Zgaszone marzenia
Szymon Kokot wychodzi przed szereg i przełamuje tabu. Opowiada o zdrowiu psychicznym funkcjonariuszy, o własnych emocjach związanych ze służbą, a także o tym, co należy zmienić w PSP. Lista jego zasług dla środowiska strażackiego jest długa. Szymon Kokot jest autorem książek o pożarnictwie, prezesem Fundacji cfbt.pl, która prowadzi m.in. działania związane z profilaktyką nowotworową. Jako pierwszy polski strażak pełnił służbę w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN. Na emeryturę odszedł w wieku 45 lat. Jak lata spędzone w straży weryfikują marzenia o bezinteresownym niesieniu pomocy? O tym w odcinku „Zgaszone marzenia”. W podcaście „Spokojnie. Pali się!” Antoni Rokicki ze Studia Reportażu Polskiego Radia poznaje kulisy pracy strażaków i pokazuje prawdziwe historie.
No pewnie można być karateką, to znaczy instruktorem karate. Można być czarodziejem, dzisiaj z pewnością iluzjonistą, a nie czarodziejem. No ale czy można być kowbojem? No pewnie też dałoby się radę. Ale byłem przekonany, że są takie prawdziwe zawody i to był któryś mój wymarzony zawód z tych trzech. Jedyna styczność moich rodziców ze strażą pożarną była taka, że świadkiem na ich ślubie był znajomy, który akurat był strażakiem. Ale to jest cała styczność ze strażą pożarną. Żadnych tradycji rodzinnych. Tak, wracam z pracy. To już nie jest praca w straży pożarnej, tylko praca w firmie rodzinnej.
Szukam w swoim otoczeniu ludzi, którzy są związani ze strażą. Dowiaduję się, że moja kuzynka, Weronika, należy do OSP. Nazywam się Weronika i mieszkam we Fromborku i chodzę do Ochotniczej Straży Pożarnej po to, żeby się nauczyć tej pierwszej pomocy, żeby wiedzieć jak zachować się w sytuacji, gdzie na przykład będzie ktoś potrzebować pomocy. Jak się czujesz w czasie takich zajęć? Czuję się bardzo dobrze i jestem też podekscytowana, bo nigdy nie wiem co będzie na tych zbiórkach, bo jest bardzo różnorodnie. Jest więcej chłopaków czy dziewczyn? Dziewczyn. Kto przysłuchuje się naszej rozmowie?
Kto tutaj jest? Julia, Olaf, Antoni i Filip. Czy ktoś z was chciał być kiedyś strażakiem? Ja raczej nie, bo to jest bardzo duża odpowiedzialność, a ja tam aż takiej dużej odpowiedzialności bym nie chciała mieć na sobie. A ty Olaf? Nie. Nie chciałbyś być strażakiem? Nie. Antek? Nie chciałbym zostać. A kim byś chciał być? Ci ukażę. Filip? Nie chciałbym być strażakiem. Nie? Nie. A dlaczego? Nie wiem, źle znoszę straże, raczej takie jak te nie byłyby dla mnie. Jaki powinien być strażak? Jaka powinna być strażaczka? Musi być Sigmą. Najlepszy? Tak. Musi mieć bardzo dobre serce.
Do straży oprócz tego, że są przyjmowani ludzie odporni psychicznie, Potrafiący pracować w grupie, to też ludzie, którzy nie mają oporów przed wykonywaniem poleceń, czy też są skłonni do wykonywania poleceń. I to w pewnym sensie jest też przyczyną tego, że wielu strażaków wielu rzeczy nie powie po prostu. Właśnie z obawy przed tym, że prawdopodobnie ktoś nie byłby zadowolony, że to mówię, albo nie jestem upoważniony, bo nie jestem rzecznikiem, a wiecznie mi się mówi, że tylko rzecznik się wypowiada. Ale co do zasady, każdy z nas jest człowiekiem. Każdy może powiedzieć, że np. praca w straży była dla mnie trudna z takiego i takiego względu. Cóż jest w tym złego? Każdy kto jest poważnym i dojrzałym człowiekiem wie, że nie istnieją rzeczy idealne.
Nie jest też idealną formacją Państwowa Straż Pożarna i żadna inna służba, rzecz, zjawisko ani żaden człowiek. Przypominam sobie, że mąż mojej przyjaciółki Dominiki jest strażakiem ochotnikiem. Krzysiek ma 43 lata. Mieszka w Pączewie. Ma człowiek taką wiarę w pomoc, chęć pomocy ludziom, że można się udzielić jakoś tak w społeczeństwie, coś dobrego zrobić dla innych ludzi. No ale w nocy jak trzeba wstać i jechać do wypadku, no to można by sobie pomyśleć, może się wypiszę, może to już ostatnia akcja.
Teraz, czy to moje działania spowodowały to? Czy to pożar to spowodował? Nikt mi nie odpowie na to pytanie, ale jest to pewnego rodzaju świadomość, którą muszę w sobie nosić. Pytanie, czy mogłem coś zrobić lepiej. Wielu ludzi sobie z nim radzi w jakiś sposób, gdzieś je tam odpycha do tyłu, ale do wielu ludzi wraca. Po latach służby wracają sytuacje. Ciężka służba. Dlaczego mówi się o tych samobójstwach, prawda? W Straży one też są jakimś problemem czy wyzwaniem, tylko się o tym nie mówi. Nikt o tym nie chce rozmawiać, nie chce raportować, także musimy pewne lekcje odrobić zanim pójdziemy dalej, a jak ich nie odrabiamy, to dostajemy w kółko szansę odrabiania ich.
Szymon Kokot dołączył do straży w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN. Razem z rodziną przeprowadził się do Genewy w 2016 roku. Ja byłem pierwszym polskim strażakiem w historii tego miejsca. Grupa 122 kandydatów, którzy wzięli udział w tym naborze. Były dwa miejsca dostępne, ale zdecydowano tylko o zatrudnieniu jednej osoby i to byłem ja, czyli jeden ze 122. No i to taki kolejny ciekawy etap. Po powrocie trochę doznałem takich smutnych aspektów służby, bo okazało się, że sukces wielu ludzi inspiruje, ale jest też takie grono, których potrafi zaboleć czyjś sukces, ukłuć.
Dzwonię do straży w Nidzice. To ostatnie miejsce pracy mojego rozmówcy. Aspirant sztabowy Andrzej Ossowski, oficer posłowy komendanta podmiotowego Państwowej Straży Pożarnej w Jędzicy. Nagrywam reportaż o panu starszym brygadierze Szymonie Kokocie. Czy zgodziłby się pan lub ktoś z państwa komendy kilka słów powiedzieć o panu Kokocie? Komendant nie chciałby komentować, udzielać informacji na temat byłego pracownika. Nie komentujemy życia prywatnego czynnych i byłych funkcjonariuszy. Tak powiedział mi młodszy brygadier Grzegorz Różański, rzecznik prasowy Warmińsko-Mazurskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Uważam, że szczerość jest tutaj kluczem. W mojej ocenie wielokrotnie tej szczerości zabrakło, a w szczególności na ostatnim etapie mojej służby. To może źle Pan wybrał zawód? Tak, być może, ale nie mamy kryształowej kuli. Wszechświat chętnych prowadzi, a niechętnych wlecze. Jeżeli nie odrobimy jakiejś lekcji, o samych sobie przede wszystkim, to będziemy przeżywać ją do momentu, aż ją odrobimy. A ja jestem takim właśnie niespełnionym muzykiem. No może już dzisiaj spełnionym bardziej. Tak, muszę się tu zorganizować. No, stawiam na różne pasje w momencie już odejścia ze straży.
Strażacy otrzymują promocję na pierwszy stopień oficerski, a niektórzy awans. Wczoraj pod chorą, że dziś kapitan Kamil ze Staszkówki ogień gasi jak tytan. Także wspieramy mocno, mamy cały autokart, przyjechaliśmy siłą, bo czterdzieści parę osób, więc... Naprawdę? Naprawdę, czterdzieści ponad osób, tak, tak, tak. Najgorsze momenty w życiu strażaka to jest oczywiście wypadki z dziećmi. Na to nie da się uodpornić. A jeżeli chodzi o najlepsze momenty, to właśnie takie jak dzisiaj. Moim marzeniem strażackim było zostać oficerem Państwowej Straży Pożarnej.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.