ŚWIĄTEK 2.0. Na US OPEN zobaczymy inną Igę | SuperSport
Po wygranej na Wimbledonie Iga Świątek przerwała fatalną serię. Choć dochodziło wysoko w turniejach to praktycznie przez ostatni rok niczego nie wygrała. Aż do teraz. Przed Polką teraz zmiana nawierzchni i gra na kortach twardych. Polka szykuje się m.in. do prestiżowego US Open.Ale czy to nowa Iga czy Wimbledon był tylko przebłyskiem? Jarema Jamrożek, Przemek Ofiara - zapraszamy do odsłuchu.
Zaczynamy Supersport. Ja nazywam się Jarek Majamrożek, ze mną Przemek Ofiara, szef sportu w Superekspresie. Dzień dobry. Naszego Supersportu możecie słuchać m.in. na supersport.se.pl, na wszystkich stronach sportowych Superekspresu i oczywiście na wszystkich platformach podcastowych. Iga Świątek już w Montrealu. To jest moment, w którym Iga po krótkiej przerwie urlopowej wychodzi na korty twarde, ale powiedzmy sobie szczerze, Montreal tak naprawdę jest tylko... przygrywką do tego, co czeka nas na US Open. Czy po zwycięstwie na Wimbledonie czujesz, że Iga Świątek teraz jest w gazie? Tak. Takie sukcesy dają ci kopa. Zawsze tak jest. Można mówić, że zawodnik jest świetnie przygotowany fizycznie, ale Iga była zawsze przygotowana świetnie fizycznie.
Ale mental, głowa w tenisie jest arcyważny. To jest nawet ważniejsze niż w piłce nożnej, bo W piłce, jeżeli trafili się jeden rodzynek w całym zespole, który jest źle przygotowany psychicznie, nie nadaje się do gry w meczu, no to tych dziesięciu może nadgonić grę w taki sposób, że zespół wygra. A w tenisie, jak jesteś myślami gdzie indziej, jak przegrywasz jeszcze przed meczem w głowie, to tego meczu na pewno nie wygrasz. A Iga Świątek przez długie miesiące, mam takie wrażenie, przegrywała mecze w głowie. Nie z rywalkami, tylko bardziej ze sobą i z tym plecakiem oczekiwań, który był na jej plecach. Teraz Iga będzie w gazie, teraz Iga znów wygrywa, teraz Iga znów myśli, że kurczę jestem najlepsza, wygrałam Wimbledon, wygrałam ten legendarny turniej, został jej tylko już ten jeden szlem do wygrania, którego jeszcze nigdy nie wygrała, czyli Australian Open, ale do tego też parę miesięcy zostało Iga.
Zresztą Iga już o tym myśli, o tym Australian Open. Ale poczekaj, Wimbledon to jest trawa. Winfrey Set faktycznie przygotował Igę Świątek fenomenalnie do gry na trawie. Tutaj mamy korty twarde. To jest jeden aspekt, o który chciałbym zapytać, czyli zmiana nawierzchni. I przypomnę, że przed Wimbledonem za... władzy Wima Fiseta Iga nie wygrała żadnego turnieju, a grała przecież na mączce swojej ulubionej. Grała na kortach twardych. Dopiero na trawie odniosła zwycięstwo. Czy zmiana teraz na wierzchni nie wpłynie przypadkiem na grę? Nie tyle nawierzchnia wpłynie na grę, co głowa Igi Świątek i sama ona. I myślę, że to inna zawodniczka wyjdzie na akord. Jestem o tym przekonany. Nie wyjdzie ta Iga wystraszona z marca, kwietnia czy maja tego roku, kiedy to, tak jak mówiłem, przegrywała sama ze sobą, tylko taki tenisowy potwór, który będzie pożerał kolejne rywalki.
Tak to będzie, mam nadzieję, wyglądało. A jeżeli chodzi o nawierzchnię, to wiesz... Nie tylko ona ma taki problem. Nie tylko ona przechodzi z trawy na nawierzchnię twardą, więc wszystkie się muszą przestawić. Poza tym, zobacz, nie pierwszy raz będzie zmieniała nawierzchnię. To jest taki jej cykl roczny od kilku lat. Wiadomo, że po trawie przechodzą na hard. Okej, jasne, tylko zaznaczam, za Wima Fiseta wygrała Wimbledon, ale poprzednich turniejów nie wygrała ani jednego. Ale to była inna zawodniczka, to ja jeszcze raz podkreślę, za Wima Fiseta przegrywała do Wimbledonu inna zawodniczka, inna zawodniczka będzie grała po Wimbledonie. Czyli Iga Świątek 2-0. Moim zdaniem tak. Moim zdaniem tak. Z inną głową przede wszystkim.
Z innym mentalem, z innym podejściem do meczu. Z taką zadrą i wiesz, z takim przeświadczeniem, że ja mogę, ja jestem najlepsza. A nie jak to było dotychczas... Wiesz, kiedy przegrała dwie, trzy piłki, od razu krzyk, płacz i tak dalej. No tutaj myślę, że to będzie inny mental Igi Świątek i chciałbym, żeby tak było. To jest moje takie, wiesz, myślenie życzeniowe. Wiadomo, że chciałbym, żeby Iga wygrywała, ale wszystko się składa ku temu, że będzie dobrze. To też nie jest tak, że my... Bo my oczekujemy od razu samych zwycięstw. No my przechodzimy od ze skrajności w skrajność, prawda? Albo kogoś kopiemy, że jest słaby, a jak wygra, to już musi wszystko wygrywać. I w przypadku Igii Świątek, kibice, pewnie gdy ona odpadnie...
W półfinale na przykład wszyscy będą niezadowoleni, że jak to, to skończyła się przecież, odpadła w półfinale. Ale z półfinałów też się trzeba cieszyć. Pamiętajmy, że Iga Świątek rok temu była w półfinale w Cincinnati, a Cincinnati jest zaraz po Montrealu. Zatem można liczyć na dobre wyniki. Poza tym potem Iga Świątek i czekam, powiem szczerze, na te jesienne rozgrywki, na te jesienne turnieje, gdzie Iga Świątek będzie niewiele broniła. Turnieje azjatyckie? Azja w US Open odpadła, pamiętasz, po porażce z Pegulą dosyć szybko, więc każda kolejna runda więcej w US Open, każda kolejna runda więcej w Azji, gdzie ona w ogóle nie grała. Z racji afery dopingowej, no tam się nie pojawiła. Da jej ogromny wzrost w rankingu WTA, nawet sztuczna inteligencja już przewidywała, że ona może być numerem jeden.
Takie przewidywania. Między innymi miał były trener sióstr Williams, który nazywa Igę polskim paniszerem, który nazywa Igę zawodniczką o granitowej psychice. Bardzo dobre opinie. Przesadził z tą granitową psychiką, bo to różnie bywa, ale... Na granicie też się pojawiają rysy. Natomiast on też przewiduje, że do końca roku Iga może wskoczyć na miejsce numer jeden w rankingu WTA. Mówi się, rankingi nie grają, to tak naprawdę jest dynamiczne. Tak się mówi, tak się mówi. Zawodniczki też mówią, wiecie... rozumiecie, mnie tam ranking nie interesuje, tylko najbliższy mecz, a prawda jest taka, że każdy chce być tym najlepszym. Każdy chce być numerem jeden, każdy chce być najpierw w top 10, potem w top 3, a potem numerem jeden i jestem przekonany, że miejsce trzecie, a takie w tej chwili zajmuje Iga Świątek, to jej kompletnie nie interesuje.
Masz takie poczucie, że ten Wimbledon się kompletnie nie kalkulował i nie opłacał. Iga Świątek wygrała tam 4 miliony dolarów przy podatku rzędu 36%, plus jeszcze ten podatek od wygranych za granicą, plus tak naprawdę opłaty jeszcze za cały swój sztab. Szacuje się, że mniej więcej półtora miliona zostało na koncie Igii Świątek po wygranej na Wimbledonie. To dlatego wracała rejsowym samolotem? Faktycznie nie opłaci się grać. Czyli zgadzasz się, że to nie miało sensu największego. Jestem przekonany, że dla... Tak poważnie już mówiąc. Wracała rejsowym samolotem i po Wimbledonie wakacje spędzała między innymi nad Bałtykiem. No tak. Ciekawe, czy zmieściła swoją walizkę do tych klatek na lotnisku.
A tak poważnie mówiąc, jestem przekonany, że to nie pieniądze są już tutaj najważniejsze. Iga Świątek jest zarobiona. Zarobiła już ogromną kasę. Jak na 24-latkę, to... ubezpieczyła całą swoją rodzinę i to jeszcze swoich potomków, także to tutaj nie ma problemu i jestem przekonany, że dla niej najważniejsze to są zwycięstwa i wygrane szlemy, ale także jeden cel, który może się zacząć za trzy lata dopiero. Czyli mówisz ten złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich? Tak, tak, myślę, że ona o tym myśli. Z taką presją będziemy żyć teraz przez kilka najbliższych lat? Ona na pewno. Znając Igę Świątek, patrzymy na nią i widzimy dziewczynę, która jest żądna zwycięstw, tak? Żądna wygrywania, wiesz, reprezentowania Polski bardzo dobrze.
Pamiętam tą poporażce z Kinmen Zheng w półfinale olimpijskim. Pamiętasz jej twarz? Totalnie rozstrzyjona, zapłakana. Człowiek, któremu nie zależy na zwycięstwach, tak nie wygląda. Spójrz na piłkarzy reprezentacji Polski, jak przegrywają z Mołdawią. Oni już myślą o Malediwach. Tam już palmy są w oczach, a tutaj masz zawodniczkę, która płacze, bo nie zdobyła medalu dla Polski. 27-28 lat będzie miała wtedy Iga. To chyba będzie zupełnie też inna Iga, zupełnie inna zawodniczka, patrząc z jaką dynamiką tak naprawdę zmienia się Iga. To jest też, mówi się, świetny wiek dla sportowca. 27-28 lat. Natomiast trzeba też pamiętać, że ciało takiego sportowca jak Iga Świątek jest tak...
ekstremalnie, wiesz, eksploatowane. Tyle tych turniejów, tyle treningów, tyle wyrzeczeń, że to nie jest powiedziane, że za trzy lata Iga Świątek będzie tak dobra jak teraz. To jest też indywidualna kwestia, bo jak patrzymy sobie na Roberta Lewandowskiego, który też jest eksploatowany, też, wiesz, wyżyłowany na maksa i w wieku 37 lat dalej jest w formie, która pozwala mu być piłkarzem Wielkiej Barcelony. A... Nie mamy pojęcia, jaka iga świątek będzie za te 3-4 lata. Ja śmiem twierdzić, że da radę, że to jest tak dobrze i wiesz... No wiesz, no ja jestem w szoku, że na przykład do zawodowego tenisa wracają zawodniczki, które na przykład zostały mamami. Przecież jakie to jest obciążenie dla organizmu, a z drugiej strony przecież jak bardzo wysiłkowy jest to sport, więc... Venus Williams ostatnio wróciła.
To jest niesamowite. Ale wiesz, jak wytłumaczyła? Powiedziała, że... Oczywiście chyba żartem, chociaż to nigdy nie wiesz, czy to żartuje, czy nie żartuje. Natomiast powiedziała, że wraca, bo jej się ubezpieczenie kończy i musi pracować. Osoba, która 90 milionów dolarów ściągnęła z samego kortu, mówię, z samego kortu, tak? Więc podejrzewam, że tam z tych kontraktów reklamowych to było dwa, trzy, może i więcej razy. Ale tutaj, tak jak mówię, i u Winos Williams, i u Świątek, nie kasa jest najważniejsza. To jestem o tym przekonany. Przemek Ofiara, szef sportu w Superekspresie. Dziękuję. Jarema Jamrożek, ja również dziękuję. Naszego Supersportu możecie słuchać na supersport.se.pl, na stronach sportowych Superekspresu i oczywiście na wszystkich platformach podcastowych.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.