Wielkopolskie: Bo za dużo mówili (2010 | 2002)
Dwie historie: 14-letniej Agnieszki z Dąbcza i 6-letniego Krystiana z Poznania. Co ich łączy? -------------------------- Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1zzYitHFL9JE9qt92gQlCrjdqNmjonj8Y90HPPT3VOG8/edit?usp=sharing LINK DO KSIĄŻKI TOPIEL: https://pulpbooks.pl/kategoria-produktu/plac-ile-chcesz/ JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny KONTAKT: [email protected] MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg
Ale to nie jest jednak częste. Częściej są w konflikcie. To, co przede wszystkim denerwuje Beatę w młodszych braciach, to fakt, że za dużo mówią, szczególnie Krystian. Krystian, jak to dziecko, chodzi i opowiada, co myślina na język przyniesie, mówi o tym, co widział, powtarza, co słyszał i tak nieraz przypadkowo, czy dla żartu, zdradza rodzicom jakieś tajemnice Beaty. Przykładowo, że poszła się z kimś spotkać, niby nic, ale że rodzice ograniczają jej spotkania ze znajomymi, no to Beata zapewne często w tych kwestiach kłamie i jest jej bardzo nie na rękę, że Krystian zdradza jaka jest prawda. Szczególnie drażliwym tematem jest chłopak Beaty, z którym rodzice też próbują jej ograniczać spotkania, a który zupełnie przypadkowo nazywa się jak znany aktor Piotr Adamczyk.
Piotr jest o rok młodszy od Beaty. W 2002 roku kończy 17 lat, a ich znajomość zaczęła się tak, że to ona zwróciła na niego uwagę. Chodzą do jednego gimnazjum, bo widać on też powtarzał klasę. Poza tym mieszkają niedaleko siebie, więc jakoś ich drogi się skrzyżowały. Gdy Beata zapytała Piotra, czy chce z nią chodzić, on nie od razu, ale po namyśle się zgodził. Piotr nie miał łatwej przeszłości, bo pochodzi z wielodzietnej rodziny, w której warunki dorastania pozostawiały wiele do życzenia. Największym problemem był agresywny, uzależniony od alkoholu ojciec, z którym na co dzień on i jego rodzeństwo musieli się mierzyć. Warunki w domu były tak złe, że ostatecznie wszystkie dzieci zostały odebrane rodzicom i trafiły do domu dziecka.
Część rodzeństwa została adoptowana, niestety Piotr nie miał tego szczęścia. Dopiero po kilku latach w ośrodku otrzymał dobrą informację, że jego ojciec zmarł. Informacja była o tyle dobra, że po śmierci męża mamie jakoś udało się odbić od dna, poprawić warunki mieszkaniowe oraz finansowe i tym sposobem dzieci, które nadal przebywały w domu dziecka mogły z powrotem zamieszkać z nią. Po powrocie na stare śmieci Piotr poszedł do pobliskiej szkoły i tam poznał Beatę. Podobało mu się w niej to, że jest od niego starsza i taka stanowcza, często wręcz dominująca, trochę jak opiekunki w domu dziecka, które przez długi czas stanowiły dla niego jedyną namiastkę stabilności. Nawet z zewnątrz nietrudno zauważyć, że to Beata w ich związku jest tą osobą decydującą, a Piotr jest jej uległy.
Zawsze, gdy ona sobie życzy, to on przychodzi, przesiaduje u niej w mieszkaniu całymi godzinami. Ona też go czasem odwiedza, ale jednak więcej czasu spędzają w mieszkaniu Bergów. Mama Beaty nieraz go prosi, żeby tak ciągle u nich nie tkwił uczepiony do Beaty. Z córką nawet nie zaczyna tego tematu, bo z góry wie, że to są próby skazane na porażkę, ale próbuje rozmawiać z nim, natomiast jak się okazuje Piotr jest uległy przede wszystkim względem Beaty, a wobec innych się stawia. Nie zamierza rezygnować z częstych wizyt, więc rodzice z trudem, ale jakoś to tolerują. Przynajmniej do czasu, dopóki na jaw nie wychodzi coś, po czym diametralnie zmieniają swój stosunek do Piotra. Fakt, że ciągle u nich przesiaduje to nie jest jedyny powód.
To właściwie najmniejszy problem, bo znacznie gorsze jest to, że wybranek córki regularnie wchodzi w zatargi z prawem, a dokładnie kradnie w supermarketach. Bergowie dowiadują się o tym od Krystiana, który pewnego razu podsłuchuje rozmowę siostry i Piotra. Beata jest wściekła, gdy przez Krystiana wszystko wychodzi na jaw, bo jest to naturalnie powód do kolejnych awantur i ograniczeń. Nadal spotyka się z Piotrem mimo zakazów, ale jest to o wiele trudniejsze, odkąd Anna i Tadeusz otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie. W domu dochodzi do regularnych kłótni, a Beata zaczyna odczuwać coraz większą nienawiść wobec wszystkich członków swojej rodziny. Jest początek wakacji 2002 roku.
Wraca dopiero pod wieczór, a że syn cały dzień na niego czekał, to już od wejścia zasypuje Tadeusza gradem pytań. Czy teraz coś z nim porobi, czy się pobawią, albo czy może wyjdą razem na rower. Ojciec niestety jest bardzo zmęczony i prosi syna, aby najpierw dał mu zjeść, a gdy Anna podaje mu obiad, w pokoju obok Beata spędza czas ze swoimi znajomymi. Jest u niej ta dwójka co zawsze, czyli Piotr oraz Sławek, o którym wcześniej nie wspominałam, ale jest to najlepszy przyjaciel Beaty oraz Piotra. We trójkę stanowią zgraną paczkę, często gdzieś razem wychodzą, a okazjonalnie dołącza do nich też dziewczyna Sławka, Mariola. Sławek jest w wieku Beaty, ma 18 lat i tak podsumowując jego osobowość, to jest on osobą podatną na wpływy z zewnątrz.
Bardzo zależy mu na akceptacji innych, chce, aby ludzie dobrze go postrzegali, szczególnie Beata i Piotr, z którymi jest bardzo mocno związany i dla których wiele mógłby zrobić. Poza tą standardową trójką, tym razem jest też z nimi koleżanka Beaty, pochodząca z dopiewa 14-letnia Ewa, Oraz jakiś kolega znacznie starszy od całego towarzystwa, bo jak mówią źródła ma 27 lat. Tadeusz po obiedzie ku rozczarowaniu Krystiana oznajmia, że nie ma już sił na zabawę, ale rozwiązanie nieoczekiwanie oferuje Beata. Krystian nastawił się już, że gdzieś wyjdzie, a że ona i jej znajomi idą się przejść, to oferuje, że może zabrać go ze sobą.
Nie pomaga fakt, że poszukiwania ciągną się przez całą noc, kiedy to widoczność jest ograniczona, a wszyscy z godziny na godzinę stają się coraz bardziej zmęczeni. W poniedziałek nad ranem poszukiwania zostają więc wstrzymane, aby grupy poszukiwawcze mogły udać się do domu na odpoczynek, a po kilku godzinach ruszyć znowu. Do mieszkania w suterenie wracają Anna, Tadeusz oraz Beata, która również brała udział w poszukiwaniach. Pomagał im też Piotr, do którego przed wyjściem zadzwoniła, ale który na czas przerwy wrócił do siebie. Po przyjściu do domu Beata próbuje pocieszać płaczącą Annę. Przytula ją, mówi, że może jeszcze Krystian się znajdzie, ale to na nic. Emocje sięgają zenitu. Tadeusz jest wściekły na swoją pasierpicę, co rusz powtarza, że jeśli to Beata albo jej znajomi skrzywdzili jego syna, to nie wie, co im zrobi.
W ślad za nią idzie Piotr, który przyznaje, że od początku domyślał się, że to wszystko wyjdzie na jaw. Oboje nie zrzucają na nikogo winy, nie kręcą, tylko już bez ogródek, ze wszystkimi szczegółami opowiadają policjantom o tym, co tak naprawdę stało się tamtej niedzieli. Nie byli w żadnym monopolowym, Beata wymyśliła taką wersję, aby zmylić rodziców. Policjanci ustalili to już wcześniej, bo monitoring zainstalowany we wskazanym sklepie nie zarejestrował tego dnia ani Beaty, ani Piotra, ani nikogo z ich znajomych. Mieli za to zupełnie inny plan. I tak, plan, bo zabójstwo Krystiana planowali już od kilku dni. Był to pomysł Beaty, do którego realizacji udało jej się namówić Piotra.
Nie musiała go namawiać, co prawda zbyt długo, bo on, jak to miał w zwyczaju, gdy z jej strony padały jakieś propozycje, szybko się zgadzał. Pierwotnie wszystko miało się wydarzyć już kilka godzin wcześniej, w niedzielę około 13, ale nie przewidzieli, że tego dnia na dworze będzie aż tyle ludzi. Obawiając się obecności zbyt wielu świadków, realizację planu przesunęli więc na wieczór. Wychodząc z domu, Beata niepostrzeżenie wzięła ze sobą ostry kuchenny nóż, który dała na przechowanie Piotrowi. On schował go za pasek, a następnie ruszyli w drogę. Ela i ten 27-letni mężczyzna oddzielili się od nich już jako pierwsi. W źródłach nie ma nic na temat tego, aby on wiedział, co ma się później stać, natomiast ona taką wiedzę z pewnością posiadała i nie zareagowała, do czego jeszcze wrócimy.
Gdy ta dwójka odeszła, zostali tylko Beata, Piotr i Sławek oraz oczywiście Krystian. Jeszcze przez jakiś czas kręcili się po osiedlach, w międzyczasie dołączyła do nich Mariola, dziewczyna Sławka, ale i oni się odłączyli po dojściu do ogrodzenia budowy. To wtedy Beata miała powiedzieć przyjacielowi, idziemy go zabić. On przekazał to po cichu Marioli, tak że Krystian nic nie słyszał, po czym odpowiedział tylko, to wasza sprawa i odszedł, a jego dziewczyna w ślad za nim. Przez ogrodzenie przeszli więc we trójkę. Prowadzili chłopca za ręce na hałdę, której nie widać dobrze z ulicy, a że budowa tego dnia była nieczynna, to i nikt z pracowników się tam nie kręcił. Krystian w ogóle się nie spodziewał, że po dojściu w odludne miejsce siostra zada mu cios nożem, ale tak właśnie się stało.
Beata celowała w szyję, czyli w miejsce, wrażliwe, natomiast rana, którą zadała była bardzo płytka, więc Krystian nadal żył i był w pełni świadomy. Wtedy ona odwróciła się do Piotra i powiedziała, że nie da rady, że nie może tego zrobić i podała mu nóż. On nie chciał go wziąć, powiedział, że skoro to ona zaczęła, to ona powinna skończyć, więc Beata zadała drugi cios, tym razem głębszy. Popchnęła Krystiana, a on upadł na ziemię. Prosił ich jeszcze, aby przystali, obiecał, że już nigdy nic nikomu nie powie, żeby tylko go oszczędzili, oni jednak nie mieli dla niego litości. Piotr mówiąc, że idzie po pomoc poszedł tak naprawdę po jakiś ciężki kawałek muru, którym zadał chłopcu kilka ciosów w głowę oraz w kręgosłup. Urazy wewnętrzne, jakie spowodował uderzeniami pogłębiły wstrząs krwotoczny i sprawiły, że Krystian nie miał już szans na przeżycia.
Beata nie prosiła o to Piotra, chciała od niego pomocy jedynie wcześniej z nożem, więc ten kamień to był tylko i wyłącznie jego pomysł. Gdy on wrócił z tym kamieniem, ona kucała nad bratem i była jak w transie, a później patrzyła na wszystko bez żadnych oznak emocji. Po wszystkim uznali, że najlepiej będzie jak pójdą do Piotra się umyć, zapewne dlatego, że w jego mieszkaniu nikogo nie było. Szli ulicą brudni od krwi, jednak nie zwrócili niczyjej uwagi i bez przeszkód dotarli na miejsce. Jak mówią, nikt ich nie zaczepiał i nie pytał skąd ta krew. Jeszcze przed powrotem do mieszkania wyrzucili nóż do studzienki kanalizacyjnej, a w domu dokładnie się umyli i przebrali. Piotr, gdy później rozmawiał ze swoim bratem Michałem, miał mu powiedzieć co się stało, prosił jednak, aby brat nikomu nie mówił i z tego co wiadomo dotrzymał tajemnicy.
Beata też ostatecznie wróciła do domu. Po drodze wyrzuciła jeszcze do kontenera ubrania, które wcześniej miała na sobie, a także te, które miał Piotr ze względu na zabrudzenia. A gdy weszła do mieszkania, jej rodzice nie zauważyli, że przyszła ubrana w coś innego. Zapewne dlatego, że już od wejścia w domu zapanowała nerwowa atmosfera i skupiali się przede wszystkim na tym, gdzie jest Krystian. Gdy śledczy pytają ją o motyw, ona w skrócie opowiada o tym, jak Krystian na nią donosił, ale dużo bardziej skupia się na trudnych relacjach rodzinnych z matką i ojczymem. Obwinia Annę o to, że ją zaniedbywała, a także o to, że razem z Tadeuszem przepijała alimenty, które na Beatę płacił ojciec. Wspomina również, że Tadeusz przez ostatni rok miał ją molestować.
Zanim jednak przejdziemy do procesu, to jeszcze chwila o zeznaniach świadków, bo to, co wyszło na jaw do tej pory, jest oczywiście makabryczne, ale okazuje się, że Krystian nie miał być jedyną ofiarą Beaty i Piotra. Oni wspólnie planowali też inne zabójstwa. Tydzień wcześniej Beata podjęła próbę odebrania życia swojemu starszemu przyrodniemu bratu, czyli dziesięcioletniemu Patrykowi. Było to dokładnie na terenie tej samej budowy, na której ostatecznie zginął Krystian. Beata zebrała tam Patryka, a następnie zaproponowała zabawę w chowanego. Zawiązała mu czymś oczy, więc Patryk był łatwym celem. Beata popchnęła go i przyłożyła nóż do szyi, ale nie zrobiła nic więcej.
Uznała widać, że nie da rady. Zagroziła tylko, że jeśli brat komuś o tym powie, to wtedy faktycznie go zabije. Patryk uciekł, całe zdarzenie miało miejsce w środku dnia. Niestety wieczorem Beata znów go zaatakowała. Wcześniej był z nią tylko Piotr, ale wieczorem świadkiem była również 14-letnia Ela. W swoich zeznaniach opowiada o tej drugiej, znów nieudanej próbie, a nieudanej dlatego, że Patryk, który tym razem nie miał już zawiązanych oczu, zdążył się uwolnić. To również Elę Beata wcześniej pytała, czy mogłaby jej pożyczyć jakiś bardzo ostry nóż. Bez skrępowania opowiadała koleżance o tym, do czego zamierza go użyć, to znaczy do zabicia Patryka. Zaproponowała nawet, że to może Ela mogłaby go zabić, ale ona kategorycznie odmówiła.
Spytała, czy Beata oszalała, na co ona odparła tylko, że bez łaski i w takim razie zrobi to sama z Piotrem. Ciężko powiedzieć, dlaczego Ela nikomu o tym nie powiedziała, czy może najpierw myślała, że to żart, czy coś innego. W końcu jednak, gdy na własne oczy widziała, jak przyjaciółka próbuje zabić brata, to mogła zareagować, mogła kogoś powiadomić, ale uznała, że to nie jej sprawa. Tym samym stała się współwinną całej tragedii, natomiast ze względu na młody wiek jej proces odbywał się osobno, przed sądem rodzinnym. Gdy policjanci dopytywali Beatę i Piotra, dlaczego zmienili swój plan i odpuścili Patrykowi, oni odpowiedzieli, że po prostu tak wyszło. Poza tym Krystian był młodszy, miał mniej siły, więc łatwiej było go zabić.
To jednak nadal nie koniec tych krwawych planów, bo to nie był jedyny możliwy wariant, jaki brali pod uwagę. Jeszcze przed Patrykiem rozważali o trucie Anny oraz Tadeusza. Mieli już nawet zakupioną trutkę na szczury, ale zmienili zdanie. Najpierw Patryk, a potem rodzice. Finalnie padło na Krystiana, ale gdyby ich tak szybko nie ujęto, to kto wie, co stałoby się z Bergami. Trochę ponad tydzień po zbrodni ma miejsce wizja lokalna, którą Beata oraz Piotr przypieczętowują swoje zeznania. Policjanci jako pierwszą na miejsce przywożą Beatę. Jest skuta kajdankami z jednym z funkcjonariuszy, tak żeby nie uciec, ale ogólnie mówiąc współpracuje.
Odpowiada na wszystkie pytania i wskazuje miejsca, opowiadając o kolejnych punktach przebiegu zdarzeń. Podobnie jej chłopak, on również opowiada jak wszystko się odbyło, a zeznania jego i Beaty są zbieżne. Informacja o terminie organizowanej wizji lokalnej przedostaje się do wiadomości publicznej, więc gdy Beata odtwarza przebieg wydarzeń, z odległości kilkudziesięciu metrów obserwuje ją kilkanaście osób. W stronę jej i Piotra kierowane są liczne wyzwiska oraz groźby. Obserwatorzy krzyczą, że nie mają po co wracać na dzielnicę, bo już nie żyją. Po zamknięciu śledztwa prokurator kieruje do sądu akt oskarżenia. w którym zarówno Beatę, jak i Piotra oskarża o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
To, co zrobiła, przede wszystkim starała się wytłumaczyć tym, jakie zajmowała miejsce w rodzinie i jak była traktowana. Biegli stwierdzili u niej nieprawidłową osobowość, ale nie miało to oczywiście wpływu na poczytalność w momencie popełniania zbrodni. Podobnie sytuacja miała się z Piotrem, który, tak jak ich kolega Sławek, jest osobą bardzo podatną na wpływy z zewnątrz. Cały czas był pod wpływem Beaty, był podatny na jej sugestie, natomiast nie ogranicza to w żaden sposób jego poczytalności. Sławomir w ocenie biegłych był z kolei tak silnie związany zarówno z Beatą jak i z Piotrem, że było to dla niego nie do pomyślenia, żeby mógł powiadomić policję i tym samym pokrzyżować ich plany.
Pierwszy wyrok zapada w grudniu 2003 roku. Na sali panują tak ogromne emocje, że udzielają się one nawet sędziemu. Przewodniczący składu sędziowskiego, odczytując uzasadnienie, nie może powstrzymać łez, dlatego też wyrok zapada dopiero, gdy wraca na salę po 10-minutowej przerwie. Wina Beaty i Piotra nie podlega wątpliwości. Oboje zostają więc skazani na 25 lat pozbawienia wolności, czyli na taki wymiar kary, o jaki wnioskował prokurator. Z kolei Sławek za to, że wiedział o zamiarach swoich przyjaciół i nikogo o tym nie poinformował, a co mogło być może zapobiec tragedii, zostaje skazany na półtora roku więzienia. Sąd surowość kar uzasadnia przede wszystkim motywem zbrodni, a bardziej jego brakiem, no bo jak za motyw można uznać to, że sześciolatek za dużo mówił?
W kwietniu 2007 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację, więc stało się pewne, że Beata i Piotr kolejne, wtedy już 20 lat, spędzą w zamknięciu, no chyba, że wyjdą na warunkowym. Rodzice nigdy nie wybaczyli Beacie. Po Krystianie została im jedynie kaseta VHS, na której widać uśmiechniętego sześciolatka robiącego żarty kamerzyście. Tak zapamiętali Krystiana właśnie jako uśmiechnięte i pogodne dziecko. Mówią, że w ich ocenie w Polsce powinna zostać przywrócona kara śmierci i na taką właśnie karę powinna zostać skazana ich córka. Jeżeli materiał Ci się spodobał i chcesz wesprzeć dalszą podcastową twórczość, możesz postawić mi kawę na buycoffee2.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dwie historie: 14-letniej Agnieszki z Dąbcza i 6-letniego Krystiana z Poznania. Co ich łączy?
--------------------------
Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1zzYitHFL9JE9qt92gQlCrjdqNmjonj8Y90HPPT3VOG8/edit?usp=sharing LINK DO KSIĄŻKI TOPIEL: https://pulpbooks.pl/kategoria-produktu/plac-ile-chcesz/ JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny KONTAKT: [email protected] MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg