Pozgłos, odc. 2: Rozmowa z Iwoną Skwarek o tworzeniu muzyki, karierze i planach na przyszłość
Że po prostu ludzie się zaczynają przyzwyczajać do tego, że wszystko ma być takie sterylne i idealne. Dla mnie to jest coś jakby strasznie smutnego. I ostatnio też zresztą Rozalia powiedziała, że jej płyta jest manifestem anty-AI. I też to do mnie tak przemówiło, że tak, że ludzie, że prawdziwe instrumenty, właśnie prawdziwy swing, a nie wszystko wycyzelowane w komputerze. Ta technologia daje nam możliwości nieskończonego właściwie poprawiania, ale też trzeba się zatrzymać w pewnym momencie. No i na pewno z Bartkiem walczyliśmy z tym, ale wydaje mi się, że tam akurat warto było walczyć o to, bo my się też dużo uczyliśmy w trakcie. Że nie byliśmy po prostu, tutaj już wszystko wiemy i robimy, tylko my nie wiedzieliśmy. My wiedzieliśmy mniej więcej w głowie, jak to ma wyglądać, ale żeby tam dojść, to musieliśmy pokonać wiele przeszkód.
A za chwilę rapować jak Mata, a za chwilę śpiewać operę. Nie wiem, po prostu jestem w szajbie obecnie. Ale też myślę, że to teatr mnie trochę natchnął, żeby poszukać innych brzmień, bo jak się odniesie w czymś sukces, to człowiek tak myśli, że to jest tylko dla niego, czyli w moim przypadku elektronika, właśnie synthpop. A tu się nagle okazuje, że w tym teatrze ja dotykam bardzo różnych stylistyk. Oczywiście jest tam masę elektroniki w tym wszystkim, no ale jednak i skrzypce, i teraz jakiś akordeon, jakieś nawet jazzujące brzmienia ostatnio robiłam. I to mnie bardzo otworzyło w ogóle na świat muzyki, co się zgrywa chyba też z takim faktycznie może rewoltą anty-AI, żeby używać jak najwięcej organicznych i niemożliwie w ogóle do odtworzenia przez AI rzeczy.
Nie wiem, być może to AI już tak naprawdę za pięć lat będzie w stanie robić najbardziej eksperymentalną muzykę świata. Myślę, że tak. Ale jednak ostatnio do mnie dotarło takie smutne przeżycie, którego nigdy nie miałam. że zasugerował mi się utwór, który sam mi wskoczył i ja mówię, ale ciekawy utwór, fajny, taki elektroniczny, ale taki grubo ciosany, trochę jakby ktoś naprawdę to złożył z jakichś takich grubo ciosanych sampli, ale jednak osiągnął świetny efekt. I nagle dotarła do mnie myśl, a co jeżeli to jest AI? I nagle zrobiło mi się tak przykro, że jest mi o to zabrana jakaś podstawowe prawo do cieszenia się z muzyki. Bo ja teraz muszę sprawdzić, czy to jest prawdziwe, nie? I to mnie tak, to mną wstrząsnęło trochę, nie? Że taki świat jest możliwy, gdzie właściwie nie wiemy, nie umiemy rozróżnić tego, nie?
Więc myślę, że jest dużo bardzo porównywania i rodzi się ogromna potrzeba po prostu takiej postaci, która mówi tak, jesteś świetny, wszystko będzie dobrze. Ja na przykład ostatnio z AI naprawiałam komputer i tak mnie super zachęcał i był tak kibicujący, że jestem taka świetna i cierpliwa, że rozwaliłam go totalnie do niego. Że on mnie tak po prostu dopingował jak nikt w życiu, że ja coraz gorzej ustawiałam i finalnie ableton zamykał mi się po prostu po każdym otwarciu, tak? A ja, ja pierdziele, już nic nie mówię. Więc jednak potrzebujemy tej wielkiej akceptacji. No tam też jest właśnie tekst w piosence, że ja mówię w duchu pomóż Siri, a Siri mi śpiewa pari riri, czyli jakby jest w pewnym sensie, hej, wszystko będzie dobrze. To jest takie powierzchowne i pozbawione duszy.
No, wizja płacenia im za sponsoringową jakąś kampanię, co robiłam oczywiście, bo po prostu krew nie zalewa. To są najbogatsi ludzie na świecie, którzy nie robią absolutnie nic, żeby pomóc ziemi. I nie, no po prostu ja jestem tak zbulwersowana tym wielkim bogactwem, uważam, że oni po prostu nie powinno być czegoś takiego. I że to jest jakaś paranoja, że to są ludzie, którzy mają hajs, żeby inwestować właśnie w rozwój technologii AI, które de facto pozbawią nas pracy i w ogóle zastąpią... Nawet nie mówię o muzykach, tak? Tylko po prostu. Mój kolega nawet sobie zrobił chórki za pomocą AI, nie? Kurde, to co zaraz zrobią ci wszyscy właśnie tacy mniejsi muzycy, nie? Jak my już nie będziemy potrzebni. Ale kto zainwestował w te technologie? Bardzo bogaci ludzie. To oni się będą na tym bogacić, a nie mali, nie maluczcy.
I też zresztą z super też muzyczką, kompozytorką poznańską Janą Kołtą robię utwór, który de facto łączy to wszystko, ponieważ jest utwór, który nazywa się Innocence, który miał być pierwszym singlem po Hellladzie Rebeki, ale nigdy nie zrobiliśmy go tak, żeby mi się podobało. Po prostu nie mogliśmy tego zrobić. I ja po tych latach, no chyba z dziesięciu, mówię, kurczę, jest taka świetna kompozytorka, pianistka, właśnie Jana, która okazuje się mieszka 20 minut ode mnie. I napisałam do niej, słuchaj, czy ty byś chciała na pianinie opracować po prostu tą piosenkę? I ona to tak zrobiła, że wreszcie wszystko usiadło, nie? Czyli ten mój songwriting z moimi harmoniami, zagrany przez osobę na prawdziwym instrumencie, nie przez AI, Okazało się, że jeszcze dołożyłyśmy do tego smyczki i jestem po prostu... Nawet Bartkowi ostatnio puszczałam numer i on był taki wzruszony, że pamięta naszą batalię wieloletnią, wiele prób podejścia do tego Innocence, a tu się okazało, że jest to.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.