Wrzuć wyższy bieg w męskiej pielęgnacji. Wejdź do apki Allegro i sprawdź mega oferty na zestawy L'Oreal Men Expert. Nie daj się wyprzedzić i odkryj swoją formułę na pewność siebie. Jak tak, to Allegro. Dorwać bestię w RMFFN. Imię i nazwisko. Rudolf Pleil. Pseudonim. Der Todmacher. Czyniący śmierć. Miejsce i czas działalności. Niemcy Zachodnie w latach 1946-1947. Liczba ofiar. Między 10 a 25. Skazany na dożywocie. Rudolf Pleil był niskim, polchnym mężczyzną w okularach.
Ludzie, którzy go znali, mówili, że był juwialny, serdeczny i pełen humoru. Miał jednak drugie oblicze. To prawdziwe, które całemu światu ujawnił dopiero po aresztowaniu w 1947 roku. Nie doceniacie mnie, a ja jestem największym mordercą w historii Niemiec. Moje dokonania zawstydziły innych zabójców zarówno tu w kraju, jak i na świecie. Żeby zrozumieć historię zabawnego facecika, który okazał się krwiożerczym monstrum, musimy cofnąć się w czasie do jego dzieciństwa. Rudolf urodził się 7 lipca 1924 roku w małej wiosce położonej blisko granicy z Czechosłowacją.
Jego ojciec z zawodu był robotnikiem pracującym w przemyśle ciężkim, a z przekonań żarliwym komunistą. Po przejęciu władzy przez partię nazistowską, ojciec Rudolfa został uwięziony. Gdy opuścił areszt, cała rodzina została wywieziona do czeskiego miasteczka Wejprty. Rodzina miała problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Ani matka, ani ojciec nie potrafili znaleźć pracy, dlatego to 9-letni Rudolf był jedynym żywicielem rodziny. Pieniądze, które przynosił do domu pochodziły z drobnych przestępstw, z reguły z przemytu, ale zdarzały się także kradzieże czy inne wykroczenia. Taki tryb życia sprawiał, że Rudolf często był aresztowany i nie uczęszczał do szkoły. Mimo starań chłopaka, rodzina nie radziła sobie za dobrze w tych ciężkich czasach.
Jego młodszy brat zmarł, a u siostry zaczęły występować ataki epileptyczne, przez co została poddana przymusowej sterylizacji. W wieku 13 lat Rudolf przeżył swoje pierwsze doświadczenie seksualne z prostytutką, a w wieku 15 lat opuścił dom rodzinny i rozpoczął pracę jako rzeźnik. Po kilku tygodniach zmienił jednak zawód i zaczął pracę na barkach spływających Elbą i Odrą. Taka praca ułatwiała mu dorabianie na boku na przemycie. Tytoń, papierosy, alkohol, leki. Pan mówi, pan ma. W lecie 1939 roku zaciągnął się do załogi statku handlowego płynącego do południowej Ameryki, ale tego zawodu również nie wykonywał zbyt długo, bo tuż po wybuchu wojny został wcielony do Kriegsmarine.
Na wojnie również widział okazję do zarobku, niestety został przyłapany na próbie kradzieży wojskowego mienia i trafił do aresztu. Podczas odsiadywania wyroku u Rudolfa, podobnie jak wcześniej u jego siostry, ujawniła się epilepsja. Pleil Rudolf, niezdolny do służby w związku z atakami epileptycznymi. Zostajecie zwolnieni z marynarki w trybie natychmiastowym. A jeśli ataki zaczną się powtarzać, to zgodnie z prawem III Rzeszy poddamy was sterylizacji. Po opuszczeniu szeregów Kriegsmarine Rudolf pracował jako kelner. Ponieważ epizody epileptyczne nie ustąpiły, nazistowskie władze wyznaczyły datę przymusowej sterylizacji Pleila. Uniknął jej tylko dlatego, że szpital i salę operacyjną zbombardowano na kilka dni przed wyznaczonym terminem.
Wciąż często zmieniał To było w czterdziestym piątym. Do miasteczka wpadł pijany Sowieta. Zaczął szarpać ludzi, drzeć się i rabować. Co się da, był pijany. Zastrzeliłem go na miejscu, a potem kilku sąsiadów pomogło mi go zakopać w lesie. Czerwonoarmista to prawdopodobnie pierwsza ofiara Pleila, choć mężczyzna miał na koncie już długą relację z przemocą i śmiercią. Przez lata odreagowywał swoje frustracje mordując koty. Uwielbiał też być obserwatorem tortur prowadzonych przez gestapo.
Jak sam później opowiadał, właśnie w takich chwilach czuł największą przyjemność seksualną w życiu. Zabicie żołnierza było dla Rudolfa przełamaniem ostatnich oporów przed poświęceniem swojego życia przemocy. Szybko doszedł jednak do wniosku, że znacznie łatwiejszym celem jego chorych fantazji będą samotne, zdesperowane kobiety. O prawdopodobnych morderstwach Pleila z 1945 roku wiadomo tylko tyle, ile on sam opowiedział, a żadnej z jego ofiar z tego roku nie udało się ani odnaleźć, ani oficjalnie potwierdzić. Wiadomo natomiast, że w tym samym roku, kiedy Rudolf zaczął swój morderczy proceder, znalazł również żonę, a niedługo potem doczekał się syna. Mimo rodzinnego szczęścia Pleil miał wciąż problemy z otrzymaniem stałej pracy.
Tuż po wojnie zaczął pracować jako przedstawiciel handlowy, a na boku próbował niezależnie rozkręcić swój własny, tym razem legalny, biznes. Niestety w niewiele ponad rok później oba te przedsięwzięcia zakończyły się klapą. Kochani, postanowione. W Cublitz nic nas już nie czeka. Przeprowadzamy się do Sorge. W Sorge w południowym Harcu Rudolf znalazł nową pracę jako strażnik graniczny. Zajęcie to niezwykle mu przypasowało. Oprócz całkiem niezłej pensji mógł bowiem pomagać, oczywiście za pieniądze, ludziom chcącym nielegalnie przekroczyć granice między zachodnimi i wschodnimi Niemcami. Przemyt ludzi był także świetną okazją do popełniania gwałtów i morderstw.
W Straży Granicznej Pleil poznał także dwóch przyjaciół o podobnych zainteresowaniach, którzy szybko stali się jego wspólnikami. Byli to Karl Hoffman i Konrad Schiessler. Między 1946 a 1947 rokiem, czasem z udziałem Hoffmana i Schiesslera, a czasem bez nich, Pleil zgwałcił i zabił 12 kobiet. Tożsamość większości z nich pozostaje tajemnicą, chociaż przez te dwa lata w przegranicznym pasie często znajdowano kończyny porzucone w studniach, lasach i na polanach. Jednak złapanie mordercy nie było łatwe dla małych, lokalnych wydziałów policji. W owym czasie w pasie przygranicznym ginęło wielu funkcjonariuszy policji, więc ich patrole były mocno ograniczone. Na dodatek lokalne wydziały nie współpracowały ze sobą zbyt blisko w sprawach odnalezionych szczątków i każde śledztwo prowadzone było jako osobna sprawa.
Odkrycia tożsamości mordercy nie ułatwiał również fakt, że Rudolf nie miał mocnych preferencji co do narzędzia zbrodni. Czasami wykorzystywał siekiery i toporki, innym razem młotki, noże czy liny, a czasem dokonywał pobić gołymi rękoma. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że Pleil i jego wspólnicy czuli się bezkarni, przez co stali się nieostrożni. Do upadku Rudolfa doprowadziły dwa błędy. Pierwszym z nich była niejaka Lydia Schmidt. Kobieta, tak jak wiele innych przed nią, zapłaciła Rudolfowi za przeprowadzenie jej przez granicę. Błagam pana, jestem taka zdesperowana, muszę się tam przedostać. Zapłacę tyle, ile będzie trzeba. Niech mi pan pomoże. Pleil zgodził się pomóc Schmidt, lecz gdy tylko znaleźli się w odludnej części pasa przygranicznego, Rudolf pobił i zgwałcił kobietę.
Gdy Lydia udała, że traci przytomność, morderca stracił zainteresowanie i po prostu zostawił ją, spodziewając się, że Schmidt niedługo umrze. Po tym, jak jej oprawca oddalił się, Lydia mimo przeżytego koszmaru znalazła w sobie tyle siły, by wrócić do domu. Nie zgłosiła się jednak na policję, bojąc się, że będzie musiała tłumaczyć się z nielegalnej próby przekroczenia granicy i łapówki zapłaconej niedoszłemu mordercy. Drugim błędem Rudolfa Pleila był biznesmen z Hanoweru, Herman Benen. Benen próbował przekroczyć granicę na przejściu, którego strzegł Pleil wraz ze wspólnikami. Mimo że przedsiębiorca posiadał wszystkie niezbędne pozwolenia, Rudolf nie chciał go przepuścić. Jak to mnie nie przepuścicie?
Przecież moje papiery są w porządku. Wy wiecie kim ja jestem? Kogo znam? Będziecie mieć problemy. Gwarantuję to wam. Kłótnia z Benenem eskalowała i w końcu strażnik graniczny chwycił za toporek i zabił biznesmena. Benen był drugą ofiarą płci męskiej po anonimowym żołnierzu Armii Czerwonej. To właśnie to przestępstwo doprowadziło do skazania Pleila po raz pierwszy. Sąd uznał go jednak winnym wyłącznie nieumyślnego spowodowania śmierci. Okolicznością łagodzącą miał być fakt, że w momencie ataku na Benena Pleil i jego koledzy byli kompletnie pijani. Z uwagi na ten fakt, sąd skazał Rudolfa Pleila tylko na 12 lat więzienia, nie zaś na karę śmierci, którą otrzymałby, gdyby w momencie zabójstwa był w pełni poczytalny.
W więzieniu zaczął pisać swoją autobiografię, którą na cześć książki Hitlera zatytułował Mein Kampf. W książce tej przyznawał się do 25 morderstw popełnionych w latach 1945-1947. Policjanci, mimo że zdawali sobie sprawę z rewelacji Pleila, nie dysponowali żadnymi dowodami na tę zbrodnię. Wielu z nich wręcz nie wierzyło w relacje Rudolfa. Ten grubasek, okularnik, 25 osób? A gdzie tam? To mitoman i tyle. Jednak, gdy wieść o aresztowaniu Pleila dotarła do Lidii Schmidt, kobieta postanowiła przerwać milczenie i opowiedziała o swoich przejściach z pogranicznikiem. Rewelacje Schmidt oraz serię przesłuchań Pleila, zarówno przez policjantów, jak i psychiatrów, doprowadziły do otwarcia śledztwa i rozpoczęcia kolejnej rozprawy sądowej.
Tym razem mężczyznę oskarżono o 9 morderstw popełnionych w latach 46-47. Rzekomych zabójstw z 45 roku niestety nie udało się oficjalnie potwierdzić. Podczas tego procesu Pleil ewidentnie cieszył się z rozgłosu jaki mu towarzyszył. Często przerywał proces wtrącając swoje trzy grosze. Oskarżenie udowodni, że podejrzany Rudolf Pleil przejawiał niezwykłe okrucieństwo wobec kobiet, zabijając aż dziewięć. Dwadzieścia pięć. Zabiłem dwadzieścia pięć. Pozostałych po prostu nie umiecie znaleźć. Przechwałki testowały w dziwnej kontrze do linii obrony mordercy, który przez cały proces utrzymywał, że jest niepoczytalny i nie wiedział, co robi, licząc na zamknięcie w zakładzie psychiatrycznym.
Sąd nie kupił jednak tej linii obrony i uznał Rudolfa Pleila oraz obu jego wspólników winnymi zarzucanych im czynów. Wszyscy trzej mężczyźni usłyszeli wyroki dożywocia. W więzieniu Rudolf nadal pracował nad swoją autobiografią i nadal okazywał podobną zuchwałość jak podczas procesu. Pewnego razu napisał nawet list do burmistrza. Szanowny panie burmistrzu. Piszę do Pana z prośbą o rozpatrzenie mojej kandydatury jako więziennego kata w zakładzie karnym, w którym jestem osadzony. Jako referencję niech posłuży Panu lista moich ofiar i dokumenty sądowe z mojego procesu. Sława jednak szybko przeminęła i kilka lat później już mało kto pamiętał o zabawnym faceciku, który twierdził, że zamordował przynajmniej 25 osób.
Rudolf Pleil powiesił się w swojej celi w 1958 roku. Swój pełen przechwałek samobójczy list, podobnie jak wcześniej swoją biografię i list do burmistrza, podpisał jako Rudolf Pleil Totmacher. Poznaj sekrety największych zbrodniarzy świata. Dorwać bestię w RMFFN.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o Rudolfie Pleile i jego statusie w Niemcach w latach 1946-1947.
Opis dzieciństwa i młodości Rudolfa Pleila, w tym jego przestępstwa i problemy z przymusową sterylizacją.
Opis zdarzeń związanych z przekraczaniem granicy przez Rudolfa Pleila i jego zbrodnie.
Opis zbrodni Rudolfa Pleila w latach 1946-1947 roku i jego skazania na dożywocie.
Opis procesu i wyroku Rudolfa Pleila oraz jego próby odsunięcia się odpowiedzialności.
Opis samobójstwa Rudolfa Pleila w 1958 roku i jego ostatnie przechwałki w więzieniu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.