Gastro bez ściemy (gość: Jakub Tepper) | TECHNOFOBIA
Mała kawiarnia ma ponad 30 tysięcy złotych kosztów stałych miesięcznie. Żeby wyjść na zero, musiałaby sprzedać 230 kaw dziennie. Sprzedaje osiemdziesiąt. Człowiek, który to policzył, prowadzi z żoną restauracje w Poznaniu i Warszawie, zatrudnia blisko sto osób — i mimo tych wyliczeń mówi, że kawa w Polsce jest po prostu za droga.Jakub Tepper jest japonistą, był tłumaczem i dziennikarzem growym — dwa zawody, które sztuczna inteligencja w kilka lat rozłożyła na łopatki. Uciekł do branży, w której ktoś fizycznie smaży kurczaka i podaje go drugiemu człowiekowi. Pierwszy lokal Kim Chi Ken otworzył pod koniec listopada 2020 roku, w środku drugiego lockdownu. Za własne pieniądze, bez inwestora. Warszawski lokal był rentowny od pierwszego miesiąca. Wszystkim, którzy chcieli franczyzy, odmówił.Rozmawiamy o tym, ile naprawdę zostaje z miski ramenu, dlaczego kawa nie może być głównym produktem kawiarni i czy obniżka VAT-u z 23 procent w ogóle dotarłaby do klienta. O tym, jak wpis z arkuszem kalkulacyjnym — kosztami, marżami i ZUS-em — dociera w dwa dni do stu kilkunastu tysięcy ludzi, podczas gdy agencje przekonują, że organiczne zasięgi umarły. O restauracji, która nie żyje już z tego, co ugotuje, tylko z gwiazdek w Google, pozycji w Glovo, algorytmu Ubera i recenzji od Książulo — i o aplikacjach dostawczych, które biorą do 30 procent od zamówienia, a właścicielowi nie oddają nawet danych o jego własnym kliencie.Druga połowa jest cięższa. Płacenie pod stołem, które Tepper nazwał „najpodlejszym raczyskiem toczącym tę branżę" — powszechne także w restauracjach z najwyższej półki. Wyliczenie, że nieuczciwy restaurator zarabia tylko kilkanaście procent więcej od uczciwego, i paradoks, że to chciwość ogranicza skalę tego zjawiska. Ryba podmieniona na tańszy gatunek, „świeże" z zamrażarki, alkohol przelewany do markowych butelek. Rotacja personelu, o której mówi rzecz, której właściciele nie chcą słyszeć: że to nie problem pracowników, tylko pracodawców. I Japonia, w której kelnerów zastępują tablety, a roboty wożą tacki — i nikomu to nie przeszkadza, bo gościnność siedzi gdzie indziej. W Polsce sam QR-kod zamiast karty budzi wściekłość.Jakub Tepper — japonista, wcześniej tłumacz języka japońskiego i dziennikarz growy. Od 2005 roku spędził w Japonii łącznie kilka lat i regularnie tam wraca. Wspólnie z żoną Sungmin Han prowadzi restauracje koreańskie i japońskie: Kim Chi Ken (Poznań i Warszawa), Min's Table oraz Tonari (japoński lokal tworzony z Koheiem Yagi). Autor Substacka „O Japonii" (ojaponii.substack.com) i jednego z najczęściej cytowanych kont o gastronomii na polskim X, gdzie regularnie publikuje wielostronicowe wyliczenia kosztów prowadzenia lokalu.Czy posiadanie własnej knajpy to marzenie, które prawie każdy ma, tylko niektórzy próbują — i bankrutują? I czy jedzenie jest naprawdę ostatnią rzeczą, której maszyna nam nie odbierze?Takie rozmowy nie były możliwe bez wsparcia Partnerów:Studio Miś - dom produkcji podcastów i wideo. Trzy niezależne studia, unikalne scenografie i pełen zaplecze produkcyjne. To miejsce w którym marka realizuje cały proces: od planu po efekt końcowy. Wszystko w jednym miejscu, w centrum Warszawy.
Niedojrzałości, ale oczywiście ktoś może teraz zaprzeczyć, dobra, chłop teraz będzie czarował, bo on ma w tym biznes i jemu zależy na tym, żeby to zmienić. I taka w sumie jest prawda, że mi zależy na tym, żeby to zmienić, ale też z tego powodu, że kiedy właśnie przebywam w tych tam dalekich krajach, to uwielbiam z tego korzystać. Po prostu, nie uważam, że to jest super. I to jest jedna z rzeczy, których najbardziej brakuje, żeby móc wyjść i zjeść coś dobrego bez wielkiego świętowania, bez zbyt długiego czekania, I pewnie kiedyś w tej rozmowie do tego dojdziemy bez płacenia bająckich sum za rzeczy, które być może niekoniecznie są tyle warte, nie? To dobrze, że masz dobre podejrzenie. Do tego oczywiście wrócimy do kwestii, how much kosztuje czy za drogą. Kawka oczywiście też będzie...
Ja wiem, że jest prze... Oglądałem twój materiał. Prześlicznie zobrazowałeś, wytłumaczyłeś jak chłop krowie na miedzy, jak wygląda kwestia rozliczeń netto, brutto, ile kaw trzeba wypić i tak dalej. Ale sądzę, że niestety ten materiał nie zatrzyma potoku zdziwienia. Bo jechałem do Włochy za euro, kupiłem kawę, a w Warszawie za 16. O Jezu, o Jezu. Ja też miałem taką refleksję po Maderze, ale to za chwilę od tego wrócimy. Powiedz mi taką rzecz. Czy... Ty lubisz przedsiębiorców, lubisz dealerów samochodów i lubisz kolegów z branży. Bo jak poczytałem twoje posty na X, to powiem szczerze, że każda z tych branż mogłaby do ciebie przyjść i powiedzieć, Kuba, co myśmy ci zrobili? Co tak u nas skaczesz?
że widzimy często osoby na Twitterku, w serwisie dawnym zwanym Twitter'em, osoby, które wracają z zachodu, ze Stanów albo zachodnich krajów, wracają do Polski i mówią, Jezus, jak dobrze być wreszcie, u nas to jest porządek, u nas to jest czysto, u nas jest bezpiecznie, wszystko załatwione i tak dalej. Fajnie. I to jest tak, Masz tę wizję, ja się z tobą w pełni zgadzam, jeśli ten twoje spektrum jest od tego miejsca, gdzie my jesteśmy, do tego miejsca, gdzie jest tam zachód, zachodnia Europa, nie? Tylko, że ten punkt widzenia muszę trochę poszerzyć jeszcze o tą drugą stronę. Nie bez powodów tą stronę kieruję palcem, a tą stronę wschodnią i dalekowschodnią. I niestety problemem jest wtedy to, jakby wiadomo, punkt odniesienia i z czym się porównujemy i w którym miejscu jesteśmy, nie? Więc ja, jeśli swojej małżonce, moja małżonka ma do mnie jakieś pretensje,
Powiedz mi jeszcze, bo to jest bardzo ważne dla kontekstu. Twoja małżonka jest... Pochodzi z Korei i spędziła tam ponad dekadę w Japonii, nie? Tam się poznaliśmy. Czyli jej background, można powiedzieć, jest zupełnie inny niż polski. Jest, tak, tak. I wiesz, idąc trochę dookoła, kwestia porówna, nie? Moja żona mówi, Jezus, czemu ty znowu lecisz na jakiś tam turniej w grę karcianą, nie? Albo czemu jakieś tam, wiesz, karty kupiłeś tam, czy komiksy tam, czy jakby tylko trzy gry, tak? Serio, twarz, oraz w Korei mówi takie rzeczy. No nie jest, wiesz, no pewnie wolałbym, żebym został w domu więcej czasami niż mniej. Dobrze, rozumiem. I mówię, słuchaj, ciesz się, że masz męża, który... Kolekcjonuje karty. Nie, nie, który nie pije alkoholu, który nie wydaje na narkotyki, który nie wydaje na hazard na dobre. To można naciągać na nieco z kartami, ale powiedzmy, że nie wydaje na hazard i tak dalej.
Takie w Warszawie to jest... Outlet taki? Outlet. Ale taki, wiesz, duży, tam 50 marek. U nas jest 5, tam jest 50. Poszedłem, jest bardzo znana firma, która sprzedaje normalnie w Polsce po olbrzymie, o absurdalnych cenach koszulki polo. Ja mówię, o, tylko 12 dolarów. Biorę. Wziąłem sobie szczęść, bo chciałem przymierzyć. Wychodzę z tego mojego pokoiku, stoi pan. Ja się na niego patrzę, mówię, Jezu, pewnie uzna mnie za złodzieja. On mówi, nie, czy mogę panu pomóc wybrać koszulkę? Ja mówię, no, nie, spoko, dam radę. Nie, nie, ja będę tutaj z panem stał, pomagał panu. Jak pan będzie miał problem z rozmiarówką, to ja panu przyniosę i odniosę. Co chodzi? My potem tak, wiesz, wpadliśmy tak i ja mówię, dobra. Powiedz mi, o co chodzi. A on mówi, nie no, ale to jest naturalne. Jeżeli ja ci pomogę dobrać rozmiar koszulki, to ty ją kupisz.
Okazuje się, wielka porażka. Co się dzieje? Wyniki są bardzo złe. Biorą kierownika, a kierownik mówi, słuchaj, Czy ty wiesz, co oni do nas mówią? Jak my się pytamy o ich imię, to pada automatycznie odpowiedź. A co ty, ZOMO jesteś? A co, jeszcze może ci numer karty mam podać? Zupełne przestrzenie pod kątem kulturowym. I parę takich rzeczy też widziałem w różnych sieciach dużych, Marka, który przychodził tutaj, że my mamy inne mindset. To nie jest nic złego, tylko jak się nie wstrzelisz w to, to twoja usługa jest, Jezu, jaka dziwna. Albo, o Jezu, co oni tak ode mnie chcą, tak? Tak, no jakby wiesz, to też jest ta kwestia balansu właśnie pomiędzy tym, żeby nie... Przefajnić. Nie przefajnić, nie spowodować dyskomfortu tej drugiej strony, nie? Ale to też śmieszne, że wspominałeś o tych Stanach, bo...
I to może właśnie jest już powiedź na to, dlaczego czasami w knajpach się dodaje. Też za czasów studenckich jadłem chleb z ketchupem. Prawda? Po prostu chleb z ketchupem i pyszne było ono. Bardzo dobre danie i nie było nas też na jakieś fast foody. Zresztą, by the way, ostatnio byłem bardzo zdziwiony i coraz bardziej jestem zdziwiony. Jadam w trakcie, to jest nasza niestety niezdrowa, ale taka tradycja, jak jedziemy gdzieś dłuższą trasę, 3-4 godziny, to zatrzymujemy się w fast foodach. Nic złego w tym nie widzę. Nie, tylko mówię, tłumaczę się, bo pewnie ktoś powie, no ale taki facet, rozmawialiście na temat kuchni japońskiej, a przecież to jest niezdrowe. Ja uwielbiam fast food, dlatego że ja za pewien czas uważam, że trzeba przeczyścić organizm, dając mu totalnie niezdrowe rzeczy, bo wtedy się czyści. To oczywiście moja idiotyczna teoria, ale chcę wierzyć w nią, że ona jest prawdziwa. Ale w ogóle, wiesz, bo gadacie tu o kuchniach takich, które są zdrowe, Jezus, ale właśnie, ale tak nie jest, nie?
Ci nowi widzowie może nie przyjdą, ale ty już masz ten zdrowo funkcjonujący biznes, więc niekoniecznie ich potrzebujesz, nie? Ty dalej organicznie, powolutku się rozwijasz. A jeśli z kolei będzie super, tak? To dostaniesz boosta, którego nie obsłużysz. Właśnie. I to rodzi bardzo dużo operacyjnych problemów tak naprawdę. Były takie przypadki jakiejś pani, która też chyba prowadziła bar mleczny w Warszawie i stwierdziła, że zamyka i w ogóle spotkała się z jakimś okropnym hejtem, że o Jezus, wiesz, przyszli goście, a ona je jeszcze w dupsku niedobrze, nie? No kurczę, to jest naprawdę... Wiesz, już nie mówię o tych, którzy po prostu chcą spokojnie prowadzić swój biznes i mieć jakby święty spokój w swojej małej tam, wiesz, kanciapce. Co jest też, trochę łącząc kropki, w Japonii się zdarza, typu te tam, nie obsługujemy zagranicznych, nie? Bo oni są tylko do okazji swoich miejsc swoich kłopotów i nie zależy na większym ruchu.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Artur Kurasiński wprowadza gościa, Jakuba Teppera, do rozmowy o jedzeniu i jego doświadczeniach z kuchnią koreańską i azjatycką.
Jakub opisuje swoją firmę KimChicken, jej nazwę i rozwój w Polsce.
Jakub porównuje podejście do jedzenia w Polsce i Japonii, podkreślając utilitarne podejście w Polsce.
Jakub i Artur debatują nad wpływem technologii na branżę gastronomiczną i koszty jedzenia.
Jakub podkreśla różnice w usługach w Polsce i Stanach Zjednoczonych, podkreślając lepsze zasady w Stanach.
Jakub i Artur debatują nad perspektywami rozwoju branży gastronomicznej w Polsce.
Rozmowa kontynuuje temat prowadzenia knajp i cenności jedzenia w Polsce, porównując cenę jedzenia w Warszawie z innymi miastami. Jakub Tepper podkreśla wzrost cen w knajpach i jego wpływ na decyzje dotyczące wyboru miejsca na posiłek.
Rozmowa kontynuuje temat cen knajp i konsekwencji braku skal w polskiej gastronomii.
Gospodarz omawia wpływ influenciści kulinarnych na branżę gastronomii i ich autorytet.
Autor propozycji na otwarcie bardziej dobrej i taniej alternatywy dla barów mlecznych, takich jak Bracka, podkreślając jej potencjał i korzyści dla lokalnych gospodarstw.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mała kawiarnia ma ponad 30 tysięcy złotych kosztów stałych miesięcznie. Żeby wyjść na zero, musiałaby sprzedać 230 kaw dziennie. Sprzedaje osiemdziesiąt. Człowiek, który to policzył, prowadzi z żoną restauracje w Poznaniu i Warszawie, zatrudnia blisko sto osób — i mimo tych wyliczeń mówi, że kawa w Polsce jest po prostu za droga.
Jakub Tepper jest japonistą, był tłumaczem i dziennikarzem growym — dwa zawody, które sztuczna inteligencja w kilka lat rozłożyła na łopatki. Uciekł do branży, w której ktoś fizycznie smaży kurczaka i podaje go drugiemu człowiekowi. Pierwszy lokal Kim Chi Ken otworzył pod koniec listopada 2020 roku, w środku drugiego lockdownu. Za własne pieniądze, bez inwestora. Warszawski lokal był rentowny od pierwszego miesiąca. Wszystkim, którzy chcieli franczyzy, odmówił.
Rozmawiamy o tym, ile naprawdę zostaje z miski ramenu, dlaczego kawa nie może być głównym produktem kawiarni i czy obniżka VAT-u z 23 procent w ogóle dotarłaby do klienta. O tym, jak wpis z arkuszem kalkulacyjnym — kosztami, marżami i ZUS-em — dociera w dwa dni do stu kilkunastu tysięcy ludzi, podczas gdy agencje przekonują, że organiczne zasięgi umarły. O restauracji, która nie żyje już z tego, co ugotuje, tylko z gwiazdek w Google, pozycji w Glovo, algorytmu Ubera i recenzji od Książulo — i o aplikacjach dostawczych, które biorą do 30 procent od zamówienia, a właścicielowi nie oddają nawet danych o jego własnym kliencie.
Druga połowa jest cięższa. Płacenie pod stołem, które Tepper nazwał „najpodlejszym raczyskiem toczącym tę branżę" — powszechne także w restauracjach z najwyższej półki. Wyliczenie, że nieuczciwy restaurator zarabia tylko kilkanaście procent więcej od uczciwego, i paradoks, że to chciwość ogranicza skalę tego zjawiska. Ryba podmieniona na tańszy gatunek, „świeże" z zamrażarki, alkohol przelewany do markowych butelek. Rotacja personelu, o której mówi rzecz, której właściciele nie chcą słyszeć: że to nie problem pracowników, tylko pracodawców. I Japonia, w której kelnerów zastępują tablety, a roboty wożą tacki — i nikomu to nie przeszkadza, bo gościnność siedzi gdzie indziej. W Polsce sam QR-kod zamiast karty budzi wściekłość.
Jakub Tepper — japonista, wcześniej tłumacz języka japońskiego i dziennikarz growy. Od 2005 roku spędził w Japonii łącznie kilka lat i regularnie tam wraca. Wspólnie z żoną Sungmin Han prowadzi restauracje koreańskie i japońskie: Kim Chi Ken (Poznań i Warszawa), Min's Table oraz Tonari (japoński lokal tworzony z Koheiem Yagi). Autor Substacka „O Japonii" (ojaponii.substack.com) i jednego z najczęściej cytowanych kont o gastronomii na polskim X, gdzie regularnie publikuje wielostronicowe wyliczenia kosztów prowadzenia lokalu.
Czy posiadanie własnej knajpy to marzenie, które prawie każdy ma, tylko niektórzy próbują — i bankrutują? I czy jedzenie jest naprawdę ostatnią rzeczą, której maszyna nam nie odbierze?
Takie rozmowy nie były możliwe bez wsparcia Partnerów:
Studio Miś - dom produkcji podcastów i wideo. Trzy niezależne studia, unikalne scenografie i pełen zaplecze produkcyjne. To miejsce w którym marka realizuje cały proces: od planu po efekt końcowy. Wszystko w jednym miejscu, w centrum Warszawy.