Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Bajki i baśnie polskie. Byś i Dyś,

28.09.2025 ·38 min 1 s

Dzisiejsza bajka należy do cyklu "Bajki i baśnie polskie" i jeśli dodatkowo napiszę, że autorem jest Adolf Dygasiński - to zgodzicie się ze mną, że należy on do klasyków literatury polskiej. Bajka ta pochodzi ze zbioru "Cudowne bajki" i trzeba przyznać, że jak są one faktycznie cudowne, tak też są wyzwaniem w czytaniu, bo język ich jest XIX-wieczny (pierwsze wydanie zbioru to 1896r.)i w dodatku stylizowany.Mają one jednak szczególny urok i mimo, że może trochę ryzykuję, bo może ta bajka być trudna w słuchaniu - nie mogłam sobie odmówić. Mam nadzieję, że Wam się spodoba😊 Miłego słuchania😎😊

Bajki i baśnie polskie. Adolf Dygasiński. Byś i Dyś. Jedni młynarze mieli raz parę bliźniaków, chłopców, którzy już w pierwszych latach zadziwiali wszystkich swoją mądrością. Posyłali ich rodzice do szkoły. Jedno co tylko, który z chłopaków przeczytał na książce, zaraz mówił do drugiego. Przecież ja to już wiem. Po co oni mnie uczą? Drugi zaś dziwił się, że w książkach nie drukują nic nowego, jeno rzeczy znane. Chłopaki te często gęsto, zamiast iść do szkoły, zaleźli gdzieś w las.

W pola czy łąki i tam przesiadywali. Ludzie ich czasami zapytywali. Dlaczego wy się tak włóczycie? Nie lepiej to poduczyć się w szkole. My się też uczymy w lesie, w polu czy na łące. Odpowiadali ci bliźniacy. Prawdziwie ogromny rozum mieli w głowie. Niejeden pogadał z nimi trochę i potem mówił. Ogromne objęcie mają te młynarządka. A tacy byli do siebie podobni, że nawet sami rodzice nie wiedzieli, który z nich Stach, a który Franek. Obaj się jąkali dobrze i w tym się tylko odrobinę różnili jeden od drugiego. Kiedy się Stach zaciął w mowie, to zmrużał oczy i nim powiedział, co by chciał, zawsze wymawiał przed tym Byś.

Nareszcie jednego dnia po obiedzie Dyś ociera usta i powiada. — Moi kochani państwo, ja was pożegnam, bo mi czas w drogę ruszyć. — Dokądże ty zaś zamyślasz iść? — pytają. — Co ci z nami jest źle? Wracam tam, skąd wyszedłem, do Młyna. Bywałem ja w zamkach, w pałacach różnych, widziałem ogromne bogactwa, skarby, ale zawdy mi było tęskno do Młyna i przez to losu nie zrobiłem na świecie. Skoro tak chciał, więc go odwieźli do Młyna z wielką paradą. Zdziwił się Młynarz, kiedy ujrzał, że do niego zjeżdża takie państwo wielkie, bo stary książę także pojechał tam z córką.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.