SZLAKIEM PILECKIEGO #5 KULISY UCIECZKI WITOLDA PILECKIEGO Z AUSCHWITZ
26 kwietnia 1943 roku, po 947 dniach spędzonych w niemieckim Auschwitz, Witoldowi Pileckiemu udało się uciec z obozowego piekła. Razem z nim uciekli Jan Redzej i Edward Ciesielski. Początkowo planowali oni zbiec z obozu kanałami prowadzącymi pod ogrodzeniem, ale ostatecznie zdecydowali się uciec z przyobozowej piekarni. Trasa ucieczki z Oświęcimia do Nowego Wiśnicza wynosiła około 115 km, a uciekinierzy pokonali ją w 9 dni. W ten sposób Rotmistrz zasilił szeregi około 1000 osób, które podjęły szalenie ryzykowną decyzję o ucieczce z obozu Auschwitz. Dlaczego Witold Pilecki zdecydował się opuścić obóz dopiero po blisko 1000 dniach uwięzienia? Jak przebiegała jego ucieczka? Jak wyglądały inne ucieczki z Auschwitz? Jakie ryzyko - wobec siebie, swoich rodzin i współwięźniów - podejmowali uciekinierzy z niemieckiego nazistowskiego obozu? Kto był cichym bohaterem ucieczki Pileckiego? Gościem odcinka jest prof. Witold Stankowski, historyk i badacz biografii Witolda Pileckiego, związany z Instytutem Pileckiego i Uniwersytetem Jagiellońskim
26 kwietnia 1943 roku po 947 dniach pobytu w piekle Auschwitz Witoldowi Pileckiemu udało się uciec z obozu. Jak tego dokonał? Jak wyglądała ucieczka Witolda Pileckiego na tle innych ucieczek z Auschwitz? Dzień dobry, ja nazywam się Bartłomiej Makowski, a to jest kolejny odcinek podcastu z cyklu Szlakiem Pileckiego. Moim gościem jest dzisiaj profesor Witold Stankowski, historyk związany z Instytutem Pileckiego i Uniwersytetem Jagiellońskim. Dzień dobry. Dzień dobry panu redaktorowi, dzień dobry słuchaczom. Panie profesorze, blisko 1000 dni to jest, wydaje mi się, aż za nadto, żeby poznać czym było Auschwitz.
Dlaczego dopiero po takim czasie Witold Pilecki zdecydował się uciec z obozu? Rzeczywiście, mówiąc 947 dni i nocy, które spędził rotmistrz Witold Pilecki w Auschwitz, To brzmi niewiarygodnie, inaczej to są prawie 3 lata, to jest prawie 1000 dni bycia, przeżycia w piekle Auschwitz, w miejscu, które określamy jako obóz koncentracyjny Auschwitz, jako obóz zagłady Auschwitz. Rotmistrz Witold Pilecki, wiemy, że to był wojskowy, osoba, która związana była z tworzeniem II Rzeczpospolitej, który walczył w kampanii wrześniowej w momencie, kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, ale jednocześnie przede wszystkim jest to osoba, która znana jest z pewnego pomysłu niebywałego.
Nad którym trochę przechodzimy na porządku dziennym. Mówimy, że był to dobrowolny więzień Auschwitz. Co to oznaczało? Brotmistrz Witold Pilecki postanowił, tutaj jest sprawa nie do końca wyjaśniona, czy to był jego autorski pomysł, czy też ewentualnie innych działaczy konspiracyjnych. Którzy tworzyli konspiracje w Warszawie. Tutaj postać Jana Włodarkiewicza. Jana Włodarkiewicza z tajnej Armii Polskiej. Ale generalnie fakt jest faktem, że rotmistrz Witold Pilecki przyjął na siebie zadanie do wykonania. Aby zobaczyć, czy to co dochodzi o piekle Auschwitz jest rzeczywiście prawdą.
Okazało się, że z początkiem okupacji bardzo wiele osób trafia do takiego miejsca, które się określa jako Auschwitz, obóz w Auschwitz, ale nie mieli Polacy pojęcia, co się za tym kryje. I taki powstał pomysł, aby Pójść do tego Auschwitz. To nastąpiło w wyniku łapanki na Żoliborzu w Warszawie we wrześniu 1940 roku i wówczas rotmistrz Witold Pilecki będąc w jednym z mieszkań mógłby w jakiś sposób ratować się ucieczką, ale tego nie zrobił, bo wiedział, że przystępuje do wykonania swojego zadania. I w momencie, kiedy to żandarmi wchodzili do tego mieszkania, on, prawda, ujawnił się jest i dał się złapać i to był ten transport wrześniowy, który trafił do miejsca Auschwitz.
Trzeba pamiętać o tym, że to są te pierwsze transporty, bo pierwszy transport więźniów Polskich więziew politycznych trafił do obozu Auschwitz 14 czerwca 1940 roku i tuż za nim był kolejny właśnie ten wrześniowy, w którym to znalazł się rotmistrz Witold Pilecki. Ale gdybyśmy chcieli wrócić do sedna sprawy. Z jednej strony przystępował do wykonania pewnego zadania, żeby opisać To co dzieje się w Auschwitz, ale jednocześnie pojawił się u niego też zamysł, że zorganizuje tam konspirację obozową, która będzie funkcjonowała i to jest też niebywałe, że w takim piekle Auschwitz
Udało się utworzyć organizację konspiracyjną, której pomysłodawcą był rotmistrz Witold Pilecki. Był to związek organizacji wojskowej, która to organizacja musiała działać w specyficznych warunkach. Bo przecież z jednej strony więźniowie, którzy byli w Auschwitz, praktycznie ocierali się podczas każdego dnia, nawet w nocy o śmierć. A żeby tworzyć pewną konspirację obozową, to trzeba było mieć na to pomysł. I rotmistrz Witold Pilecki miał na to pomysł, że zorganizuje tzw. Piątki Pileckiego, czyli generalnie te pięć osób ze swoim dowódcą, Mogło być tych 5 więcej osób, ale generalnie 5 wiedziało tylko o sobie.
Kolejna piątka nie wiedziała, nie miała informacji o sobie. To było związane z tym, żeby jednak ta konspiracja funkcjonowała, żeby zabezpieczyć się przed jakąś inwigilacją. I to się udało rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, ale i też przecież rotmistrz Witold Pilecki z jednej strony musiał zapisywać w swojej pamięci to, co widział, Rozstrzeliwania osób, torturowania osób, jak tworzony jest obóz, jak funkcjonuje, kto pełni jakie funkcje i to zapisywał w swoich myślach i też częściowo przesyłał te informacje w meldunkach poza obóz.
Czy rzeczywiście ktoś przekaże ten meldunek? Jak to się wszystko skończy? Sam Witold Pilecki w raporcie, który powstał po ucieczce pisze, że na tę ucieczkę zdecydował się dopiero w momencie, kiedy wiedział, że jego współwięźniom nie grozi odpowiedzialność zbiorowa. Dlaczego Niemcy w tym 43 roku zdecydowali się zrezygnować z tej odpowiedzialności zbiorowej? Można powiedzieć, że tutaj było kilka powodów. Ten terror przez cały czas trwał, miał miejsce w obozie. Zastępcy komendanta, czy też wachmani, esesmani wykorzystywali możliwość znęcania się, torturowania, czy też dokonywania zabójstw na więźniach.
Dlaczego tak uważam? Wynika to chociażby z samego raportu rotmistrza Witolda Pileckiego, ale i też z pewnych faktów. W tym okresie od roku 1943 mają miejsce przerzuty więźniów do innych obozów. Z Auschwitz do obozów położonych czy to w Austrii w Mauthausen, czy to do obozów gdzieś w Niemczech. To była wcale niełatwa operacja, ale ona w jakiejś mierze spowodowałaby, że jakieś tworzone zalążki pewnej istniejącej konspiracji zostałyby przerwane.
To by nie funkcjonowało. Przecież trzeba było naprawdę uważać, sam Rotmistrz Witold Pilecki w raporcie o tym wspomina, że ona musiała być daleko posunięta, ponieważ były próby gdzieś tam, prawda, Pozyskania przez władze obozowe informacji, czy więźniowie czegoś nie przygotowują, czy sami się do czegoś nie przygotowują, do jakichś ucieczek itd., itd. Rotmistrz Witold Pilecki w momencie, kiedy uciekł z Auschwitz, no on uciekał z taką myślą, W momencie udanej ucieczki uda się mu pozyskać wsparcie z zewnątrz i wykorzystać konspirację obozową, żeby rozpocząć powstanie.
W momencie, kiedy uciekał z Auschwitz, istniał podział na konkretne jednostki, które miały w pewnym momencie zająć pewne miejsca, wraz z tymi siłami z zewnątrz, wywołać tutaj powstanie. To była organizacja z jednej strony na początku pewna pomocowa, samopomocowa, żeby jednemu więźniowi pomóc w momencie, kiedy będzie chory, przerzucić go do innego działu, czy ewentualnie, żeby dokonać sfałszowania pewnych dokumentów. Przecież rotmistrz Witold Pilecki w momencie, kiedy był bardzo chory, miał zapalenie płuc, to gdyby nie istniała ta jego rozbudowana konspiracja obozowa, ten Związek Organizacji Wojskowej,
Mógłby tego nie przeżyć. Trafił do szpitala i tam lekarz Dering, który był też w konspiracji właśnie obozowej, stworzonej przez Witolda Pileckiego, mu pomógł. A pomagano nie tylko Pileckiemu, ale również też innym więźniom. To była ta jedna forma funkcjonowania tej organizacji, a kolejna tworzenie właśnie pewnej takiej formacji wojskowej, która byłaby przygotowana Która ma pewien plan, że w momencie, kiedy będzie taki sygnał, ona też przystąpi do pewnej walki. I z taką myślą też uciekał rotmistrz Witold Pilecki, żeby tym współwięźniom pomóc. Z tego planu jednak niewiele wyszło.
To był 1943 rok, wojna w zupełnie nieodpowiednim momencie dla wywołania tego typu akcji zbrojnej. Negatywnie do tego pomysłu podeszli zarówno decydenci w Krakowie, jak i później Komenda Główna Armii Krajowej w Warszawie. Ale Witold Pilecki ucieka z Auschwitz również właśnie w związku z tą akcją rozbijania Związku Organizacji Wojskowej. On chyba się boi, że też go przetransportują gdzieś dalej. W momencie, kiedy podjął tę decyzję, wcale niełatwą dla niego, że on ucieka, że zostawia spółwięźniów, trwały różnego rodzaju już przydziały do transportów.
To było nierealne, mając na uwadze, że to był bardzo silnie strzeżony kompleks obozowy, a ponadto pamiętajmy o tym, że to był teren, który należał do Rzeszy. To były ziemie wcielone, włączone do III Rzeszy. Które podlegały takiemu nadzwyczajnemu dozorowi przez różnego rodzaju formacje policyjne, żandarmerii, gestapo. I też na mieć na uwadze, że pewna ucieczka powoduje, że trzeba te osoby gdzieś rozmieścić, przewieźć i tak dalej. Przecież sam rotmistrz Witold Pilecki musiał też uciec z ziem wcielonych, włączonych do Rzeszy, czyli z prowincji tej śląskiej do Generalnego Gubernatorstwa.
Musiał sforsować rzekę Wisłę. To jest tragedia dla tego człowieka, bo okazało się, że nie jest w stanie tym ludziom pomóc. Nie byłoby, wydaje mi się, uczciwe nie zwrócić tutaj uwagi na to, że o ile Witoldowi Pileckiemu nie udało się zorganizować pomocy dla więźniów obozu Auschwitz, to nieopodal obozu funkcjonował oddział Armii Krajowej Sosienki, którego zadaniem było właśnie pomoc przede wszystkim chyba uciekinierom, prawda? Tak, to jest też bardzo mało znany epizod, że takowy oddział partyzancki Sosienki istniał i on właśnie starał się pomóc tym zbiegłym więźniom, ale też proszę zauważyć,
Tak zresztą zareagowali przełożeni Tomasza Serafińskiego, kiedy Witold Pilecki pojawił się w Nowym Wiśniczu już u kresu trasy swojej ucieczki właśnie, że istniała obawa, że on jest Osobom podstawionym, wracając do osób, do ludności cywilnej, która pomagała uciekinierom, to znalazłem taki cytat z komendanta KL Auschwitz, to jest z listu z lipca 1940 roku, gdzie on pisał do Wyższego Dowódcę SS i Policji we Wrocławiu. I tutaj cytat. Ludność miejscowa jest fanatycznie polska, gotowa do każdego wystąpienia przeciwko znienawidzonej załodze obozowej SS. Każdy więzień, któremu uda się ucieczka, może liczyć na wszelką pomoc, skoro tylko dotrze do pierwszej polskiej zagrody.
I czy na taką pomoc Witold Pilecki również mógł liczyć podczas swojej ucieczki? Ja się bardzo cieszę, że w mieście Oświęcim powstało muzeum, które ma na celu pokazanie tej pomocy przez mieszkańców Oświęcimia, okolicy, Więźniom, którzy w tym obozie byli. To jest bardzo ważne, żeby pokazać ten element pomocy niezwykle ważnej, ale i niosącej, mogącej nieść za sobą bardzo tragiczne skutki. Bo przecież, jeżeli ci więźniowie pracowali poza obozem, to starano się im jakoś podrzucić coś do jedzenia.
Ale przecież pamiętajmy też o tym, że istniały też kanały przerzutowe, żeby przemycać lekarstwa do obozu. Także ta pomoc była, można powiedzieć, wielowątkowa. I o tym trzeba mówić, to trzeba podkreślać, I w przypadku, jeżeli tutaj jakieś pilnujący esesmani to zauważyli, to przecież takim osobom pomagającym od razu groziła kara nawet zesłania do tego obozu. Jeżeli chodzi o rotmistrza Witolda Pileckiego, no to ta ucieczka Ona była zorganizowana, ona nie była taka, można powiedzieć, chaotyczna, ale przecież Witold Pilecki uciekał przez Alvernię, Puszczę Niepołomicką, dalej do Bochni, zanim znalazł się właśnie w tym dworze tzw. Koryznówce.
Spotykał się z pewną pomocą. Wśród tych dobrych ludzi, których Witold Pilecki spotkał na swojej drodze był Piotr Mazurkiewicz. Z raportu Witolda wynika, że Mazurkiewicz wiedział kim są ludzie, których przygarnął pod swój dach, a jednak postanowił im pomóc. Mnie udało się dotrzeć do wnuczki Piotra Mazurkiewicza o to co powiedziała mi o swoim dziadku. Nie mówiło się raczej o tym, bo to groziło kłopotami. Grażyna Kowalska, wnuczka Piotra Mazurkiewicza.
Nie mówiło się, to znaczy to co wiedziałam, to wiem to od mojej mamy. Właśnie o tej historii, ale opowiadała w ten sposób, że właśnie wtedy przyszło trzech więźniów do nas, ale nie wiedzieliśmy, może nawet prawdopodobnie dziadek też nie wiedział, kto to jest z nazwiska, prawda? Zresztą nie pytał, tak? To tak wspomina Witold Pilecki. Można się było domyślić, prawda, że jak, jak po ich wyglądzie i po, po rozmowie jakiejś takiej, prawda, że kto to jest i no i u nas dostali gościnę, mogli się umyć. Babcia, babcia tam przygotowała, wdoiła krowę, mlekiem poczęstowała, no tak czasy wojenne prawda, to ciężko było.
No i mogli właśnie też w spokoju przespać noc. Nie wiem czy było ciepło w tej stodole czy nie, ale Tyle co mogliśmy, to właśnie dziadek, oczywiście nie sam, bo żona, też moja babcia, też pomagała w tym, Maria Mazurkiewicz. Moja mama miała siostrę i jeszcze dwóch braci. Moja mama była najmłodsza, miała wtedy 8 lat. To tak, że niewiele pamięta, może nawet nic, tylko właśnie takie urywki, że to więźniowie byli, trzech. O tej historii właściwie można mówić dopiero od lat 90. Czy ktoś odezwał się do Państwa z taką historią, że no dzień dobry, zajmujemy się historią Witolda Pileckiego i wiemy, że chyba tutaj się ukrywał.
Jak to było? Tak, właśnie 10 lat temu odwiedził nas zespół Fortecach, ale to było dla nas zaskoczenie i wtedy właściwie dowiedzieliśmy się kto to był z nazwiska. Moja mama wtedy nie powiedziała nic, no bo to było zaskoczenie. Poszłam do księgarni, kupiłam książkę, szukałam w ogóle w księgarniach o Pileckim i właśnie się dużo też dowiedziałam wtedy. To musiało być ciekawe doświadczenie zobaczyć nazwisko własnego dziadka w tym raporcie, prawda? No tak, czułam się zaszczycona i w ogóle dumna z dziadka. I teraz jak jestem właśnie, bo mieszkam w tym domu, to właśnie tak sobie myślę, niemożliwe, że tutaj taki ważny ktoś w naszym domu był.
Głównym problemem było wyrwanie się z tych ziem wcielonych, włączonych do III Rzeszy, bo specyfika położenia obozu Auschwitz w tych rzekach Soła, Wisła, prawda, To stwarzało problem, specyficzny teren podmokły, takie usytuowanie też duże tych kompleksów obozowych powodowało, że trzeba było z tego umiejętnie, z tego obszaru uciec, bo przecież podczas ucieczki Rotmistrz Witold Pilecki z Janem Redzejem i z Edwardem Ciesielskim w pewnym momencie zabłądzili. Stwierdzili, że znaleźli się jakby z powrotem w obozie. Okazało się, że oni uciekając znaleźli się tuż przy obozie, ale przy tych Monowicach. Także tu też trzeba było wykazać się orientacją.
Ta ucieczka miała miejsce po dwóch latach pobytu Kazimierza Piechowskiego i jeszcze innych więźniów Bendery, Lemparta i Jastera w obozie. Jeden z nich Stanisław Jaster przewoził też meldunki od samego Pileckiego do Komendy Głównej Armii Krajowej. Dzięki oczywiście tym ucieczkom my mamy to świadectwo Tego piekła Auschwitz, tej tragedii Auschwitz. Przecież ci ludzie, jeżeli uciekli skutecznie, udało im się przeżyć wojnę, no to byli tym świadectwem.
Uciekł wówczas Tadeusz Wiejowski. Wspomina tę ucieczkę w swoim raporcie Pilecki. Odbył się apel. Władze były obozowe, wściekłe, że jak to ktoś mógł im, prawda, Niemcom uciec, esesmanom. Ten apel trwał 19 godzin. Te ucieczki jedne się udawały, drugie się nie udawały. Jest ucieczka udana Jerzego Bieleckiego i Żydówki Cyli Cybulskiej, która miała miejsce w 1944 roku. Udało się uciec. Pewien spryt, przytomność umysłu, znałość języka niemieckiego powodowała, że coś się udało, ale wiele ucieczek się nie udało. No właśnie, jak wspominał Pan o tej ucieczce pary, to przecież tuż przed ich ucieczką podobna ucieczka, również pary więźniów, kobiety i mężczyzny, się nie powiodła.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Profesor Witold Stankowski przedstawia historię Witolda Pileckiego i jego doświadczeń w obozie Auschwitz.
Analiza początkowych transportów do obozu i konspiracji wewnątrz obozu prowadzonej przez Pileckiego.
Opis ucieczek więźniów z obozu i konsekwencji dla tych, którzy zostali załapani, w tym ucieczka Pileckiego i jego plany.
Opis działań Pileckiego w obozie, jego konspiracji i pomocy uciekinierom, w tym rozmowa z wnuczką Piotra Mazurkiewicza.
Opis planu ucieczki Pileckiego i jego przygotowań, a także jego ucieczka z obozu.
Szczegółowy opis drogi ucieczki Pileckiego, jego pomocy i pomocy z zewnątrz, a także postać Edmunda Zabawskiego.
Analiza wzrostu liczby ucieczek więźniów z obozu i ich konsekwencji, a także podsumowanie ucieczki Pileckiego
Pan profesor analizuje wpływ ucieczek na sytuację w obozie i opisuje strategie ucieczki, takie jak ucieczka Kazimierza Piechowskiego.
Pan profesor omawia dekonspirację ZOW i jej konsekwencje, w tym proces Witolda Pileckiego.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.