Mentionsy Mentionsy
Stronnictwo Popularów
Stronnictwo Popularów

TUSK W PRZYSZŁOŚCI Odc. 5 (audiobook sci-fi)

18.01.2026 ·52 min 3 s · 6 rozdziałów

Co się działo w poprzednich czterech odcinkach? Jak to w ogóle ogarnąć kilkoma zdaniami? Dolan Tusk tak się wściekł na radzie ministrów, że pękła mu żyłka, lekarze nie potrafili go odratować i poddany został hibernacji, obudził się w Polsce Przyszłości, w której, jak wszystko wskazuje, znowu panuje KOMUNISTYCZNY reżim! Z hibernacji budzą się też Roman Giejtrych, Tomasz Lisek i Eliza Michałek, a także odwieczny wróg naszego bohatera Jarosław Kaczeński, który zaprzyjażnia się z androidem Rajdenem, mającym dziesiątki tysięcy wcieleń żyjących jednocześnie z tą samą tożsamością, z jednym poczuciem własnego Ja! Nasi bohaterowie poznają też prefektkę Neftę, która knuje jakieś nie do końca zrozumiałe intrygi 8ii spotyka się z tajemniczym Panem Sroką. Tutaj link do mojego patronajta: patronite.pl/Popularzy

0:00 · Podsumowanie poprzednich odcinków 1

Co się działo w poprzednich czterech odcinkach? Jak to w ogóle ogarnąć, kilkoma zdaniami? Dolan Tusk tak się wściekł na Radzie Ministrów, że pękła mu żyłka. Lekarze nie potrafili go odratować i poddany został hibernacji. Obudził się w Polsce przyszłości, w której Jak wszystko wskazuje, znowu panuje komunistyczny reżim. Z hibernacji budzą się też Roman Giejtrych, Tomasz Lisek i Eliza Michałek, a także odwieczny wróg naszego bohatera, Jarosław Kaczeński, który zaprzyjaźnia się z Androidem Raidenem, mającym dziesiątki tysięcy wcieleń, żyjących jednocześnie Z tą samą tożsamością, z jednym poczuciem własnego ja.

1:15 · Kłótnia o walanie konia 9

Tomek znowu wybuchnął śmiechem, a Tusk nie tylko śmiał się, ale i klaskał. — Ufff — myślał Giejtrych, turlając się po podłodze — chyba się udało. Dziękuje za oglądanie! Światła w Arkologii znowu przyciemniono. Wszyscy zbierali się na forum, by obejrzeć transmisję z Plutona. Przybył też, wraz z Raidenem, Jarosław Kaczeński. Ale z tym flyboardem, to jak mówię, zaskoczył mnie pan, powiedział Android.

No tak, pomyślałem, że rapier z flyboardem to będzie dobre połączenie, odpowiedział Kaczeński z satysfakcją, po czym zapytał się, ale przyznasz, że idzie mi już całkiem nieźle. No proszę pana, odpowiedział Raiden, z wykorzystaniem Wchodzenie zajęło im trochę czasu, ale Jarosław aż prawie podskakiwał, tak go cieszyło jaką ma krzepę, jak lekko mu jest wchodzić, szczególnie, że jeszcze niedawno był zgrzybiałym staruchem.

Panie Rajden, odezwał się w końcu Kaczyński, gdy siadali. Nie mogę znaleźć tu nefty przez diadem AR. Wie pan może czy będzie? Raczej jej nie będzie, odpowiedział mu Rajden. Nefta jest u Gajski, tego co dostał ataku popierdolęca. Ooo, zaciekawił się Kaczyński i już chciał się o coś więcej zapytać, kiedy zaczęła się transmisja. Widok bardzo dużego lądownika na skale lodowej, z której rozpościerał się krajobraz lasu gigantycznych mniszków śniegowych i nieba, niebieskiego nieba usłanego jednak gwiazdami tak wyraźnymi jak w nocy na Ziemi, znowu sprawił, że słychać było westchnienia zachwytu. I oto weszły dwie postacie w dość cienkich skafandrach, w porównaniu do skafandrów kosmicznych, jakie Jarosław znał ze swoich czasów.

Yang Qiuhui, kierowniczka misji, zrobiła pierwszy krok na powierzchni Plutona w historii. To mały krok dla człowieka, powiedziała, ale za to jakiś skok można zrobić. I wyskoczyła na 8 metrów, co było możliwe, ponieważ grawitacja na Plutonie jest prawie trzy razy mniejsza niż na Księżycu. Gdy wylądowała, rzuciła wesoło. Całkiem duży skok, prawda? Wszyscy w Arkologii bili brawo, a Kaczeński aż rzucił ze zdumienia. Ja cię nie mogę! Jesteśmy teraz na najodległejszym globie naszego Układu, mówiła dalej Yang Qiuhi, który kiedyś uznawany był za planetę.

I tu zrobiła pauzę. I jest to jednak mimo wszystko, jednak podczas badań rzeczywistość nam powie. Ha! Nie jest tak jak myślałeś. Twoje myśli nie są moimi myślami, bo tak zawsze koniec końców nam mówi. Całkiem niezła mówka, powiedział głośno Kaczeński, podczas gdy cała arkologia znowu zaczęła klaskać. Gdy oklaski umilkły, Jarosław zwrócił się do Androida. Panie Raiden, bo mam pytanie, tylko nie chcę, żeby to znowu jakoś tak osobiście... No dobrze, proszę pana, jakież to może mieć pan pytanie? Odpowiedział lekko rozbawionym głosem Raiden. Czyżby związane z moim wczorajszym atakiem terroru kosmicznego?

Tak, proszę pana, odpowiedział od razu podniecony Kaczyński, ale właśnie nie tylko chodzi o pana atak, bo przecież i bardzo dużo ludzi go wczoraj miało i teraz, bo przecież czy neurologia nie jest tak rozwinięta w tych czasach, że moglibyście usunąć napady tych ataków? Jest na tyle rozwinięta, moglibyśmy, odpowiedział Raiden, ale nie chcemy, większość przynajmniej nie chce. Niektórzy ich nigdy nie mają i to są chyba niemal jedyni, którzy mogliby chcieć nie odczuwać nigdy kosmicznego terroru, gdyby go poczuli. Tu Raiden się zaśmiał. No ale niby dlaczego nie chcecie, dopytywał się Kaczyński, czy to jest jakieś narzucanie sobie sztucznie ograniczeń, barier, żeby coś poczuć, gdy w tym waszym życiu, prawda, jak z eksperymentu tego Kulchuna, czy jak on się nazywa, że wszystko macie, wszystko zapewnione.

Mmm, raczej nie, może tylko trochę tak, odpowiedział Raiden. Na pewno nie dla sztucznej granicy, jak za pana czasów, kiedy ludzie wymyślali sobie różne wyzwania. Ktoś wszedł na Mount Everest, to potem ktoś inny, to ja wejdę na Mount Everest, ale na szczudłach i z dildem w odbycie. Tu chodzi o coś innego. Większość czuje, większość ma poczucie, że To jest, że to jest prawdziwe, że w terrorze kryje się jakaś prawda lub kieruje on w stronę jakiejś prawdy, kieruje w stronę jakiejś obecności. Przecież panie Kaczyński Już nie istnieją tzw. problemy psychiczne, takie jak za pana czasów, że ktoś miał w dzieciństwie złe relacje z matką, ojcem lub kotem, czy PTSD, albo nawet problemy z nieśmiałością, czy coś w tym stylu.

Teraz tego nie ma. Gdyby chodziło o sztuczną przeszkodę w życiu, to byśmy to zachowali, ale nie zachowaliśmy. Bo dzięki temu naszą jaźnią rządzą inne lęki i pragnienia. Wzniosły się lub spadły, Na inny poziom. Teraz naszą, że tak to nazwę, nieświadomością rządzi na przykład strach przed końcem egzystencji, aporia czasu, w końcu nawet strach przed cieplną śmiercią wszechświata i wiele podobnych. Ale to odpowiedział jeszcze bardziej podniecony Kaczyński, ale to przecież musi oznaczać, że poza mózgiem jest jakaś transcendencja, która ciągnie człowieka. Przecież gdyby mózgiem rządziła pogoń za pragnieniami, jak nam się wmawiało, to dlaczego ludzie mieliby pragnąć doświadczać terroru kosmicznego?

Ech, no strasznie to banalne, muszę powiedzieć, odpowiedział zawiedziony Kaczyński. No tak, to co powiedziałem jest banalne lub wręcz prostackie, odpowiedział Raiden z rozbawieniem. Ale chodzi właśnie o to, że ponieważ można znaleźć tak banalną odpowiedź, trudno twierdzić, że samo istnienie, nazwijmy to, transcendentnych celów oznacza kryjącą się za nimi realną obecność. Nie oznacza oczywiście też, że żadna taka obecność nie istnieje. No trudno, odpowiedział na to smutnym głosem Kaczyński, po czym spojrzał na czerwoną tarczkę słońca na plutonie i z pewną zuchwałością rzucił, powtarzając niemal słowo w słowo wczorajsze bełkotanie Rajdena.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.