nie? Albo inaczej, osoby jak ty i ja, nie? Czyli właśnie przedsiębiorcy, którzy właśnie, ty jako przedsiębiorca, który wiele masz biznesów, ja przedsiębiorca, który mam jeden biznes, ale też mały, w sensie, że to nie są ogromne, wiesz, nie jesteśmy, wiesz, CEO ogromnych firm, tylko jesteśmy, wiesz, właśnie takimi przedsiębiorcami. I my, ja zapomniałem trochę o tym, właśnie chcieliśmy pójść na Asanę, że tutaj zarządzanie zespołem i w ogóle, i w ogóle.
I tak żeśmy stworzyli nowy produkt w ogóle, Nozbi, Nozbi Teams, który miał być takim właśnie konkurentem dla Asany i tak dalej. No i żeśmy się w tym zakopali, bo z jednej strony nasi użytkownicy starzy pytali się o co chodzi, jakby come on, jakby co to jest za nowy produkt, czemu mój produkt nie dostaje nowych funkcji, a tutaj tworzycie jakiś nowy produkt, w ogóle co wy robicie. I my nie potrafiliśmy dobrze tego zakomunikować, dobrze tego przekazać. Mieliśmy takie dwa lata naprawdę schrzanione. Po prostu, bo tu nam uciekali klienci z naszego Nozbi, tego personelu, którego teraz nazywamy, tego starego Nozbi. Nowe Nozbi nam wcale nie rosło tak szybko, jak nam się wydawało. My myśleliśmy, że błyskawicznie już ten etap, że zbudujesz coś i przyjdą, to już minął. To już się skończyło. To już jakby, żeby nie było złudzeń.
Ciągle mam poczucie misji, jak, wiesz, jak rozmawiam z ludźmi odnośnie zarządzania zespołem, na odległość i też ten czas pandemii i tak dalej, więc ciągle lubię, to mnie ciągle kręci. ta technologia właśnie mnie kręci, mam fajnych ludzi, mam fajny zespół, każdy to mówi, ale ja też tak mówię, mam fajny zespół, więc jakby pozdrawiam cały mój zespół Nozmi, po prostu bardzo lubię z nimi pracować i dlatego i myślę sobie, że to ciągle jest coś, gdzie mogę trochę zmienić świat. To brzmi bardzo ogólnolotnie i bardzo amerykańsko, ale ja ciągle myślę, że mogę lekko trochę zmienić świat, że pomimo już powstały teraz te wszystkie konkurencje, te wszystkie asany, to ciągle ta moja wersja Nozbit, w sensie nasza tutaj, którą my tworzymy, jest czymś trochę unikalnym, jest trochę innym, jest trochę właśnie bardziej, jest naszą interpretacją, która uważam, że do wielu osób może bardziej trafić niż coś innego.
I mi też klienci. W momencie, kiedy miałem taki gorszy ten, pamiętam, że miałem umówiony wywiad z klientem, bo ja właśnie przez Zuma umawiałem się z klientami, mam ten swój taki kalendarz, że tam wbijają się moi klienci i ja chętnie z nimi rozmawiam. Oni się cieszą, że znają CEO, ja się cieszę, że znają z klientami. I miałem taki, pamiętam, moment, kiedy miałem naprawdę kryzys i klient po prostu mówi Michał, I love Nozbe. Ja mówię, kurczę, no i co ja mam teraz go, ja mam go teraz, wiesz, rozczarować, mam teraz, wiesz, to rzucić, mam teraz to zamknąć, dla niego ja mogę teraz to robić, nie? Więc mi się wydaje, że chyba tak, jak teraz się zastanawiam, chyba klienci najbardziej po prostu, bo no, oni mi najbardziej pokazali, że warto to ciągnąć.
Rozmawialiśmy też w kuluarach o tym, jak wyglądały losy Nozbi, że tak naprawdę teraz jest wielki powrót Nozbi na rynek polski. Czy jest też tak, że ty widzisz jakąś fundamentalną różnicę między klientami z różnych krajów? Nie mówię tylko między Polską a resztą, ale tylko, że czy klienci się różnią w swoich potrzebach z tym, jakiego typu feature'y by chcieli mieć w Nozbi i komunikują ci to? Tak, tak, tak. W Polsce właśnie, tak jak Ci mówiłem, jest sporo na przykład właśnie, no mi się spodobało wielu takim przedsiębiorcom jak Ty, którzy mają wiele firm albo udziały w wielu firmach na przykład, albo są w zarządach wielu firm, bo oni chcą mieć nadzór nad tymi wszystkimi firmami w jednym miejscu. I na przykład to jest, i to nam często mówili właśnie ten, bo ja chcę tutaj, bo weź tu mam to, a oprócz tego mam jeszcze tutaj spółkę, a potem tutaj coś, więc oni chcą mieć i takich klientów mamy sporo i to jest też w Polsce...
I to jest właśnie w wersji freemium, czyli chcemy, żeby ludzie używali też nazwisk za darmo. Tam właśnie wleslimy do pięciu osób, pięciu projektów w zespole. Natomiast płacą ludzie, którzy chcą mieć więcej. Czy więcej projektów, czy więcej osób. Więc to jest jakby prosty freemium, można płacić właśnie różnymi formami płatności i tak dalej. Więc to jest to. I Nozbe jest dosyć taniej, bo Nozbe kosztuje kilkanaście złotych per osoba miesięcznie tak naprawdę, czy 8 dolarów. Mamy cenę specjalną dla Polaków, oczywiście niższą trochę, żeby bardziej na nasze portfele skrojoną. No ale generalnie model jest taki dosyć tani, więc na przykład trudno mi jest mieć, wiesz, taki Salesforce, żeby sprzedawać, nie?
Więc my w tej chwili dużo bardziej wychodzimy po prostu do klientów, szukamy w branżach, szukamy współpracy w niszach i tak dalej i wchodzimy do branż i często naprawdę rozmawiamy z klientami trochę nawet one-on-one, co się generalnie nie skaluje przy naszym biznesie za bardzo, jak się na to zastanowisz, ale jak ci powie... inny fajny polski przedsiębiorca, szef Brand24, to Michał Sadowski, to warto, bo jak się zainwestuje w daną branżę i tak dalej, to potem po prostu oni polecają innym i tak naprawdę z poleceń wygrasz. I u nas Nozbe z poleceń po prostu triumfuje. W sensie polecenia to jest w ogóle nasz lifeblood. My z tego żyjemy. Więc naszym celem jest... zaatakować jakąś niszę, zaatakować jakiś konkretny zbiór ludzi po to, żeby oni spodobało im się, zakochali się w Nozbi, mam nadzieję, przynajmniej część z nich i potem polecali innym.
I my z tych poleceń ciągle żyjemy i te polecenia to zawsze było to, co nas trzymało, nawet właśnie w tych trudnych czasach. Że nawet w trudnych czasach ludzie polecali Nozbi, więc... My teraz próbujemy, w tym roku właśnie nasza cała strategia marketingowa na tym będzie polegała, żeby wygenerować jak najwięcej szans na to, że ktoś się zakocha i nas poleci. I to jest trudne, tak Ci powiedziałem, właśnie kwestia tych reklam itd., ale teraz myślę, że jakby widzę teraz po tych pierwszych efektach, że... warto wchodzić bezpośrednio do branży i bardziej się ograniczyć właśnie targetem. Bo my właśnie mówiliśmy, Nozbe jest dla wszystkich, to wszystkiego. Nozbe to zadań. Ja tak Ci właśnie mówiłem, że wcześniej się przedstawiałem, że Nozbe to jest time management, project management, no, no, no. I to ludzie nie rozumieją, co ja właściwie robię. A jak teraz mówię, że Nozbe jest narzędziem dla przedsiębiorców, prostym narzędziem dla przedsiębiorców, żeby ogarnąć swoje sprawy prywatne i firmowe, to mówię prosty przekaz.
I teraz przedsiębiorców. I teraz ja sobie chcę tych przedsiębiorców jeszcze bardziej ograniczyć i atakuję w konkretnych przedsiębiorców. Takich, takich i takich. I przez to, że mamy dużą branż, która korzysta z Nozbe, to mamy do wyboru, do koloru i po prostu robimy eksperymenty na tych branżach. Próbujemy dotrzeć i patrzeć, czy tam coś będzie. Czy kilku przekonamy, czy oni nas polecą i tak dalej. Więc teraz to jesteśmy właśnie w procesie tego i pierwsze efekty już widzimy, no ale chcemy jeszcze pocisnąć. Czyli dla Ciebie, czy bardziej dla Was, 2023 rok będzie takim znowu rokiem eksperymentów. Macie już zbudowano jakąś masę, powiedzmy, a teraz idziecie trochę w rzeźbę. Powiedziałeś, że masz 18 osób na pokładzie. Jak mniej więcej wygląda podział na ilu jest programistów, ilu jest osób z marketingu, ilu jest PR-owców i tak dalej?
Mi nie pozwalają już programować, Artur, ja już nie mogę. No bo wiesz, technologia jest tak zaawansowana, że ja już jestem, wiesz, stary dziadek przy tym, więc ja to rozumiem ciągle, wiem, co tam się dzieje, ale łapy mnie biją, nie pozwalają mi kodu dawać. Czyli nadal jesteś twórcą firmy, który, tak jak sam powiedział, zaprojektował pierwszą wersję, prototyp, rozwijałeś go, no a teraz musisz pogodzić się z tym, że przechodzisz na funkcje bardziej zarządcze. Tak. Bardziej jesteś liderem i kontrolujesz niż kontrybujesz kod. No dobra, a jakbyś tak trochę miał cofnąć właśnie krok do tyłu, czy myślałeś, że Nozbe przetrwa 16 lat? Nie, nie wiedziałem, nie wiedziałem, nie wiedziałem.
Ja myślę, że tak. Ja myślę, że Nozbe przetrwa, że Nozbe jako firma przetrwa. Czy ja będę CEO? trudno powiedzieć, może być tak, że już przestanę być CEO, że zrobię tak, że na przykład będę jakimś ambasadorem, będę jakimś takim bardziej wizjonerem albo kimś takim wokół szefem rady nadzorczej, ale nie jakby szefem po prostu bezpośrednio firmy. Może tak będzie. Tego jeszcze nie wiem, nie mam jeszcze na to żadnego planu, ale tak wiesz, też, ale biorę pod uwagę, że tak się stanie, natomiast bardzo głęboko wierzę w samą firmę w Nozbe, że po prostu, że rozkręcimy fajną firmę, że tak jak Brand24, czy inne tego typu firmy, czy LiveChat, czy takie tego typu firmy z Polski, rozwiniemy skrzydła na tyle, że będziemy po prostu ważnym graczem.
Ostatnio czytałem dużo książek o nawykach, żeby zbudować dobre nawyki, bo nawyki powodują, że coś robimy w automacie albo w półautomacie i mamy ciągle dużo. Między innymi Atomic Habits jest świetną książką. The Power of Habit jest ekstra. Oczywiście fajna książka napisana przez lekarza, The Checklist Manifesto, o checklistach. Ja w Nozbi uwielbiam checklisty, oczywiście mam checklisty na wyjazdy, na wszystko mam checklisty, więc jest to bardzo fajna książka właśnie o tym, jak spowodować, że potem nie trzeba o tym pamiętać, bo to ciągle mamy trochę zderzenia na przykład światów u mnie nawet w rodzinie, w domu, że moja żona zawsze, a Michała pamiętałeś o tym, pamiętałeś o tym, a ja mówię, jest na checklistie. I to jest moja odpowiedź, że jest na checklistie.
Także checklist manifestu też polecam. I też książki o nowym zarządzaniu firmą. Na przykład o nowym sposobie zarządzania firmą. Na przykład właśnie It doesn't have to be crazy at work, 37 signals i Under new management. To jest też bardzo fajna książka, która właśnie pokazuje o tych nowym podejściu. Właśnie między innymi coś, co my wyznajemy. Na przykład to, że my w Nozbi nie piszemy do siebie maili, tylko wszystko komunikujemy się tylko przez zdania na przykład. Dla osób z zewnątrz to jest w ogóle dziwne, że ja... Dlatego ja jestem słabym korespondentem maili czasami, czasami nawalam. Sam widziałeś, że czasami się odpowiadałem po jakimś dłuższym czasie niestety, bo miałem po prostu przerwę, miałem tyle pracy w firmie, że po prostu mail był dla mnie drugorzędny. Nie, że ty byłeś dla mnie drugorzędny, absolutnie, Artur, to chodzi o coś innego, że po prostu sam mail, czyli osoby z zewnątrz, były dla mnie mniej ważne niż firma, a w firmie mam wszystko w taskach, w zadaniach.
I Android New Management fajnie o tym mówi właśnie, jak firmy zmieniają właśnie sposób komunikacji wewnętrznej, wiadomo, mamy slaki, mamy nieslaki, mamy te wszystkie inne rzeczy, no i właśnie mamy nozby itd., Więc nowe podejście i tak samo nowe podejście na przykład, no uczę się od przedsiębiorców, tak właśnie tak Nathan Berry mówiłem ci z ConvertKit, który jest po prostu świetny i wielu takich przedsiębiorców. I z kolei tam właśnie uczę się też tego nowego podejścia transparentności na przykład. Na przykład w Nozbi mamy coś takiego jak salary formula, czyli pensje są liczone według formuły. I wtedy osoby wiedzą, że ich pensja jest liczona według konkretnej formuły i zmieni się na przykład jak podwyższymy wszystkim bazę, no to wszyscy dostaną podwyżki, bo to z formuły wyjdzie. Formuła ma swoje jakieś tam kilka czynników i dzięki temu jesteśmy bardziej transparentni i bardziej też fair.
się wypaliłeś, tylko na przykład, że czujesz, że są na rynku osoby lepsze, na przykład, że w organizacji albo znasz takie osoby, które byś z przyjemnością zaprosił, dlatego, że uważasz, że oni by byli lepszymi liderami, lepszymi CEO. Myślę, że za kilka lat tak będę kombinował. Jeszcze na razie ciągle jest tak, że ten produkt jest za bardzo związany ze mną. I to jest też tak powiem minus tego produktu. Minus Nozbi, że Nozbi to jest trochę, ja tak sam powiedziałeś, to Michał, Michał to Nozbi. Teraz wreszcie po wielu latach Nozbi jest spółką ZOO, więc przede wszystkim on się odpępczył ode mnie. więc tyle wygrać, ale to jest tylko wiadomo, administracyjna ten, jednak to ciągle noc mi to ja, ale chciałbym właśnie umieć i to jest właśnie między innymi skillset, którego muszę się nauczyć, umieć właśnie tak odpowiednio potem zaprojektować tą firmę i zaprojektować też misję tej firmy, wizję tej firmy i te wartości tej firmy w ten sposób, że one były na tyle uniwersalne i na tyle...
Jakby dalej wartości Steve'a Jobsa są przenoszone dalej. Z lepszym lub gorszym efektem, wiadomo jak to jest, jest trochę już inaczej, ale to nie zmienia faktu, że jednak podobnie. Ta estetyka, ten design, ta prostota, to wszystko, to co Steve Jobs would do. I ja bym chciał tak samo dla Nozby w przyszłości zrobić, ale to wymaga ode mnie dużego rozwoju osobistego i dużego jeszcze, dużej samorefleksji i dużego No dużo pracy po prostu, żeby to zbudować. Tak po prostu tego nie mogę oddać. Trzeba to zrobić dobrze, żeby to przetrwało. Ostatnie moje pytanie. Plany na najbliższy rok. Co zamierzasz zrobić, czy co zamierzacie zrobić, jeżeli chodzi o Nozbe? Bo powiedziałeś już o tym, że chcesz bardziej eksperymentować i pod kątem marketingowym, ale czy jest coś, co jeszcze zamierzasz, zamierzacie zrobić, zakomunikować?
Ale okazało się, że błądzili i musieli sami zrozumieć, że najważniejsza jest Lego. I ja z kolei właśnie w ten sposób patrzę trochę na Nozbe, dlatego widzę dużą analogię w tym wszystkim, bo ja ostatnio zacząłem właśnie ludziom to tłumaczyć, to się wkurzają mnie ludzie w firmie, ja mówię back to task, czyli wracamy do zadania. Zadanie jest naszym głównym częścią składową w Nozbe, bo zadania trzeba zrobić. I zadania to jest coś, co w Nozbi łatwo dodać, łatwo zrobić, łatwo komunikować się przez zadania. Zadania można ustawić w projektach, można je otagować i tak dalej, ale zadanie to jest nasz kluczyk Lego. I między innymi teraz pracujemy nad taką funkcją, żeby można było zadanie zadać każdej osobie na świecie, nawet jeżeli nie ma konta w Nozbi.
Te zadania są po prostu tym kluczowym naszym klockiem Lego i chciałbym to tak scementować w tym roku. Super. Michale, bardzo Ci dziękuję serdecznie za poświęcony czas. Życzę Ci tego, żebyś zrealizował 120% tego, o czym opowiadasz i z tego, co planujesz, bo widać, trzyskasz energią i ewidentnie mówienie nawet o tych rzeczach jest dla Ciebie nieprawdopodobnie przyjemne. Pewnie fajnie by było spotkać się. Jak będzie jakaś okazja, to może ja cię odwiedzę albo ty mnie. Natomiast na pewno postpandemicznie miłoby się zobaczyć. Życzę ci, żebyś faktycznie przynajmniej jeszcze 16 lat był u sterów Nozbe. A wszystkim tym, którzy słuchali nas dzisiaj bardzo serdecznie dziękuję.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak Michał wymyślił i rozwijał swój startup Nozbe? Dlaczego i gdzie popełnił błędy? Jak widzi swój biznes za kilka lat? Zapraszam do posłuchania!
Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do bezpłatnej subskrypcji mojego newslettera Technofobia