Mentionsy Mentionsy
Sprawy Wschodu
Sprawy Wschodu

Wirtualne protesty, realne podatki - Rosja 2025

17.11.2025 ·53 min 53 s

W 233 odcinku podcastu "Czytamy po rosyjsku" Bartosz Gołąbek i Magdalena Paciorek zaglądają do czterech historii, które pokazują, jak bardzo osobliwie wygląda dziś rosyjska debata publiczna. Od powrotu pomysłu odwracania syberyjskich rzek, przez bunt w Primorju przeciw podwyżce utlisboru, po absurdalną sprawę „Czeburaszki-Żyda” i coraz śmielsze wykorzystanie sztucznej inteligencji w polityce regionalnej.Materiały omawiane w odcinku:• Forbes – powrót koncepcji odwracania syberyjskich rzek:https://www.forbes.ru/society/549884-ucenye-ran-predlozili-izucit-vozmoznost-povorota-sibirskih-reк-v-srednuu-aziu• 7×7 – protesty przeciw utlisborowi:https://semnasem.org/articles/2025/11/13/pochemu-primorskij-kraj-protiv-utilsbora• Fontanka – sprawa „Czeburaszki-Żyda”:https://www.fontanka.ru/2025/11/14/76123077• 7×7 – sztuczna inteligencja w polityce regionalnej:https://semnasem.org/articles/2025/11/10/nejroseti-v-regionalnoj-politikeA jeśli chcą Państwo wspierać rozwój podcastu, zapraszamy na Patronite i Buy Coffee To — dzięki Wam możemy dalej opowiadać o Wschodzie spokojnie, rzetelnie i bez propagandowego szumu.Patronite: https://patronite.pl/sprawywschodu Patronite.plBuyCoffee.to: https://buycoffee.to/sprawywschodu

Dzień dobry. Włączyli państwo podcast Czytamy po rosyjsku, zarejestrowany 17 listopada 2025 roku i opublikowany jak zwykle na kanale Sprawy Wschodu, Spotify i YouTube. Jest to wydanie 233 naszej audycji. Dzisiaj przyglądamy się między innymi temu, jak narzędzia sztucznej inteligencji zaczynają wchodzić w lokalną walkę polityczną w Rosji. I jak zmienia to krajobraz regionalnej rywalizacji? Zerkniemy także na najnowsze propozycje podatkowe i na powracający co pewien czas pomysł odwracania biegu syberyjskich rzek, który Kreml lubi odmrażać w momentach napięcia gospodarczego. A teraz niewątpliwie takie napięcie. Dzięki za oglądanie!

U nas jest takie powiedzenie, a u Ciebie jest zawracanie rzek w zupełnie innych, do innych kierunków. Zgadza się. Chciałam co prawda wybrać nieco inny temat, opowiedzieć jak Putin stał się najczęściej cytowanym rzekomo naukowcem i publicystą, ale pomyślałam, że to zbyt banalny temat. Następnym razem. Następnym razem, tak. I wybrałam coś też ze sfery nauki, ale tej przyrodniczej. Jak podaje rosyjska wersja Forbes, naukowcy Rosyjskiej Akademii Nauk zaproponowali powrót do koncepcji zawrócenia biegu syberyjskich rzek w stronę Azji Centralnej. Chodzi o rzekę Ob i zmianę jej biegu w stronę Uzbekistanu. W gruncie rzeczy jest to nawiązanie do radzieckich planów, które miały być realizowane w latach 70.

Nie zapomnijmy również, że to też świetny sposób na uzależnienie Azji Centralnej od rosyjskiej infrastruktury. Koszt takiej inwestycji jest ogromny i wiele kontrowersji wzbudza fakt, że ponowna ingerencja w ekosystemy tych regionów prawdopodobnie spowoduje kolejne problemy ekologiczne i być może również jakąś katastrofę klimatyczną. Jak już jesteśmy przy temacie Uzbekistanu, to to państwo regularnie stara się o zagraniczne finansowania wspierające systemy nawadniania, które są wykorzystywane w rolnictwie. To jedna z kluczowych gałęzi gospodarki Uzbekistanu. I miałam w tym roku okazję popróbować tam warzyw i owoców i nie jestem w stanie do niczego porównać tego doskonałego smaku.

I podsumowując ten temat, czy Rosji opłaca się wdrażać plan zmiany biegórzek? Odpowiedź będzie oczywiście przecząca. Plan ten służyłby pewnie głównie wzmocnieniu rosyjskiej pozycji w tym regionie i zapewnienie sobie rynku, z którego można importować produkty rolne. Ale w gruncie rzeczy może być to też po prostu plan, w którym wspomniany wyżej koncert może mieć zwyczajnie korzyść materialną. I stąd wzięto pod uwagę taką inwestycję i zaciągnięto do pracy nad tym właśnie Rosyjską Akademię Nauk. Tak, to jest bardzo ciekawe podejście do tematu i rzeczywiście wydaje mi się, że z punktu widzenia takiego strategicznego każda taka ingerencja ekologiczna, zwłaszcza w bieg rzeki, a już tym bardziej próba jakiegoś tam rozwarstwienia, zawracania, będzie skutkowała jakimiś na pewno ubocznymi problemami.

no po prostu działaniami, a w przypadku rosyjskim, kiedy patrzymy, tak jak słusznie zwróciłaś uwagę na ich zaangażowania w ostatnim czasie, w większości przypadków w różnych miejscach, nie mówię o tym wojennym, no to samo się przez się nasuwa, że chcieliby pewnie skorzystać jakoś z tej obecności dodatkowej w Uzbekistanie. Chociaż przecież są tam. Sama na pewno, Magdo, będąc tam, zobaczyłaś tą obecność, nazwijmy ją rosyjską. Ja nie mam na myśli samego języka rosyjskiego, bo to raczej dla mnie oczywiste, ale może o tym byś też powiedziała chwilkę, bo to chyba nie było dotąd tematem naszej jakichś rozważań wspólnych. Jak z tej podróży zapamiętałaś właśnie tą obecność?

rosyjską tę obecność w takim rozumieniu nawet potocznym. To ja powiem ci szczerze, że to wygląda tak. Jeżeli zacznę od znajomości rosyjskiego, bo to mnie najbardziej zaskoczyło. Oczywiście standardowo, jak w tych krajach bywa, ta obecność rosyjskiego jest taka dosyć dobra. Przy czym zdziwiłam się, że na przykład młode pokolenia też chętnie przechodzą na język angielski, który jest jednak językiem turystyki. Więc tu sobie można to spokojnie ugrać. Jeżeli chodzi o takie rozmowy z osobami, które były naprawdę tam już bardziej wykształcone, no to ten rosyjski jest w stu procentach u nich taki bardzo płynny, taki biegły, ponieważ w dalszym ciągu jeżdżą po pierwsze do pracy do Rosji, po drugie kształcą dzieci w Rosji również.

Ale można jakoś Rosjan rzeczywiście rozpoznać w innym trybie, niż tylko patrząc na fizjonomię, tak się wyraża? Wiesz co, bardzo, bardzo ciężko. Jeżeli mam być szczera, no to Uzbekistan jest takim krajem, w którym jednak te małżeństwa są dosyć mocno aranżowane i tam ta tradycja jest taka dosyć mocna. Może poza Taszkentem, gdzie tam już jest trochę bardziej nowocześnie, to poza tym to bardzo mocno widać jednak tą kulturę uzbecką i to, że oni bardzo mocno trzymają się swoich kręgów. I jeszcze co ciekawe, to mnie bardzo zaszokowało, że to Uzbekistanie jest taką republiką jak Kazachstan, gdzie ten rosyjski na ulicach jest wszędzie słyszalny.

Uzbecy naprawdę używają swojego języka, czy to w miejscach urzędowych, czy po prostu tak na ulicach i to jest na pewno różnica w porównaniu do innych republik radzieckich. Dzięki za te swoje spostrzeżenia. Ja tylko Państwu przypomnę i podpowiem może, bo Magda zorganizowała takie ciekawe spotkanie w Białymstoku. No ja oczywiście na nim nie byłem, ale widziałem, że było i jeśli będziecie mogli gdzieś je zobaczyć, czy też zobaczyć kolejne być może spotkania, no to polecam oczywiście śledzić media społecznościowe. rosyjski warto znać, Magdaleny Paciorek i być może jeszcze coś takiego się trafi. A warto zawsze porozmawiać z człowiekiem, który zobaczył coś, czego na przykład ja osobiście nie miałem okazji.

Dawno, dawno temu, jeszcze w takim chyba mojej pierwszej podróży do Kaliningradu, do obecnie Królewca, tak nazywamy to miejsce w Polsce. Tam spotkałem Uzbeka, dojrzałego pana, takiego, no już w zasadzie można by powiedzieć, że dzisiaj to byłby sędziwy, który tam pracował. Jak słusznie stwierdziłaś, jak wielu Uzbeków, także w Królewcu. I on tam w zasadzie jego głównym wątkiem, który poruszaliśmy w naszych krótkich, ale intensywnych rozmowach, to było to, jak cudowny jest Uzbekistan, jak wspaniale tam jest, mimo że on oczywiście już od dłuższego czasu był w Federacji Rosyjskiej i tutaj najbardziej chyba zachodniej z możliwych zachodnich.

Więc po co to Rosjanie robią w tym momencie? Mówimy o władzy rosyjskiej. No po prostu potrzebne jest załatanie budżetu wojennego. Są głosy, słyszałem takie głosy, że no skoro to jest rynek premium, rynek samochodów drogich, który jest no jednak w minimalnej, w minimalnym zakresie tutaj w Rosji widoczny, no to może jednak takiego dużego przychodu nie będzie. Ale nie za bardzo chyba jednak o to chodzi. Raczej wydaje się, że Rosjanie mają już trochę problem z Chińczykami w tej sprawie i próbują zmusić Chiny do lokalizowania produkcji w Rosji, a nie przywożenia tych pojazdów do Rosji.

Już teraz prawdopodobnie chińskie montownie, a raczej mówiąc bardziej precyzyjnie rosyjskie montownie chińskich pojazdów pod różnymi markami oraz tymi rosyjskimi to jest 50% rynku rosyjskiego. A Kreml chce dojść tutaj do 80%, czyli po prostu jakąś metodą, na przykład finansową, tą właśnie, którą teraz wprowadzają. docisnąć po to, żeby rzeczywiście więcej tych samochodów Chińczycy produkowali wewnątrz Federacji Rosyjskiej. Taki autarkiczny rynek trochę powstaje i chyba i tak bardzo upośledzony ze względu na jednak jednego i to mocno autorytarnego też... Właściciela, którym Chińczycy są wiemy doskonale jak ten rynek też wygląda tutaj w Europie i jak trzęsą jednak Chińczycy mówiąc generalnie jako rynek, mówię o chińskim rynku motoryzacyjnym tym co się tutaj u nas dzieje.

No więc zamykamy się, jeśli chodzi o Rosję. Rosja próbuje się zamknąć w produkcji pojazdów, a jednocześnie zmusić swojego największego partnera, żeby jeszcze więcej dosypał pieniędzy i dał zatrudnienia ludziom w Federacji Rosyjskiej i być może państwo śledzili... Na przykład wydarzenia związane z ciężarówkami, z fabryką Kamaz, która ze względu na brak zainteresowania pojazdami, paradoks oczywiście sytuacyjny, niby wojna, no ale skąd pieniądze, więc firma przeszła na czterodniowy tydzień pracy, coś o co tutaj w Polsce walczą niektórzy, coraz silniej, coraz głośniej, tam stało się to po prostu koniecznością, bo nie było komu produkować. ciężarówek. Rosja się zwija, próbuje jakimiś centralnymi metodami, podatkami tak naprawdę wymuszać patriotyzm zakupowy.

Niewielka to część Rosji, ale dla nich w tej różnorodności rosyjskiej wciąż jest to istotne. Magdo, a twój kolejny temat? Tak, tutaj sięgnęłam po nieco lżejszy temat. W rosyjskiej dumie w trakcie posiedzenia, na którym zaplanowane było uchwalenie poprawek do budżetu, odbyła się nieoczekiwana dyskusja i wcale nie dotyczyła ona bezpośrednio finansowania, a dotyczyła narodowości Ciboraszki. Jeśli ktoś z Państwa się nie orientuje, to bajkowa postać wymyślona przez... Eduarda Uspińskiego. Jest to bohater książki Krokodyl, Giena i Przyjaciele, na podstawie której w 1969 roku nakręcono kultową radziecką bajkę.

To bardzo popularna postać, taki pluszak z ogromnymi uszami, przetłumaczone na polski jako cieburaszka albo kiwaczek. Ten bohater był też przez wiele lat maskotką reprezentacji rosyjskiej na Igrzyskach Olimpijskich. Zmieniono mu wtedy tylko kolor futerka, żeby było coś innego. Dlaczego w ogóle w obradach pojawił się temat cieburaszki? To wszystko za sprawą finansowania konkursu na radnuju igruszku, czyli ojczyźnianą zabawkę. Konkurs ten ma wspierać lokalne marki gier i zabawek. I na tym oto posiedzeniu Andrzej Makarow, czyli szef Komisji ds. Budżetu i Podatków nazwał Ciburaszkę Żydem, ponieważ ten bohater w bajce przybył w skrzynce z pomarańczami właśnie z Izraela, choć nie ma tego wątku ani w książce, ani w bajce.

Polityk stwierdził, że Izrael to jedyne państwo, z którego w Związku Radzieckim importowano pomarańcze, więc Ciburaszka na pewno stamtąd pochodził. A pamiętajmy, jak w Rosji ważne jest wychowanie młodych pokoleń w takich czystych, rosyjskich wartościach, żeby im nie wypaczać umysłu, jak się to robi na zachodzie. Dlatego nie powinna nas dziwić dyskusja na temat pochodzenia bajkowej zabawki. Nie może być przecież skandalu w tej sferze, jeżeli państwo rosyjskie nie daj boh finansuje produkcję zabawek bohatera, który miał niepewną przeszłość i pochodzenie. I oczywiście to pół żartem, pół serio, ale dopowiedzmy sobie właściwie skąd ta burza się wzięła. Cieburaszka to imigrant, nieznanego pochodzenia, nielegalnie przekroczył granice, schowany do skrzynki z pomarańczami, czyli taki ktoś jest z zewnątrz, ktoś obcy.

Tam w kanwie bajki on szybko znajduje swój język z innymi, jest bardzo dobry itd., Ale jak widać tutaj te kryteria bajkowe nie wystarczą. Tutaj mamy mowę o kryteriach współczesnych. Być może to jest taki bohater ponad narodowościami, ponad podziałami, ale w rosyjskim dyskursie nie ma miejsca na takie przekazy, więc po prostu uczepiono się tego pochodzenia rzekomo żydowskiego tej postaci. Internet bardzo szybko podłapał absurdę tej dyskusji i zareagował odpowiednio, czyli jak to mamy w internetach, mymicznie. W tyle nie został też również konsul generalny Izraela w Petersburgu, Ran Gidor, który stwierdził, że jak niewiadome jest pochodzenie rodziców Cieburaszki, to jedynym sposobem na wskazanie żydowskiego pochodzenia jest sprawdzenie, czy ta oto postać, ten bohater był obrzezany.

Do dyskusji włączyła się również była żona twórcy cieburaszki, która stwierdziła, że takie dyskusje są bezpodstawne i absurdalne. Różne gazety zaczęły się rozpisywać, jacy to jeszcze bohaterowie bajek są moralnie wątpliwi i potencjalnie mogliby być zaciągnięci do odpowiedzialności karnej za swoje działania. I to absurd, a z drugiej strony pięknie obrazujący rosyjską rzeczywistość, w której tak dużo jest zabronione wobec tak wielu rzeczy odnosi się ze sceptycyzmem, że dyskusja na temat pochodzenia bohatera bajki nie powinna nikogo zadziwić. No nie wiem, po co w ogóle oni tam rozkręcili się w tym temacie. Widzę także tak, że tutaj chodziło o finansowanie konkursu, przy budżecie to było, wiesz?

Są rzeczywiście deputowani tutaj bardzo kreatywni. Mają czas na takie dyskusje. Trochę to też świadczy. Ja nie mówię, że w naszym parlamencie jest tutaj jakoś może szczególnie lepiej. Czasami także dyskusje schodzą na takie dziwne wątki. Tylko tutaj w rosyjskim przykładzie to do skrajności jest w dwóch aspektach, widzę, to doprowadzone. Pierwszy aspekt to jest taki rzeczywiście, że ten parlament... nie jest przecież istotą politycznego sporu w dzisiejszej Rosji. Nie toczy się tam polityka realna, faktyczna. Ona przebiega tam tak tylko powierzchniowo, jeśli można byłoby w ogóle ją tam dostrzec. Na pewno są tam ważne postaci, które być może jeszcze zobaczymy w różnych rolach, ale to jest jedna kwestia.

Nie do końca jest to prawda. No wiesz, zawsze za jakimiś takimi pozornie błahymi rzeczami i żartami stoją naprawdę rzeczy poważne, więc tutaj my się śmiejemy trochę z tej cieburaszki, ale jednak wzbudziła dyskusję dosyć ostrą i tutaj z krainy różne środowiska się odezywało w tej sprawie. Tak jest. I jeszcze będą nieraz się odzywać, bo to na pewno grzeje temat ciepłoraszka. Jest w wielu rosyjskich i nie tylko rosyjskich domach. Nawet u mnie jest kilka takich maskotek przywiezionych ze wschodu i cenię sobie ich obecność. One w różnych postaciach. Jednego mam chyba strażaka. O, widzę, Magda pokazuje kubek. Magda, zrób screenshota, puścimy to do Instagramów.

Więc to koniecznie musimy utrwalić. Drodzy Państwo, my dzisiaj tak bokami przechodzimy, jeśli chodzi o takie tematy, które wzbudzają wielkie emocje, bo jest 17 listopada, kiedy nagrywamy. Są takie dużo dwa tematy, których nie podejmujemy z Magdą. Trochę z zamierzeniem rzeczywiście, żeby państwo też odetchnęli i zobaczyli inne perspektywy. Na pewno jednym z tych dużych tematów jest to, co się dzieje, jeśli chodzi o tak zwaną aferę korupcyjną, dużą aferę korupcyjną w Ukrainie. To na pewno jest istotna kwestia i ona będzie jeszcze rezonowała bardzo długo, więc też na gorąco nie ma co być może podejmować tego wątku. A drugi temat... który też jest ciągniony w gruncie rzeczy, to są te nowe doniesienia odnośnie jak przynajmniej instytucje rządowe w Polsce przekazują dywersyjnych działań, być może, w które zaangażowani są właśnie tutaj ludzie, których zatrudnia rosyjska strona do tego typu działań.

Nie mamy za bardzo tutaj przestrzeni na to, żeby o tym dyskutować. Raczej ja bym państwu i tobie, Magdo, ale i nam, i sobie po prostu życzył dużo cierpliwości, zarówno jeśli chodzi o ukraiński wątek, jeśli chodzi o tam... dziejącą się politykę także w oparach korupcyjnych. Myślę, że to po prostu jest coś, co warto sobie co jakiś czas uświadomić, że te kraje, tak jak Ukraina, będąca pod ciśnieniem wojny, nie zmieni się w ciągu tygodnia, sześciu dni w kraj mlekiem, miodem płynący, jeśli chodzi o czystość polityki. To po pierwsze. A po drugie, jeśli chodzi o... te dywersyjne działania. Także niestety, co już też miałem okazję mówić, jeśli chodziło o kwestie dronów, które wpadły do Polski ze strony rosyjskiej, należy po prostu nie tyle się do tego przyzwyczaić, co mieć na uwadze, że takie sytuacje będą występowały i wyciągać z nich daleko idące wnioski, jeśli chodzi o bezpieczeństwo cywilne, bezpieczeństwo społeczne, o odporność społeczną.

politykę i biznes Ukrainy, czy to jeśli popatrzymy o kwestie związane z zagrożeniami, które niestety przychodzi nam odpierać lub z nimi się mierzyć. Za to... Jako ostatni wątek chciałbym podjąć jeszcze coś też związanego z rosyjską polityką, ale regionalną, lokalną. Pozostaję przy portalu 7x7. No i zobaczmy, co się wydarzyło interesującego, jeśli chodzi o wirtualizację życia publicznego, politycznego. Bo sztuczna inteligencja, a raczej narzędzia sztucznej inteligencji weszły do rosyjskiej polityki regionalnej w sposób taki dosyć szokujący dla wielu albo nieoczekiwany dla wielu. Tutaj, jak państwo doskonale wiedzą, protesty tradycyjne właściwie są zakazane albo nie są dozwolone.

Przestrzeń publiczna jest dosyć szczelnie kontrolowana, ale pojawił się nowy aktor polityczny, czyli właśnie SI. I weszła tutaj do użytku nie przez wielką politykę, nie przez Kreml, nie przez boty nawet, jakbyśmy chcieli to sobie w ten sposób wyobrazić, które gdzieś tam pracują na rzecz Kremla, ale poprzez regionalnych polityków, gdzieś tam nisko, po cichu, bocznymi drzwiami, ale z konsekwencjami, których chyba Kreml jeszcze nie policzył i nie zobaczył. bo w ostatnich tygodniach właśnie rosyjskie media regionalne opublikowały kilka takich historii pokazujących, że sztuczna inteligencja, mówiąc precyzyjniej, narzędzia sztucznej inteligencji stały się nie tylko elementem kampanii politycznej, ale także, i to już jest bardzo rosyjskie, pewnego rodzaju narzędziem politycznej walki i jednocześnie próby obejścia różnych zakazów.

I jak się okazało, dla wprawnego oka myślę, że to nie było trudne, ale być może dla kogoś, kto nie widział jeszcze takich obrazków generowanych, no to był pierwszy w historii rosyjskiej polityki, być może pierwszy, a na pewno pierwszy uchwycony. przez media, meeting, protest wygenerowany w całości przez narzędzia sztucznej inteligencji. Bohater tego protestu, mer miejscowości Orzeł, Juri Parachin jest działaczem jedynej Rosji, czyli partii władzy, partii prezydenckiej, rządzi miastem... od raptem pięciu lat, ale właśnie został ponownie zatwierdzony, wybrany na kolejną kadencję. No i jego polityczny przeciwnik, o tym możemy powiedzieć o Parachinie, krytykuje go za różne rzeczy, na przykład na to, że transport publiczny jest w zapaści, w zasadzie wszystko tam jest źle, niszczenie zieleni, zadłużenie miasta, ale wiemy doskonale, że prawdziwe demonstracje nie mogą się odbywać.

czyli jest to wirtualna demonstracja, która jest ukraińską operacją informacyjną kierowaną przeciwko Federacji Rosyjskiej, przeciwko regionalnemu społeczeństwu tutaj, ale też lokalni prawnicy i ci, którzy na pewno chcieli wesprzeć mera oskarżonego o te właśnie, mówiąc delikatnie, niedociągnięcia w rządzeniu, powiedzieli, że ukaranie takiego organizatora demonstracji cyfrowej wirtualnej wygenerowanej będzie trudne, bo w zasadzie nie ma takiego paragrafu. Ja bym dodał, na marginesie jeszcze nie ma takiego paragrafu. który w Rosji zakazywałby wygenerowywanie demonstracji antymerowskich, antyrządowych, to nie wiem, ale być może relatywnie niski poziom tego protestu, jeśli chodzi o politykę, wagę polityczną, jeszcze nie dał pretekstu do tego, żeby rozważać, czy można byłoby tutaj jakieś konsekwencje prawne wyciągać.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.