Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S06E41: "Łowca androidów" (1982) -- CLASSIC || Gościnnie: Paweł Stroiński

29.11.2024 ·1 godz 51 min · 2 rozdziały

Opowiadam o filmie "Łowca androidów" (1982) w reżyserii Ridleya Scotta. Gościem drugiej części odcinka jest polonista i kulturoznawca Paweł Stroiński.

Przenosząc na ekran dystopijną wizję amerykańskiego pisarza Philippa K. Dicka, Ridley Scott chciał, żeby ta wizja była w pełni oryginalna, żeby nie była zakorzeniona w skojarzeniach z wcześniejszym kinem science fiction. Dlatego także on chciał uniknąć słowa android. To słowo dzięki wysiłkom scenarzysty Davida Peoplesa, a właściwie dzięki sugestii jego córki, która podówczas studiowała biologię, zostało zastąpione słowem replikant. Ale funkcja i zawód głównego bohatera filmu, czyli Deckarda, granego przez Harrisona Forda, wciąż nastręczała trudności. Ridley Scott nie chciał, żeby z ekranu padało banalne jego zdaniem słowo detektyw.

Kogoś, kto wnosi naprawdę element przekraczający konwencjonalność społecznych ról, czy to płciowych, czy to zawodowych. Roy Batty wydaje się kimś naprawdę głęboko innym, a jednocześnie o wiele bardziej ludzkim niż ktokolwiek inny w tym filmie. To nie jest zaskoczenie, że osoby, które oglądają ten film najczęściej, wspominają właśnie scenę śmierci Roya Batty'ego, bo To nie jest tylko to, że cały ten pojedynek pomiędzy Deckardem i Batim jest cudownie sfilmowany przez Scotta i operatora Jordana Cronenweta. Wydaje mi się zresztą, że cały ten pojedynek w świetle, cieniach i dymach jest hołdem dla pogoni za Harrym Lymem w finale Trzeciego Człowieka.

Kiedy Roy Batty mówi do Descarda, teraz wiesz, co to znaczy być niewolnikiem i czuć się jak niewolnik, dotyka istoty sprawy, ponieważ Blade Runner i jego nieprzymijająca głębia i to, że ten film tak porusza widzów, dotyka właśnie tej kwestii, tego jak czuje się osoba pokrzywdzona, osoba, której odmówiono statusu pełnoprawnego człowieczeństwa i jak bardzo próbuje się ona buntować przeciwko temu statusowi. Oczywiście jest to także bunt metafizyczny przed śmiercią jako taką. Ostatnie słowa Gaffa w filmie, to znaczy ona nie przeżyje, ale przecież nikt nie przeżywa, odwołują się do uniwersalności śmierci, tego, że każdy z nas mógłby podjąć metafizyczny bunt przeciwko swojemu

45:45 · Styl i inspiracje Ridleya Scotta w 'Łowcie androidów' 8

Okej, to powiedz coś o tym więcej. Akurat obrazek w Łowcy androidów jest anamorficznie, czyli jest mocno szeroki i z reguły chyba Ridley pracuje w tym formacie, ale on stawia bohatera bardzo na skraju kadru i wbrew pozorom zostaje mu dosyć dużo przestrzeni po bokach. I to na przykład bardzo ładnie wychodzi, jest takie zbliżenie na Descarda, który jest mocno w półcieniu, kiedy Rachel ucieka. I tak patrzę... No tak, Ridley. Czyli taka kompozycja na skraju kadru bliższych planów. Chociaż akurat tu też chodzi o tego samego aktora, ale nikt nie pokazuje Russella Crowe'a z lekko opuszczoną głową, tak jak w wielu filmach robi to Ridley Scott.

Żadnej. George'a strzela w plecy, ona go pobiła. Racja, racja. Leona zastrzeliła Rachel. Preece zginęła wyłącznie dlatego, że zamiast go wykończyć postanowiła zrobić to gimnastycznie. Salto. Tak, postanowiła pobyć w Mortal Kombat. Roźnię to, że sam umiera to i samo życie ratuje. Tak, to prawda. Czyli za każdym razem Descartes zostaje mocno pobity i prawie ginie. To jeszcze tylko dodajmy, że ta niesławna narracja zza kadru, którą oczywiście można zobaczyć, bo ona jest w tej wersji kinowej pierwszej, ona była naprawdę źle napisana. To znaczy tam są takie cytaty w stylu na przykład Deckard zamawia sushi i mówi głosem właśnie detektywa, o sushi, tak mówiła na mnie moja była żona, zimna ryba.

Mogłaby i zwróćmy uwagę, że mogłaby występować jako chórek dla wyglądającego zdecydowanie jak Rockman swoich czasów Rutgera Hauera. Oj tak, oj zdecydowanie, zdecydowanie. Ale jest jedna rzecz, jeżeli mówimy o kwestiach tematycznych u Ridleya Scotta pewnych, to wszystkie te trzy kobiety Są silne. Na swój sposób są silne. I lepiej potrafią się bić niż Descartes. Lepiej potrafią się bić niż Descartes. I też są niejednoznaczne w takim znaczeniu, że do wszystkich trzech możesz uzyskać trochę sympatii. Tak, to prawda. I na pewno w tych scenach często serce Ridleya jest po ich stronie. Nie wiem jak bardzo w scenie między Prisa a Deckardem, ale na przykład w tych scenach z Sebastianem, kiedy jest zarówno Roy, jak i Sebastian, jest dynamika ich trójki, to Ridley by chyba chciał być najbardziej Pris.

Jak teraz powiedziałem, zgadzam się i nawet jak przypomnimy sobie no już chyba trochę niesławną, a przynajmniej wyśmianą przez niektórych scenę w Napoleonie, kiedy Napoleon korzy się, prawda, przed swoją małżonką w taki dosyć wyrazisty sposób, to... Można to zestawić też z tą sceną właśnie upokorzenia Descarda przez Preece w Blade Runnerze, bo ono ma jakiś taki posmak trochę sadomasochistyczny, to znaczy moim zdaniem Scottowi podoba się to, co się dzieje w tej scenie. Ta przemoc mu się podoba, bo ona ma taki też wymiar trochę erotyczny, tak ja to przynajmniej widzę. No jednak jednym z takich kadrów najczęściej powtarzanych, reprodukowanych fotosów z Blade Runnera, nawet pamiętam go w przewodniku telewizyjnym z 95 roku, To jest głowa Harrisona Forda pomiędzy udami Daryl Hannah.

Czy ta ilustracja do Blade Runnera krok do przodu? Czy to jest kamień milowy w ogóle ilustracji muzycznych w kinie? Zacznijmy w ogóle od tego, że to nierydwane ognia były powodem, dla którego Ridley Van Gallis trafił do Łowcy Androidów. Jest to jeden utwór z albumu See You Later, który jest rok wcześniejszy od Rydwanów i nazywa się on Memories of Green. I on się pojawia w filmie, w tej scenie, gdzie Rachel się pyta Deckarda, czy uważa ją za replikantkę. Tak. I tak naprawdę to był powód, zresztą ten utwór jest sam w sobie nostalgiczny, lekko noirowy. Na pewno jest to ścieżka, która jest zupełnie od Rydvanów inna w tym znaczeniu, że zupełnie inne wywołuje emocje.

Też różnica między Royem a Deckardem, różnica między Deckardem a Leonem. To też są bardzo ciekawi, gdzie ten Leon jest jednak takim trochę, nazwijmy to, przygłupim idiotą, ale też pokazującym, że ma pewną wrażliwość emocjonalną przez to, jak reaguje na śmierć Żory. Tak, to prawda. Zresztą Deckard też pod pewnymi względami prezentuje taką, cudzysłów, toksyczną męskość, chociażby w tej scenie, kiedy właściwie każe Rachel się pożądać, tak, bo on jej mówi, czego pragnie, jakby on jej wkłada do głowy to, co ona ma powiedzieć i co ma czuć. Ridley zresztą trochę żałuje takiej realizacji tej sceny, której aktorzy nie byli pewni sami, ale szczerze mówiąc, po pierwsze, to jest zgodne z powieścią, gdzie jest ten wątek, gdzie jeden z tych policyjnych, udający policjanta,

Workprint nie ma pełnej muzyki, bo jak mówiłem jest finał, finalny gra w kotka i myszkę między Royem a Deckardem jest ilustrowana w dużej mierze Plantum of Goldsmitha, ale też wyobraź sobie, że pojawia się pewien voice-over. Nagrany specjalnie dla Workprintu, zaraz po śmierci Roya. To nie jest to, co powiedział Deckard na końcu filmu właściwego w wersji kinowej, bo to jest inna rzecz, ale widać było, że już wtedy próbowali. To byś na zasadzie umierał całą noc, a ja tylko patrzyłem. Ale próbowali już czegoś. I jak mówimy o tym voice-overze, to też pamiętajmy, że Ridley Scott nie był wrogiem.

Ok. Czyli dwóch scenarzystów. To po prostu ten był bardzo zły, ale dobry voice-over zrobiony w takim czysto hardboiledowym stylu by nawet stanowił kolejną warstwę. Zwłaszcza, że ten świat jest tak nawarstwiony dlatego, że każda postać, paradoksalnie z wyjątkiem Descarda w sumie, jest w jakiś sposób

91:21 · Zakończenie analizy filmu i refleksje 3

Jest taka, że nie da się przedłużyć. Cała długa rozmowa Roy Abatiego z Tyrellem polega właśnie na tym, że nie da się przedłużyć ich życia. Tymczasem w tej wersji kinowej, w ostatnich paru zdaniach voice-overu patrzymy na piękną Shawn Young, a Harrison Ford, Deckard informuje nas w voice-overze, że po prostu przeprogramowano ją i ona jednak może żyć, prawda? Tak, tak. Bardzo mi się w ogóle podobało. Co prawda nie wiadomo jak długo, ale dłużej, prawda, niż to było planowane, więc w sumie nie ma problemu trochę. Tak, tak. Zresztą przypomnijmy, kto prawie że w toczkę w toczkę powtórzył zakończenie Łowcy Androidów w swojej adaptacji Dicka. Nie wiem, Linklater, nie? Spielberg.

Co ciekawe, był też taki wstęp, gdzie Deckard gdzieś przylatuje do jakiegoś domu, zabija kogoś i wyciąga mu szczękę, gdzie na szczęce jest napisany numer seryjny. Ten wstęp został mocno przerobiony, ale w jakiś sposób pojawia się jako wstęp Blade Runnera 2049. Racja, racja. To jest ciekawostka. I on bardzo szybko chciał pracować. To samo zresztą zdarzało się później. Kiedy Tony Scott popełnił samobójstwo. Czyli brat też Ridleya. Brat Ridleya, młodszy. Popełnił samobójstwo. Ridley był w trakcie zdjęć do Adwokata, scenariusz Cormac McCarthy. I obserwował zdjęcia tylko na tydzień.

Tak, główny kierownik, tak można powiedzieć. A druga była napisane, że Willie Rogers never met Ridley Scott, co jest związane z postacią Willa Rogersa, który gdzieś miał powiedzieć, I never met someone I didn't like. Racja, tego nie wiedziałem. Rozumiem, że Ridley trochę się zmienił po tej pracy na planie Blade Runnera, prawda? Tak. W jaki sposób? Teraz aktorzy go uwielbiają, i ekipy. Ale jeszcze się cofnę do jednej rzeczy związanej z pracą, z tym, że on miał duże problemy przy pracy z Fordem, który był w niewiele lepszym stanie, jeżeli w ogóle, niż Descartes. I niektórzy mówią, że to mogło wpłynąć na to, jak ta rola wygląda, i dla czegoś taka dobra też, jego rola jako Descarda.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.