Sytuacja humanitarna w Syrii i Libanie. Ks. Szewczyk: po prostu chce się płakać
Syria i Liban zmagają się z kryzysem humanitarnym. Od lat mieszkańcom zniszczonych przez wojnę terenów pomaga stowarzyszenie Dom Wschodni, którym kieruje ks. Przemysław Marek Szewczyk. Duchowny opowiedział o tym, jak obecnie wygląda sytuacja w tych krajach i z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się ludzie.
Świat 24 Raz jeszcze dzień dobry w drugiej części naszego programu. Teraz w audycji spojrzenie na Syrię i Liban z punktu widzenia nie polityki, a sytuacji humanitarnej. Mieszkańcom obu państw od lat pomaga Stowarzyszenie Dom Wschodni. Jego szefem jest ks. dr Przemysław Marek Szewczyk. A zatem jak obecnie wygląda sytuacja w Syrii? Dominuje niepewność. Ten nagły rajd rebeliantów, który sprawił, że Aleppo dostało się pod nową władzę sprawia, że ludzie, z którymi się kontaktujemy, Czekają na dalszy rozwój wydarzeń. Z jednej strony są gesty jakiejś życzliwości wobec mieszkańców. Przede wszystkim prąd dostali na 24 godziny, czego nie mieli od dłuższego czasu. Z drugiej strony są zapewnienia, że chrześcijanom nic nie grozi, że to nie będzie tak jak w prowincji Idlib, skąd tam ci ludzie przyszli,
Nałożono silne restrykcje na kult chrześcijański, na działalność Kościoła. Natomiast z Nowa Lepo są cały czas teraz głosy podnoszone, są sygnały wysyłane, że tak nie będzie. Chrześcijanie żyją na tych terenach jak nie u siebie. Nie tworzą tych państw, nie mają wpływu już na sytuację polityczną. Są czasami rozgrywani, muszą się gdzieś opowiadać, natomiast gdzieś szukają cały czas takiej drogi środka, że ich zadanie jest zupełnie inne. Ich zadanie jest bardziej humanitarne, ich zadanie Nie wiąże się z próbą zdobywania władzy politycznej i oddziaływania na ten świat w taki sposób, jak chrześcijanie mogą to spokojnie czynić na Zachodzie. Jak wygląda ich życie, takie w praktyce? Czy oni muszą ukrywać się, czy też zatajać to, że są chrześcijanami w związku z tym, że chociażby Aleppo teraz jest zajęte przez rebeliantów, fundamentalistów islamskich?
Czy coś za to grozi, czy raczej jest na razie spokojnie? W prowincji Idlib duchowni nie mogli na przykład nosić stroju duchownego. Kościół miał być niewidoczny, nie można dzwonów używać, nie można było żadnych znaków liturgicznych na zewnątrz wykonywać. Bardziej świeckie państwo niż Francja nawet. Natomiast czy tak będzie teraz w Aleppo? Trudno powiedzieć, nie ma takich głosów. Co prawda niepokojące jest to, że pojawiają się pewne działania propagandowe. Wczoraj dostaliśmy filmik Zalepo, gdzie jakiś dziennikarz zatrzymał przychodniów stojących przed choinką bożonarodzeniową i oni oczywiście recytują pięknie, że nic się nie zmieniło, wszystko jest w porządku, będziemy świętować Boże Narodzenie także na ulicach. Natomiast jak to będzie rzeczywiście, to trudno powiedzieć. Pytam o to zagrożenie chociażby w kontekście uchodźców i osób, które z Syrii uciekły.
Zdaje się, że to jest ponad 2 miliony, około 3 milionów ludzi, którzy z Syrii uciekło w czasie tej bardzo długiej wojny do Libanu. Teraz za bardzo nie wiadomo gdzie uciekać, no bo w Libanie też co prawda mamy rozejm, ale tam jest sytuacja dramatyczna. W chwili obecnej Zalepo nie ma nawet gdzie uciekać, bo wszystkie drogi są poodcinane, nie ma nawet drogi wyjścia, więc nawet jeżeli cały czas docierają do nas sygnały, że ludzie się zastanawiają, czy zostać, czy wyjechać, to życie rozwiązuje ten problem, bo nie ma jak wyjechać teraz z Zalepo. Jak wygląda wasza pomoc w praktyce tam na miejscu? Jak wy jej udzielacie? W chwili obecnej cały czas się zastanawiamy, jak będziemy kontynuować pomoc. To zależy od naszych partnerów tam na miejscu. O wszystkim zdecydują franciszkanie, z którymi współpracujemy od początku. Franciszkanie prowadzą parafię w centrum miasta, która jest również takim centrum wsparcia po prostu dla mieszkańców.
Tak, to też jest jeden z naszych projektów. Ciepło dra. Zaczęło się też od Alepo, trzy lata temu. Rozmowa z ojcem Ibrahimią, który wtedy był proboszem, zupełnie na inny temat, ale na koniec grzecznościowe pytanie, co słychać, no i powiedział właśnie, że wrócił z pogrzebu takich starszych ludzi, którzy zamarzli w swoim domu. To było w styczniu, temperatury spadły do 1-2 stopni, no i się okazuje, że nie trzeba wielkiej śnieżycy i mrozu minus 15, żeby ludzie zamarzali. Ze względu na to, że jest brak prądu, brak możliwości ogrzewania, po prostu ludzie zamarzali zimna w Alepo. Więc też od pewnego czasu zbieramy środki razem z Caritas Archidiecezy Łódzkiej, żeby zabezpieczyć właśnie warunki bytowe na ten czas zimy, czy to w Libanie, czy w Syrii, bo to nie są ciepłe kraje.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy opowiadają o sytuacji humanitarnej w Syrii i Libanie, wspierane przez Stowarzyszenie Dom Wschodni.
Ks. Szewczyk opisuje sytuację w Libanie, w tym straty i problemy chrześcijan.
Ks. Szewczyk opisuje różne projekty pomocy, w tym wsparcie edukacji i ciepło.
Ks. Szewczyk opisuje jak święta Bożego Narodzenia są przypatrywane w Libanie i Syrii.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.