Magdalena Wolińska-Riedi, odc.37
Magdalena Wolińska-Riedi to po prostu kobieta w Watykanie - polska dziennikarka, lingwistka, tłumaczka i autorka książek. W wydawnictwach opisuje życie w Watykanie, a także samą historię Rzymu i Watykanu. W tym ostatnim mieście mieszkała przez 17 lat, po tym, jak w 2003 roku wzięła ślub z oficerem Gwardii Szwajcarskiej. Była jedną z kilkunastu świeckich kobiet, które zostały obywatelkami tego najmniejszego państwa świata. Zrealizowała cykl programów dokumentalnych, przez 10 lat była korespondentką Telewizji Polskiej we Włoszech. Obecnie mieszka w Rzymie, często wraca też do Polski i w trakcie swojej ostatniej wizyty w Poznaniu odwiedziła również program Supermocne i Radio Poznań.Emisja na antenie Radia Poznań 04.06.2025Więcej odcinków: https://open.spotify.com/show/0hP2i1iuDejZAJfQqIdslk?si=919e739bd4be463e#poznan #poznań #radiopoznan #supermocne #podcast #kobiety #kobieta #MagdalenaWolińska-Riedi #rozmowa #dziennikarka #korespondentka #rzym #włochy #książka
Natomiast nie byłoby mnie w Watykanie, gdyby nie było w ogóle Rzymu, gdyby nie było po raz pierwszy mojej wyprawy do Watykanu i tak naprawdę, gdyby nie było Jana Pawła II. W 1995 roku, mając zaledwie 15 lat, byłam z grupą młodzieży z Warszawy na Dniach Młodzieży Europy w Loreto w środkowych Włoszech i to było moje pierwsze doświadczenie Italii, które mnie zachwyciła. Zachwyciły i same Włochy, i cudowna architektura, i natura, i ludzie przede wszystkim, i język do tego stopnia, mówię o tym dlatego, że stało się to jakimś impulsem do wyboru pierwszego kierunku studiów, bo trzy lata później Zaczęłam studiować italianistykę. A wcześniej, zanim trafiłaś do Włoch, myślałaś o jakiejś zupełnie innej ścieżce życiowej?
One miały być wtedy przejrzane i przeanalizowane przez sekretarza stanu. To był kiedyś w tamtych czasach Jana Pawła II kardynał Sodano. Po to, żeby Watykan zadecydował, czy ta kobieta się, przepraszam, nadaje. Czy ona jest właściwą osobą do tego, żeby Watykan wręczył jej dokument, paszport watykański. Co to oznacza? Że w tym momencie Watykan obejmuje cię też ochroną swoją, troszczy się o ciebie. Gdziekolwiek jesteś na świecie, to ma obowiązek swojego człowieka, obywatela bronić jak coś. Zainterweniować, pomóc i tak dalej, więc no biorą na siebie jakby tę... Ogromną odpowiedzialność. Tak, odpowiedzialność i chcą wiedzieć kto... Taką prawdziwą. Bardzo konkretną i chcą wiedzieć kto do tego Watykanu wchodzi, a powiem tylko, że za murami Watykanu mieszka tylko 400 osób i nas w tamtych czasach świeckich kobiet, żołngwardzistów było jedynie 12 na całym świecie z paszportem watykańskim.
Jak się czułaś wtedy, będąc jedną z 12 kobiet na świecie? No więc właśnie, to jest niesamowita sytuacja. Starałam się też każdego dnia doceniać to, co jest i to, co mam. I próbowałam przez całe życie i do dzisiaj tak jest, żeby to nie powszedniało, bo jest to sytuacja wyjątkowa na skalę światową, uniwersalną. Ale na początku, tak jak mówiłyśmy, było dużo we mnie lęku, strachu i co teraz będzie. Okazało się, że jak już weszłam za mury, jak już te dokumenty zostały zaakceptowane, jak już odbył się ślub oczywiście w Watykanie, bo był to dla nas teren neutralny, nie w Szwajcarii, nie w Polsce, tylko w Watykanie i to w dodatku Celebransem był kardynał Ratzinger, przyszły papież Benedykt XVI, którego dobrze znaliśmy, więc też niezwykłość tej całej sytuacji potem, zwłaszcza kiedy został następcą Jana Pawła II.
Co było przygodą samą w sobie. Myśmy trafili przy realizacji tych zdjęć na moment, no właśnie ten, który przeżywaliśmy paręnaście dni temu, a mianowicie koniec Pontyfikatu Jana Pawła i początek Benedykta, wyjmowanie zdjęć, portretów Jana Pawła i wkładanie do tych samych ramek portretu Nowego Papieża. Dla mnie to było wręcz no takie przerażające, ale fascynujące momenty. I to było pierwsze doświadczenie. Po czym zrobiłam drugi serial już jako współproducentka, Polacy w Rzymie i Watykanie. I w tym serialu Każdy wstęp do każdego z dziesięciu odcinków był prezentowany przeze mnie w duecie z Piotrkiem Adamczykiem, którego znam od wielu, wielu lat i jest moim dobrym przyjacielem. I to był mój debiut w ogóle przed kamerą w życiu. Nigdy się do tego nie przygotowywałam. A bałaś się? Troszeczkę. Stresowałaś się? Nie, lubiłam to od razu.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.