USA: Czy Michelle Obama zastąpi Joe Bidena?
- Jeśli Michelle Obama zgodzi się kandydować z ramienia Demokratów na prezydenta USA, to sondaże i sponsorzy są po jej stronie - mówił w Polskim Radiu amerykanista Marcin Wojciechowski.
Niepresja, aby prezydent Joe Biden zrezygnował ze startu w listopadowych wyborach. Tuż po katastrofalnej dla Bidena debacie z Donaldem Trumpem, sprzyjający demokratom New York Times napisał, dla dobra kraju prezydent Biden powinien wycofać się z tego wyścigu. Sam Biden twardo przekonuje, że białej flagi wywieszać nie zamierza. No a o meandrach amerykańskiej polityki porozmawiamy teraz z Marcinem Wojciechowskim z Liberté Americanistą. Dzień dobry, witam pana bardzo serdecznie. Dzień dobry, witam również. Joe Biden i jego sztab w ostatnich dniach przystąpili do medialnej ofensywy. Prezydent wziął udział w kilku wiecach. W piątek był w Wisconsin, dziś jest w Pensylwanii, a więc to są dwa stany, w których będą ważyły się wyniki tego ostatecznego głosowania i te stany mogą zdecydować o porażce lub też zwycięstwie konkretnego kandydata. W piątek Joe Biden udzielił też półgodzinnego wywiadu telewizji
ABC wywiadu, który miał zatrzeć to fatalne wrażenie po debacie z Trumpem. W pana odczuciu ten cel Biden osiągnął? A może on był po prostu nieosiągalny? No w pewnym sensie był nieosiągalny, no bo to co się zobaczyło, to tego się już nie odzobaczy. W debacie z Trumpem on wypadł bardzo źle. Miał całe takie fragmenty 20-30 sekundowe, kiedy wydawało się, że utracił świadomość. Jeżeli takie rzeczy mu się zdarzają, nie podczas całej debaty, okresowo, no to nawet jeśli teraz w tym wywiadzie wypadł całkiem przyzwoicie, a momentami nawet dobrze, plus miał te inne wystąpienia, gdzie wypadał przez chwilę nawet bardzo dobrze, no to to nie zmienia postaci rzeczy, że wiemy już o nim,
W takim razie, na co czeka Joe Biden? Bo jeżeli rezygnować, no to teraz te wybory są na początku listopada. Wiadomo, że jeżeli Kamala Harris przejęłaby pałeczkę w tym wyścigu po Bidenie, może byłoby trochę łatwiej, bo te pieniądze, które zebrał Joe Biden na swoją kampanię, przeszłyby właśnie na nią. Ale jeżeli byłby to zupełnie inny kandydat, chociażby gubernator Kalifornii, no to to byłoby technicznie już dużo trudniejszy. No i właściwie demokraci skazywaliby się automatycznie na porażkę. Samo odejście z kandydowania niczego nie rozwiązuje. Partia nie może zostać bez kandydata. Zresztą demokraci już dwa razy po II wojnie światowej tak zrobili, że przekonali swojego kandydata urzędującego prezydenta, żeby nie kandydował na następną kadencję.
Ona była brana pod uwagę już dawno, ponieważ w Stanach zawsze się wykonuje tych sondaży wiele, z różnymi wersjami, z różnymi kandydatami i czasami ona była podstawiana zamiast Bidena już wiele miesięcy temu. Za każdym razem przegrywała i to zdecydowanie. Jeżeli Biden przegrywał powiedzmy 46 do 48, to ona przegrywała 38 do 52. Także ona nie gwarantuje poprawy. Co prawda teraz wykonano sondaż już po tej debacie, w którym ona ma lepsze te notowania, bo jednak część wyborców demokratycznych zobaczyła co się dzieje i doszła do wniosku, że w takiej sytuacji jaka jest to lepsza kamala niż nikt,
Tymi, którzy sponsorują i to jest niezwykle istotne. Otóż dobiegają takie informacje, to są wszystko rzeczy niejawne, które gdzieś tam w gazetach, w internecie się pojawiają jako pogłoski. To nie jest nieudokumentowane, nie wiadomo kto dokładnie, kto komu powiedział, ale podobno dzwonią sponsorzy Partii Demokratycznej i życzą sobie, żeby Biden odszedł. No to jeżeli oni grożą zakręceniem kurka z pieniędzmi, no to sprawa jest niezwykle poważna i nie wiem, czy to przypadkiem nie przesądza sprawy. W tej chwili moim zdaniem, tak jak ja oceniam, to jest moja teza, Sprawa odejścia Bidena zależy już tylko i wyłącznie od tego, jakie te dwie kandydatki zdobędą poparcie i czy Michelle Obama się zgodzi.
Jeżeli Michelle Obama się zgodzi, to sondaże są po jej stronie i sponsorzy są po jej stronie. I wtedy ona będzie kandydatką demokratów. A dopuszcza pan taką sytuację, że Michelle Obama się zgodzi, ale Joe Biden nie będzie chciał ustąpić? No i tutaj pojawia się pytanie, czy mogą go zastąpić demokraci wbrew jego woli? No tak, ponieważ po prostu ci, którzy zostali wybrani na te konwencje mają wolną wolę, tak? Oni zostali wybrani i zazwyczaj to rzeczywiście jest tak, że ci ludzie są wybierani jako supporterzy danego kandydata. I oni są, że tak powiem, etycznie zobowiązani do tego, żeby głosować na tego, którego popierali w prawyborach. Ale co cztery lata zdarza się, że jedna, druga, trzecia osoba zmienia decyzję.
No i teraz może być tak, że kilkaset osób zmieni decyzję. Oni nie są prawnie zobligowani do głosowania w taki sposób, jak je deklarowali w prawyborach. A jeżeli chodzi o decyzję samego Bidena, to jest człowiek niezwykle odpowiedzialny, poważny. Który został prezydentem, a przedtem wiceprezydentem po kilkudziesięciu latach spędzonych w Senacie, w Izbie Reprezentantów na początku. On w polityce amerykańskiej jest od 1968 roku. Wie na czym polegają wybory prezydenckie, wie jakie to jest niezwykle trudne, jakie są uwarunkowania. Także on te mechanizmy zna bardzo dobrze i wie, że jeżeli będzie kandydował kandydat taki jak on, co do którego mają wątpliwości daleko idące, a nawet wyborcy demokratyczni, to wyszło z sondaży,
Biden powinien zrezygnować. To on wtedy będzie gotowy zrezygnować i w poczuciu odpowiedzialności za kraj i w poczuciu tego, o czym powiedział ostatnio dwukrotnie. Wszyscy wiemy, jaka jest stawka tych wyborów. Czyli on nadaje tym wyborom wymiar już zupełnie szczególny, nadzwyczajny. On to zna, on to rozumie. Także jestem na 90% pewny, że jeżeli zostaną spełnione te warunki, to Biden zrezygnuje i przekaże swoje głosy.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.